Jump to content

Pablo

Użytkownicy
  • Posts

    138
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Pablo

  1. Niestety tutaj nie pomogę. Mam mizerne doświadczenia z takimi piórami. Posiadałem tylko Parkera Jottera kulkowego, ale w nim nie było takiego mechanizmu. Miał zwykły wkład z atramentem...
  2. A jeszcze jedno -bo teraz zauważyłem, że pytasz: "jak się to czyści"? Tego się nie czyści. Tak ma być. Można płukać pod bieżącą wodą, ale niewiele to daje. Natomiast pisałem tu gdzieś w poprzednich postach, że spływak można sposobem wyciągnąć (przynajmniej z Platinum). Trzeba sobie zrobić do tego odpowiedni przyrząd (haczyk). Nie wiem czy w Herbin'ie też tak się da. Pewnie tak. Spływak ma na końcu zgrubienie i jest wepchnięty na "klik".
  3. Normalne zjawisko. Podobnie wygląda to np. w Platinum Preppy, Plaisir itd... Mój gust estetyczny nie akceptuje przez to sekcji przezroczystej, gdzie te "nacieki" są widoczne. Pewnie dlatego nowa seria Platinum Plaisir ma sekcję z ciemnego tworzywa.
  4. @tom_ek Kolego Szanowny, wygląda na to, że masz alergię na wszystkie moje posty (żart) Kolega @PaJaC wyraźnie napisał (co przytoczyłem jako cytat). Numer spływaka widnieje od spodu. Mam całą szufladę tych spływaków i nie trzeba suwmiarki, żeby już po pierwszym oglądzie stwierdzić, że spływak jest niedopasowany. Stawiałbym, że pochodzi od jakiegoś Jinhao 886, lub czegoś podobnego. Ta teza jest nie do końca prawdziwa. Bo brzmi podobnie jak: "nie zawsze na wojnie każda kula zabija". To jest wprowadzanie w błąd. Odległość spływaka od ziarna ma kolosalne znaczenie. Nie ma dużego znaczenia (i tu się zgodzę) przy spływakach ebonitowych, prostych rynnach... Co do Twojej tezy, że winę ponosi stalówka - zgodzę się. bo jest zdeformowana. Ale spływak musi być oryginalny. #6 A tak off topowo, to kupiłbym od Ciebie tę stalówkę #6 flex - gdybyś sprzedał samo pióro. pamiętaj
  5. Tu niewiele pomoże pasowanie. Analogia do zakładania buta o numerze 44 na stopę 42. Wejść wejdzie, ale luz będzie. Kolega wsadził chiński, mały spływak do stalówki #6. Cudów nie należy się spodziewać.
  6. Myślałem, że jest gorzej Te drobne rysy na powierzchni można wypolerować bez problemu. Pasta polerska i mini diax. A nawet ręcznie. Natomiast zestrojenie ziaren - tu już trzeba to zobaczyć z bliska. Jeśli różnica jest niewielka to bym poprzestał na odpowiednim doszlifowaniu na mikromeshu. Na mokro. Wcześniej należałoby oczywiście ustalić odpowiednio rozwarcie skrzydełek. Podsumowując kolejność czynności: 1. Wstępne szlifowanie zgrubne zarysowanej powierzchni. 2. Ustalenie rozwarcia skrzydełek. 3. Szlifowanie ziarna. 4. Delikatne polerowanie całości (można użyć jakiejś małej polerki i pasty, ale już bez ingerencji w ziarno) 5. Ten punkt jest opcjonalny, bo zależy od preferencji - jaką chcesz mieć tę stalówkę - lekko szurającą, czy gładką jak te chińskie. Tu osobiście stosuję polerowanie ósemkowe na twardej porcelanie (na mokro) i na końcu jeśli ma to być gładź absolutna - polerowanie na kawałeczku skóry (mam do tego pas wojskowy - wewnętrzna strona). Jest to bardzo żmudna czynność i wymaga wiele cierpliwości, bo bywało, że polerowanie trwało ponad godzinę !!! Ostatecznie stalówkę należy dokładnie umyć, usunąć zanieczyszczenia po szlifowaniu i polerowaniu (będzie tego sporo w szczelinie) i finał.
  7. Tu się kłaniają podstawy z metalurgii. Jeśli masz na myśli temperaturę, w której stal robi się czerwona (przy słabym oświetleniu zewnętrznym) to mamy do czynienia ~ 400 st. C. W tej temperaturze teoretycznie stal się uplastycznia, ale automatycznie utracimy ziarno irydowe, które jest osobnym elementem stalówki wtopionym w wysokiej temperaturze. Jest metoda odizolowania ziarna i grzanie samej blaszki. Jest to możliwe - stosuje się odpowiednie szczypce z mosiądzu z wyżłobieniem. Dosyć skutecznie odbierają temperaturę i wówczas można pracować z blaszką. Niemniej ja się już za to nie zabiorę, bo to bardziej robota jubilerska. Robiłem to może kilka razy i efekt był pozytywny. Nawet pozostał mi na pamiątkę gazowy palnik. Jednak powiem, że po takiej zabawie zmienia się struktura samej stalówki. Traci sprężystość. I mimo, że ją wyprostujemy nie będzie to już to... Pendoktorzy robią to raczej na zimno. Łatwiej jest pracować ze stalówką 14k / 18k Wyższe temperatury, ale elastyczność zostaje zachowana. Wracając do Twojej pogiętej stalówki, to powiem, że lipa. Tu się szpachli jak motoryzacji nie zastosuje. Ale spróbować warto. Wrzuć jakieś zdjęcie zobaczymy.
  8. No to masz już sprecyzowany problem. Teraz trzeba zaradzić - odesłać, albo poprawić (co w sumie jest dosyć proste).
  9. Spływak chiński nie będzie poprawnie współpracować z #6, bo ma niewłaściwy owal i przez to styka się ze stalówką zbyt małą powierzchnią. Musi być oryginalny #6. Są 3 krytyczne punkty, które mogą dawać taki efekt jaki opisałeś: 1. Stalówka ma zbyt mocno ściśnięte skrzydełka poniżej ziarna (już o tym wspomniałem). 2. Stalówka zeszła z taśmy niedoszlifowana od wewnętrznej strony i są "prześwity". (to się zdarza, ale stosunkowo rzadko) 3. Spływak w szczelinie ma mikro zanieczyszczenie, drobinkę tworzywa. Jest jeszcze jedna możliwość - leżąca bardziej w sferze chemicznej, a nie fizycznej. Opisywane to było gdzieś na forum. Chodzi o coś co utrudnia przepływ atramentu ze względu na tę właściwość chemiczną. Pomaga dokładne płukanie spływaka, stalówki w łagodnym roztworze octu spirytusowego, a później w wodzie destylowanej. Zawsze to robię przed zmianą atramentu i to działa. Przerabiałem taką walkę, właśnie z Kaweco wiele lat temu i już prawie poległem i znalazłem tę podpowiedź u dawnego, bardzo mądrego Forumowicza - Michała, którego tu już nie ma niestety...
  10. Nie wyrzucaj spływaka. Bardzo prosto go udrożnić. A ogrom tego typu "nieszczęść", które tu zasygnalizowałeś pochodzi ze zbyt mocno ściśniętych skrzydełek stalówki na odcinku tuż przed ziarnem. Jak wrócę z urlopu to obiecuję naprawić/uruchomić Ci to pióro (oczywiście gratis). Pozdrawiam Pablo.
  11. Dodam, że kilka lat przepracowałem przy wannach galwanicznych i moje wynurzenia nie pochodzą z Wiki. Natomiast co do oryginalności produktu, to może się tu ktoś wypowie, kto już przerobił ten temat.
  12. Nawet nie próbuj. To są przedmioty seryjnie pozłacane. Warstwa nieco grubsza niż 0,5 mikrometra. To nie jest jeszcze złocenie (coś pośredniego pomiędzy pozłotą, a złoceniem), a już na pewno nie platerowanie. Kontakt z kwasem (pewnie miałeś na myśli stężony np. HCL) odradzam. Takie cienkie powierzchnie galwaniczne mają niewidoczne gołym okiem, a nawet pod lupką - mikropory. Kwas wniknie w podłoże (mosiądz) i masz pozamiatane. Grube powierzchnie to co innego. Ale też bym uważał z metodą "na kwas". Są bardziej wyrafinowane metody sprawdzania powłok metalicznych, bez ryzyka uszkodzenia.
  13. Hej, pióro lakierowane. Lakier marnej jakości. Podatny na zarysowania. Klips wzorowany na Sheaffer 300. Na zdjęciach ciekawe, ale wykonanie...
  14. Polecam: Private Reserve z serii Fast Dry. Kiedyś był dostępny w LuxPenie. Szybko schnie i dużo koloru w kolorze
  15. A tu tak tytułem suplementu tego co napisałem powyżej: "Lanolina – wosk zwierzęcy otrzymywany podczas czyszczenia wełny owczej (tzw. "tłuszczopotem owczym"). Stanowi mieszaninę estrów kwasów tłuszczowych ze sterolami (m.in. z cholesterolem). Oczyszczony i odwodniony wosk nosi nazwę lanoliny bezwodnej (Lanolinum anhydricum). Lanolina uwodniona (Lanolinum hydricum) zawiera 25-28% wody. " Naczynia umyte takim płynem z dodatkiem lanoliny - owszem będą błyszczeć. I o to chodzi. Ale kondycja stalówki pokryta woskiem, nawet w minimalnych ilościach nie będzie się z tego cieszyć I tu możemy się spierać dla zasady, że: "u mnie to działa" i, że "ja tego nie zauważyłem". Ale pewnie kilka osób zauważyło i nie skojarzyło przyczyny ze skutkiem. Osobiście tak miałem i po wielu dniach doszedłem do rozumu skąd wziął się problem w nowym piórze, które zgodnie z "radami" poddałem kąpieli po kupnie. Ale mądry Polak po szkodzie. Na pewno nie będę doradzać tego typu eksperymentów, będę odradzać. Za to przychylam się do tego octu 50/50. To jest sensowne.
  16. No właśnie o tym piszę. Co za różnica w którym okresie życia wykąpiesz pióro w lanolinie - czy zaraz po kupnie, czy w trakcie eksploatacji? http://www.opinie.senior.pl/Ludwik-Plus-plyn-do-mycia-naczyn-z-aloesem-i-lanolina,400.html Efekt będzie podobny. Kiedyś walczyłem w ten sposób z Kaweco Brass. Już snułem teorie spiskowe, że powodem przerywania pisania był atrament Waterman Havana. Powtórnie wykąpałem spływak w zalecanym roztworze i było to samo z nowym atramentem. Ostatecznie radykalnie podszedłem do zagadnienia i w ruch poszła benzyna ekstrakcyjna i dopiero problem odszedł. Niech się tu wypowie ktoś z forum (a nie brak takich) co dobrze zna się na chemii, w kontekście zmiany napięcia powierzchniowego cieczy po kontakcie z lanoliną. Bowiem od wielu lat do płynów zmywających naczynia dodaje się uszlachetniacze. Podobnie jest z acetonem do zmywania lakieru do paznokci. Już nie można nim odtłuszczać metalu przed malowaniem, bo ma substancje "chroniące" paznokcie. Zatem z tym "polecaniem" mycia w roztworze płynu z wodą - to bym się zastanowił, w moim przypadku okazało się to lisią przysługą.
  17. W tym świetle, to tak często polecane tu maczanki sekcji i spływaka w wodzie z dodatkiem płynu do zmywania, też mi się wydają bez sensu. A to dlatego, że płyny do naczyń mają lanolinę chroniącą skórę dłoni przed wysuszeniem. Sądzę, że pozostaje ta cienka powłoczka (film) na spływaku i stalówce.
  18. Owszem jest demontowalny. Ale trzeba mieć narzędzie proste. Wystarczy gruby spinacz biurowy (z tych największych). Wyginamy cęgami koniec drutu ok. 2 mm pod kątem prostym. Takim haczykiem można wyjąć kolektor. Łatwe to nie jest. Haczyk należy delikatnie wepchnąć do końca otworu (po wyjęciu stalówki ze spływakiem oczywiście). Uwaga! Kolektor ma przy końcu, od strony korpusu zatrzask, po pokonaniu tego oporu jest nasz. Można go wypłukać w ciepłej wodzie. Montaż odwrotny jest dużo łatwiejszy. Wsuwamy go do sekcji i na końcu pokonujemy opór "klik" i voilà Powodzenia.
  19. Pablo

    Waterman C/F

    Kolego, z całym szacunkiem, ale my tu nie wyceniamy piór. Forum ma zupełnie inny charakter. To nie jest portal aukcyjny. Chcąc dowiedzieć się ile jest warte pióro (teraz wreszcie przejrzałem Twoje zamiary) wystaw je na którymkolwiek portalu aukcyjnym, jest ich wiele (z opcją licytacji) i jak to mówią rynek zweryfikuje wartość pióra. Tyle w temacie.
×
×
  • Create New...