Jump to content

Cosa

Użytkownicy
  • Content count

    13
  • Joined

  • Last visited

About Cosa

  • Rank
    XXF
  • Birthday 11/06/1979

Profile Information

  • Płeć
    Male

Recent Profile Visitors

30 profile views
  1. Wyglada prawidłowo - stary wąski pierścień sprzed kilku lat, sam mam identycznego
  2. W ciągu ostatniego tygodnia Perkeo było u mnie w użytku cały czas - nawet naboje ze sobą zabrałem mimo ze w etui zawsze jeszcze 4 inne pióra gotowe do uzytku były (Al-star, klon Lamy, wingsungowy klon pilota 78, parker 45, Rialto i jakiś staruszek w różnych kombinacjach) wypisałem standardowo 3 naboje na 3 dni a reszty prawie nie ruszyłem. Mam pióra które piszą lepiej, ale to Perkeo jakoś samo wchodzi mi do ręki. Nawet się kierownictwo ostatnio zainteresowało czym śmiesznym piszę - ona służbowo to tylko jakieś giftowe (ale z średniej półki Sheaffery i Watermany - wiem bo cześć jest od zespołu na różne okazje i mam swój udział w wyborze) używa.
  3. Waterman Graduate

    A ja mam nieprzesadnie dobre zdanie o tym konkretnym modelu. No może poza jego ceną która jest akceptowalna. Niby stalówka w miarę równa, leży prawidłowo, ale przepływ pozostawia wiele do życzenia - rozne naboje i różne atramenty lane i nic lepiej. Płukane we wszystkie strony i brak efektu. Skrobie toto gorzej od najgorszego Herba i ciężko mi coś z nim zrobić - a szkoda bo wyglada estetycznie - na pewno lepiej od plastików których w warunkach trudnych przychodzi mi używać. Taki na przykład szkolny pelikan z kawałkiem dziwnej blaszki, dziwnie zwiniętej miejsce ziarna pisze dużo płynniej i lepiej. Generalnie w mojej hierarchii ostatnio znajduje się bardzo nisko nad czym mocno ubolewam bo po prostu to pióro mi się podoba i jest nieco pancerne co na codzień w mojej pracy się przydaje. Reasumując - pisać nim szybko nie mogę bo sunie jak sanki po piasku, do podpisów uroczystych się nie nadaje bo brak wyglądu, w efekcie skrobię nim jakieś proste parafki jak się akurat wylosuje ;-)
  4. Moim mocno skromnym zdaniem tak. Trochę dziwne ale dla mnie chińskie klony Lamy piszą lepiej od niej. Perkeo jest fajne - trzyma mi się wygodniej niż Safari, waży tyle samo, choć wydawało mi się lżejsze. Kreska jest bardziej nasycona kolorem, choć podczas pisania nie wyglada na bardziej mokrą a i schnięcie jest podobne. Pokazałbym porównanie ale właśnie zmieniłem kolor w Safari. Powiem tak - Lamy mam 3. Klony coś około 5 - i z nich wszystkich w użyciu najwyżej jedno. A Perkeo mam jedno i ciagle sięgam po nie jako pierwsze do codziennego pisania. Choć mam ochotę na drugie - czarno/czerwone
  5. Witam, Tak się składa ze próbuje zarazić szanowna ślubną pisaniem piórem. Okazuje się ze ma jedno osobiste, tyle ze nie używane bo popsute. Nie wiem w jaki sposób ale uszkodziła sekcję na szczycie w taki sposób ze wyłamał się jej brzeg przy stalówce i stalówka wraz ze spywakiem wypadają z sekcji - niby mógłbym kupić kompletna sekcje ale pióro praktycznie nie było używane wiec trochę żal dobrej stalówki. Nie ma ktoś na zbyciu samej sekcji lub nie wie gdzie można takowa znaleźć. Jakoś w internetach nie udało mi się zlokalizować.
  6. Ktoś będzie - za jakieś 4 tygodnie jak poczta dojdzie
  7. Pelikan Jazz

    Ja mam to samo. Pisze ładnie i gładko a po miesiącu używania nie tylko sekcja ale i reszta była podrapana z łuszcząca się farbą. Musiałem odłożyć bo wstyd bylo pisać tym.
  8. Jaki kolor atramentu do podpisów

    To się nazywa nie bałagan tylko artystyczny nieład. Tu recepty, obok skierowania, zaświadczenia, obok ZLA, z drugiej strony karteczki do zaleceń terapeutycznych bo „ ja przecież nie zapamiętam jak to brać” choć biorę od 10 lat to samo...... i jeszcze gdzieś komórka z eMPendium bo „doktor znajdzie mi coś taniego - bo sąsiadka to ma za tyle...”
  9. J. Herbin: Eclat de Saphir

    Nieee, z standardowym niebieskim od Lamy, czy pelikanem 4001 to się go jednak imho nie można porównać. Wszystkich używam na bieżąco. Dla mnie to jakby zmieszać 4001 Royal blue z Edelsteinem Saphire - nie to żebym takie mezalianse atramentowe popełniał. Natomiast co do marketowych - kiedyś w jakimś markecie kupiłem torebkę naboi i były podobne - i za dżumę/cholerę nie pamietam gdzie to było. Plynie ładnie, schnie prawidłowo, wyglada bardzo ładnie, choć jednego spływaka przezroczystego do dziś nie mogę doczyścić po tym jak zostawiłem go na dłużej.
  10. Kaweco Sport (wersje plastikowe)

    Na to to wpadłem. Podobnie jak na innego MR'a. Ale wolałbym coś bardziej mobilnego. Plumix robi za stacjonarne.
  11. Baoer 79 "Starwalker"

    Jak w każdym chyba Chińczyku bywa różnie - u mnie akceptowalnie. Swoją droga moim zdaniem Ten konkretny Baoer jakościowo i wyglądem wygrywa z spora częścią moich Innych chińczyków - wyłączając wing sungi a’la Pilot 78. Trochę wing sungow i jinhao 992 idzie wiec może spadnie na dalsze miejsce. Chwilowo Baoer 79 znajduje się wśród tych 5 z kilkunastu piór które maja zaszczyt być napełnione od dłuższego czasu (czyli jakieś 4-5 miesięcy)
  12. Kaweco Sport (wersje plastikowe)

    To nie będę kusił losu i kupował kolejnego Sporta. Bo oba (M i F) oraz nowe Perkeo (wiem, wiem zabawka nie pióro) działają bez zarzutu od początku - perkeo trochę szumiało początkowo ale się ułożyło po jednym dniu. Może mam farta, może nie wiem ze mogłoby być lepiej Swoja drogą trochę OT ale czy ktoś wie do jakiego cudu myśli technologicznej - preferowana chińska, mogę przeszczepić stalówkę od Pilota MR - ona żyje doskonale ale obudowa powoli umiera
  13. Albo chcesz żeby długopis płynął prawie jak pióro.... Wtedy wybierzesz nie wkład parkera i nie zwykły wkład za 2 zł tylko takiego np. Schneidera 755 za kilkanaście złotych. Warto spróbować - przed rozpoczęciem piórozy miałem to we wszystkich dlugopisach jakich uzywałem.
  14. Przywitanie sie

    Witam, Kilkakrotnie przymierzałem się do rozpoczęcia pisania piórem, zapał pojawiał się i znikał choć jakieś pióra wciąż zalegały po domu i się kurzyły. Na codzień pisze dużo i niestety szybko co w połączeniu z naturalnym brakiem talentu artystycznego prowadzi do ciężkiego gryzmolenia - wciąż i nadal szukałem jak najwygodniejszych i najbardziej miękko piszących długopisów co tylko zwiększało bazgrolenie. Powiedziałem sobie dość. Na stare lata razem z córka uczę się ładnie pisać - ona piórem to i tata pióra użyje. To ze w domu leży z 5 czy 6 nie licząc jakiś jednorazówek jakoś mi nie przeszkodziło kupić kolejnego. Niestety choroba piórowa jest groźna już od pierwszej fazy :-) Na początek więc coś czego nie będzie żal - Lamy safari w wersji czarny mat - jak zarżnę stalówkę to się wymieni najwyżej, a ladniejsze pióra (choć nic specjalnego) zostaną na czasy po nauce. Spróbowałem i zachorowałem - po dniu męczarni piórko się ułożyło do ręki a raczej pewnie na odwrót i jest super. A wiec jeszcze raz pozdrawiam wszystkich pióromaniaków i piórofili.
×