Jump to content

Wydajność wkładów do długopisów


Skribent
 Share

Recommended Posts

Nie zauważyłem czy ten temat już był poruszany. Chodzi mi o ładunek tuszu we wkładach do długopisów. Odnoszę nieodparte wrażenie, że żywotność wkładów na przestrzeni ostatnich lat, no może dziesięcioleci wyraźnie maleje. Dawno temu,  w czasie roku szkolnego wkład wydajny typu zenith wymieniałem dwa, góra trzy razy a pisało się wtedy, pisało. Zapełniało kilka zeszytów. Teraz moja żona długopis jednorazowy, a nawet wkład typu Parkera potrafi wykończyć przy krzyżówkach w tydzień. Fakt, że te metalowe wkłady nie wiadomo w jakim stopniu są napełnione, tego nie widać. Może wypełnia je głównie powietrze. Czy znacie źródło pozyskania porządnie wypełnionych wkładów, które posłużą długo? Zdaje się, że dawniej jakość wkładu była określana długością linii możliwej do wykreślenia przy jego użyciu. Z tym, że teraz wszystkie już chyba pochodzą z Azji.

Link to comment
Share on other sites

Witam. Ciekawy temat tym bardziej na forum gdzie panuje jakże optymistyczna atmosfera chwaląca wszystko czego dotyczy tematyka(danego forum). Czasami aż w oczy kole ten hura optymizm. Twoje obserwacje, przypuszczenia są słuszne choć to jeden z przykładów jaki możemy doświadczać w tych jakże cudownych, uczciwych czasach. Tak, jest oszustwo nawet w tej materii, do ww.przykładu należy dodać kolejne, wynalazki w postaci cudacznych mikstur gdzie po miesiącu z "tuszu" wyłazi przezroczysta galareta, po dwóch miesiącach coś co jednak przypomina tusz zamienia się w skorupę lub w podobnym czasie wkład napełniony tuszem wygląda jak "przejście dla pieszych". Tusz we wkładzie jest poprzerywany, jakby dostało się powietrze które rozdziela na fragmenty tusz którym wypełniono sam wkład. To najprawdopodobniej jedna z głównych przyczyn malej wydajności wkładu. Niestety takich czasów dożyliśmy gdzie cuduje się, wymyśla bzdury które i owszem działają ale jak działają. Nie wiem co ma oznaczać ten fałszywy postęp gdzie nawet na zwykłych wkładach "robi się wały". Tyle przychodzi mi na myśl, tyle przyszło mi do głowy po przeczytaniu Twojego postu. 

Link to comment
Share on other sites

Prawda, to daje się zauważyć, szczególnie w tzw. reklamówkach. Te długopisy wypisują się nieomal natychmiast, a przecież gdyby dłużej to i klienci mieli by naszą reklamę dłużej (mam tu na myśli chociażby moją firmę), zapamiętali by i wspominali miło chociaż fajny długopis😄. Czy ten tusz jest aż tak drogi, że strasznie szczędzą? A teraz rada na domowy użytek, u mnie w domu się sprawdza🤗👍

https://www.piorawieczneforum.pl/topic/15401-napełnianie-wkładu-atramentowego-pióra-kulkowego-parker/?do=findComment&comment=202616

Link to comment
Share on other sites

Czasy takie nastały, że firmy z tradycją, budowane z mozołem przez pokolenia, mogące się pochwalić nie byle jakimi osiągnięciami i stanowiące kiedyś wzór dla innych, podlegają koncentracji kapitałowej. Wykupywane są przez konsorcja zainteresowane maksymalizacją zysków za wszelką cenę. Daremnie tam szukać branżystów zainteresowanych postępem technicznym i technologicznym. Wycisnąć jak cytrynę, ile się da a potem sprzedać lub zlikwidować i rozejrzeć się za następnym kandydatem. Wielkie marki XX wieku notują dziś poważne wpadki wizerunkowe. Systemy zarządzania jakością też stworzono z myślą o podniesieniu zysków a nie satysfakcji klienta. Pewnie w starożytności nie rządzili księgowi więc możemy dzisiaj podziwiać piramidy i Koloseum. Teraz niezwykle trudno zdobyć dobra o wydłużonej trwałości, tym bardziej że króluje kult nowinek i za pół roku wypada wymienić przedmiot pożądania na nowy. Ja jednak popłynę pod prąd i schowam za pazuchę kilka cennych artefaktów czasów niesłusznie minionych. Dlatego przytulam pióro czy długopis z ubiegłego wieku i niechaj żyje w moich rękach. Oby jak najdłużej.

Link to comment
Share on other sites

Zgadzam się z Przedmówcami. Wkłady mają lichą pojemność. Doświadczyłem tego kilka razy. Najsłabiej wypadają tzw. "żelowe". Przy sporadycznym używaniu wkład Parkera, żelowy, czarny w rozmiarze kulki F starczył mi na zapisanie ~ 20 kartek A5. To raczej słabo. Natomiast chciałem poruszyć jeszcze sprawę ceny tych wkładów. Można że tak powiem z butów wyskoczyć. Wychodzi drożej niż cena całego długopisu z podobnym wkładem, ale Zenith. A jeśli by ktoś myślał, że ceny tak poszybowały w Polsce, to miniony piątek wróciłem z Pragi. Wszedłem tam do pierwszego z brzegu sklepiku papierniczego i poprosiłem o "napin do pera Parkera" oczywiście zwykły (nie żelowy). Cena mnie zwaliła z nóg i sobie odpuściłem. Było to coś w pobliżu 150 KC... Takie czasy...

 

Link to comment
Share on other sites

Szukajcie, a znajdziecie - w cenie czapki śliwek (1,28 zł)

Tu pierwsza z brzegu specyfikacja wkładu do długopisu Zenith, Parker. Sprzedawca zamieścił nazwę: "Lewiatan":

Wkład ZENITH metal LE052 niebieski

  • Wymienny wkład wielkopojemny w metalowej obudowie.
  • Posiada końcówkę: 0.8 mm.
  • Wypełnienie tuszem: 74 mm / 75%
  • Długość linii pisania: 4500 m.
  • Kolor: niebieski

YJZEj7o.png

Edited by Miecznik
Link to comment
Share on other sites

@Miecznik O widzisz kolego, podsunąłeś ciekawy przykład kolejnego przekrętu, wręcz fenomenu i to na naszym rodzimym rynku. Record, długopisy, wkłady, dostępne w różnych marketach, sklepikach od wielu lat. W cale nie zdziwię się że jest to ten sam produkt który importuje i ewentualnie jeszcze składa nasz kochany Zenith. Record to taki sam długopis/wkład jak obecny Zenith 7, różni się tylko klipsem i oczywiście nadrukiem na wkładzie. Przebitka cenowa dobre 2x, za długopis Zenith 7 trzeba dać 6-7 zł w marketach a u "kogucików" nawet 9-10zł za szt. Wkład z nadrukiem Zenith nieco ponad 3-4zł. Ten sam długopis tylko z innym klipsem(Record) nieco ponad 3-4zł za szt.,wkład nieco ponad 1-2zł.

Link to comment
Share on other sites

Długość linii pisania 4,5 km? To brzmi jak gruba ściema. Chyba że jest to długość normatywna, nieosiągalna przez rzeczone wyroby. Bo kto to sprawdzi? Aż mnie korci żeby kupić kilka różnych wkładów i sprawdzić wykałaczką stopień napełnienia.

Link to comment
Share on other sites

Pokuszę się o zgrubne obliczenia. 4500 m linii to jest 450 000 cm. Zakładając że średnio na jedną literę długość linii wyniesie 1 cm, to by oznaczało 450 000 znaków. Gęste pismo zajmie przypuszczam nie więcej niż 1800 znaków na stronę A4. No i z tego wynika 250 stron A4. Wydaje mi się, że to byłby świetny wynik ale nieosiągalny.

Link to comment
Share on other sites

@SkribentKolego szkoda czasu na takie dywagacje, to marketingowy bełkot. Wygląda to mniej-więcej tak, jest maszyna do której zakłada się partię wkładów, powiedzmy 10szt. Maszyna wprowadza w ruch te wkłady, te piszą kółka po przesuwającej się taśmie papierowej. Odpowiednio skalibrowane czujniki mierzą ile metrów lini narysowały te wkłady na tej taśmie papierowej. Wybiera się najlepszy wynik, zaokrągla i podaje jako jeden z parametrów wkładu, już jest porcyjka danych którymi można czarować klienta. Użytkownik nie jest w stanie tego zweryfikować, nie posiada takiej maszyny, pozostało mu łyknąć bajer lub pójść na całość, rysować linie mierząc każdy odcinek(pomijam już temat po czym lub w czym będzie kreślił te linie). Podobnie wygląda pomiar flamastrów(pisaków), ołówków, wkładów piór kulkowych.

Link to comment
Share on other sites

Druga sprawa, oprócz wydajności jest w/g mnie ważniejsza. Chodzi o jakość wykonania, przekładająca się na pewność użytkowania. Zdarzało się, że taki właśnie wkład potrafił się rozlać wewnątrz długopisu i żeby tylko wewnątrz. Nie raz się zastanawiałem czym to mogło być spowodowane? We wkładach cienkich / klasycznych to zjawisko występowało raczej sporadycznie. Natomiast w tych "grubasach" owszem często. Właśnie zainspirowany tą dyskusją o wkładach, otworzyłem moje archiwum z pisadłami i znalazłem tam starego, poczciwego Zenitha 7 w kolorze benzyny. No i co? Wkład przeleżał w nim dobre 30 lat i się nie rozlał. Z trudem udało mi się go rozpisać, co oznacza, że tusz się zachował w dobrej kondycji. Od strony "zębatki" widać było minimalne ślady tuszu, ale to mogło być spowodowane upaćkaniem jej w pozostałościach z poprzedniego wkładu. Tego nie wiem. Po 30 latach to cud, że w ogóle to zaczęło pisać :). Natomiast zmierzam do tego, że stosunkowo niedawno poświeciłem kilka godzin i pół buteleczki spirytusu salicylowego, żeby domyć mojego wołka roboczego, długopis metalowy Zenith - ale już ten współczesny, nie zrobiony w Częstochowie (tak mi się wydaje). Wewnątrz, w górnej części korpusu, było tyle mazi z tuszu, że musiałem wymoczyć całość w kąpieli, w ciepłym, podgrzanym spirytusie salicylowym. Później konsekwentnie czyszczenie patyczkami do uszu, chusteczkami, gazikami. Zawziąłem się i uratowałem biedaka :). W życiu bym tego nie robił, gdyby nie sentyment do tego pisadła. Miałem jeszcze później czyszczenie dłoni, bo pracowałem bez rękawiczek i po robocie wyglądałem jak smurf...  I teraz pytanie trochę prowokacyjne. Czy zakup wkładu, konkretnie rzekoma firma, która została nadrukowana na korpusie ma znaczenie? Czy Waldmann, Faber - Castell, Pelikan - będą tymi pewniakami, za które trzeba "wysupłać" nawet 50 i więcej złotych (spotkałem takie ceny)? Czy raczej to ruletka i nie warto przepłacać? Zastanawiałem się nad tym i przyznam się, że mam taki jeden długopis, nie myślę tu o moim wołku Zenicie, ale tym razem właśnie Waldamnie. Pisadło praktycznie całe ze srebra, z wyjątkiem klipsa i sprężynki wewnątrz. Oczywiście wkład również Waldmanna. Dostałem go w prezencie i jest to dla mnie bardzo sentymentalny przedmiot. Tak się złożyło, że dawno już wypisałem wkład i co teraz? Może tak dla odmiany warto by podyskutować nad jakością tych wkładów, bo akurat w długopisach, one stanowią najważniejsze elementy, od których zależy jakość pisania / użytkowania. W tej chwili jak wspomniał Kolega @Syrius, na rynku rodzimym jest tyle przekrętów, że naprawdę ogromnie trudno się połapać. Przez internet można kupić wkład z nadrukiem "Parker", który być może jest wkładem tym samym co "Record" tylko kilka razy droższym... Przynajmniej po dokładnym "oglądzie" niczym się nie różni. To, że tusz potrafi się rozlać, stanowi poważne zagrożenie nie tylko dla długopisu, ale również dla ubrania dlatego warto rozmawiać... Może zróbmy tu przy okazji jakiś rozsądny ranking "pewniaków", które przy okazji, że piszą dobrze, to się jeszcze nie wylewają do korpusu itd... To taka moja propozycja. Osobiście polecałbym wkład Waldmann'a, wypisałem 2 szt. były na wyposażeniu mojego długopisu. Nie wylały się, pisało się idealnie od początku do ostatniej kropelki, niemniej - napisałem "polecałbym", a nie - "polecam", bo niestety są drogie... Nie wiem jak sprawują się inne, mam pewne doświadczenia (mieszane) z parkerowskimi wkładami. Potrafiły się spocić tuszem... Co do Recordów, Faber - Castell, Zenitha, Pelikana, nie mam żadnej wiedzy.

Edited by Miecznik
Link to comment
Share on other sites

@MiecznikCześć. W moim poście skierowanym głownie do Ciebie odszedłem od jakości wkładów skupiając się na cenach. Problem jakości jednak przebija tematy zastępcze vel uzupełniające. Nie jestem ekspertem od długopisów, wkładów, to nie znaczy że ich nie używam, po prostu mam bardzo ograniczoną i nie różnorodną paletę tych długopisów. Miałem podobne przypadki gdzie "firmowe" wkłady robiły ""rozpierduchę"" w korpusach długopisów. Żona często używała Parkera Jotter, posiada parę sztuk starych Jotterów jeszcze wyprodukowanych w UK. Skończyła się przygoda gdy zabrała do pracy staruszka w zastępstwie bo w tym co używała na co dzień skończył się wkład. Staruszek miał jeszcze oryginalny wkład który zalał niemal całe wnętrze korpusu. O współczesnych Zenitah można książki pisać, mam kilka sztuk starych, jeszcze ze starymi wkładami, nie pisze nimi, od czasu do czasu sprawdzam czy nie wyszła u nich jakaś niespodzianka. Mam podobne spostrzeżenia, stary wkład prędzej wyschnie a właściwie zgęstnieje niż wyleje. Moim ulubieńcem wśród długopisów który używam najczęściej(jak używam) jest Ballograf Epoca. Używam z dwóch powodów, oczywiście nostalgia związana z naszymi Zenith 7, to pierwowzór pod względem "obudowy" i wkłady. Po prostu są cały czas dostępne oryginalne wkłady które nie robią psikusów.

bOmqhuA.jpg

Link to comment
Share on other sites

1 godzinę temu, Syrius napisał:

Staruszek miał jeszcze oryginalny wkład który zalał niemal całe wnętrze korpusu

 

1 godzinę temu, Skribent napisał:

Chyba już nie ma nadziei.

No to w takim świetle, budowanie rankingów jakościowych ma podobny sens jak budowa domu bez fundamentów. Załamka. Wychodzi na to, że "pewny wkład" to ruletka. Myślę, że w tej całej zgadywance, który dobry, który zły, pierwsze skrzypce gra ten korek / czop silikonowy. On to utrzymuje tusz w ryzach i nie dopuszcza do wylania się tuszu. Wiemy, że wraz z wypisywaniem się wkładu, poziom tuszu kurczy się, a za nim podąża (powinien) ten czopek :). I teraz improwizuję, niech mnie ktoś poprawi jeśli źle myślę. Mianowicie, wydaje mi się, że jeśli automat wstrzyknął za małą ilość tego uszczelniacza może być potencjalny wyciek, bo wraz z ubywaniem tuszu, na ściankach wkładu jest go coraz mniej (zostaje tzw. film), aż wreszcie przy sprzyjających okolicznościach, tusz może się wydostać poza to uszczelnienie i w końcu przez dziurkę odpowietrzającą w tej zębatce lub jak w @Syrius Ballografie - przez szczelinkę w tej niebieskiej czapeczce. Wiadomo, że każdy wkład ma taką ukrytą bardziej lub mniej - szczelinkę napowietrzającą. Druga moja teoria, wydaje mi się, że bardziej zbliżona do prawdy, choć wcale nie musi się wykluczać z pierwszą to taka, że ten czopek uszczelniający nie jest zrobiony ze smaru silikonowego, który jest odporny na temperatury, tylko z jakiegoś zwykłego mazidła. I problem jak wspomniałem wyżej może się pojawić przy tych "sprzyjających okolicznościach", czyli np. przy wejściu do ciepłego pomieszczenia z zimnego. Albo pozostawieniu długopisu w miejscu nasłonecznionym, lub gdzieś przy jakimś grzejniku. Wtedy "mazidło" się rozrzedzi i przepuści tusz. To takie moje dywagacje, można się z nimi zgodzić lub nie, ale jak pisałem, warto rozmawiać. Bo przyszedł mi do głowy taki dziwny pomysł, żeby "poprawić jakość" wkładu i zabezpieczyć odrobiną smaru silikonowego, który można by wstrzyknąć z wyczuciem od strony zębatki. Zauważyłem, że te zębatki można wyjmować, nie jest to łatwe, ale da się. Wtedy smar silikonowy łatwo tam wsadzić chociażby zapałką. Złożyć wszystko do kupy i voilà :)

Link to comment
Share on other sites

@Miecznik Cześć. Poświęciłem trochę czasu by rozeznać się jak to jest z tymi wkładami. Twoja hipoteza o tym mazidle jest słuszna. Przyznam szczerze że temat długopisów, wkładów był mi raczej obojętny, pomijając własne obserwacje i zdarzenia którym raczyły mnie od czasu do czasu. Po znalezieniu ciekawych informacji i oświeceniu z czego składa się wkład, jak działa, co ma w sobie prócz tuszu, Twoje przypuszczenia okazały się więcej niż hipotezą, tak jest w istocie. Otóż owym mazidłem jest wazelina, odpowiednia jej ilość, której głównym zadaniem jest zabezpieczenie wkładu przed wylewaniem. Samo napełnianie wkładu analogicznie przypomina napełnianie konwerterów w piórach, występują podobne zależności. Chodzi o powietrze, gęstość tuszu, równomierne napełnianie wkładu. Pomijam jakość, dokładność wykonania samego wkładu. Tu można upatrywać problemy którymi obdarzają nas długopisy a raczej wkłady. I jak zwykle chodzi o byle jakość w procesie napełniania tych wkładów. Po prostu producenci robią to na...(tu pasuje tylko niecenzuralne określenie). Tłoczą tusz gdzie przez nieszczelność dostaje się powietrze w trakcie napełniania, tu moje opisy wynikające z obserwacji, tusz poprzerywany, niejednorodny. Wracamy do "mazidła", wazelina zapobiega wylewaniu tuszu, jest podgrzewana do postaci płynnej i w małych ilościach wtryskiwana po procesie napełniania wkładu tuszem. Wazelina ma przylgnąć do tuszu i w trakcie wypisywania wkładu/tuszu schodzić razem z nim. Tu odzywa się wspomniany przez Ciebie otwór we wkładzie, nie ważne gdzie on jest, ma być, chodzi o ciśnienie, dostęp powietrza które będzie popychało tusz i wazelinę w trakcie wypisywania się tuszu. Problem z wazeliną polega na tym że ma być w odpowiedniej ilości, nie za dużo, nie za mało. Np.w zwykłych, cienkich wkładach jest to mała kropla. Wylewanie wkładu to oznaka że wazeliny było za mało lub jak podejrzewałeś, wazelina została podgrzana w pewnych okolicznościach znowu do postaci płynnej i wkład utracił szczelność. Twój pomysł ze smarem silikonowym wydaje się słuszny tylko trzeba to przetestować, obawy mogą dotyczyć jego gęstości. Może zadziałać jak czop blokujący dostęp powietrza do wkładu. Na koniec skojarzyłem pewien fakt, oczywiście jak zawsze nie zwracałem na to uwagi. Wkład nowy powinien być zabezpieczony po obu stronach, czyli wazelina na jego jednym końcu, a na drugim tj.na kulce a właściwie na tej metalowej części w której znajduje się kulka(ta część nazywa się mina)w postaci wosku lub cienkiej warstwy silikonu. I tak jest gdy dostaniemy wkład nowy, dobrze zabezpieczony, sprzedawany w opakowaniu a nie luzem. Podobnie powinny być zabezpieczane długopisy, dokładnie wkłady w tych długopisach. Jak jest w rzeczywistości, każdy sam sobie odpowie na to pytanie.

Link to comment
Share on other sites

@Syrius Mądrego warto posłuchać/poczytać ;). Kiedy hipotezy stają się faktami, warto przystąpić do działania. Posiadam takie "mazidło"  zdjęcie pod tekstem (widzę, że moje słowotwórstwo się przyjęło ;))  potraktuję tym wkład Zenith taki mniej więcej w 1/3 wypisany. Jeśli się sprawdzi i nie będzie to blokowało spływu, to dam znać. Ale pewnie nie nastąpi to szybko, bo czasy kiedy pisałem elaboraty w szkolnej ławie minęły dekady temu, więc się odezwę później. Byłby to dobry sposób, żeby usprawnić co nieco i zapobiec niespodziewanym wylewom tuszu. Dziękuję za wnikliwą analizę. Jak mówię - warto rozmawiać na takie tematy na forum, bo komuś to może się przydać. A po co wyważać otwarte drzwi.

smar-silikonowy40---w-1200-r-jpg.webp

Link to comment
Share on other sites

.

Dnia 10.07.2022 o 17:31, Klerk napisał:

Dobrze piszący, absolutnie niezawodny to

bic-logo-producenta.png

😉😀, i to one są głównymi winowajcami, że pióra tracą odbiorców, niestety😕. Ale nie o taki chodzi, ma to być wyrób z klasą a nie taki sobie Parker😒

Ja jednak doradzam aby tworzyły dobraną parę: twoje ulubione pióro i długopis z tej samej stajni, będą się dobrze prezentowały we wspólnym podwójnym etui. Myślę, że jak będzie pisał długopis ma znaczenie drugorzędne, przecież nr 1 to pióro, a markowe długopisy, bez obaw, piszą prawie jak Bic😃😄☺️

Testuję tego Bic'a (ten ołówkowy, żółty) już kilka lat w samochodzie do doraźnych notatek, czy to lato +38°C, czy zima -7°C (mroźniejsze już się nie zdarzają), nie wylał, pisze zawsze👍.

Link to comment
Share on other sites

@Miecznik moim zdaniem wkłady typy zenith masz standardowe tzw. wielkopojemne. Oczywiście będą pewnie jakieś różnice, może nawet znaczące które można rozważać zależnie od producenta, marki albo w kolorze tuszu itp. Nie sądzę jednak żeby tkwił w tym kolejny spisek który wietrzy @Syrius podobnie jak nie ma mniej camemberta w cemembercie. 😉

Edited by Porter
Link to comment
Share on other sites

Dnia 22.01.2023 o 21:46, Skribent napisał:

Pokuszę się o zgrubne obliczenia. 4500 m linii to jest 450 000 cm. Zakładając że średnio na jedną literę długość linii wyniesie 1 cm, to by oznaczało 450 000 znaków. Gęste pismo zajmie przypuszczam nie więcej niż 1800 znaków na stronę A4. No i z tego wynika 250 stron A4. Wydaje mi się, że to byłby świetny wynik ale nieosiągalny.

Mam dla ciebie jeszcze gorsze wieści. Wziąłem zwykły zeszyt A4 w linie, policzyłem wiersze i naliczyłem 33. Próbka pisma z tego zeszytu już wcześniej kiedyś napisanego a nie na nasze potrzeby, żeby uniknąć przekłamania dla tekstu na długość jednego wiersza, same małe litery od marginesu do końca strony i obliczyłem wszelako literek na 27 cm, przyjmując twoje założenie 1 cm linii na literę pisma. Strona takiego testu daje więc 27 cm x 33 wiersze = 891 cm linii. Z tego wynika 500 stron czyli dwa razy więcej, zeszyt ma kartek 80 pisać można na obu stronach kartki. Czy to jest osiągalne nie wiem?

Edited by Porter
Link to comment
Share on other sites

1 godzinę temu, Porter napisał:

@Miecznik moim zdaniem wkłady typy zenith masz standardowe tzw. wielkopojemne. Oczywiście będą pewnie jakieś różnice, może nawet znaczące które można rozważać zależnie od producenta, marki albo w kolorze tuszu itp. Nie sądzę jednak żeby tkwił w tym kolejny spisek który wietrzy @Syrius podobnie jak nie ma mniej camemberta w cemembercie. 😉

Nie wiem co chciałeś przekazać mi tym wpisem? Co do Kolegi @Syrius to już kompletnie nie rozumiem. Jaki spisek? Rozmawialiśmy (wydaje mi się rzeczowo) o metodach zabezpieczenia tuszu przed przypadkowym rozlaniem wewnątrz długopisu. Nikt tu żadnych spisków nie upatrywał, a na pewno nie Kolega @Syrius, który rzeczowo odniósł się do istniejących przypadków wylewania się, jak Ty to byłeś łaskaw powiedzieć: "wkładów wielkopojemnych".

Edited by Miecznik
Link to comment
Share on other sites

5 minut temu, Porter napisał:

że producenci obliczają na chronografie długość tej najdłuższej linii.

A jak Twoim zdaniem obliczają? Wróżą? Szacunkowo? W końcu metoda, którą opisał @Syrius jest bardzo prawdopodobna i łatwa do wykonania. I jeśli zaczyna się produkować cokolwiek warto przeprowadzić jakieś wstępne badania, żeby podać choćby przybliżone dane potencjalnym nabywcom towaru. No i żeby zrobić biznesplan. Coś mam wrażenie, że wchodzisz pomiędzy jak to się mówi "wódkę i zakąskę", żeby tylko zabrać głos i zaistnieć. Forum nie służy tego typu sytuacjom, chociaż niestety się zdarzają.

A ja przez ten tydzień uczciwie przeprowadziłem obiecane doświadczenie z tą pastą silikonową i mogę już powiedzieć, że mam ciekawe rezultaty. I nie jest to żaden spisek, tylko fakt, że wkład uzupełniony niewielką porcją smaru silikonowego, który wstrzyknąłem przez otwór w "zębatce" - nie "wystrzelił" tuszu, mimo, że położyłem go na dobę na gorącym kaloryferze. Wkład Zenith, wypisany w 1/2 objętości. Bez tego "ulepszenia" miałbym tusz na gazecie podłożonej pod kaloryfer.
Drugi wkład, bez uszczelnienia niestety "popłynął". Wazelina się roztopiła i tusz zaczął wyciekać.
Takie fakty uważam, że warte są zamieszczenia tu na Forum, a nie tykanie kogoś personalnie, bo to bo tamto.

Link to comment
Share on other sites

Dnia 24.01.2023 o 09:21, Miecznik napisał:

 

No to w takim świetle, budowanie rankingów jakościowych ma podobny sens jak budowa domu bez fundamentów. Załamka. Wychodzi na to, że "pewny wkład" to ruletka. (...) Zauważyłem, że te zębatki można wyjmować, nie jest to łatwe, ale da się. Wtedy smar silikonowy łatwo tam wsadzić chociażby zapałką. Złożyć wszystko do kupy i voilà :)

Mam kilka wkładów tego typu a drugie tyle w ostatnim czasie zużyłem i nie jestem w stanie stwierdzić, w jakich okolicznościach dochodzi do opisywanych przez was problemów. Nie muszę chyba pisać, że żaden ze wspomnianych wkładów nie zawiódł w taki sposób żeby uległ wylaniu lub innego typu samoistnym uszkodzeniom. Wynikałoby z tego, że te opisywane awaryjne wkłady kupowano chyba w totalizatorze sportowym. Pytanie tylko gdzie i kiedy?

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...