Jump to content

Standardgraph Moss Green (Moosgrün) - Wielki test atramentów - 23 kolory w 21 dni


ArielN
 Share

Recommended Posts

Atramenty marki Standardgraph są w Polsce dosyć mało popularne. Ku mojemu zdziwieniu po raz pierwszy trafiłem na nie w bardzo małym sklepie (w zasadzie księgarni). Atrament Standardgraph Moos Green to jedna z 30 propozycji kolorystycznych. Jaki to kolor? Dosyć intensywna zieleń.

Standardgraph_moss_green.jpg

Standardgraph Moss Green (Moosgrün) - Wielki test atramentów - 23 kolory w 21 dni

Standardgraph_moss_green_wielki_test_atramentow.jpg

Standardgraph Moss Green (Moosgrün) - Wielki test atramentów - 23 kolory w 21 dni

Żądza posiadania Standardgraph Moss Green wyciągnie z portfela około 20 PLN za buteleczkę o objętości 30 ml (około 0,67 PLN za 1 ml) i gwarantuję, że w wielu przypadkach uruchomi manię zakupową.

Atrament Standardgraph Moss Green – wady i zalety:

- przepływ dobry

- atrament nie wytrąca osadu

- kolor nie blaknie

- umiarkowany czas wysychania – ok. 3-4 sekund przy stalówce F(wolniej niż Parker Quink)

PS. Atrament Standardgraph sprzedawany jest w tych samych małych butelkach co Pelikan.

PSS. Atrament Standardgraph Moss Green dobrze sprawdza się jako atrament do podkreślania i zaznaczania.

Link to comment
Share on other sites

  • 11 months later...

Pozwolę sobie dodać swoje trzy grosze do recenzji. Poszukiwałem czegoś ciemnego z zieleni. Nie Green-Black, ale coś co wyraźnie, ale nie nachalnie wyróżnia się z granatowego tekstu. MIał być Diamine Woodland Green, ale przy okazji byłem w właśnie w sklepie więc kupiłem.

Co zauważyłem - atrament zachowuje się inaczej w różnych piórach. Skuszony nazwą moss green, oczyma wyobraźni widziałem piękny odcień zieleni mchu porastającego pień drzewa.

Pierwszy test zrobiłem wieczorem. Namoczywszy zepsute pióro (szpara w stalówce za szeroka i nie działa), wykonałem kilka liter. Super - ciemny kolor, po chwili leciutko wparł w brąz.

Następnego przyszła nowiutka Lama Safari F-ka, zresztą też zielona. I drobne rozczarowanie. Muszę zgodzić się z Arielem, że kolor świetnie nadaje się jako zakreślacz. Bo tak wygląda wypływając z Lamy. A nie tego oczekiwałem. Już zaczynam myśleć ile i jakiego czarnego atramentu dodać aby "pociemnić". No ale skąd też wzięła się piękna zieleń z dnia poprzedniego?

Wyciągnąłem prezentowy noname-Royal-pen. Zatankowałem troszkę. I różnica jest kolosalna! Jasne to Lamy - ciemne, takie jak oczekiwałem - to noname-Royal. Ten drugi jest piórem, które mam wrażenie, że leje atrament - nie można na chwilę przestać pisać.

Efekty:

standardgraphmossgreen1.jpg

standardgraphmossgreen2.jpg

Tymi samymi piórami pisałem Diamine Majestic Blue. Kolor w obydwu piórach identyczny. Ten atrament jest "wrażliwy" na pióro.

Link to comment
Share on other sites

Może pióro nie było dość dobrze wyczyszczone i się kolor ciemniejszy zrobił. Ja tak zalałem Reforma zielonym Quinkiem i na początku pisał bardzo fajnym zielonym ale potem barwa zbliżyła się do brązowego i już tak mi będzie chyba pisał do wyczerpania. Niby płukałem wcześniej pióro ale widać zostało trochę brązowego pelikana w środku :( A sama zieleń Parkera wg mnie ładniejsza niż to co wyszło spod stalówki Lamy ;)

Link to comment
Share on other sites

Łoł! Co za różnica w kolorze!

Biorąc pod uwagę, że Grześ jest pewien, że to nie jest kwestia niewyczyszczonego pióra, to Moss Green daje spore możliwości :)

No aż jeszcze raz zaraz przeczyszczę.

Swoją drogą - to się nazywa optymizm. Widzisz możliwości tam, gdzie ja wadę. :-)

Link to comment
Share on other sites

Biorąc pod uwagę, że Grześ jest pewien, że to nie jest kwestia niewyczyszczonego pióra

Errata: Tak byłem pewien, że pióro jest wyczyszczone. Dla pewności rozkręciłem wczoraj i jeszcze raz pod bieżąca wodą przepłukałem kilka minut. Aż kropelki nie nosiły śladu atramentu, najmniejszej niteczki w spadających kroplach.

Wysuszyłem, wytarłem w chusteczkę. Zostały na niej ledwo dostrzegalne ślady zielonego. A co tam - pomyślałem - jak porządnie to porządnie. Nalałem cieplejszej wody do szklanki i stalówkę z sekcja do wody. Po kilki minutach pojawił się ledwo dostrzegalny zielonkawy "dymek". I nic.

Minęło jakieś pół godziny. Siedziałem, stalówka w wodzie i nagle BACH. Wybuch! Samo z siebie wypłynęło coś ciemnego - granatowego trwało to kilkadziesiąt sekund. Na dnie szklanki pojawiła się mocna, ciemna plamka. Jednak było brudne.

Wasze doświadczenie jest jednak większe - chyba coś przyschło wewnątrz spływaka.

A więc to tak! Przejrzałem wszystkie ciemnozielone próbki pisma. Jeżeli taki piękny kolorek powstał - muszę go odtworzyć. I dawaj - do 4 nad ranem kombinowałem z mieszaniem. Jestem blisko - ale skończyła mi się noc i atrament :-(Dzisaj zaopatrz się w profesjonalne strzykawki, atrament i może jakieś maczane piórko. Takie będzie dobre do testowanie wstępnego proporcji?

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...