Jump to content

endoor

Użytkownicy
  • Posts

    1,488
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by endoor

  1. @Bartosz_T, czerwień taka jak potrzebujesz, to może być np. R&K Morinda. Nie pamiętam, ale w słoiczku mam go jakieś 2-3 lata i tyle samo czasu używam w jednym piórze i kompletnie nic się z nim nie dzieje. To są na prawdę bardzo dobre atramenty.
  2. Trochę z racji obowiązków zawodowych (administracyjno-prawnych), a trochę z własnych upodobań pisałem i piszę pewną ilością blue-black'ów, a jeszcze więcej przećwiczyłem na próbkach. Mógłbym zasugerować według moich subiektywnych odczuć taki: W przedziale cenowym "budżetowym": R&K Salix - zupełnie fajny IG, ciut blady jak dla mnie. Sheaffer blue-black - wg. mnie znakomity, atrament trochę niedoceniony, a mający bardzo dobre parametry. Z Sheaffera namiętnie używam też turkus. W przedziale budżetowym "średnim" Kaweco blue-black - wg. mnie bardzo dobre parametry. Zdecydowanie niedoceniony, ale niestety ciut kosztuje. Sailor Jentle Blue-black - absolutnie znakomity, dostępny w Polsce we względnie przyzwoitej cenie. Sporo go używam. Pilot Blue-Black - świetny atrament. Długo się przymierzałem, ale w końcu ostatnio kupiłem dużą butlę 350 ml. Jak dla mnie ten atrament jest absolutnym hitem. Zapłaciłem 27 USD z przesyłką co po kursie z dnia zakupu dawało mi koszt poniżej 20 zł za 50 ml. Bardzo wysoka wodoodporność uzyskana jakby mimochodem bo producent jej nie reklamuje, świetny odcień, znakomite parametry. Zobacz recenzję tutaj. L'Artisan Pastellier Callifolio - bardzo dobre atramenty. To manufaktura i sklep we Francji. Robią sporą paletę blue-black'ów. Moje ulubione to na przykład: Bleu Byzance, Equinoxe 5, Bleu Bosphore. Kiedyś był zakup grupowy na forum. Kupiliśmy je na prawdę w dobrych cenach. Z tego co wiem są one dostępne w Polsce. Pełną paletę odcieni możesz zobaczyć na ich stronie. W przedziale cenowym "premium": Montblanc Permanent Blue-Black - genialne właściwości jak dla mnie. Bezpieczny dla pióra, odporny na wszystko, świetny odcień. Totalna klasyka. Z tego co wiem obecnie kosztuje na poziomie ok. 100 zł / 66 ml. To jest chyba taki mój "top of the top". Pelikan Edelstein Tanzanite - uważam, że to atrament podobnej klasy do Sailor Jentle. Bardzo dobry wg. mnie. Graf von Faber-Castell Midnight Blue - znakomity moim zdaniem. Trochę kosztuje ale może gdzieś dorwiesz próbkę i zobaczysz czy ci odcień pasuje. Pilot Iroshizuku - znakomite atramenty. Dostępnych jest kilka odcieni blue-blacków, ale najbardziej klasyczny jest chyba Shin-Kai. Pewnej grupy atramentów subiektywnie nie lubię, to m.in.: Waterman, Parker, Hero i ostatnio jakoś Diamine. Nie chcę zaczynać dyskusji bo wiem, że te atramenty mają swoich odbiorców i sam też do nich należę, po prostu z czasem jakoś 'ewoluowałem' do tych kolorów które wyżej wymieniłem. Osobną grupę stanowią Blue-Blacki pigmentowe. Można by wymienić np. De Atramentis, R&K, Platinum, etc. Przepraszam, że nie zamieszczam zdjęć. Wszystkie kolorki są do znalezienia w sieci. Jeszcze raz dodam, że to mój subiektywny ranking, ale może będzie pomocny do takiego "rozejrzenia się" po Blue-Blackach. Niby te odcienie są prozaiczne i klasyczne, ale je zwyczajnie lubię.
  3. Nie zarejestrowałem problemów z tym modelem, ale jeżeli jakość tak zeszła w dół to szkoda bo to jeden z przyjemniejszych modeli z F-C. Ładny, zgrabny, wygodny. Nie tak ciężki jak np. Basic. Znam kilka osób, które piszą tym piórem.
  4. Mam nieodparte skojarzenie z Sailor Jentle Doyou w kolorze "spalonego drewna". Mnie się atramenty Stipuli generalnie podobają, a Nero w szczególności. Łukasz, dziękuję za fajne zestawienie czerni do porównania. Ciekawiłoby mnie dodanie jeszcze do tego zestawienia dwóch czerni Montblanc-a: Mystery Black, ew. Permanent Black.
  5. @Iwanna, jeżeli szukasz pióra lekkiego i niezawodnego (z uwzględnieniem uwag przedmówców, że nie ma ideału) pozwolę sobie zasugerować Ci któregoś z Pilotów, np. 742. Przychodzi mi jeszcze na myśl Faber-Castell Ambition, tudzież Sheaffer Gift Collection 300, ew. Prelude. Osobiście nie przepadam za Watermanami, ale od szeregu lat mam czarnego Experta GT i faktycznie daje radę. To tak kilka sugestii może na przyszłość.
  6. Weź tę kartę do serwisu wraz z piórem. Uważam, że spokojnie możesz je reklamować. Mój Townsend "od zawsze" pisał świetnie i nie miałem takich problemów, ale gdybym miał to także nie zdecydowałbym się samodzielnie majstrować w nowym piórze na gwarancji. Owszem zdarzyło mi się trochę popracować ze stalówkami w różnych piórach (szlifowanie, poszerzanie, a nawet prostowanie), ale w tym konkretnym przypadku chyba najrozsądniej będzie skorzystać z serwisu z uwagi na gwarancję.
  7. Jest szansa, że się rozpisze. Historia notuje takie przypadki. Jeżeli nie jesteś zadowolona z tego jak pióro pisze, a jest ono na gwarancji, to sugerowałbym kontakt z serwisem. Zdarzyło mi się raz skorzystać z serwisu piór marki Cross (uszkodzenie powstało akurat z mojej winy gdyż upuściłem pióro zamknięte na podłogę) w firmie "Inahon Sp. z o.o.". Najpierw zadzwoniłem zapytać czy takie rzeczy naprawiają. Opisałem wszystko w liście, spakowałem i wysłałem. Moje osobiste wrażenia są takie, że fachowość i obsługa jest tam bardzo dobra. Inną opcją jest usługa pendoctora. To już od Twojego wyboru zależy co zdecydujesz.
  8. Crossy, to bardzo dobre pióra. Świetnie nadają się na tzw. konia roboczego. Po wymoczeniu 'zespołu stalówki' (sekcja+spływak+stalówka) dobrze byłoby przepłukać kilka razy sekcję pod ciśnieniem ciut większym niż bieżąca woda, najlepiej przy użyciu gumowej gruszki albo strzykawki. Jeżeli lubisz turkusy, to godny polecenia jest też atrament Sheaffer, niedrogi i ma bardzo dobre właściwości w tym przepływ.
  9. Patrząc na moje stare posty w tym temacie, to mogę powiedzieć, że u mnie w sumie bez większych zmian. Coś przybywa coś ubywa, ale zasoby oscylują na poziomie 50 flaszek. Ostatnio kupiłem pewną ciekawostkę - Pilot (ale nie Iroshizuku) Blue-Black we flaszce 350ml (sporo jak dla mnie). Ciekawe, że różne recenzje pokazują, że ten atrament ma bardzo przyzwoitą wodoodporność chociaż sam produkt nie jest z tzw. wyższej półki.
  10. Przepraszam, że dopiero teraz odpowiadam. Tak kupiłem jeden zeszyt, 200, albo 300 kartek nawet. Cena bardzo atrakcyjna, ale jakość, no niestety nie dla pióra. ja do nich nawet dzwoniłem i specjalnie pytałem czy papier jest przyjazny dla pióra i odpowiedział pan z którym rozmawiałem, że tak. Tymczasem jak notatnik dotarł, to było wielkie rozczarowanie. Papier jakością przypomina zwykła papier xero 80g. Oddałem go córce, która z niego zrobiła szkicownik.
  11. Mam jeden kałamarz Watermana Brun Absolu pełny (ubyło ok. 1ml - jedno napełnienie pióra). Kolor mi jednak nie podszedł i stoi sobie biedaczek w szufladzie. Wg firmy Waterman Absolu = Havana, wg mnie Absolu jest jaśniejszy niż Havana. Byłem przyzwyczajony do starego koloru i pewnie dlatego nowy mi nie spasował.
  12. Wielu użytkowników, w tym i ja, uważało na początku, że stalówka Sailora "drapie". Tymczasem, jak to mówią - ten typ tak ma. Są nawet prawdziwi wielbiciele charakterystycznego poszumu stalówki w Sailorach. Można gdzieś tam w sieci znaleźć różne artykuły i opinie, że to "drapanie" wynika ze specyficznych materiałów i przyjętej przez firmę Sailor technologii wytwarzania tych stalówek. Oczywiście nie każdemu to odpowiada i ja na przykład swoją F-kę dałem kiedyś dawno temu do minimalnego przeszlifowania, ale co do zasady nie trzeba tego robić.
  13. Pelikan M1000 (M800 to raczej odpowiednik M146 tak mi się wydaje). Jak najbardziej jakiś Visconti Homo Sapiens, ew. jakaś Nakaya. Moznaby dodać Omas Ogiva Oversize i ogólnie Omasy, obecnie to prawdziwe rarytasy. Może też Delta Dolce Vita Oversize - dla lubiących motyw z kolorem pomarańczowym, ew. Delta Roma Imperiale oversize. Cokolwiek z marki Stipula w rozmiarze oversize - np. Etruria. Na koniec oczywiście Sailor King of Pen, uważam go za genialne pióro, ale bardo uważnie trzeba by dobrać stalówkę z wielu dostępnych rodzajów u nas niestety bardzo mało znanych.
  14. Popieram przedmówcę i serdecznie pozdrawiam łącząc się w bólu za zgubionym Kaweco, niewielka rzecz ale strata boli. Dodam tylko, że od czasu cytowanego wpisu szczęśliwie nic piórowego nie zgubiłem, odpukać na przyszłość.
  15. Warto może jeszcze wspomnieć, że Private Reserve robi całą serię atramentów oznaczonych jako "fast dry". Moje doświadczenia skromne, bo tylko z jednym atramentem fast dry - Midnight Blues wskazują, że to są chyba ultra szybko schnące atramenty i jak dla mnie to nawet za szybko. Skuwka w piórze nie może mieć nieszczelności bo atrament potrafi jeśli jakiś czas jest nieużywany przyschnąć na stalówce, dlatego najlepiej stosować je do piór zakręcanych. Osobiście przerzuciłem się na atramenty pigmentowe i w tzw. roboczych piórach królują obecnie u mnie pigmenty, w sumie też nie narzekam jeśli chodzi o czas schnięcia. PR warto się zainteresować i z tego względu, że ma całkiem fajną paletę kolorów atramentów typu fast dry.
  16. Kilka razy zdarzyło mi się napotkać omawiany tutaj problem. 1. Pierwszym pomysłem było cierpliwe dobieranie atramentu, który by nie dawał tego efektu. Przykładowo zamontowałem konwerter Kaweco w piórze Muji. Atrament, który schodzi do ostatniej kropli to np. pigmentowy R&K z serii Dokumentus Ink. 2. Drugim - wszędzie gdzie mogłem zmieniłem konwertery z "przylegającym atramentem" na konwertery firmy Duke. Konwertery Duke'a wykonane są z jakiegoś innego materiału, nawet chwilowo myślałem, że to szkło, ale chyba jednak jakieś szkło-podobne tworzywo. Dodatkowo mają w środku sprężynkę (działanie zapewne podobne do rurki w przykładzie @Kleksa). Byłoby wręcz idealnie bo konwertery te mają silikonową uszczelkę i nie są drogie gdyby nie fakt, że niestety mają minimalnie większą średnicę końcówki niż tzw. standard International i nie wszędzie udaje się je dopasować. Przykładowo nie tylko w konwerterach Lamy Safari jak napisał @Kleks, ale także F-C Basic, Sheaffer Prelude, ew. Cross-ach, nie ma śladu tego problemu. Zapewne wielkość konwerterka Kaweco (mały) jak i materiał z którego jest wykonany mają wpływ na ten nieprzyjemny efekt. Jednakże włożenie nawet sprężynki czy rurki do niego, która pomagałby resztce cieczy zerwać napięcie powierzchniowe chyba nie będzie efektywnym pomysłem gdyż jeszcze zmniejszy i tak już małą pojemność.
  17. Z tą garścią przemyśleń zgadzam się w 113% i przyznam, że sam jakiś czas temu dotarłem do podobnej refleksji. Uznałem ostatecznie, że warto cierpliwie "uciułać" pieniądze (może nawet dwa lata w moim przypadku) i kupić na przykład jakiegoś Pilota (moja ulubiona marka) z wyższej półki, tudzież MB 146 i temu podobne modele niż mieć nawet setki piór na półeczkach za szybą. Tak na prawdę codziennie mam w ręku jakieś 16 piór, nieraz tylko tak dla przyjemności żeby potrzymać w ręku i skrobnąć parę zdań. Moja kolekcja oscyluje w okolicach 40 sztuk i tak już chyba zostanie, a nawet pewnie z czasem będzie nieco chudnąć. Tak na marginesie odwyk w moim przypadku ułatwiają studia zaoczne, które pochłaniają spore pieniądze. Ot, taki suplement od człowieka z piórozą na odwyku do przemyśleń człowieka z piórozą na odwyku...
  18. To na prawdę ładne i bardzo dobre pióro. Stalówka Inlaid robi wrażenie i przykuwa uwagę oryginalnością. @Marecki, gratulacje.
  19. @Agnieszka - coś jednak jest na rzeczy. Firma Platinum prowadziła badania, w których brała pod uwagę sposób w jaki użytkownicy piszą (kąt nachylenia, nacisk, feedback (coś w rodzaju 'odpowiedzi' stalówki na nacisk w czasie pisania), sprężystość, itp.). Przebadali jakieś trzy tysiące osób. Całkiem niezły kawałek inżynierskiej roboty ze statystycznym opracowaniem wyników na dobrym poziomie (lata temu dokopałem się na ich witrynie do dwóch prac). @KiG - ja z zamieszczonego przez ciebie zdjęcia żadnej różnicy poza grubościami linii nie widzę, ale jak wyżej napisałem. Wiem, że badania niejako zahaczające o problematykę, którą poruszyłeś były robione. Zaowocowały zmianami technologicznymi i poprawą jakości stalówek. Platinum z resztą ma na swoim koncie kilka technicznych nowości i patentów, np. system Sllep&Seal. Legendarna Nakaya, to także część firmy Platinum i... ich stalówki (tylko inne logo). Otóż ciekawostka jest taka, że te stalówki wcale nie są przesadnie gładkie. Nawet zetknąłem się z określeniem, że niektóre "śpiewają" podczas pisania. Tutaj chyba właśnie istotny jest ten feedback - stalówka nie ślizga się po papierze i niweluje, oczywiście w jakimś minimalnym zakresie, przypadkowe drgnięcia ręki. Zastrzegam się, że tylko się zetknąłem z tym tematem kiedyś, zabrakło mi sił i czasu żeby "głębiej podłubać" w temacie. To w ogóle jest fajna kwestia dla zainteresowanych pióromaniaków. Jakby komuś się chciało 'rozkminić' temat mógłby powstać ciekawy artykuł nawet.
  20. @Nika Liz Steel od lat używa lamy safari oraz Joy ze złotymi stalówkami i specjalnie adjustowanymi. Kupuje F-ki i daje do przeszlifowania.
  21. Niestety, zanotowałem podobny efekt. Odniosłem wrażenie jakby podawanie atramentu na spływak nie nadążało za piszącym. Przy stubie 1,1mm lub większym potrzebne jest obfite podawanie atramentu, moje TWSBI jakby nie nadąża i to z wieloma różnymi atramentami. Natomiast po zmianie stalówki na F moje TWSBI 580 pisze idealnie i gładko. Do pisania stubami: 1,1mm ; 1,5mm ; 1,9mm używam Lamy Joy lub Pilota Plumixa tudzież Pilota Parallel (tu akurat jest zupełnie inna zasada działania).
  22. Fajna recenzja @Vermis. Dołożę swoje 3 grosze z własnego doświadczenia. Gwint w skuwce jest wykonany z tworzywa, a w korpusie z metalu jak ktoś jest nieostrożny łatwo ukruszyć gwint ze skuwki, trzeba uważać. Miałem dwa Jinhao 159 i rzeczywiście wykonanie jest przyzwoite, lakier nie odpada, konwerter jest dobrze umocowany. Stalówka oczywiście twarda, obficie leje atramentem. Wydaje mi się, że pióro byłoby może dobre do pisania atramentami Iron-Gall. Natomiast jak dla mnie pióro okazało się za ciężkie, praktycznie nie byłem w stanie nim pisać.
  23. Mam dwa Kaweco Sport, a przez moje ręce w sumie przewinęło się pewnie kilkanaście egzemplarzy - trochę bawiłem się nimi na PenShow, a część poszła na prezenty. Głównie dla zaprzyjaźnionych pań nauczycielek. Z tego co słyszałem M-ka z czerwonym atramentem świetnie nadaje się do sprawdzania zeszytów i prac uczniów. O ile wiem żaden egzemplarz nie miał objawów, o których piszesz. Stalówki pisały gładko i prawidłowo podawały atrament (F i M). To pióro ma specyficzny design, który zupełnie mi się nie podoba, ale wiem, że może odpowiadać kobietom, jako malutkie zgrabne piórko leżące na dnie torebki. Szczególnie, że tworzywo z którego jest wykonane jest bez zarzutu i wytrzymuje długie użytkowanie. Przydaje się na przykład awaryjnie kiedy pod ręką nie ma nic innego do pisania. Wtedy sięga się do dna torebki po takiego liliputa. Z drugiej strony to pióro właściwie mi nie odpowiada jeśli chodzi o kształt, wielkość, stalówki - całkowicie nie moja bajka.
  24. @franek12, jeśli chodzi o pióra Faber-Castell, to ja zawsze kupuję w sklepie Twoje Pióro. Doskonała i fachowa obsługa plus zawsze miły kontakt w razie konieczności serwisowania. Z tego co koledzy wcześniej powiedzieli, to faktycznie może model Loom byłby nawet lepszy od Basica. Ja swoje notatki (matematyka, fizyka, etc.) na studiach robiłem piórem za 10 zł pochodzącym z nieistniejącego już dziś państwa - NRD. Dzisiaj to pewnie byłoby Lamy Safari, F-C Basic, tudzież któryś z pilotów, jakiś Sheaffer typu Gift 100 lub 300, a nawet myślałem żeby ci polecić Watermana Experta, może jakiegoś używanego w dobrej cenie (fajna cienka stalówka F), albo... jakiś metalowy chińczyk, tylko musiałbym trafić coś co wytrzymałoby lata. Odrębna kwestia to atramenty, najlepsze byłyby "dobre i tanie". Tutaj oprócz tego co polecali przedmówcy można by polecić też Rohrer & Klingner (buteleczka 50 ml oscyluje ok. 18zł). Dodatkowo mają atramenty żelazowo-galusowe, takie nieco odporniejsze. Dla mnie to ma znaczenie bo jak pożyczałem notatki to nieraz dostawałem je strasznie "opalcowane".
×
×
  • Create New...