Skocz do zawartości

ink diver

Użytkownicy
  • Ilość treści

    73
  • Rejestracja

  • Ostatnio

O ink diver

  • Ranga
    XF

Ostatnio na profilu byli

695 wyświetleń profilu
  1. Gratuluję zakupu, myślę, że będziesz trwale zadowolony. To jeden z moich ulubionych modeli, parę razy polecałem go na tym forum osobom poszukującym solidnego pióra za rozsądne pieniądze. Jedyną wadą jest oryginalny klips zapadający nie tylko w pamięć, ale i w strukturę lakieru na skuwce nieładnie ją rysując. Nic to, zwłaszcza gdy się o tym wie zawczasu i nie nadużywa tegoż klipsa, rzeczywiscie intrygującego choćby brakiem jakiegokolwiek uzasadnienia obecności tego lotniczego akcentu. Mam dwa egzemplarze - imperial blue M na który długo chorowałem i piano black ze złotą stalówką, który kupiłem chwilę później tyleż nieoczekiwanie co okazyjnie - powodem bardzo silnej przeceny / poniżej wersji podstawowej była stalówka 14k oznaczona F wyglądająca i pisząca jak soczyste B, czyli dokładnie tak jak lubię. Powtarzalność grubości linii nie jest jak widać mocną stroną stalówek Lamy i to nie tylko stalowych. Lamy Studio jest godnym następcą swojego pierwowzoru, jeszcze jednego z moich ulubionych piór czyli Parkera 75. Znając choć pobieżnie drogę zawodową Josepha Lamy trudno uznać podobieństwo tych modeli za przypadkowe. I bardzo dobrze, jeśli się uczyć i inspirować to na najlepszych! Z oczywistych względów nie należy oczekiwać fleksowania po stalówce o geometrii Z50 bez względu użyty materiał ale przyznaję, że złotą stalówką pisze się zauważalnie przyjemniej. Czy ta subtelna różnica jest warta niemałej ceny złotej stalówki to już każdy musi sobie sam odpowiedzieć, podpowiem tylko, że chyba taniej jest kupić na niemieckim eB Studio Palladium ze złotą stalówką niż samą taką stalówkę, zwłaszcza, że Palladium uzbrojone w stal też nowemu właścicielowi ujmy nie przyniesie. A wykonanie Olive? Moim zdaniem wygląda rewelacyjnie, zwłaszcza, gdy ktoś tak jak ja lubi i używa taką tonację atramentów. Chyba wiem, jak to się skończy - wybacz Franek, zauważyłem, że nie lubisz, gdy się wplata zapożyczenia językowe -ale... Boh trojcu lubit -:) A zakres znaczeniowy słów wizerunek i "dizajn" /wolę i stosuję pisownię design/ nie do końca się pokrywa, widzę nawet subtelną różnicę miedzy designem a wzornictwem i w tym między innymi upatruję siłę neologizmów i zasadność celnych zapożyczeń. Ale to już inna bajka-:)
  2. W Warszawie jest przedstawicielstwo i salon firmowy Koh-i-Noor, Al.Rzeczypospolitej 10 /Wilanów/ tel. 734 468 362. Kiedyś szukałem niebieskiego a mieli tylko czarny, uprzejma i kompetentna obsługa, obiecali specjalnie dla mnie sprowadzić jeden kałamarz (!) -:) W międzyczasie gdzieś wyczytałem, że te atramenty są mocno agresywne, ktoś się skarżył jaką krzywdę mu zrobiły w piórze. Wolałem na sobie nie sprawdzać, odpuściłem temat, zadzwoniłem, podziękowałem i zrezygnowałem. Sugeruję kontrolne zatankowanie jakiegoś pióra testowego na dłużej i zachowanie czujności.
  3. Kolega Visvamitra jakieś dwa lata temu napisał: Olive Brown to ciekawy atrament o niecodziennym, przygaszonym i ziemisto-błotno-niewiadomojakim odcieniu. Końcowy efekt kolorystyczny jest w dużej mierze uzależniony od papieru, po którym sie pisze i hojności, z jaka pióro podaje atrament. W suchych F-kach Olive Brown bedzie wyglądał smutno i blado. W piórach mokrych, z dobrym przepływem kolor zaczyna wyglądać całkiem zacnie. Tym, co zasługuje na uznanie są, bez dwóch zdań, właściwosci tego atramentu. Ma doskonały przepływ, nie strzępi nie przebija praktycznie na żadnym papierze, nawet na takim badziewiu, jak Moleskine. Czas wysychania uważam za bardzo rozsądny. Brakuje mu trochę lubrykacji, ale w mokrym piórze nie odczuwa się tych niedostatków zbyt silnie. Skłamałbym pisząc, że jest to odkrycie roku, ale w mojej ocenie atrament ten ma mnóstwo zalet i jedynie kolor / jego średnie nasycenie mogą powodować brak zainteresowania tym inkaustem. Swoją drogą atrament ten mozna stosować do "płukania" piór wiecznych Jakis czas temu zalałem Watermana Experta atramentem Noodler's King Philip's Requiem i za nic nie mogłem pióra wyczyscić. Olive Brown w pierwszej nabitce wymył to świństwo ze spływaka. Respekt. .................. Od siebie dodam, że takie własciwości myjące ma prawdopodobnie każdy atrament Daytone/Glare bez względu na kolor, indyjski producent informuje o dodatku środka myjącego w składzie atramentu i być może nie jest to tylko chwyt marketingowy. Daytone i Glare to ten sam atrament, pierwszy jest nalewany do butelek 500 ml, drugi do plastikowych kałamarzy 60ml, na ebayu odpowiednio 19,99 i 8,75 $, przesyłka gratis. Gdyby ktoś z Koleżeństwa zdecydował się na zakup dużej butelki Olive Brown ze względu na kolor bądź domniemane wlasności myjące chętnie bym partycypował w połowie czy choćby ćwiartce butelki. Pół litra we czterech. O tempora, o mores -:)
  4. Atrament owszem ciekawy, choć cena i warunki sprzedaży, zwłaszcza jak na firmę dopiero wchodzącą na rynek - nieakceptowalne. Prawdziwą rewelacją jest natomiast - dla mnie dzięki linkowi Alrun przed chwilą odkryty - anglojęzyczny blog Martixx ! Kawał solidnej roboty, a jak rozumiem, to dopiero początek.
  5. Używałem smaru silikonowego do skutecznego uszczelnienia przeciekającego tłoka w nowym felernym Wing Sungu 3008, problem zniknął od ręki i dotąd - przez ponad rok - nie powrócił. Kiedyś uszczelniłem też tym smarem lekko wyrobione mocowanie konwertera - atrament przestał kapać. Logika wskazuje a fountainpennetwork wprost potwierdza, że bezbarwny, nieagresywny i hydrofobowy smar silikonowy znakomicie się do tych celów nadaje. I na Tajwanie o tym wiedzą -:) A smar jest do kupienia w każdym sklepie nurkowym, tyle, że zwykle trochę drożej i w mniejszym opakowaniu niż w sklepie chemicznym czy motoryzacyjnym.
  6. Choćby "Uszczelka", Łódź, ul. Kasprzaka 7/9. Adres adresem, ale firmę znajdziesz na dalekim zapleczu hotelu Borowiecki, gdzieś pośrodku między hotelem a "Art-Polem" od strony Srebrzyńskiej.
  7. Myślę, że pióro dobrze wybrałaś. Niezły wybór atramentów / tusz to troszkę coś innego, raczej nie do wiecznego pióra/ czy pełną rozmiarówkę stalówek Lamy w dobrych cenach znajdziesz np. w thewritingdesk.uk Polecam podstawowe serie Rohrer&Klingner 4,25 Ł/50ml i Diamine 2,35Ł/30ml. Droższe też są-:) Na forum dzięki pasji, staraniom, pracy i wiedzy kilku Koleżanek i Kolegów - podziękowania i szacunek - znajdziesz wyczerpujące omówienia większości z nich. Lamy 2000 to swego rodzaju ikona. Makrolon jest podobno bardzo wytrzymałym tworzywem, Samsonite stosuje go z powodzeniem w swoich walizkach. Niestety często widuję na ebay.de oferty L2000 z pękniętym korpusem lub skuwką co trochę jednak daje do myślenia. Wersja stalowa u większości użytkowników tego i innych forów raczej nie znalazła uznania. Do mnie nie przemawia też koncepcja zasłaniania największej ozdoby każdego pióra - zakryta stalówka. No i tanio nie jest. A jeśli celebrujesz sukcesy swojego sklepu internetowego mierzone ilością zamówień to chyba gdzieś po drodze przegapiłaś Pelikana P1000😀
  8. Niebieskie, a właściwie granatowe czy "navy" K356 to matowo lakierowany metal. Pisze bardzo dobrze ale, przynajmniej w moim egzemplarzu, zamknięcie i otwarcie pióra wymaga sporej siły, taki "twardy klik", dla mnie to wada. Mimo sentymentu do Kaigelu / mam K316 amber i jestem nim zachwycony/ wolę jednak stalowe Hero 5020.
  9. Jeśli zdecydowałaś się na Lamy Studio a podoba Ci się stalowy Sonnet to możesz śmiało iść za ciosem i dokupić stalowe Hero 5020 - 5$ na ebay.com - to bardzo fajne pióro, dobrze piszące mokrą kreską gdzieś między F a M. Solidnie wykonane, moim zdaniem to dobry wybór na pióro numer 3. Wyższe numery będą Ci jeszcze łatwiej przychodzić😀 No i nie zapomnij podzielić się na forum wrażeniami z użytkowania nowych nabytków! Powodzenia!
  10. Źeby nie było Ci zbyt łatwo... Parker Sonnet to jedno z moich ulubionych piór przez kilkanaście lat używany na co dzien razem z P75, teraz, choć w znakomitej formie, odpoczywają sobie w szufladzie. Tyle, że to trochę inne pióro niż współcześnie oferowane - czarna laka, złota stalówka. Wersja stalowa w większości modeli Parkera zwana Flighter wygląda trochę....biednie, to oczywiście tylko moje prywatne zdanie. Mam P45 Flighter GT i współczesnego Watermana Hemi w bliźniaczym wykonaniu i żadne mnie nie oczarowało, choć piszą bardzo przyzwoicie. Ale w końcu Parker to Parker a Sonnet to Sonnet, krzywdy mieć nie powinnaś. Urban Premium pozycjonowany jest przez firmę i rynek o półkę niżej od Sonneta. Pewnie nie bez przyczyny. Ale jeśli znasz i lubisz ten model... to masz problem - zostać przy nim, czy szukać czegoś nowego. Faktem jest, że to pióro się zauważa, coś w sobie ma. Studio - dużo zalet, ale gwoli uczciwości należy wspomnieć, że pojawiają się głosy, że metalowa sekcja jest dość śliska, a wydumany klips niepraktyczny i może obcierać skuwkę. Mam dwa, mnie się nie ślizga, a klips niczego nie obciera. Tyle, że z zasady nie wykorzystuję klipsa do przypinania pióra do czegokolwiek a tylko cieszę się, że dzieki niemu nie toczy się po biurku. Grubość kreślonej przez stalówkę kreski czasem ma się nijak do literowego oznaczenia tej stalówki. To mały problem, bo i tak warto dokupić sobie drugą wyraźnie inną stalówkę by czasem cieszyć się odmianą. Caran d'Ache - brak doświadczeń, wstępne zastrzeżenia budzi uskok sekcja-korpus. Kiedyś nie polubiłem się z podobnie - suwliwie - osadzonym klipsie w piórze Delike. Ale to wszystko uwagi teoretyczne. FC Ambition - pióro ładne, nigdy nie miałem go w ręce. Uwagę zwraca krótka sekcja i uskok między nią a korpusem. Przed zakupem warto się przymierzyć w realu. Kaweco - stalówka to loteria, klips jak w Delike. A właściwie odwrotnie-:) Warto też zauważyć, że tym piórem praktycznie da się pisać wyłącznie z ze skuwką nałożoną na korpus. Cieszę się, że mogłem pomóc
  11. Jeśli szukasz czegoś nietuzinkowego i nie boisz się eksperymentować wpisz w eBay "LIY fountain pen". Mnie urzekły dwa modele - Future i "no name" inspirowany Parkerem Duofold Centennial wyceniane odpowiednio na 50+ i 75$. Oba modele wyposażone są w stalówkę /F/ a prawdopodobnie również spływak i tłoczek niemieckiej firmy Schmidt. Ten sam zestaw i to samo tworzywo wykorzystuje inspirowane klasyką Sheaffera pióro Moonman M100 /jakieś 25$/ które posiadam i z którego jestem bardzo zadowolony - gładka, minimalnie elastyczna stalówka bez wysiłku zostawia mokrą, cienką kreskę. Do LiY / bodajże Love in You -:) / za 75 $ pomału się przymierzam. Parker Sonnet to znakomite pióro ale podręcznikowa wręcz ilustracja klasyki. Na dodatek kupuje się je - zwłaszcza na odległość - albo drogo albo ze sporym prawdopodobieństwem nabycia podróbki. Niektórym udaje się jedno i drugie-:) W zakładanym budżecie przy odrobinie cierpliwości spokojnie kupisz oryginalnego Parkera 75 w znakomitym stanie, złota stalówka, klasyczny wygląd - no i nikt Ci nie powie, że widział takie w markecie-:) Za połowę ceny Parkera 75 kupisz innego youngtimera /purystów językowych zapraszam do dyskusji/ - Parkera 25/ choćby allegro/ - znakomite pióro, dla mnie połączenie klasyki z ekstrawancją, efekt wow / jak obok/ gwarantowany, ma to "coś" a proszę pamiętać, że jest to projekt z lat osiemdziesiątych. W odróżnieniu od P75 korpus i skuwka tylko ze stali nierdzewnej. Uwaga na koniec - nie bójmy się starych, używanych piór. Pewnie, że tu i tam może zdarzyć się jakaś ryska, że ziarno może być lekko przytarte. Przyznaję, problemem mogą być pióra o nietypowym z punktu widzenia współczesnego użytkownika systemie tankowania atramentu / nie dotyczy P25 i P75, pasują współczesne tłoczki/. Moim zdaniem w wielu uznanych firmach postęp technologiczny na przestrzeni ostatnich trzydziestu czy czterdziestu lat nie skupiał się na poprawie jakości pisania ale ograniczeniu kosztów produkcji, a jeśli zdarzyło się im stworzyć jakieś nietuzinkowe pióro to ceny szybowały w kosmos. Ad meritum - zerknij jeszcze na Lamy Studio, od niedawna do szczotkowanej stali, czerni i "imperial blue" dołączyły nowe ciekawe kolory. Klasyczne wzornictwo pióra w połączeniu z podobno inspirowanym śmigłem klipsem może się podobać, pełen wybór dobrze piszących, latwo wymienialnych, łatwo osiągalnych i wzgłędnie tanich stalówek to niewątpliwe zalety. Takie Safari z ludzką twarzą -:) /raczej Amazon lub eBay.de/
  12. ..... czy można to robić czy nie? Bo wlansie strasznie się ucieszyłem jak była mowa że można bo najchętniej to bym pisał innym atramentem co 5 minut .................................. Zdecydowanie można. Tylko tankować potem z takiego kałamarza trochę strach -:) Ale jak ktoś się jednak przełamie to ma szanse pisać innym atramentem nie tylko co 5 minut ale i za każdym tankowaniem, nawet bez zmiany butelki. A konstruktywnie - moim zdaniem nie warto się łaszczyć na ułamek mililitra atramentu ryzykując zapaskudzenie kilku butelek po kilkadziesiąt mililitrów. Zasady higieny należy szanować. Ale... 1/ możesz śmiało odciągnąć strzykawką /za każdym razem inną lub dobrze wypłukaną/ po 3 czy 5 ml atramentu z oryginalnych kałamarzy do jakichś probówek czy "eppendorferów" 2/ odstawić oryginalne butelki na dno szuflady i bezpiecznie bawić się do woli tankując pióra z tych małych objętości nie dbając o ogólnie przyjęte zasady, nie ryzykując ubabrania czy zglutowania całego kałamarza zacnego atramentu, cieszyć się płynnymi przejściami (?) kolorów, obserwowaniem interakcji atramentów czy stopniowej a nieodwracalnej dominacji koloru burego.... i wyciągać wnioski. A pióro powinno zawsze dać się wymyć-:) 3/ Może jednak lepiej tankować konwertery zgodnie ze sztuką, ale jeśli odczuwasz potrzebę częstych zmian atramentu nie do pełna ale powiedzmy do jednej czwartej? Taka jedna dziesiąta jednej czwartej objętości konwertera bezpowrotnie utracona przy każdorazowym płukaniu nie powinna przesadnie boleć nawet przy częstej zmianie atramentu. 4/ Im więcej będziesz miał na podorędziu zatankowanych różnymi atramentami piór tym mniej będziesz miał zawracania głowy z tankowaniem, płukaniem, strzykawkami,probówkami i zasadami -:) Mam nadzieję, że publiczne wypowiedzi gloryfikujące piórozę nie są jeszcze karalne-:)
  13. Swego czasu, gdzieś za późnego Gierka, ukazywał się Tygodnik Literacki Twórczość. Prócz recenzji i wyimków prozy i poezji jedynie słusznej linii w każdym wydaniu, zapewne w celu podniesienia nakładu niszowego pisma zamieszczał zdjęcie jakiejś roznegliżowanej aktorki opatrzone jej imieniem i nazwiskiem, co było ewenementem w dość purytańskim PRL. Pamiętam, w którymś numerze ukazało się zdjęcie aktorki epatującej czytelnika wyjątkowo apetycznymi krągłościami podpisane przez redakcję tradycyjnie imieniem i nazwiskiem - niejaka Runde Sachen -:) A żelazny orzech brzmi całkiem nieźle i działa na wyobraźnię -:)
  14. Poniżej dwa może nieoczywiste ale sprawdzone sposoby na wydanie 250 PLN na dobrze, lekko i płynnie piszące pióra: 1/ Kaigelu 316 - stalówka M, dość oczywista inspiracja Parkerem Duofoldem Centennial, do kupienia choćby od yc guo /ebay/. Posiadam wersję Amber, jestem bardzo zadowolony. Do tego Moonman M100 -niemiecka stalówka F Schmidt, nienachalna inspiracja klasycznymi modelami Sheaffera. Posiadam wersję Renessaince Red trudno w tej chwili dostępną ale inne też nie są od macochy. Pióro pisze lekko gładko i przyjemnie nawet dość suchym brązowym Pelikanem 4001. Kupiłem od kicute z aliexpresu. 2/ Wing Sung 3008- Stalówka F z opcja dokupienia M /niestety też dość cienko piszącej/. Wyraźna inspiracja TWSBI. Praktycznie nic nie kosztuje a fajnie pisze. Przeważnie -:) Do tego używany, powiedzmy raptem sześćdziesięcioletni egzemplarz w dobrym stanie z dobrą, dobraną do preferencji użytkownika stalówką Pelikan P140. Pióro inspirowane wszystkim co najlepsze. Nie do kupienia w sklepie za rogiem ale odrobina cierpliwości i uważnej lektury Forum czy serwisów aukcyjnych może zaowocować wspaniałym piórem, choćby trzeba odrobinę nagiąć budżet. Uwagi ogólne - co dwa pióra to nie jedno-:) Im grubsze ziarno tym większa szansa na "gładkie" pisanie. I na to, że zobaczy się, co się napisało teź😀
×
×
  • Utwórz nowe...