Jump to content

Kleks

Użytkownicy
  • Posts

    1,455
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Kleks

  1. Jeśli chcecie usłyszeć opinię człowieka, który przeszedł już wszystkie etapy tej choroby, to służę uprzejmie. Otóż ja uważam, że trzeba naprawdę dużo pisać (i długo), żeby wiedzieć, jakie pióro jest tym jedynym. U mnie zaczęło się z dwóch powodów. Szukałem informacji na temat Watermana Kultur, którego dostałem na urodziny i bardzo mi przypasował, a później mi go buchnął taki jeden... Więc postanowiłem go kupić jeszcze raz, a drugi powód, to chińskie Hero 616 Jumbo, którymi pisałem jeszcze w podstawówce i... Wiecie. Sentyment. Porównywalny z sentymentem, który dziś kazałby mi kupić chiński piórnik z Załogą G. Watermana nie znalazłem takiego jak chciałem, bo teraz robią tylko transparentne, w kolorach Barbie, więc kupiłem po prostu pierwszego z brzegu, a Hero 616, nabyłem coś koło 30 sztuk. Okazało się jednak, że te pióra też są podrabiane i jedne drugim nierówne. Później kupowałem wszystko i zbierałem kasę na mojego "Graala". W końcu go zdobyłem. Moje marzenie, Pelikana M250. A po nim, Watermana Carene. Trochę tańszych, ale też markowych, jak Kaweco Sport, jakieś TWSBi i na koniec jakiegoś MB... Teraz wiem, że piór nie kupuje się po to, żeby nimi pisać. Zresztą, powiedzcie sobie szczerze. Ile z Was pisze dużo? Tak naprawdę dużo, czyli ze dwie do pięciu stron dziennie, albo i więcej? No właśnie. A z piórami to jest najczęściej tak, że się je podziwia, wyciąga, napełnia różnokolorowymi atramentami, poleruje, czyści, chowa, myje, suszy, znowu wyciąga, bo zdobyło się jakiś fajny atrament... Najpierw miałem zalane wszystkie pięćdziesiąt. Później ograniczyłem tą liczbę do 20 (bo nie miałem już czasu na nic innego, tylko na "przepisywanie" wszystkich piór, żeby nie zaschły), a jeszcze później, do 10. Wreszcie uznałem, że 5 to jest max, aż w końcu doszedłem do... Dwóch. I jest to Waterman Kultur, oraz Lamy Safari. Pierwszego używam do pisania dłuższych kawałków, Lamy noszę do pracy, bo jak mi się zniszczy, to wyciągne kolejne. Pelikana, którego tak chciałem mieć, sprzedałem. Carene, też. Skoro to było takie cudo, nie mogłem tak po prostu powiedzieć, że jest do d... Ale wmawiając sobie, że jest świetne, podobnie jak alkoholik, który wmawia sobie, że strzelanie kielonka już do śniadania, to nic takiego, męczyłem się z nimi. Pelikan był niewygodny, a Carene albo ciekło, albo dla odmiany zasychało, a o tym, żeby go wziąć ze sobą, w kieszeni, to nawet nie było mowy. Dopiero po kilku latach, wypraktykowałem, że piórem, w którym mi nic, ale to dosłownie nic, nie przeszkadza, jest Waterman Kultur, a drugim... Kaigelu 316. Bo chociaż drugim, którego używam, jest Safari, to jednak wyprofilowanie sekcji mogłoby być obrócone względem stalówki, o niewielki kąt. Tak więc widzicie. Jedno pióro markowe, choć tanie, a drugie chińskie. Tak, wiem, że Kaigelu, to chińska wersja Parkera Duofold i być może, niektórzy z Was powiedzą, że oryginalny Duofold byłby lepszy, ale ja nie jestem tego taki pewny. Do pióra, w którym wszystko jest idealne, trzeba się dobrze przymierzyć. I długo go używać. Nie da się tego stwierdzić. I naprawdę NIE MA znaczenia, czy jest to pióro markowe, chińskie, czy coś między jednym, a drugim. Najlepszym dowodem jest to, że jednym z najbardziej zbliżonych do ideału, piór, jakie miałem, był jednorazowy Pilot, kupiony za jakieś 7 zł. Ja go napełniałem wiele razy i używałem go w takich warunkach, że nawet nie chcecie wiedzieć. Chyba, że kupujecie pióra, bo sprawia Wam to przyjemność. Albo z jakiegokolwiek innego powodu, ale nie, żeby nimi pisać. To wtedy już zupełnie co innego...
  2. Dobrą masz pamięć Chłopie... Rzeczywiście, pokazywałem zeszyt Dziadka, z 1935 roku, cały zapisany "maczkiem" piórem ze stalówką i pięknym, czarno niebieskim atramentem, którego kolor nawet udało mi się zmieszać... Stary papier był lepszy, ponieważ był lepiej klejony (klej dodawany do masy był lepszej jakości i było go więcej). Dlatego często się zdarza, że w starych zeszytach tak dobrze się pisze piórem...
  3. Na to właśnie liczę. Że kiedyś trafię na nowy egzemplarz w pudełku. Przecież te pióra były w sklepach. Były ich tysiące. To niemożliwe, żeby wszystkie były wysprzedane, albo z braku kupców, wyrzucone na śmietnik. Tymczasem bardzo Ci dziękuję za odezwanie się i za zdjęcia. Jużem je sobie zachował
  4. Czyli że niektórzy nazywają Kultura Phileasem... Tak żem czuł. Tak, to jest raczej chyba prawdopodobnie na pewno to pióro. Stalówka powinna być złota, cała. Szkoda, że nie nowe (chyba), bo zapytałbym, czy jest do sprzedania. Zresztą teraz i tak jest epidemia, więc są inne rzeczy na głowie. W każdym razie dziękuję Ci bardzo, że choć na zdjęciu je pokazałeś.
  5. Bardzo Ci dziękuję, ale to nie to. Sekcja, góra korpusu, oraz obydwa zakończenia skuwki powinny być czarne, a reszta szafirowo niebieska. To jest dokładnie takie, jak to pióro trzecie od dołu, na chyba jedynym zdjęciu jakie znalazłem w internecie. Ono nie było z tych najdroższych. Droższe były takie, jak to pierwsze od góry i chyba właśnie to było Phileas, a to moje Kultur. Właściwie to nie jestem pewien, czym one się różnią, bo kiedyś myślałem, że Phileasy mają ten "medalion" na końcu korpusu i specjalne kolory. Tymczasem spotkałem się z nazywaniem różnych typów obydwoma nazwami, raz tak, raz na odwrót. W każdym razie, pojawiły się one w sklepach gdzieś w okolicy 1994 roku i pamiętam, że były trzy wersje kolorystyczne. Niebieska, zielona i bordo. Ponieważ moja ówczesna żona wiedziała, że lubię wszystko co niebieskie, więc taką wersję właśnie mi kupiła. Dlatego tak mi zależy, by była identyczna. Swoją drogą, dziwię się, że tyle tego było i zaledwie 25 lat później, jest ich dosłownie jak na lekarstwo. Wszędzie królują te transparentne oczojebne. Ja nie wiem, kto to w ogóle wymyślił. Z marketingowego punktu widzenia, to jest czytelny sygnał, że Waterman chce dotrzeć do grupy docelowej... No właśnie, jakiej? Ludzie, którym podoba się taka stylistyka, nie piszą odręcznie, a już raczej na pewno nie używają piór. To, które mam teraz, jest właśnie transparentne niebieskie, a drugie normalne, ale całe czerwone z czarną tylko sekcją. Bueee...
  6. Jak tu ktoś wcześniej słusznie zauważył, jest różnica między kultowym, a popularnym, choć łatwo pomylić te dwie rzeczy. Łatwo też pomylić pióro kultowe, z piórem, które po prostu ma szczególne znaczenie dla nas, bo jest powiązane z jakimś ważnym wydarzeniem w naszym życiu. Jeśli chodzi o pióro popularne, to dla mnie bezkonkurencyjne jest Lamy Safari. Używam go do wszystkiego, wszędzie i zawsze. Nie martwię się, że coś mu się stanie, albo - nie daj Boże - zarysuje, noszę go do pracy w stolarni, a leję do niego wszystko, co mam akurat pod ręką. Jeśli nie będzie pisać w Lamy Safari, to nie będzie pisać w żadnym innym piórze. To pióro jest jak Mercedes "Beczka". Używali go taksówkarze i wlewali do niego nawet olej do smażenia frytek, pół na pół z olejem opałowym. Pióro, które ma szczególne znaczenie dla mnie, to Waterman Kultur, ale w konkretnym kolorze, a mianowicie niebieskie z czarnymi wykończeniami i sekcją, oraz ze złotą stalówką. Nie pokażę go, bo nigdzie nie znajdziecie nawet jego zdjęcia, a mój egzemplarz ukradł mi pewien łotr bez czci i wiary. Dostałem go w prezencie gdzieś na początku lat 90 i bardzo się polubiliśmy. Niestety, nie można dziś już takiego dostać, są wyłącznie transparentne, w kolorach, które mogłyby wzbudzić żywsze bicie serca jedynie u Barbie i Kena, a na rynku wtórnym znalazłem raz jedno, w USA i gość chciał za nie worek dolarów... Natomiast pióro kultowe, jak VW Garbus, jak odkurzacz Zelmer, czy rower Wigry, to (przynajmniej w Polsce i przynajmniej moim zdaniem) Hero 616 (616 Jumbo). Kopia Parkera 51, która była dostępna w większości sklepów papierniczych, razem z atramentem Hero, piórnikami z postaciami z Anime i chińskimi gumkami do ścierania, które miały tak obłędny zapach, że trzeba było się powstrzymywać przed ich zjedzeniem. Były różne Zenithy, WingSungi i inne zachodnie cuda, ale Hero było najpopularniejsze, no i najlepsze. Moja pasja pisania piórem wzięła się z chęci powrotu do wspomnień związanych z pisaniem Hero 616. Mam ich w tej chwili chyba z dziesięć, z czego dwa w ciągłym użyciu. Jeśli piszę innymi, to tylko po to, żeby mieć jakieś urozmaicenie. Ale 616 Jumbo, ma wszystko, czego oczekuję od pióra. Ergonomię, stalówkę, styl. Jak dla mnie, spełnia też wszystkie warunki, żeby stać się piórem kultowym...
  7. Na Nikoniarzach mówią na nią "skrzynia". Tyz piknie! Jaby chto pytał, to mam taką samą
  8. A kartka z rysunkiem, где?
  9. Z tym odcięciem od pieniędzy to niekoniecznie... Są rzeczy, w które można inwestować (złoto, biżuteria) i ludzie mający naprawdę dużo kasy, tak właśnie robią. Jeśli chodzi o inwigilację, to tak jak napisał Derywat, ona już się dzieje, więc tu nic się nie zmienia. Może tylko mniej będzie flejtuchów i ludzie zaczną bardziej dbać o higienę. Ale żadnych "skoków technologii", zwłaszcza tych pozytywnych dla ogółu, nie spodziewałbym się.
  10. Jedno jest pewne, żyjemy w ciekawych czasach. Ja jednak niczego nie zapisuję. Zrobię to, jak się skończy. Pisanie takich rzeczy niesie za sobą nieuchronne wnioski i przewidywania, a raczej próby przewidywania, co będzie. Więc ja wolę - mówiąc kolokwialnie - nie zapeszać.
  11. Natomiast zgodzę się z jednym. To, że na tym badziewiu jest napisane "Ministry of National Defence of the Republic of Poland", to powinno być ścigane prawem. A że nie jest... Cóż, jakie pióro, jaki producent, takie Ministry of Defence...
  12. No to super. Bardzo Ci dziękuję za wyklarowanie co i jak, a koledze Akavel za podsunięcie programu. No przecież szukałem czegoś takiego od wieków. Chyba nawet ze trzech... A teraz już widzę, co jeszcze mógłbym skatalogować. Hmmm... Atramenty to na pewno. Piór nie mam jakichś wartych uwagi, no i niedużo... Może pędzelki? Albo ołówki? O, już wiem! Zdjęcia! Modele kartonowe! Ajajaj... Idę spać.
  13. Acha. Znaczy za każdym razem kliknąć? Eeee, to nie jest taki problem. Może twórcy programu wyszli z założenia, że niekoniecznie za każdym razem będziesz chciał używać tej samej opcji sortowania. Ale z tego co widzę, to mogę na przykład dodać okno z tekstem - rodzaj literatury - i jeśli to będzie powiedzmy kryminał, to po kliknięciu na kolumnę - rodzaj - ustawi mi wszystkie kryminały w kupie? No to by było właśnie to, o co mi chodziło.
  14. No doprz... To jeszcze mi powiedz, co znaczy, że nie da się analfabetycznie? A po czym mam znaleźć daną pozycję? I wytłumacz mi prostym chłopskim językiem, what do you mean, że "po dodaniu rekordu, cała baza danych się rozjeżdża i nie zachowuje preferencji sortowania"?
  15. Dobra, sprawdziłem ten Symphytum. Jak dla mnie, to jest rewelacja. Na razie zrobiłem pierwszy wpis, więc jeszcze nie zapoznałem się z wadami, jeśli jakieś toto ma. Jutro się pobawię. Z tym, że do książek to mi pasuje bardziej, a do atramentów to jednak widziałbym, Collector Notepad. Inny charakter kolekcji. Excel jest być może dobrym rozwązaniem, ale jak dla mnie, to już trochę za skomplikowanym. Poniżej zrzut ekranu z Symphytum.
  16. Głowę popiołem to się posypywało przedwczoraj. Za późno!
  17. Byle nie była to jakaś stara krowa...
  18. No dzięki, już zainstalowałem. Tak, oczywiście odznaczyłem to. Jeśli chodzi o mój stosunek do takich usług, to rzeczywiście, znasz mnie dobrze Przy okazji, dowcip mi się przypomniał. Pukanie do drzwi, facet otwiera, a tam gość z walizkami i od razu mu się wpakował do przedpokoju. - Dzień dobry - mówi - Od dziś będę tu mieszkał - Cooo? - No tak. I nstalował pan wczoraj nowe oprogramowanie na komputerze? - Instalowałem. I co z tego? - A przeczytał pan całą umowę, przed kliknięciem - Instaluj? - Nnoo... Nie. - No właśnie... A wracając do programu, Gdzie toto przechowuje zapisane listy? Zresztą dobra, znajdę jakoś... No to widze, że zabawę na weekend mam
  19. Właśnie zapisałem pierwszą pozycję w tym Collector Notepad. Lubię takie proste programiki, ale dwie rzeczy mnie się nie podobają. Jedna to taka, że mogę znaleźć książkę tylko po tytule, albo po dacie dodania. Przydałoby mi się coś takiego, żeby było więcej tych możliwości. Zrobiłbym wtedy kilka kategorii wyszukiwania, np po autorze, rodzaju publikacji, wydawcy itd... Druga sprawa, to gdzie się to zapisuje? Rozumiem, że jak odinstaluję programik, to po ptokach? Nie ma on żadnego folderu, w którym trzyma całą moją robotę katalogowania? Głupio by było wpisać np z 500 pozycji i... Coś poszło nie tak.
  20. To zależy, czy też dostali Krówkę...
  21. Zapytam o to tutaj, dobry Człowieku na wagarach, bo może się komuś przyda i taka informacja. Czy ten Twój programik nadawałby się do katalogowania książek? Bo kiedyś (jak miałem Windę 3.11) była kartoteka, a później już jej nie było. Nowe programy "Cardfile" mnie drażnią. Myślisz, że ten collector notepad byłby dobry? A może masz coś innego, co pasowałoby do książek?
  22. No ja mam kilka naprawdę soczyście piszących piór i tak jak napisał Kolega przebywający tu na wagarach, muszę poczekać nawet pół minuty, zanim odwrócę kartkę w zeszycie. Co zrobić? Taka rzyć...
  23. Mam kilka takich butelków. Umieszczałem w nich swoje eksperymenta z mieszaniem...
  24. No to, jak mawiają starożytni Rosjanie - Congratulations! Ale ja w innej sprawie. Chwaliłeś się, że używałeś rapidografów (jakieś półwiecze temu), to może wiesz, czym wymyć zaschnięty tusz? Dodam, że zaschnięty... Jakieś 30 lat temu. Otóż nabyłem na targu zestaw Rotringa i dwa są nie używane, a w trzecim (0,5) jakiś cymbał zostawił tusz. W internetach doradzają spirytus, ale nie działa. Moczyłem toto w izopropanolu chyba z miesiąc. Nic. Później kolejny miesiąc w benzynie ekstrakcyjnej. Nic. No przecież do nitro nie wrzucę, bo mi się ten plastik rozpuści. No i co byś zrobił? Tylko nie mów, że wyrzucił i kupił nowy
×
×
  • Create New...