Jump to content

Napełnianie pióra za pomocą konwertera


Recommended Posts

Cześć

Dziś pierwszy raz użyłem do napełnienia pióra lamy safari tłoczka czy jak kto woli konwertera i tu moje pytanie. Po napisaniu jednej strony pióro przestało pisać a gdy pokręciłem trochę konwerterem to kropelka atramentu wyleciała dopiero gdy dojechałem do połowy. Czy zrobiłem coś źle podczas napełniania? Czy napełniać trzeba koniecznie przez stalowkę? Widziałem jak niektórzy robili to bezpośrednio przez konwerter. Z góry dziękuję za odpowiedzi.

Link to comment
Share on other sites

Nie trzeba, ale tak jest najszybciej i najwygodniej. I od razu po napełnieniu mozna pisać, a nie trzeba czekać aż atrament spłynie do stalówki. Prawdopodobnie nie nabrałeś pełnego konwertera. Następnym razem wsadź całą stalówkę do atramentu.

Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...
19 minut temu, Kolektor napisał:

Ja zaciagam bezposrednio konwerter atrament. Tak jest lepiej bo zaciągasz atrament a nie jeszcze powietrze. Jak zaciągniesz powietrze to będzie przerywało. W konwerterze musi być atrament i próżnia.

No, to teraz już nic nie wiem :( Czyli wiem, że nic nie wiem :)

cyt" Na początku XIX wieku zaczęły więc powstawać pióra systemów "wczesno-zbiornikowych". Pióra te nie spisywały się jednak najlepiej. Atrament albo wypływał gwałtownie powodując kleksy, albo też w ogóle nie chciał płynąć. Producenci nie rozumieli, że wypływający ze szczelnego zbiorniczka atrament powoduje powstanie próżni, która w konsekwencji nie pozwala dalej wypływać atramentowi.

O wadze tego typu piór przekonał się agent ubezpieczeniowy L. E. Waterman. Pióro, którym pisał, zalało polisę ubezpieczeniową i musiał on zapłacić duże odszkodowanie. Zdenerwowany takim obrotem sprawy opracował system "zasilania kanalikowego" piór. System ten powodował, iż atrament wypływał w ilości niezbędnej do pisania, a przy okazji do zbiorniczka dochodziło powietrze. Dzięki temu nie powstawała próżnia i atrament mógł dalej swobodnie wypływać. Wkrótce okazało się, że wynalazek ten był przełomowy dla powstania w pełni sprawnych i niezawodnych piór wiecznych."

Tekst pożyczyłem sobie z tej strony :

http://www.radioram.pl/articles/view/17671/Strefa-Stylu-RAM-pisana-wiecznym-piorem

Link to comment
Share on other sites

1 godzinę temu, Kolektor napisał:

W konwerterze musi być atrament i próżnia.

Nie, nie i jeszcze raz nie. Gdyby w naboju/konwerterze była "próżnia" czyli podciśnienie to zapewniam Cię że nie dałoby się tym pisać. @Wąsaty widzę że już też to wytłumaczył. Z obserwacji zachowania niektórych piór wynika, żę im więcej powietrza a mniej atramentu to zaczynają wręcz lać czy też obficie podawać atramentu. 

Link to comment
Share on other sites

Ogólnie jest tak - jak pióro jest napełnione i odłożone do piórnika, to atrament pod wpływem sił adhezji wypełnia rowki w spływaku, wąską przestrzeń pod stalówką oraz te miejsca, gdzie stalówka/spływak od wewnątrz dotyka sekcji. Nie ucieka z pióra, bo wypływając niżej generuje małe podciśnienie w konwerterze, które go trzyma w środku. Można to sprawdzić napełniają wodą zużyty nabój. Nic nie wyleci z niego, dopóki nie przedziurawicie "denka" i nie wyrównacie ciśnienia.
vk7aaBh.jpg

Jak zaczynacie pisać, to atrament jest wyciągany z pod stalówki tymi samymi siłami które go w niej trzymają, bo papier jest tak na prawdę sprasowaną, celulozową watą, która ma olbrzymią powierzchnię i generuje potężne siły adhezji. Atrament schodzi ze spływaka i jest jednocześnie ściągany z konwertera. Jak ciśnienie w konwerterze stanie się odpowiednio niskie, to zasysa się do niego pęcherzyk powietrza z przestrzeni w spływaku.

Wepchnięcie atramentu na siłę, np. poprzez przekręcenie konwertera kilka razy, powoduję zalanie spływaka atramentem. Wypełnia on przestrzenie pomiędzy "żeberkami", ale nie oznacza to, że jest pod stalówką. Najważniejszy jest atrament w rowkach na górnej powierzchni spływaka, a one są bardzo wąskie i potrzebują czasu żeby się wypełnić. :) Często skuteczniejszą metodą jest "popracowanie" stalówką, ewentualnie zanurzenie jej końcówki w kropli wody.

Link to comment
Share on other sites

@Vermis dobrze mówi. Dodam tylko dla pełnej informacji, że przykład z nabojem zalanym wodą i nie wypływającą z niego to sprawka połączonych sił napięcia powierzchniowego cieczy i delikatnego podciśnienia jakie sie wytwarza pod wpływem delikatnego przesuniecia się cieczy w dół, co powoduje bardzo delikatny spadek ciśnienia powyżej cieczy. Najbardziej doświadczalnie można to zobaczyć wkładając słomkę do szklanki z wodą, następnie zatkać górny otwór słomki. Po wyjęciu słomki z wody nie wypłynie ona ze słomki dopóki nie odetkamy górnego końca. Stąd też działa to w drugą stronę, jeżeli pióro "leje" zbyt obficie atramentem to oznacza że powietrze gdzieś dochodzi. Najczęściej jest to pęknięcie gdzieś na naboju/konwerterze lub na sekcji czy też zbyt lużne spasowanie elementów stalówka-spływak-sekcja.

Link to comment
Share on other sites

Przed chwilą, Kolektor napisał:

Tak czy siak musi być podciśnienie i brak powietrza. Tak wynika na mój chłopski rozum.

Kolego, spójrz na zdjęcie. W konwerterze jest powietrze. Przeczytaj dokładnie to co napisałem. :)

Link to comment
Share on other sites

Pisanie piórem wykorzystuje zjawiska kapilarne > Poczytajcie trochę, bo warto.

Co do piór takich jak 450 - po prostu z winy spływaka więcej cieczy zostaje na papierze niż dociera pod stalówkę. Kol.Vermis dokładnie to opisał.

Wystarczy nie grzebać w konwerterze, a tylko zamknąć pióro na kilka minut i spróbować pisać. I przekonać się samemu, że tak właśnie jest.

Edited by Wąsaty
Link to comment
Share on other sites

No ale ja już przecież kiedyś (na samym początku) właśnie pisałem, że to tak wygląda, jakby atrament nie nadążał wypływać pod stalówkę w takiej ilości, w jakiej stalówka pozbywa się go na papierze. Czyli jakby te kapilary na spływaku były za cienkie w stosunku do soczystości (grubości) stalówki. Dopiero później się zastanawiałem nad podciścieniem i tego typu sprawami. Dobra, w spływaku, czyli w tych kapilarach może być syf. A jeśli dokładnie wymyłem spływak i w ogóle całe pióro przed zalaniem atramentem? Skoro problem się powtarza w prawie wszystkich Jinhao X450, to czy nie może to oznaczać, że te kapilary są po prostu niewystarczające?

Link to comment
Share on other sites

1 minutę temu, Kleks napisał:

No ale ja już przecież kiedyś (na samym początku) właśnie pisałem, że to tak wygląda, jakby atrament nie nadążał wypływać pod stalówkę w takiej ilości, w jakiej stalówka pozbywa się go na papierze. Czyli jakby te kapilary na spływaku były za cienkie w stosunku do soczystości (grubości) stalówki. Dopiero później się zastanawiałem nad podciścieniem i tego typu sprawami. Dobra, w spływaku, czyli w tych kapilarach może być syf. A jeśli dokładnie wymyłem spływak i w ogóle całe pióro przed zalaniem atramentem? Skoro problem się powtarza w prawie wszystkich Jinhao X450, to czy nie może to oznaczać, że te kapilary są po prostu niewystarczające?

Dokładnie tak jak piszesz. Ten spływak jest tragiczny. Oglądałeś go? Jakoś tak pokrętnie wymyślony, nacięty z boku, z tym "pręcikiem" wepchniętym w spływak na wcisk (da się go wyjąć, spróbuj) i bardzo płytkim żebrowaniem (które mieści bardzo mało atramentu). Niestety, to jest model nieudany pod względem funkcjonalnym i tyle.... 

Link to comment
Share on other sites

1 godzinę temu, Kolektor napisał:

Kolego, ja fizyka nie będę udawał. Wiem, kiedy moje pióra dobrze piszą i to mi wystarczy. Nie muszę rozumieć tego na naukowym poziomie, bo mi jest to niepotrzebne.

:)

Częściowo masz rację. Jak dobrze, to po co grzebać. A jeżeli źle się dzieje? Będziesz tłukł pięścią jak w stary, lampowy telewizor? (kiedyś byłem świadkiem, jak gość w plazmę walił od tyłu :)) Myślę, że warto znać zasady rządzące przedmiotami, których używam.

Link to comment
Share on other sites

Wąsaty, za dużo rzeczy używamy, żeby wszystko rozumieć. Załóżmy, że rozumiesz fizykę. A czy w równym stopniu fizjologię? A jeśli zachorujesz, to znasz zasady rządzące Twoim organizmem lub chociaż chorym organem? To jasne, że nie na wszyskim się znamy. Prosty przykład. Wiele osób używa i komputera i samochodu. A jednak trudno mi sobie wyobrazić kogoś z wiedzą mechnika i informatyka np. developera. Życia nie starczy ;)

Poza tym to konkretny temat i myślę, że offtopic powinien zostać usunięty.

Link to comment
Share on other sites

Oj tam... To normalne, że jak kaszlemy, to się walimy po plecach bez względu na to, czy się zakrztusiliśmy, czy kaszlemy z przeziębienia. Nieważne. Muszę przyznać, że nie zaglądałem do spływaka od X-450, ale też z drugiej strony, jak se pomyślę, że mam zajrzeć... Na szczęście zaczęło pisać normalnie. Być może dlatego, że ostatnio go mało używam :D

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...