Jump to content

Pinky

Użytkownicy
  • Posts

    24
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Pinky

  1. Czternastoletni siostrzeniec tak zrobił z Zenithem Simple bo nie miał nowego naboju. Nic odkrywczego.
  2. Tylko gdzie je kupić? Sam szukam 440 Imperiala, a i 330 bym nie pogardził bo 30 lat użytkowania nieprzerwanie robi swoje, pisze nadal wspaniale i jest to mój Święty Gral wśród piór, ale korpus się już ciut porysował. A i w razie czego przydało by się zapasowe.
  3. Przecież pisałem że niska awaryjność markowych modeli bywa dyskusyjna
  4. Chciałem napisać że przez 30 lat wystarczyło mi jedno pióro do pisania, ale... naliczyłem 12 napełnionych piór na biurku (plus kilka maczanek), i kilka razy tyle w drewnianym pudełku. Sęk w tym że dla kogoś kto tylko chce pisać i nie jest zapiórkowanym maniakiem najlepszym wyborem jest kupić dwa pióra markowe, jedno biurkowe a drugie na wynos. Kupowanie całego stada chińczyków mija się z celem. Dodatkowo do markowych piór w przypadku awarii można łatwo kupić zgubione lub zniszczone części i naprawić. A nawet kupić za parę lat takie samo pióro którym przez lata pisaliśmy. Czy za kilknaście lat taki chińczyk będzie dostępny łatwo na ebayu? Nie muszę przypominać że pióro które idealnie pasuje komuś do ręki jest naprawdę na wagę złota. Kupując markowe możemy wejść do sklepu, pomacać a w niektórych nawet zamoczyć stalówkę i popisać, w chińczykach to jest loteria i tylko fotka na serwisie aukcyjnym, lub filmik na Youtubie. Za troszkę więcej niż 250 zł możemy zamówić pióro ręcznie robione jakie chcemy z stalówką jaką chcemy (no dobra trochę trzeba dopłacić za dobrą stalówkę). Masz wtedy pióro takie jakie chcesz, z sekcją pasującą do twojego chwytu, jedyne i niepowtarzalne. Początek tematu był rozpatrywany z pozycji użytkownika a nie kolekcjonera i tego się trzymam. Dla użytkownika wystarczą dwa pióra na lata, takie które potem może dokupić jak zgubi. Z niektórymi modelami chińczyków jest tak że pojawiają się sezonowo, i co nie kupimy i zaczynamy znów szukać ideału? Z drugiej strony chciało by się napisać że awaryjność markowych jest mniejsza, ale jak jest naprawdę to sami wiecie. I za i przeciw tak naprawdę są mocne argumenty. Ale ja wolę jednak markowe z wyżej wymienionych powodów.
  5. Ja tylko polskim obyczajem mimo że mało się znam to się wypowiem z pozycji użytkownika. Za kupnem Hińczyków przemawia fakt że można trafić na całkiem przyjemne pióra. Zwłaszcza jeśli chodzi o kieszonkowe z założenia będące piórami na codzień. Jedno z moich ulubionych kieszonkowców kosztowało 3,50 zł i jest Noname, jest tak małe że wielkością odpowiada połowie męskiej dłoni. Takiej stalówki i wygody pisania po założeniu skuwki nie ma naprawdę wiele piór kieszonkowych markowych, stalówka prawie omalże nie ideał. To oczywiście odczucie subiektywne. Jak już pisano wyżej płakać nad zgubionym nie ma potrzeby. Także kilkanaście innych chińskich łącznie z Hero klonem Parkera 51 na czele przerobiłem, bywało różnie ale narzekać jakoś nie powinienem. Do zalet tańszych materiałów można dodać że są znacznie lżejsze, kto miał dwa metalowe Parkery w kieszonce na piersi ten wie że momentami bywa to irytujące. Co do niezawodności to możliwe że są zawodne bardziej niż markowe, ale widywałem już Pelikana z kiepską stalówką, Watermana i Parkera lejące, ten ostatni z luzującym się tłoczkiem, Lamy brudzące palce na końcu sekcji, łącznie z moim starym Sheafferem który się nie wiedzieć czemu rozlał w skuwce ten jeden jedyny raz a było to przed egzaminem Ostatnio ukradłem nawet siostrzeńcowi Zenitha Simple (krypto-Chińczyka) przerobionego przez dziecko na zakraplaczowe bo... pisał bardzo fajnie i długo a stalówka mi podpasowała. Przeciw kupnie Chińczyków jest sytuacja że kiedy już kupimy to pióro nam najbardziej pasujące, takiego skośnego Wielkiego Grala który nam odpowiada okazuje się że wydaliśmy na niego tak naprawdę więcej niż na markowego którego możemy kupić czytając uważnie to forum. Kupiliśmy ileś tam ryżowych wynalazków zalegających nam w szufladzie przez które przebrnęliśmy zanim dotarliśmy do tego odpowiedniego. W dodatku z jakością bywa loteria a reklamacje raczej nie wchodzą w grę. Reasumując za cenę nowego Pelikana mamy budżetowca w ręku i masę szrotów w szufladzie których nie opłaca się nawet sprzedawać. W dodatku jeśli uwzględnimy że czasem można trafić na używane markowe pióra choćby na tym forum będące w sprzedaży, które jeszcze wiele lat pociągną a są niewiele droższe niż niektóre Chińczyki to sensu większego nie ma w kupowaniu na pewnych serwisach po taniości. Zwłaszcza że bywa to loterią i łatwiej można trafić w nich na wady fabryczne niż na wady w używanych markowych. Reasumując. Chińczyki mogą być bardzo fajne i wygodne w pisaniu, ale nie oszukujmy się zdecydowana większość ich wyląduje w szufladzie prędzej czy później, a niektóre nawet po pierwszej próbie zaraz po odebraniu przesyłki. Jeśli już piszemy wiecznym piórem to stawiamy nie tylko na wygodę pisania ale też na tą magię zawartą w ładnym i solidnym narzędziu piśmienniczym która sprawia że jego używanie jest przyjemne, i nie ma co się oszukiwać też na lans i odrobinę snobizmu a to da nam markowe eleganckie i wygodne pióro.
  6. Czy wam też sekcja zaraz przy samej stalówce Visty brudzi palce atramentem? Skuwka w modelu Transparentnym rysuje się wewnątrz przy zakładniu jej na tył pióra podczas pisania.
  7. Platinum Prefounte można używać jako zakraplaczowego pióra? Czy tylko tak wygląda? Ktoś go tak używał?
  8. Z pozycji laika który piórem pisze już od ponad 30stu lat mogę Ci dać parę skromnych rad nauczony doświadczeniami - Dobrze pisać potrafi nawet pióro za 3,50 zł dla dzieci z Marketu (ostatnio testowałem takie i byłem w szoku że aż tak fajna stalówka za grosze), wybór pióra jest tak indywidualny że nikt nie doradzi Ci idealnie, każdy ma inny gust, inną rękę, inne nawyki podczas pisania, użytkuje pióro w innych warunkach. Musisz się sam zdecydować tylko sugerując się nieznacznie radami innych, decyzja należy tylko do Ciebie i kieruj się swoim instynktem. - Przy takim wyborze narzędzi do pisania warto nie kierować się wyglądem w sklepach lub opiniami na forum lub z FB, nic nie zastąpi wzięcia do ręki i nawet suchą stalówką przejechania kilka razy po papierze. Jeśli Ci się spodoba pióro wizualnie i dotykowo i ma opinię solidnej i przemyślanej konstrukcji to bierz i nie patrz na zdanie innych. Większość piór powyżej 80 zł pisze bardzo dobrze i raczej nie ma powodu do zmartwienia że coś pójdzie nie tak. Pamiętaj że wyważenia pióra, ułożenia sekcji w ręku, oraz gładkości stalówki nie zobaczysz na zdjęciu w sklepie internetowym ani o nim nie przeczytasz w opisie produktu. - Stalówka wielkości M jest dla mnie osobiście fajna, ale piszę nią tylko notatki, najczęściej w domu. Mka może być jednak za gruba w wypełnianiu formularzy, gruba kreska sprawia że aby pismo było czytelne musi być szerzej i ciut wyżej pisane, i czasem zmieszczenie swojego podpisu w rubryczce może być kłopotliwe. Plusem Mki jest dobra jej widoczność i przy Astygmatyźmie czy innych wadach wzrodku lub w kiepskim oświetleniu jest bardzo czytelna nawet bez okularów czy dodatkowego światła. Suche lub cienkie stalówki piszą zazwyczaj dobrze na każdym papierze, te mokre dające większą ilość atramentu lub grubsze mogą wymagać już lepszego. Nie jest to regułą, są przecież różne atramenty różnie piszące na różnych stalówkach. Urzędy i firmy często mają druki lub papier kiepskiej jakości, warto to wziąć to pod uwagę. (używam Mki i często poza domem piszę do góry nogami stalówki by zmieścić się w wymaganym miejscu, dodatkowo pióro daje wtedy ciut mniej atramentu i nie przebija się pismo na drugą stronę lub nie rozlewa się szeroko na kiepskim podłożu). - Jeśli to ma być pióro na długie lata to bierz konstrukcję solidną, uznanych marek z szlachetnych materiałów, warto zaczekać i wydać więcej. Być może wtedy wnuki docenią twoje pióro nie tylko jako pamiątke po dziadku kurzącą się w szufladzie. I pamiętaj że pisząc jednym piórem przez lata przyzwyczaisz się do niego i pismo twoje się będzie z wiekiem poprawiać w kształcie i szybkości. Zmieniając pióra ciężko się przestawiać i może to troszkę potrwać. - Używane pióra starych konstrukcji w dobrym stanie są często o wiele lepsze niż nowoczesne, o ile stalówka nie jest zajechana a system napełniania szczelny i w dobrym stanie to stare dobre pisadła nie dość że stylowo wyglądają to są często wygodniejsze i zapewne przeżyją nowoczesne modele. No i mają to coś w sobie, ten czar solidności i rzetelności kiedy ilość nie była jakością, jak mawiam -Jest ten lans i frajda. - (niedawno dopiero to odkryłem usiłując znaleźć swojego świętego grala wśród piór, w tym czasie wydałem sporą ilość gotówki na nowoczesne produkcje). Retro jest zazwyczaj wygodne i z klasą - To pióro ma Ci się podobać, jeśli czujesz że je chcesz mieć to nawet jeśli z początku nie leży za dobrze w ręku to po jakimś czasie zapewne się przyzwyczaisz jak Ci się bardzo ono podoba. Nie oszukujmy się równie dobrze i pewnie wygodniej pisze się piorem kulkowym, posługujemy się wiecznym piórem głównie dlatego że nam się one podobają, nie tylko dla ich zalet. Jeśli pióro robi na tobie wrażenie kiedy je zobaczysz i nie mija jak weźmiesz je do ręki to znaczy że to TWOJE pióro!
  9. Niestety nie można na tym forum przesłać plików więcej niż 15 kb łącznie, a na takich zdjęciach niewiele widać muszę podlinkować fotki Takiej stalówki używam. Jest zbyt cienka (mam jeszcze cieńsze, ale ta jest najgrubsza) Na górze grubość kreski tej stalówki, a na dole dla porównania Fka Parkerowska Szukam pióra z tak piszącą stalówką ale nieco grubszą, w trzech sklepach stacjonarnych z dużą ofertą piór renomowanych firm rozłożyli bezradnie ręce. Znajomy plastyk stwierdził że nic lepszego od maczanki człowiek nie wynalazł i na tym skończyła się jego rada. Liczyłem że wybiorę się na Pen Show Poland i przy okazji popytam się mądrych i doświadczonych pióromaniaków, ale jak wiemy impreza odbędzie się online Zastanawiałem się nawet nad wsadzeniem tego pióra maczankowego do pasującego pióra wiecznego, ale nie mam pomysłu do jakiego.
  10. Jest to taka stalówka którą teraz piszę. Chodzi mi o ściętą stalówkę oczywiście, proszę wybaczyć brak znajomości fachowego słownictwa Szukam pióra z stalówką która by efektownie pisała tak zaproszenia lub jakieś ładne listy jak i nadawała by się do zwykłych notatek. Maczanka przy wszystkich jej zaletach niestety wygodna i mobilna nie jest.
  11. Do tej pory używałem do wypisywania dyplomów i zaproszeń dwóch rodzajów maczanek, z grubszą i cienszą stalówką. Niestety czasem wypisuje takie rzeczy moja pani i jej już się nie chce bawić z maczankami jak jest dłuższy tekst. Pióro z grubszą stalówką fleksującą do tytułów kupiłem bez problemu jako szkolne, niestety kłopot jest z rozmiarem F (może być ciut grubsza lub ciut węższa). Szukam pióra z grubszą sekcją bo takie są dla mnie wygodne. Nie ukrywam że będę tym piórem pisał też czasem na codzień Budżet do 300 - 400 zł, może być ciut więcej, ale mile by było jak by ktoś zaproponował fajne pióro za niewielką cenę, w końcu podpisywać nim olbrzymich kontraktów nie będę więc prestiżowe narzędzie nie jest potrzebne
  12. Szukam kałamarza który ciężko będzie stłuc, takiego podróżnego. Wspaniale by było abym widział w nim poziom atramentu, ale nie jest to wymagiem przy zakupie. Niekoniecznie musi to być kałamarz, może być inny flakon ważne żeby był nie gniotsa nie łamiotsa. Niedawno dwulatek wspinał się na regał stając na moim plecaku by ściągnąć chipsy i omal nie dostałem zawału jak to zobaczyłem. Teoretycznie pióro na naboje rozwiązywało tą sprawę definitywnie w podróży, ale ostatnio zmieniłem je na tłoczkowe. Na razie z braku takiego jeżdżę z dwoma piórami, na wszelki wypadek.
  13. To tylko nieumiejętnie zmniejszona kiepska fotka. Pióro odzyskało blask i akutualnie jeździ ze mną wszędzie w kieszonce.
  14. Ja też dziękuje. Pani w sklepie powiedziała to samo. W dodatku powstrzymała mnie przed zakupem mówiąc że tłoczek przeżyje jeszcze nas oboje po jego obejrzeniu
  15. Podpinam się pod pytanie, tylko pytam o model Sheaffer 330 sprzed trzydziestu lat. Tłoczek gumowy wieczny nie jest, i nie wiem czy jest sens na zapas kupować. Na zdrowy chłopski rozum skoro były do niego kiedyś naboje to powinnien, ale pewności nie mam czy się na przykład standard nie zmienił.
  16. Dziekuje Tomku. Dałeś mi odwagę żeby samemu naprawić pióro, to się nazywa delikatny doping Jak już pisałem, wypolerowałem twardym filcem na małych obrotach, dokładnie wymoczyłem pióro i przepłukałem, załatałem gumowy tłoczek kawalątkiem balonika urodzinowego i klejem do gum (do butów) Pattex. Pióro pisze doskonale, zaczęło jednostajnie podawać atrament, przedtem były minimalne przerwy prawie nie zauważalne. Stalówka mimo wieku po prostu płynie, nie jest ani za sucha ani za mokra, po prostu średnia pod tym względem, czuć jak miło płynie po papierze. Pióro lekkie i przyjemne w długim pisaniu, nie męczy ręki. Konstrukcja solidna i przemyślana. Nie podejrzewałem że trochę pracy i z pióra które ma swoje latka zrobię tak dobre narzędzie do pracy i noszenia przy sobie. Szczerze mówiąc wygodniejsze niż niejedno współczesne pióro z średniej półki, jestem niezmiernie ździwiony, byłem bowiem prawie pewien że pióro będzie leżakowym zabytkiem na biurku i nie nadaje się na woła roboczego, w dodatku bardzo efektownego w wyglądzie.
  17. Uparłem się i na małych obrotach wypolerowałem tą 502. Jestem ździwiony że po tylu latach pióro ma bardzo sprawnie działający w środku mechanizm napełniania, i gumowy tłoczek wygląda jak nowy, tylko jedna mała dziurka przetarta w nim jest którą jutro załatam klejem lateksowym lub kauczukowym do dętek.
  18. W pudełku pod nazwą Omega był właśnie ten model Zenitha i długopis, były w czarnym lub srebrnym kolorze, sprzedawane w hipermarkecie. Jak była obniżka to kupiłem od razu dwa pudełka dorzucając do zakupów. W pudełku był tłoczek firmowy i nabój, w drugim dwa tłoczki i nabój. Jedyny problem jaki wystąpił w tym piórze to z tłoczkiem w którym nagle element tłoka wypadł z mocowania, więc przydał się ten dodatkowy w drugim pudełku. Pióro pisze dosyć sucho, ale akceptowalnie dla mnie pomimo tego że lubię mokre pióra które solidnie dają na papier. Przyjemne w dotyku, dobrze się pisze pomimo że wolę grube sekcje. Średnio ciężkie, zapisałem nim z 40 stron zeszytowych drobnym oszczędnym maczkiem. Siostrzeniec pożyczył na dwa miesiące do szkoły to pióro i wytrzymało tą próbę bez szwanku w plecaku w plastikowym piórniku (Pelikan Jazz nie wytrzymał takich prób, tak samo jak Parker Jotter). Generalnie jak na pióro wieczne nie w moim typie, jest akceptowalne, nic nie mogłem zarzucić stalówce i pisaniu nią, przyjemności wielkiej nie dało ale też nie było jakichś zgrzytów oprócz feralnego tłoczka. Atrament ubywa w tłoczku powoli nawet jak nim nie piszemy. Pisanie nim na kiepskim papierze mija sie z celem, pomimo że tym samym atramentem (Pelikan 4001) pisałem stalówką M z ulubionego Sheaffera i wyglądało to o wiele lepiej na nim. Drugim piórem nie pisałem jeszcze, leży w szufladzie. W tej cenie jakościowo może zaskoczyć, identyczne ździwienie co do ceny i jakości miałem tylko z Faber Castell Fresh, ale przebija go pod względem eleganckiego wyglądu i chyba ciut przyjemniej się nim pisze. Szału nie ma, ale... jest sympatycznie. Ps. Długopis w zestawie Omega klekocze jak ruski karabin.
  19. Używałem tanich myjki w innym hobby, albo nie było efektu albo rożne rzeczy potrafiły się dziać. Jeszcze w miarę dobrze sprawowała się myjka z Lidla z tych tańszych. Bez włącznika czasowego zniszczyłem mojej mamie kolczyki srebrne bo kamyki powypadały i ebonitową latarkę z I Wojny która się dziwnie rozwarstwiła. Myjka nie jest zła, tylko trzeba kontrolować proces i uważać. Zazwyczaj preferuje najprostsze delikatne rozwiązania, zanim sięgnę po jakąś technologię. Na piórach sie nie znam, tylko je użytkuję od 34 lat. Nie twierdzę że myjki są złe, po prostu trzeba uważać z nimi. Nawet taka od dentysty z górnej półki potrafi zniszczyć przedmiot, mi zniszczyła dwustuletnią monetkę. Przyznam się że nigdy piór nie myłem myjką ultradźwiękową, nie musiałem, wystarczyły konwencjonalne metody.
  20. Nie boję się. Ale wolę ostrożnie, nie wiem jak zareaguje na delikatną polerkę. Boje się że nagle się zacznie topić, albo coś pójdzie nie tak. Stare Sheaffery i Hero bez problemu znosiły takie zabiegi. To Waterman 502, jak zdążyłem zidentyfikować w sieci. Wolę się spytać bardziej doświadczonych.
  21. Nadal go nie mogę zidentyfikować.
  22. Dziś zakupiłem Watermana, jeszcze nawet nie znalazłem jaki to model. Sęk w tym że korpus jest porysowany i wytarty. Stalówka wydaje się w porządku i tylko mocno lejąco pisze, co akurat mi nie przeszkadza. Konstrukcja trzyma szczelność. Pióro jest lekkie, ładne i przyjemne w użytkowaniu. Jedynym problemem jest zużycie intensywne korpusu. Myślałem czy go nie przepolerować tarczą filcową na modelarskim "Dremelu" ale się boję. Da się go jakoś uratować? Czy może szukać specjalisty w Lublinie, lub gdzieś dalej?
  23. Z doświadczenia wiem że ciepła woda przegotowana plus kropla Ludwika, i zostawić na noc. Potem przepłukać znów wodą przegotowaną i przedmuchać gruszką gumową (albo paszczowo jak takiej nie ma), czasem trzeba zostawić jeszcze na parę godzin. Po takim zabiegu wytrzeć ręcznikiem papierowym dokładnie. Tak czyściłem maczanki ojca, piórka do tuszu, pióro po zlewkach atramentowych nie najlepszej jakości i pióro które zassało raz przez pomyłkę tusz zamiast atramentu. Mam bardzo twadą wodę w kranie, dlatego wolę używać przegotowanej i dodatkowo zmiękczoną Ludwikiem. Nie polecam używania myjek ultradźwiękowych, a tych tanich w szczególności. Skoro można nimi zepsuć monetę miedzianą lub srebrną to podejrzewam że można i stalówki w piórach. Kiedyś widziałem jak zegarmistrz wyczyścił zasklepioną szparę w stalówce tzw włosem z zegarka, po uprzednim jej namoczeniu, ale w życiu tego nie próbowałem.
  24. Poniżej -20 stopni zamarazł mi Pelikan 4001 w Bieszczadach wiele lat temu. Sheaffer po prostu przestał pisać, potem coś tam z siebie wydusił i odmówił pisania. Wtedy doskonale zrozumiałem czemu na Syberii popularne są nadal tłuste ołówki.
  25. Służę uprzejmie.
×
×
  • Create New...