Jump to content

ink diver

Użytkownicy
  • Posts

    112
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ink diver

  1. Smar silikonowy, "zwykły techniczny", nie musi być "piórowy", warto przesmarować przy każdym rozbieraniu pióra. Jeśli nie masz wymuszonej innymi okolicznościami potrzeby rozbierania pióra to - wprowadźmy akcent wielkanocny - od wielkiego dzwonu -:)
  2. To nie jest tak, że jakieś atramenty są przypisane do jakiegoś sposobu tankowania pióra. Z drugiej strony wbudowany tłoczek /piston filler/ sugeruje, że pióro jest z wyższej półki i jest przeważnie droższe niż modele na naboje czy konwerter, choć w ciągu ostatnich 2-3 lat Chińczycy pokazali parę tanich i fajnych tłokowców. Niewątpliwie pióra z wbudowanym tłokiem są trudniejsze w czyszczeniu czy płukaniu pióra przy zmianie atramentu i bardziej wymagające w ewentualnej naprawie. Agresywny atrament może uszkodzić nie tylko wbudowany czy wymienny tłoczek ale również spływak i stalówkę. Ogólna zdroworozsądkowa zasada - im większą wartość materialną lub emocjonalną dla użytkownika ma pióro tym mniej należy z nim eksperymentować. Jest wiele ciekawych atramentów galusowych i pięknych atramentów Noodlers... ale jest przecież całe mnóstwo innych ciekawych i pięknych atramentów! Oczywistą oczywistością jest nietankowanie piór tłokowych atramentami z drobinkami czegokolwiek, od tego są maczanki! Mniej oczywistą oczywistością jest zalewanie piór z korkową uszczelką /np. stare Pelikany/ na czas leżakowania w szufladzie wodą demineralizowaną by nie dopuścić do rozeschnięcia tejże uszczelki. Wielu użytkowników ma zwyczaj poprawiania własności smarnych zwłaszcza suchych atramentów przez dodanie kropli gliceryny bezpośrednio do konwertera, nie zaleca się dodawania gliceryny do kałamarza, bo ponoć po dłuższym przechowywaniu / miesiące, lata?/ w takiej buteleczce mogą powstać nowe formy życia -:). Wydaje się, że ten sposób zmiany parametrów atramentu jest dla użytkowników piór z wbudowanym tłokiem niedostępny, rozbieranie sekcji przy każdym tankowaniu to chyba jednak przesada.
  3. Popatrz na ofertę Diamine, podstawowe serie zwykle 30 i 80ml, seria Ink-Vent w pięknych kałamarzach 50ml, ceny bardzo przystępne a ciekawych brązów i zieleni dostatek. Atramenty przyzwoite, a na tyle tanie, że można poszaleć nawet przy ograniczonym budżecie, żadnemu mojemu pióru krzywdy nie zrobiły /czerwonych nie próbowałem-:)/ Ja kupuję na purepens.co.uk / do końca roku mają 12% zniżki na atramenty Diamine i Herbin i jeszcze parę innych rzeczy/ lub thewritingdesk.co.uk /Diamine bez zniżki ale świetna cena na Lie de The 100ml/. Przesyłka z obu sklepów bezproblemowa. A na zakupy w UK ostatni gwizdek... Smoky Quartz raczej na allegro - o ile masz darmową dostawę Smart.
  4. Z moich doświadczeń wynika, że dodanie gliceryny / 1-2 krople na mniejszy lub większy zbiorniczek pióra/ poprawia własności smarne zwłaszcza suchych atramentów, stalówka bardziej gładko sunie po papierze lepiej go zwilżając i daje mi subiektywne wrażenie, że jest bardziej mokra. Analizy ilościowej czy kropla gliceryny rzeczywiście poprawia przepływ mierzony w ml na cokolwiek się nie podejmę-:) Swego czasu gdzieś wyczytałem, że zbyt duży dodatek gliceryny niweczy jej pozytywny wpływ na jakość pisania atramentem. Gęstość atramentu wpływa przede wszystkim na jego wysycenie, czyli intensywność barwy. Związek między szerokością kreski a ilością rozprowadzanego ziarnem stalówki atramentu nie jest wcale oczywisty. Bywają suchotnicze eMki i mokre eFki, bywają papiery które nie lubią się z konkretnym atramentem czy stalówką. Próba ograniczania przepływu w dobrze sprawującym się piórze by osiągnąć cieńszą kreskę to moim zdaniem proszenie się o kłopoty. Dostrzegam wady mokrej kreski - tendencja do rozmazywania sie napisanego tekstu, strzępienia i przebijania i trudności osób leworęcznych piszących "podchwytem" ale dobry papier, trochę cierpliwości i właściwa technika pisania z nawiązką wynagradzają te mankamenty przyjemnością z pisania! Kolego Pereck - Wątpię, by udało Ci się uzyskać satysfakcjonującą Cie szerokość kreski drogą doboru atramentu. Możesz próbować dokupić i przełożyć stalówkę F, ale pewnie taniej i skuteczniej będzie wysłać pióro do Chorzowa z prośbą o przeszlifowanie jej na F ogólne dopieszczenie. Jeśli jak piszesz przeglądałeś to Forum to z pewnością wiesz o kim myślę.
  5. Mea culpa, nieprecyzyjnie się wyraziłem, ale wiadomo o co chodzi. Z nienapowietrzonego i Salomon atramentu nie wyleje😀
  6. Spływak, jak sama nazwa wskazuje, jest elementem odpowiedzialnym za odpowietrzanie zbiorniczka z atramentem😀. Jeśli, jak piszesz, pióro dobrze startuje, ma początkowo dobry przepływ, nie drapie, zostawia mokrą kreskę która stopniowo zanika to moim zdaniem wszystko wskazuje właśnie na problem z niedostatecznym odpowietrzaniem. Może to być spowodowane przytkaniem kanalika jakąś drobiną czegokolwiek, ale może też być skutkiem deformacji - pierwotnej lub wtórnej - samego kanalika. Moim zdaniem Valor jest piórem na tyle nietuzinkowym i niebanalnym, że warto zainteresować problemem obecnych czasem na tym forum kolegów Kalixta - dystrybutora Sheaffera na Polskę / nie wiem czy masz jakąkolwiek gwarancję/rękojmię na to pióro / lub poprosić o pomoc pendoctora z Chorzowa - kolegę Stickyfingera. Może się okazać, że to tańsza opcja niż samodzielna naprawa😀 No i koniecznie napisz, jak sobie poradziłaś!
  7. W ogóle jakiś trefny ten materiał - niby stal, a na magnes nie reaguje 😏
  8. kryj napisał: ...Od częstego użytku lakier którym stal jest zabezpieczona wytarł się ....... A mojego Jottera to chyba tylko wyszczotkowali i w ogóle zapomnieli pomalować 😉
  9. Harding napisał: Czy analogicznie - jeśli coś waży 300% więcej to znaczy, że jest CZTEROKROTNIE cięższe? ... Tak. Na wszelki wypadek podręczna ściągawka: jeśli coś waży 50% więcej to znaczy, jest PÓŁTORAKROTNIE cięższe 100% DWUKROTNIE 200% TRZYKROTNIE 300% CZTEROKROTNIE cięższe😀 Ad meritum - żelowym Parkerem pisało mi się bardzo dobrze ale nie akceptowałem ceny. Quinkflow na kolana mnie nie rzucił.
  10. Polecam wkady żelowe Herlitz / standard wymiarowy "parkerowski"/, cena w granicach 7-8 PLN za dwie sztuki, do kupienia np. w Auchan i pewnie stu innych miejscach. Piszą bardzo dobrze, niestety tylko niebieskie ale w przyjemnym odcieniu. A na marginesie - gwoli ścisłości, jeśli coś waży 200% więcej to znaczy, że jest TRZYKROTNIE cięższe🙂
  11. Kufel Kapelana / z pokrywką / -:) czyli Italix Chaplain's Tankard z mrpen.co.uk 25 funtów, 40g, metalowe, zakręcane, może być tylko kłopot z dobraniem stalówki... bo jest ich zbyt dużo a piszą świetnie i nie żałują atramentu.
  12. Niestety Pelikan Hub 2020 padł ofiarą koronawirusa i w tym roku się nie odbędzie. Igrzyska Olimpijskie i moje imieniny z resztą też -:( Szkoda. /informacja na podstawie otrzymanego dziś maila od organizatora/
  13. @heyahero Wczorajszy wpis zakończyłem: Wracając do Lamy Studio - powiedzcie mi co ma to zaprojektowane na początku XXI wieku przez urodzonego w 1958 roku Szwajcara Hannesa Wettsteina pióro wspólnego z Bauhausem / głownie lata dwudzieste i trzydzieste w Niemczech, po 1933 w Europie i USA/. Co ma wspólnego H. Wettstein z Miesem van der Rhode? Jak się ma deklarowany minimalizm Bauhausu do efektownego, zupełnie nieoczywistego, inspirowanego śmigłem klipsa Studio? Brak okienka do funkcjonalności? Jak się ma deklarowane przez modernizm, którego Bauhaus jest odłamem odcięcie się od tradycji i dorobku poprzedników do konstrukcji znanej ze Studio i paru innych modeli Lamy stalówki Z50 ewidentnie bezpośrednio inspirowanej stalówką Parkera 75? By długą historię uczynić krótką: Studio - tak, Bauhaus - nie 😀 ........................................................................................................................................................................................................................................................................... Oj, tu się z Tobą cholernie nie zgodzę! … Tu – to znaczy gdzie? Tam, gdzie stawiam pytania? Minimalizm =/= Bauhaus - nie mylmy pojęć. … I cytatów. Napisałem „modernizm, którego Bauhaus jest odłamem” i nigdzie nie stawiałem znaku równości czy nierówności . Zatem, czy to jest jakiś zarzut, że Wettstein nie jest na "tyle stary", by załapać się na wzorcowy mit założycielski Bauhausu? … Człowiekiem Renesansu można być w każdej epoce. Z innymi epokami/stylami jest trudniej. Śmigło w Studio. Pierwszym zasadniczym dogmatem szkoły z Dessau jest to, że "potrzeby emocjonalne są uznane za równie ważne jak pragmatyczne". Czyli, jeżeli ta forma przyczynia się do tego, że bez problemu wsuniesz pióro do kieszeni, to jest ona jak najbardziej prawidłowa i zgodna z duchem projektowania tej szkoły. ... Mniejsza o kolejność dogmatów szkoły / wolę, gdy szkoła uczy myślenia a nie dogmatów/. Jak zrozumiałem praktycznie każdy średnio twardy i niezbyt zaostrzony klips jest zgodny z duchem tej szkoły. Może z wyjątkiem tego w Studio, gdzie jest akurat jednorazowym nijak nieumotywowanym ozdobnikiem. Firma Lamy nigdy nie miała żadnego związku z lotnictwem, o ile wiem Wettstein tez pilotem nie był a pióro nie było pomyślane jako gadżet dla lotników. Nie wiem jakie potrzeby emocjonalne miałoby to śmigło zaspokajać. Co innego kojarzący się z nazwą firmy motyw dzioba w Pelikanie, będąca częścią logo strzała u Parkera czy może może i nieuzasadniona ale przez dekady obecna w grilu BMW podwójna nerka. Z tym, że dziób Pelikana czy nerka BMW nie rysują korpusu-;) Brak okienka…. działało to na zasadzie zero-jedynkowej: jest atrament, nie ma atramentu. … Lekki przechyl pióra zastępował przetwornik cyfrowo analogowy-;) Inna rzecz, że okienka w piórach tłokowych są fajne, póki są nowe i nieprzebarwione,później zwłaszcza przy zmianie koloru atramentu potrafią wyglądać szpetnie. Więc zastosowanie subtelności okienek, takich jak w 2k, czy modelach Montblanca z lat 70 mijałoby się z celem. No chyba, że masz reservtank w piórach Geha - prztyk! i napiszesz jeszcze stronę. … Okienko i reservtank – dwa grzyby w barszcz, koncepcja niezbyt spójna, a reservtank to ślepy zaułek ewolucji. Ale to już zupełnie inna bajka.. Stalówka. Nie wiem, kto od kogo kopiował… nie idźmy tą drogą; dyskusja nie ma sensu.. .. OK, skoro tak uważasz. Nie sugerujmy się datami rozpoczęcia produkcji Parkera 75 i piór Lamy ze stalówką Z50🙂, poprzestańmy na stwierdzeniu, że obie firmy były jakoś zaangażowane w naśladownictwo. Można i tak -:( .... Lamy jest tutaj konsekwentne od mniej-więcej lat 70-tych XX wieku. Wskaż mi proszę paluszkiem taką konsekwencję u Parkera, czy innych producentów piór wiecznych ... Z całym szacunkiem ale paluszkiem możesz wskazać coś w Lamy w latach siedemdziesiątych a nie u światowego potentata jakim był w tym czasie Parker - tu potrzebny jest gest nieco szerszy. Można mówić o konsekwencji Lamy albo o szerokości oferty Parkera czy innych wielkich graczy na tym rynku. Mniej zorientowanym w temacie kolegom przypomnę, że jeszcze chwilę wcześniej Joseph Lamy był przedstawicielem handlowym Parkera na Niemcy. I jeszcze - damn! - zgadzało by się to z jedną z kluczowych zasad Bauhausu (pożyczę sobie cytat z Wiki): "Używanie powtarzalnych form, czyli standardowych elementów (prefabrykatów). Elementy powinny być tak wytwarzane, by umożliwiały powstanie różnych kombinacji.. ... Radia na tranzystorach, telewizory lampowe czy na układach scalonych to też Bauhaus? Damn! Ufff... Nie będę się rozpisywał co do ołówka (drewniany ołówek, to "nie bauhaus"; automatyczny - jak najbardziej!), czy projektu obozu w Auschwitz (to trochę jakby utożsamiać religię z wiarą i pisać, że to "jedno i to samo") – … A to już zostawię bez komentarza. Dobra, bo robi się rozpierducha z wątku o wyborze pióra za 300zł. ... E tam, od razu rozpierducha. Ja nie widzę cienia nielubianego przeze mnie Bauhausu w lubianym przeze mnie Studio. Miejsca na emocje też nie widzę. Ty, choć mnie nie przekonałeś, zwróciłeś moją uwagę na parę ciekawych kwestii i zmusiłeś do pewnych przemyśleń. Jeśli moje wpisy skłonią Cię do jakichś refleksji to super, warto było pisać, na tym w końcu polega dyskusja. O samym Lamy Sudio dyskutować nie sposób - obaj wiemy, że to fajne pióro warte polecenia. Lowju! Baj-baj! ... Ja też łaczę wyrazy szacunku
  14. Stalówkowy Potworku, Z Twoich wpisów wynika, że nieobce Ci są nie tylko polskojęzyczne internetowe kwerendy. Spróbuj poszukać w sieci wypowiedzi o wyższości wspólczesnych, zwłaszcza tych tańszych modeli Pelikana nad powiedzmy 140 czy 400 z lat pięćdziesiątych. Poszukaj przewag chwilowo pozłacanych 🙂 współczesnych stalówek nad złotymi, często ukośnymi i przeważnie fleksującymi stalówkami z tamtych czasów. Może znajdziesz coś o wyjątkowym uczuciu gdy bierze się do ręki nowiutkiego Pelikana serii 200? A może gdzieś wyczytasz, że zakup tej serii to dobra lokata? A gdyby kwerenda się nie udała spójrz z większą przychylnością na to co napisał Marcin, a on wie co pisze! 🙂 A już całkiem serio - nie bój się używanego Pelikana 140 czy 400, to wspaniałe pióra i w stosunku do tego co sobą reprezentują relatywnie niedrogie, zwłaszcza przez porównanie ze wspólczesną ofertą. Pióra proste i niezawodne, a gdyby zdarzyło się jakieś nieszczęście z serwisem nie powinno być kłopotu. Stare mercedesy też tak mają. Moja sugestia - przełam się i rozejrzyj na spokojnie za dobrym egzemplarzem 400 lub - jeśli masz drobne ręce - 140. Zaryzykuj, budżetu nie przekroczysz, majątku nie stracisz, jeśli - w co nie wierzę - pióro Ci się nie spodoba to z łatwością odsprzedasz je mniej więcej po swoich kosztach, chętnego z pewnością znajdziesz. Tak czy inaczej będziesz bogatsza - o świetne pióro lub ciekawe doświadczenia🙂 Mam nadzieję, że dasz się przekonać a pisanie wiekowym bez mała Pelikanem da Ci dużo satysfakcji!
  15. Duży off-topic, sorki. Zdecydowanie polecam Lamy Studio jako znakomite pióro w swoim przedziale cenowym, mam, używam i sobie chwalę, ale nie dlatego podjąłem ten wątek. Do piór Lamy doklejono, moim zdaniem niesłusznie, rzekomo nobilitującą etykietę: Bauhaus. Spróbujmy odkłamać tę łatkę, która dla mnie jest komplementem dość szemranym. Lamy jako firma a Joseph Lamy jako jej właściciel przykładał duże znaczenie do wzornictwa i zatrudniał nie żałując grosza uznanych, zewnętrznych projektantów. Nie ukrywał ich personaliów, przeciwnie, epatował potencjalnego klienta dużymi nazwiskami. Gerd A. Muller, Hannes Wettstein, Mario Bellini czy Franco Clivio nie zbudowali swoich zawodowych pozycji i biogramów w encyklopediach na projektach dla Lamy, to Lamy zbudowała swoją pozycję na ich dorobku - i chwała Lamy za to. Z projektantów związanych z Lamy tylko Gerda A. Mullera - twórcę Lamy 2000 - da się jakoś powiązać z Bauhausem, rzeczywiscie był epigonem tego kierunku. Mógł być tylko epigonem, bo lata jego twórczej aktywności przypadały na lata gdy Bauhaus od dawna odchodził do lamusa. Czy w związku z tym Lamy 2k to Bauhaus? Wszak nie każde dzieło Picassa to surrealizm, nie każdy Grisham to prawniczy thriller. A kryteria formalne definiujące przynależność do tego kierunku w miarę wyraźne w architekturze / vide choćby obóz w Auschwitz projektu Franza Ertla - tak, to też Bauhaus/ w sztuce użytkowej są - moim zdaniem - bardzo nieostre. Zastrugany drewniany ołowek to mimo prostoty swej formy i funkcjonalności dalej drewniany zastrugany ołowek a nie Bauhaus, podobnie jak cieszące oko i niemęczące ręki niewydziwione pióro to po prostu dobre pióro. A 2k to pióro znakomite! Wracając do Lamy Studio - powiedzcie mi co ma to zaprojektowane na początku XXI wieku przez urodzonego w 1958 roku Szwajcara Hannesa Wettsteina pióro wspólnego z Bauhausem / głownie lata dwudzieste i trzydzieste w Niemczech, po 1933 w Europie i USA/. Co ma wspólnego H. Wettstein z Miesem van der Rhode? Jak się ma deklarowany minimalizm Bauhausu do efektownego, zupełnie nieoczywistego, inspirowanego śmigłem klipsa Studio? Brak okienka do funkcjonalności? Jak się ma deklarowane przez modernizm, którego Bauhaus jest odłamem odcięcie się od tradycji i dorobku poprzedników do konstrukcji znanej ze Studio i paru innych modeli Lamy stalówki Z50 ewidentnie bezpośrednio inspirowanej stalówką Parkera 75? By długą historię uczynić krótką: Studio - tak, Bauhaus - nie 😀
  16. Rzadko się spotyka by producent otwarcie przyznawał a nawet się tym chwalił, że jego wyrób się nie spisuje 😀 A wpisy @konisa rzeczywiście uczą pokory...
  17. @Klerk, @tom_ek - prawda leży chyba gdzieś pośrodku. Skrzydełka nawet miękkiej stalówki przy ugięciu przekładającym się na 2-3 mm szerokości kreski jednak znacząco uciskają papier i pozostawiają na nim odciśnięty ślad. Atrament nie spływa obficie "po blaszce" lecz spływa głównie właśnie "powietrzem" czyli szczeliną, a odpowiadają za to zjawiska kapilarne. Gdyby było inaczej po cóż by rozcinano stalówki? Ślad "rail roadingu" - może ktoś zaproponuje adekwatny polski termin - urywa się błyskawicznie, transport po zerwaniu przeplywu kapilarnego jest absolutnie niewystarczający. Nie jestem w stanie "wagowo" określić ilości atramentu rozpiętego między rozchylonymi skrzydełkami stalówki, ale z moich obserwacji wynika, że nie jest to mikronowej grubości błona bańki mydlanej ale znacznie solidniejsza porcja atramentu co przekłada się zresztą na prędkość jego ubywania w konwerterze. Warto też zwrócić uwagę, że bezpośrednio po pociągnięciu kreski gdy ślad rozchylonej stalówki jest jeszcze mokry jego nasycenie jest równomierne, dopiero wraz z wysychaniem zauważyć można, że miejsca, gdzie skrzydełka dotykały papieru są bardziej wysycone. Moim zdaniem jest to argument za równomierną podażą atramentu na nierównym podłożu a przeciw nierównomiernej podaży atramentu na gładkim podłożu. Powyższe uwagi są wynikiem moich doświadczeń ze wspólczesnymi, stalowymi fleksującymi stalówkami Kanwrite i FPR. Nie mam doświadczeń z fleksujacymi stalówkami z "tańczącymi skrzydełkami" z lat trzydziestych czy czterdziestych, a nie kojarzę na widzianych w sieci próbkach pisma piór z tamtych lat efektu znaczącej różnicy wysycenia krawędzi kreski i jej wnętrza. Pióro wieczne - niby taka prosta sprawa....
  18. Wyprzedane? purepens.co.uk thewritingdesk.co.uk A jak już tam będziesz to grzech nie kupić czegoś z najnowszej serii Diamine Inkvent Blue, choćby dla kałamarza!
  19. Intensywny fiolet to i oczy bolą. Z drugiej strony ten kolor przez dekady był ponoć pierwszym /obowiązkowym?/ wyborem we francuskich szkołach. Wysoko oceniane są Lamy Dark Lilac /praktycznie niedostępny/ i bardzo do niego chromatycznie zbliżony niedrogi Diamine Pansy. Na marginesie "pansy' może znaczyć "bratek" /vide etykieta na buteleczce/ lub być niejawną - takie: bezalkoholowe,ale buja... - rekomendacją dla... piszących inaczej 😀. Za Cambridge Dictionary: "pansy" to również "an offensive word for a man who behaves in a way that is considered to be more typical of a woman". To ja już jakiś niebieski wolę😀
  20. ....autorstwa chyba polskiego historyka.... ......... Prawdopodobnie prof. Zdzisław Żygulski junior. A nadziaczki "poszły w gmin" i zamiast do rozłupywania czerepów czy przebijania napierśnika służą teraz do ciągania pniaków. Ewidentna profanacja! A sama nazwa - jaka pieszczotliwa 😀 Spory wybór współczesnych egzemplarzy / oryginały, nie jakieś repliki-podróby😀 / na eZatoce - "handsappie". @wfmen - witaj w świecie miłośników piór wiecznych 😀
  21. @piday - kawałek solidnej roboty, duża wiedza poparta umiejętnością i chęcią wskazania źródeł. Szacunek i podziękowania! A "miejskie legendy" nie muszą koniecznie być prawdziwe by smakowały -:)
  22. Pytanie nie tylko do kolekcjonerów. A jak spotkasz dziewczynę do złudzenia przypominającą powiedzmy młodą Salmę Hayek / czy..... .........., proszę wpisać co tam komu po głowie i lędźwiach chodzi/ choćby to podobieństwo było celowo podkreślone fryzurą, makijażem czy manierą to westchniesz do jej urody czy zbędziesz lekceważącym fuknięciem /tylko proszę nie dodawać żadnej dodatkowej litery-:)/ - podróbka!-? 😀 A z "rynkiem wtórnym" byłbym ostrożny 😀
  23. Przepraszam za wpis w formie nie do końca uporządkowanych uwag, ale tak będzie chyba przejrzyściej. - nie jest problemem kupno szkolnego pióra dla leworęcznych, problemem jest jak dorosły facet ma sobie z niego zrobić prezent 😀 - osoby piszące lewą ręką radzą sobie na wiele zupełnie różnych sposobów - proszę spojrzeć choćby tutaj www.nibs.com/content/left-handed-writers - po obejrzeniu tego materiału rodzi się pytanie czy w ogóle można mówić o "piórze dla leworęcznych" - kluczem do sukcesu wydaje się być nie cena / w domyśle jakość i prestiż/ pióra a wielkość i szlif stalówki. Ze współczesnych niedrogich i łatwo osiągalnych warto rozważyć stalówki Lamy /oznaczenie bodajże Z50/ L /właśnie dla leworęcznych/ i A / dla początkujących, ale proszę się nie zrażać, te stalówki mają prawie kuliste ziarno i są mało wrażliwe na kąt pod jakim trzymane jest pióro, rysują kreskę zbliżoną grubością do M, L znam z opisu, A mam i polecam/. Koszt stalówki Lamy to 30-40PLN, da się nim od biedy uzbroić Wing Sunga 3008 za 1,5$ i nader przyzwoicie wyglądające Lamy Studio za circa 200PLN, które - w razie niepowodzenia - zawsze znajdzie chętnego nabywcę na rynku wtórnym - żadna stalówka czy ukształtowanie sekcji nie rozwiąże podstawowego problemu pisania lewą ręką - przy pisaniu od lewej do prawej trzeba niezłej ekwilibrystyki, by stalówka byla bardziej ciągnięta po papierze niż po nim pchana. Znacznie łatwiej ciągnąć za sobą oszczep czy włócznię niż pchać je przed sobą, nieprawdaż?. Im cieńsza stalówka tym bardziej wymagająca jeśli chodzi o drapanie i haczenie, leworęcznym użytkownikom pewnie będzie trudno zejść poniżej M, co niestety rodzi kolejne komplikacje - kolejnym wyzwaniem jest fakt, ze lewa dłoń piszącego często przesuwa się po świeżo napisanym tekście, brudząc się atramentem.i rozmazując niewyschnięte litery. Producenci oferują specjalne atramenty "dla leworęcznych" co jest pewnym skrótem myślowym i oznacza atramenty szybkoschnące. Niestety właściwości zwilżające i "smarne" i zdolność cieniowania takich atramentów często są gorsze niż tradycyjnych - w przyrodzie nie ma nic za darmo. Na dodatek grube, w miarę dobrze sunące po papierze i zostawiające mokry ślad /pożądany przez wielu użytkowników/ jest nie do zaakceptowania przez leworęcznych, a cienka suchotnicza stalówka będzie raczej zostawiać w papierze otwory a nie szybko zasychającą kreskę. I gdzie tu miejsce na przyjemność z pisania? - większość użytkowników piór wiecznych narzeka na zbyt chłonne papiery. Dla "lefties" mogą być pomocne, jako szybko wysuszające nawet grubą, tłustą kreskę. - na marginesie - ciekawe, jak radzą sobie praworęczni pasjonaci piór wiecznych w kręgach kulturowych gdzie pisze się od prawej ku lewej? - Ipielgrzym, wydaje się, że najbardziej właściwe było skontaktowanie się kimś, kto opanował tajniki pisania piórem lewą ręką, w końcu po co samemu wyważać otwarte drzwi i inwestowac kasę w coś, co może skończyć się.... długopisem. - jaki długopis? Taki, jaki Ci się podoba i na jaki Cię stać. Każdy długopis pisze tak dobrze jak dobrze pisze włożony doń wkład, tak jak złota wysadzana brylantami zapalniczka pali tak dobrze jak pozwala jej na to krzesiwo, dysza i gaz. Dla mnie o ile wieczne pióro ma w sobie jakąś magię i jest kunsztownym dziełem rzemieślnika-artysty posiłkującego się techniką za co trzeba i warto zaplacic to długopis jest po prostu kawałkiem rurki ułatwiającym trzymanie wkładu... Pewnie, że lepiej by ta rurka jakoś wyglądała, może nawet parę złotych kosztować, ważne by nie popaść w przesadę - dla mnie ktoś posługujący się irracjonalnie drogim długopisem ma w sobie coś wulgarnego, porównowalnego do przypalania cygara płonącym banknotem. -jaki wkład? Klasą dla siebie jest Fisher Bullet. Można nim pisać do góry nogami nawet nurkując we wrzącym oleju oszukując grawitację przez utrzymywanie nadcisnienia wewnątrz wkładu /nawiasem mówiąc szanujący się producent powinien podać wartość tego nadciśnienia lub podać wprost maksymalną głebokość nurkowania z wykorzystaniem tego patentu/. Jeśli dla kogoś te cechy są istotne i z jakiegoś względu nie chce korzystać ze zwykłego grafitowego ołówka /jak podobno Rosjanie w kosmosie/ powinien bezwzględnie kupić Fishera nie bacząc na cenę i dostępność! Wszystkim innym polecam klasyczny "parkerowski" cienko i lekko piszący wkład w przyzwoitym wykonaniu, nie musi byc sygnowany prestiżowym logo. Ja korzystam z żelowych "parkerowskich" wkładów Herlitz, do kupienia choćby w Auchan w granicach 8pln/2szt, wkładam je przeważnie do ciężkich, metalowych chińskich dlugopisów oferowanych na Ali za 2-4 dolary stylistyka nawiazujacych / a nie kopiujacych!!!/ wzornictwo uznanych producentow lub starego, wysluzonego stalowego Jottera, polecam -:) No, troché mi sie napisalo, sorki😀 -
  24. A jeśli "pisadło" okaże się jednak oryginałem to salon może okazać się... podróbką 😀 ArekB - sugeruję wejście na stronę MB i skorzystanie z opcji "call concierge". Jeśli znasz nazwę modelu i możesz w zgłoszeniu podać numer wybity na pierścieniu to pewnie kompetentnie pomogą Ci dobrać wkład a przy okazji potwierdzisz oryginalność posiadanego egzemplarza. Droga elektroniczna ma w tym przypadku tę przewagę nad bezpośrednią rozmową w jakimkolwiek salonie, że daje drugiej stronie czas na uzupełnienie wiedzy bez utraty twarzy, a wszechwiedzący nikt nie jest. Powyższe uwagi i sugestie noszą charakter czysto teoretyczny - nie znam salonu Legic w Warszawie, nie kontaktowałem się nigdy z doradcą czy opiekunem MB, nie posiadałem i nie korzystałem z żadnego pióra MB, przez "Cień Wiatru" Zafona ledwie przebrnąłem...
×
×
  • Create New...