Skocz do zawartości

Pinky

Użytkownicy
  • Ilość treści

    13
  • Rejestracja

  • Ostatnio

O Pinky

  • Ranga
    XXF

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Szukam kałamarza który ciężko będzie stłuc, takiego podróżnego. Wspaniale by było abym widział w nim poziom atramentu, ale nie jest to wymagiem przy zakupie. Niekoniecznie musi to być kałamarz, może być inny flakon ważne żeby był nie gniotsa nie łamiotsa. Niedawno dwulatek wspinał się na regał stając na moim plecaku by ściągnąć chipsy i omal nie dostałem zawału jak to zobaczyłem. Teoretycznie pióro na naboje rozwiązywało tą sprawę definitywnie w podróży, ale ostatnio zmieniłem je na tłoczkowe. Na razie z braku takiego jeżdżę z dwoma piórami, na wszelki wypadek.
  2. To tylko nieumiejętnie zmniejszona kiepska fotka. Pióro odzyskało blask i akutualnie jeździ ze mną wszędzie w kieszonce.
  3. Ja też dziękuje. Pani w sklepie powiedziała to samo. W dodatku powstrzymała mnie przed zakupem mówiąc że tłoczek przeżyje jeszcze nas oboje po jego obejrzeniu
  4. Podpinam się pod pytanie, tylko pytam o model Sheaffer 330 sprzed trzydziestu lat. Tłoczek gumowy wieczny nie jest, i nie wiem czy jest sens na zapas kupować. Na zdrowy chłopski rozum skoro były do niego kiedyś naboje to powinnien, ale pewności nie mam czy się na przykład standard nie zmienił.
  5. Dziekuje Tomku. Dałeś mi odwagę żeby samemu naprawić pióro, to się nazywa delikatny doping Jak już pisałem, wypolerowałem twardym filcem na małych obrotach, dokładnie wymoczyłem pióro i przepłukałem, załatałem gumowy tłoczek kawalątkiem balonika urodzinowego i klejem do gum (do butów) Pattex. Pióro pisze doskonale, zaczęło jednostajnie podawać atrament, przedtem były minimalne przerwy prawie nie zauważalne. Stalówka mimo wieku po prostu płynie, nie jest ani za sucha ani za mokra, po prostu średnia pod tym względem, czuć jak miło płynie po papierze. Pióro lekkie i przyjemne w długim pisaniu, n
  6. Uparłem się i na małych obrotach wypolerowałem tą 502. Jestem ździwiony że po tylu latach pióro ma bardzo sprawnie działający w środku mechanizm napełniania, i gumowy tłoczek wygląda jak nowy, tylko jedna mała dziurka przetarta w nim jest którą jutro załatam klejem lateksowym lub kauczukowym do dętek.
  7. W pudełku pod nazwą Omega był właśnie ten model Zenitha i długopis, były w czarnym lub srebrnym kolorze, sprzedawane w hipermarkecie. Jak była obniżka to kupiłem od razu dwa pudełka dorzucając do zakupów. W pudełku był tłoczek firmowy i nabój, w drugim dwa tłoczki i nabój. Jedyny problem jaki wystąpił w tym piórze to z tłoczkiem w którym nagle element tłoka wypadł z mocowania, więc przydał się ten dodatkowy w drugim pudełku. Pióro pisze dosyć sucho, ale akceptowalnie dla mnie pomimo tego że lubię mokre pióra które solidnie dają na papier. Przyjemne w dotyku, dobrze się pisze pomimo że wolę gr
  8. Używałem tanich myjki w innym hobby, albo nie było efektu albo rożne rzeczy potrafiły się dziać. Jeszcze w miarę dobrze sprawowała się myjka z Lidla z tych tańszych. Bez włącznika czasowego zniszczyłem mojej mamie kolczyki srebrne bo kamyki powypadały i ebonitową latarkę z I Wojny która się dziwnie rozwarstwiła. Myjka nie jest zła, tylko trzeba kontrolować proces i uważać. Zazwyczaj preferuje najprostsze delikatne rozwiązania, zanim sięgnę po jakąś technologię. Na piórach sie nie znam, tylko je użytkuję od 34 lat. Nie twierdzę że myjki są złe, po prostu trzeba uważać z nimi. Nawet taka od dent
  9. Nie boję się. Ale wolę ostrożnie, nie wiem jak zareaguje na delikatną polerkę. Boje się że nagle się zacznie topić, albo coś pójdzie nie tak. Stare Sheaffery i Hero bez problemu znosiły takie zabiegi. To Waterman 502, jak zdążyłem zidentyfikować w sieci. Wolę się spytać bardziej doświadczonych.
  10. Dziś zakupiłem Watermana, jeszcze nawet nie znalazłem jaki to model. Sęk w tym że korpus jest porysowany i wytarty. Stalówka wydaje się w porządku i tylko mocno lejąco pisze, co akurat mi nie przeszkadza. Konstrukcja trzyma szczelność. Pióro jest lekkie, ładne i przyjemne w użytkowaniu. Jedynym problemem jest zużycie intensywne korpusu. Myślałem czy go nie przepolerować tarczą filcową na modelarskim "Dremelu" ale się boję. Da się go jakoś uratować? Czy może szukać specjalisty w Lublinie, lub gdzieś dalej?
  11. Z doświadczenia wiem że ciepła woda przegotowana plus kropla Ludwika, i zostawić na noc. Potem przepłukać znów wodą przegotowaną i przedmuchać gruszką gumową (albo paszczowo jak takiej nie ma), czasem trzeba zostawić jeszcze na parę godzin. Po takim zabiegu wytrzeć ręcznikiem papierowym dokładnie. Tak czyściłem maczanki ojca, piórka do tuszu, pióro po zlewkach atramentowych nie najlepszej jakości i pióro które zassało raz przez pomyłkę tusz zamiast atramentu. Mam bardzo twadą wodę w kranie, dlatego wolę używać przegotowanej i dodatkowo zmiękczoną Ludwikiem. Nie polecam używania myjek ultradźwi
  12. Poniżej -20 stopni zamarazł mi Pelikan 4001 w Bieszczadach wiele lat temu. Sheaffer po prostu przestał pisać, potem coś tam z siebie wydusił i odmówił pisania. Wtedy doskonale zrozumiałem czemu na Syberii popularne są nadal tłuste ołówki.
  13. Pióro made in ZSRR rozkręcone
×
×
  • Utwórz nowe...