Jump to content

Sheaffer VFM


Ann_gd
 Share

Recommended Posts

Zakupione, odpakowane, zatankowane, więc do dzieła :)

 

Z kartonowego etui, poprzez pseudoszybkę, wygląda na świat takie niebieskie cudeńko. Smukłe, zgrabne, delikatne.

vwpi.jpg

 

Bez plastikowej szybki nadal elegancko niebieski i nadal zachęcająco wyglądający.
1i78.jpg
 

(teraz powinnam napisać, że to koniec przyjemności i następuje dramat: drapie, szarpie, przerywa i nie startuje i w ogóle Vector lepszy :P)

 

Nie do końca mogę narzekać, ale na zachwyt należy chwilkę poczekać. Spływak i stalówka wyglądają normalnie czy tam pospolicie, kształt zwyczajny a i żeberka równolegle do siebie ułożone, mogło się już znudzić i nie powalać.

cyg3.jpg
zymn.jpg
 

Jestem trochę niemiła, ale nasze początki były trudne. Z tym drapaniem i szuraniem nawet nie przesadziłam, ale skoro się czytało, że piórko wymaga ułożenia i rozpisania, aby był cud-miód, toteż nadal cierpliwie dałam mu szansę. Atrament to zwykły no-name, fioletowy, dlatego że to jedyny w pobliżu nabój, co do którego miałam pewność co się w nim zawiera :D w etui są ukryte dwa: niebieski i czarny. Od razu uprzedzam, żadne tam one specjalnie dedykowane dla VFM, zwyczajne internationale. Nie dajmy się zwariować. Pierwsze nasze wspólne kreski kreślone były z rozczarowaniem. Gwóźdź i skrobak. No naprawdę, żadne tam mega doznania, od razu złapałam Vectora w rękę dla sprawdzenia, czy tylko mi się wydaje, czy przesadzam, czy może już nie pamiętam, jak to jest pisać dobrym piórem? Jak na tamtą chwilę szczerze wygrał Vector. A nie lubimy się do tej pory. No nic, gdzie diabeł nie może, tam baba zakupy zrobi. Nie można się poddawać, przecież to SHEAFFER! Biorąc inne kartki, niż taka kratkowana z bloku, popisałam nim dla potomnych, że było takie pióro w domu, czym zatankowane i czy wypadło dobrze czy nie. Po jakimś czasie coś drgnęło w piórze i postanowiło się poprawić. Mniej drapało, jakoś tak ilość atramentu się uspokoiła i pisało po prostu mokro i jednostajnie. Czyli jest poprawa. Na dowód kilka słów

xhs.JPG
 

Pisane na papierze xero i tu już było naprawdę nieźle. Lepiej, niż pierwsze słówka. Nawet zaryzykuję, że podobnie miło, jak tamte pozostałe. Kreska ciut cieńsza, niż Lamy, bez flexa, ale jednakowa grubość i ciągłość linii przy ogonkach to plus. Insze technikalia piórowe pomijam, jedynie dla ustalenia uwagi załączam zdjęcie porównawcze

rfyu.jpg
 

Lamy Al-star, VFM,Pilot 78 i Diplomat. Lamy największe, ale wagowo podobne, Diplomat jest trochę inny w odczuciu, taki bardziej satynowy, za to cięższy. Pilot w swoim kształcie jest takim damskim pisadłem, ale Sheaffer jest delikatniejszy i smuklejszy. Sekcja z tworzywa jest wygodna, nie pisałam z założoną na korpus skuwką, bo nie jest to konieczne, wagę ma taką w sam raz. Czy na długie wykłady, czy do damskiej torebusi, czy do etui - będzie pasować. Nasze pierwsze chwile prawie przypłaciłam płaczem, że miało być tak pięknie, a tak źle pisze, zwłaszcza, że zakupione zostało z zamiarem sprezentowania i powstał dylemat, czy prezentować czy nie, bo może głupio i wstyd...? Cieszę się z popełnionego testu, wiem, że mogę go spokojnie wyczyścić i powinien się sprawdzić w boju.

Podsumowując: pióro jest eleganckie, przy tym niedrogie i na standardowe naboje. Dla kogoś, kto pisze na co dzień  jedynie MB 149 to niekoniecznie, ale dla kobiet tak, do notatek tak, nie wiem jedynie, jak jest z trwałością korpusu, czy pojawiają się szybko rysy, czy jakieś odpryski. Po pierwszych dramatycznych chwilach mogę się z nim polubić :)

Link to comment
Share on other sites

  • 3 months later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...