Pan_Q

Ołówki

40 posts in this topic

Ja akurat używam ołówków wyłącznie do rysowania i do szkiców. Pisać nimi nie znoszę. Jeśli chodzi o markę, to ze wszystkich, które sprawdziłem, najlepsze są KOH-I-NOOR

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja podobnie używam ołówków KOH-I-NOOR. To jest marka, podobna do Zippo - od lat trzaskają to samo, tak samo, ludzie to chcą, bo jest solidne, porządne i obrosło tradycją. Od początku szkoły mam ołówki tego typu:

 

KH11099~Koh-I-Noor-Toison-DOr-Clutch-Pen

 

I obecny mam już co najmniej od pięciu lat i nie dość, że wygląda nadal bardzo dobrze, to działa wciąż tak samo. Ale faktycznie, do pisania nut lubiłem też nowocześniejsze wynalazki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ołówków ci u mnie dostatek, ale najczęściej używam Rotringa Tikky.

zdrówka

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z tradycyjnych ołówków to Palomino Blackwing szary lub biały ewentualnie, MONO 100 od tombow. Z mechanicznych to Rotring Tikky, przymierzam się teraz do czegoś metalowego, pewnie kolejny rotring.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z tradycyjnych ołówków dla mnie również Koh-I-Noor były niezastąpione, szczególnie te od 2B w górę. Idealnie nadawały się do rysunku.

Teraz nie rozstaję się z automatycznym Pentelem P205, który - przynajmniej u mnie - idealnie leży w dłoni.

p205-a.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie potrzebuję ołówków do jakiejś wybitnej pracy, zazwyczaj podkreślam sobie nimi fragmenty książek, ale jakoś zwykłe mi nie leżą i nie rozstaję się ze swoim automatycznym. W losowym papierniczym dokonany zakup Pentela Fiesty II wydaje mi się idealną inwestycją dla takiego użytkownika jak ja :D Jest całkiem sympatyczny z wyglądu i od roku nie sprawia żadnych problemów :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Używam ołówków tylko w warsztacie. Ostatnio w szmateksie kupiłem kilka ze względu na wartość historyczną :) Niewątpliwie kojarzą się z PRL-em. Taka ciekawostka.

Są i zwykłe i chemiczne. Niektóre modele pamiętam z czasów "kiedy pacholęciem będąc do szkół uczęszczałem"

 

S0pAq3P.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja używam do rysowania tylko zwykłych ołówków a do całej reszty służy mi automatyczny ołówek Pentel - mam go chyba ze dwadzieścia lat i nadal daje radę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Głównie używam ołówków automatycznych, mam trzy na których podstawie chyba można wywnioskować, że lubię tę firmę):

  1. ROTRING 600 0,5 mm srebrny
  1. ROTRING trio-pen (0,35/0,5/0,7 mm) - będzie miał około 20 lat i nigdy nie stwarzał żadnych problemów
  1. ROTRING tikky III 1,0 mm

 

Do tego mam niezniszczalnego koh-i-noora, mechanicznego, na wkłady 2,0 mm. Ma ponad 20 lat i ani jednej ryski a używam go regularnie.

 

Ołówki klasyczne to jedynie takie, jakie gdzieś się akurat znajdą: w biurze, w domu sprzed lat: może być Herlitz, Staedtler, Lyra, może być cokolwiek innego byleby dobrze pisało i było HB. Aha, absolutnie nigdy w życiu Conte, nie znoszę ich. Chodzi mi o takie elastyczne, które można mocno wyginać i się nie złamią, przeważnie polakierowane na zielono. Te ołówki nie chcą pisać, przez tę domieszkę grafit jest beznadziejny.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No zależy co kto lubi. Jak ktoś se chce "powyginać", to niekoniecznie zależy mu na rysowaniu :D A tak poważnie, co do Conte, całkowita zgoda. Najlepsze są Koh-i-noor i basta. Są miękkie i mam wrażenie, że firmie zależy na właściwościach piśmienniczych, a nie na wyginaniu, albo wyglądzie. Jeszcze mogą być Derwent, ale nie są tak dobre, jak Koh-i-noor.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja mam na biurku temperówkę na baterie. Rysujesz, piszesz, korygujesz, stwierdzasz że ołówek się nieco stępił i wkładasz do ostrzałki, bzyk i ostry. Pracujesz dalej :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Koh-I-Noor Toison d'or 5900 uwielbiam i używam od lat. Co do ołówków automatycznych, chyba każdy jest super, miałem ich wiele i każdy z nim spełniał swoje zadanie :) Jak ktoś tak jak ja lubi notować na książce, a nie chce jej trwale uszkodzić ołówek automatyczny jest super rozwiązaniem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja jako rysownik polecam ołówki firmy Koch i noor. Rysuje nimi od lat i naprawdę nie odbiegają jakością od Steadlera czy też Faber Castell.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now