Jump to content

Tyci

Użytkownicy
  • Posts

    137
  • Joined

  • Last visited

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

Tyci's Achievements

F

F (3/6)

  1. No to jak PELIKAN 4001 zawiódł i jest spora różnica w porównaniu do japońskich to jednak coś pewnie jest nie tak ze stalówką, to mimo wszystko dziwne, że nie da się tym normalnie pisać. Proponuję jednak wizytę na Ogrodowej u p. Wardeckiego, jak p. Dudek jest nieosiągalny. Gdzieś też spotkałem się z tym, że niektórzy radzili popisać na papierze pakowym, takim mniej więcej jak z torebki z piekarni PUTKA, ale sam tego nie próbowałem - podobno taki zabieg ładnie "układa" stalówkę - kiedyś zabierałem się do tego, ale nie miałem akurat królika doświadczalnego za 5 pln, a po drugie teraz w pierwszej kolejności zamierzam wypróbować świeżo kupione kamień z Turyngi i kamień belgijski do obróbki stalówek. Pan Maciej Wardecki np. używa/używał szarego Arkansas. BTW stalówki F moich Pelikanów piszą grubiej niż M współczesnego Pilota, ale są to bardzo dobre stalówki (uwaga: jedna rocznik ok. 1996, druga ok. 1985), ale już F Parkera 25 pisze bardzo podobna grubością. I jeszcze jedno - jak na micromesh'u zrobiło się M lub B to coś to było mocno agresywne szlifowanie z uszkodzeniem stalówki, bo tak naprawdę z EF nie da się w normalny sposób zrobić prawidłowego B.
  2. No cóż, EF w porównaniu np. do SF (swoją drogą rewelacyjna stalówka - przypomina jako żywo wspaniałe elastyczne stalówki z lat 50-tych i 60-tych angielskiego Parkera) czy nawet zwykłego F akurat w Platinium to jednak niebo a ziemia. To oczywiście nie zmienia faktu, że w porównaniu z konkurencja mogą uchodzić za wcale gładkie. No i przede wszystkim liczy się indywidualne odczucie, ja może mam inny punkt odniesienia. Rozmawiałem kiedyś dłużej z jednym z naszych speców i też raczej był sceptyczny co do indywidualnego wykończenia stalówki EF jako takiej żeby pisała "jak masełko", co mogę w pełni potwierdzić i nawet nie próbuję teraz uskuteczniać żadnych cudów - mam trzy EF w Platinium i wszystkie piszą identycznie lekko "drapiąco" - więc jest jakaś tam powtarzalność i tak zostaje. Ale oczywiście takie zjawiska jak zadrapania papieru, itp przy poprawnej stalówce nie powinny mieć miejsca. I jeszcze jedno - papier oraz atrament - z różnymi atramentami odczucia w pisaniu mogą się znacząco różnić. Jak zwykle polecam test na niebieskim Pelikanie 4001 - dla mnie to wzorcowy atrament jeśli chodzi o właściwości fizyczne, jeżeli tym atramentem pióro źle pisze to zwykle coś się z piórem dzieje.
  3. Na ulicy Ogrodowej w Warszawie jest warsztat p. Macieja Wardeckiego, jeśli chodzi o oficjalny warsztat to jedyny w Warszawie, który zajmuje się tuningiem stalówek. Poza tym Przemysław Dudek bywa w Warszawie w niektóre soboty w Piórotece na Złotej - trzeba pytać w sklepie. Poza tym ileś tam osób z forum zajmuje się tym hobbystycznie -również w Warszawie. Tak ogólnie stalówki EF wydają się nieco "drapiące" (nie mam EF w Pelikanie, ale japońskie są właśnie takie).
  4. W Platinium stalówka SF w tej sytuacji chyba nie jest ekstrawagancją, tak się śmiesznie składa, że obdarowany przeze mnie tym piórem (tak się złożyło) właśnie używa pióra nawet kilkadziesiąt razy dziennie do jedno, góra dwu zdaniowych zapisków i raczej na różnych, nie najlepszych często papierach jest właśnie zachwycony stalówką SF jako bardzo komfortową do jego pisania. Tylko, że muszę dodać, że "pisarz" ma jakby to powiedzieć "bardzo wysoki poziom czucia" w rękach i ponadprzeciętną sprawność dłoni. Wcześniej używał głównie Sheaffera 300, ale ogólnie narzekał. Co do przejściówki na naboje international to ja nie lubię jej używać (np. ciężko wyciągnąć z pióra), a kosztuje mniej niż 10 pln i spełnia swoją rolę, tłoczek to koszt 40-50pln. LAMY2000 jest to zdecydowanie dobre pióro, ale raczej poza budżetem, no i wygląd ma specyficzny z cyklu albo się kocha, albo....
  5. "Mnie tłumaczenie nie przekonało w ogóle. Żeby nie pogrążał się tym "4001" w korespondencji, to można by to było faktycznie zrzucić na pomyłkę, które przecież się zdarzają. Ale w tej sytuacji - więcej u niego nic nie kupię. Po co się narażać na zbędny stres?" Zgadnijcie czyj to post? -jest tego pewnie więcej...
  6. Mogę mieć tylko nadzieję, że przez dłuższy czas nikt nie będzie próbował sprzedawać pióra "NOS" i.... stwierdzam, że mimo wszystko warto było się "podłożyć", czyli trochę ostudzić zapędy do upiększania rzeczywistości (czyt. towaru), a wokół zamiatanie "pod dywan".
  7. W górnej granicy, ale to jest świetne pióro: PLATINIUM 3776 CENTURY szczególnie polecam stalówkę SF (soft fine).
  8. Co do samych MB to może nie do końca będzie właściwa odpowiedź, ale ogólnie z własnego doświadczenia mogę powiedzieć: - Wlk. Brytania - zwykle stan pióra jest słabszy niż w opisie, często maja jakąś wadę skrzętnie ukrywaną (tzn. nieopisaną, niewidoczną na zdjęciach), w opisie jest zwykle zwrot "not tested" i to jakby usprawiedliwia wszystko. Szczególnie dotyczy to dużych sprzedawców - po wyjściu wady najczęściej wiją się jak węgorze proponując upusty, itp. aby tylko nie wystawić im negatywa. A jak nabywca jest w krawacie to mają już zupełny luz... - Japonia - jeżeli potrafimy przeczytać Japanese English i zdjęcia są w miarę dobre to opis jest dobry. Generalnie pióra są zadbane (no oczywiście mogą mieć normalne ślady użytkowania) i zwykle stalówki są w bardzo dobrej kondycji. Jeżeli w aukcji pada słowo "JUNK" - to jest to pióro uszkodzone. - Francja - największa dla mnie zagadka - stosunkowo najlepsze zakupy, ale z dużym ryzykiem. Opis jest zwykle bardzo lakoniczny typu "bon etat" i tyle i zwykle słabe zdjęcia. Natomiast ma to + taki, że cena jaką można trafić bywa powalająca. Np. 5 EUR za Watermana z lat 60-tych w stanie NOS (co prawda dość tani, szkolny JIF, ale jednak). - Niemcy - jak to Niemcy równy standard i zwykle bez niespodzianek, tylko kwestia ceny - rzadko można trafić okazję. - Włochy, Hiszpania, Belgia, Holandia - nie udało mi się nic kupić- zwykle cena wyjściowa jest zbyt wygórowana, a koszty przesyłki (szczególnie Włochy) bardzo wysokie. - ebay i USA - boję się trochę kupować z USA, po przygodach (z amerykańskimi celnikami) z wysyłkami do USA mam uraz. I jeszcze jedna uwaga- obecnie ja raczej staram się wybierać sprzedawców niespecjalizujących się w temacie (UK, Francja)
  9. U mnie w pierwszych latach podstawówki stał w klasie kałamarz na takie wypadki, ale do czasu... jak jeden z kolegów wypił ten atrament (autentyczne - wydało się jak "zwrócił" ten atrament w czasie lekcji) to już kałamarz z atramentem nie był dostępny. W samolocie pióro wpięte w kieszonkę, czyli stalówka w górę. Tam jest taka różnica ciśnień, że inaczej się wyleje, a to dopiero kłopot (przeżyłem🤪) Ale trzeba pamiętać, żeby nie włożyć marynarki do schowka (tego "overhead bin" na płasko).
  10. Generalnie staram się nie polerować i woskować piór z tworzyw sztucznych - wolę je w stanie takim jakim zdobyłem, ewentualnie przecieram "ściereczką jubilerską" Jeżeli już obróbka mechaniczna to używam czegoś takiego: SONAX Preparat do regeneracji lakieru samochodowego Jest to płynny preparat bardzo, bardzo delikatnie ścierny i na bazie wody (nie rozpuszczalników) więc trzeba wykazać cierpliwość. Ale kończę zawsze na sucho (tylko "przecieram" pióra łącznie ze stalówką) "ściereczką jubilerską". Do wykończenia piór metalowych używam samochodowego, półpłynnego i miękkiego wosku na bazie wody (ostatnio TURTLE WAX), i na koniec przetarcie ściereczką jubilerską, lakierowanych piór absolutnie nie obrabiam obróbką ścierną.
  11. Szczerze mówiąc jeszcze na żadnym spotkaniu "zamiejscowym" (tzn poza biurem moim lub moich rozmówców) nie spotkałem się z nikim kto "mocowałby" się z takim kałamarzem lub nawet nabojem w trakcie spotkania (w czasie jakiejś przerwy łatwiej jednak wymienić nabój) - w takiej sytuacji zwykle łapie się jakiś długopis leżący na stole, a nie grzebie w piórze. A o tych kałamarzach podróżnych też coś podobnego słyszałem i raczej do samolotu bym go nie zabrał. I jeszcze jedno, może to przesąd, ale do samolotu wsiadam bez atramentu w piórze, a naboje "w kieszeni".
  12. Nie do końca, generalnie w przypadku towarów luksusowych (DUOFOLDA czy 51 DeLUXE chyba jednak tak Parker lokuje, SONNET niekoniecznie) zwykle tak nie jest (przynajmniej w branżach, które ja znam i produkcja w EU) - w biedniejszych krajach (i w USA) ludzie zamożni są rzeczywiście zamożni i często mają "dużą wrażliwość" na klasę wyrobu. I zwykle producenci, którym zależy na takim rynku (dużo wyższe marże, no może oprócz USA gdzie marże nie zawsze są wysokie) nie puszczają tam chłamu. No cóż według doniesień z FPN to np. ten DUOFOLD by LUXOR jest zdecydowanie w porządku. A z chemią tak to prawda, a jeszcze lepiej w USA - po dwóch praniach jest ok. wszystko czyste, ale już po trzecim tylko śmietnik.
  13. No cóż np. swego czasu MontBlanc rozwiązał to w sposób genialnie prosty: wersja "TRAVEL" na naboje lub oczywiście konwerter do zabierania ze sobą ukochanego pióra gdziekolwiek. Szczerze mówiąc ja też mam pióra wyjazdowe używane w zasadzie tylko z nabojami - gdzieś w jakimś dziwnym miejscu trudno wyciągnąć kałamarz i bibułkę do naładowania pióra, a nabój to chwila moment - zwykle kończy się niespodziewanie, a mały nabój można mieć przy sobie zawsze czy to w piórniku, czy w kieszonce, no chyba, że may pióro z "kranikiem rezerwa".
  14. ... i jeszcze jedno: tzw. tutaj "znafcy" na giełdach samochodowych to byli bardzo dobrze zorientowani w psychologii handlu i sprytni ludzie - oni na takim marudzeniu bardzo dobrze zarabiali - zauważcie, że podchodzili tylko wybranych...
×
×
  • Create New...