Jump to content
konis

Sailor Profit 1911 Realo vs Montblanc 146

Recommended Posts

Pokuszę się o małe porównanie tych dwóch piórek – Sailora 1911 Realo i Montblanca 146.

Pióra porównywalne wielkością i wyglądem, lecz jak zawsze diabeł tkwi w szczegółach.

Postaram się wyłowić jednak te szczegóły, jakimi pióra się różnią i w jakiś sposób (co oczywiście nie będzie zbyt obiektywne) wskazać te cechy, które mi bardziej przypadły do gustu.

  1. Wygląd zewnętrzny

Oba pióra mają klasyczne formy – cygarowaty kształt, nakręcane skuwki, solidne klipsy, trochę tu i tam ozdobnych ringów.

bc7ccb0c2029f3bd.jpg

53d5ac49e61bafaf.jpg

866919b8840fc431.jpg

Kaptop skuwki Montblanca ozdobiony śnieżynką. Sailor w modelach o obłych zakończeniach nie umieszcza tam swojego logo. I dobrze, bo kotwica na obłej powierzchni wyglądałaby niespecjalnie. Kotwica pojawia się na piórach z płaskim zakończeniem skuwki.

Na pierwszy rzut oka oba pióra jednakowo mi podobają się mi.

Remis

2. Wielkość.

Zamknięty Sailor mierzy 141 milimetrów, a ze skuwką zatkniętą na tył korpusu 154 mm.

Maksymalna średnica korpusu wynosi 13 mm, a skuwki 15 mm.

Długość zamkniętego Montblanca to 144 mm. Ze skuwką na korpusie 155 mm.

Maksymalna średnica korpusu wynosi jak w Sailorze 13 mm, a skuwki 14,5 mm

Różnic tych specjalnie nie widać, jednak skuwka Monblanca jest wyraźnie dłuższa niż Sailora.

e547b05c25f91931.jpg

68dbfe6383485c7e.jpg

878994681aa81cba.jpg

Oba piórka szyte na miarę, jednak odnoszę wrażenie, może ulotne, ale jednak, że bardziej mi podobają się proporcje w wyrobie niemieckiej firmy.

Remis ze wskazaniem na MB 146.

3. Stalówka

Oba pióra mają złote stalówki. Montblanc – dwutonową 14 karatową. Jej wielkość to M.

Sailor ma jednotonową stalówkę ze złota próby 21 karatów. Jej wielkość to H-F (twarda, cienka). Obie wspaniale ozdobione, obie mające znakomite własności pisarskie. Pisanie stalówką MB porównałbym to leniwej jazdy komfortową limuzyną. Stalówka Sailora nie jest aż tak pokorna. Pisanie nią porównać można do jazdy sportowym samochodem z zawieszeniem twardym jak deska i kierownicą czułą na każdą nierówność podłoża, wymagającym ciągłej czujności i uwagi. Lubię takie stalówki.

1ae6f558f92e3c68.jpg

Remis ze wskazaniem na Sailora.

4. Inne detale.

Połączenie klipsa ze skuwką Sailor rozwiązał w ten sposób, że klips wychodzi z korpusu, podczas, gdy w Montblancu jest integralnym elementem ringu końcowej części skuwki.

4914d17b11bf2730.jpg

4f70778c4d2e45b9.jpg

Na ringu klipsa MB 146 wyryto napie GERMANY i numer EG1138113. No, ale Sailorów jeszcze nikt chyba nie podrabia.

f20ff78dccbb8046.jpg

6834d6657b167ca4.jpg

Na głównych ringach skuwki na obu piórach wyryto nazwę firmy i modelu pióra.

Na mój gust, ring Sailora mógłby być nieco skromniejszy i mniej kłujący w oczy. W niemieckim wyrobie, te proporcje wydają się być lepsze. Ale to tylko moje subiektywne odczucie.

Miejsce i wygląd okienka podglądu atramentu w piórze japońskim jest rewelacyjne. Nawet nie potrzeba odkręcać skuwki, aby zobaczyć, czy pióro wymaga już tankowania, czy nie.

Co ważne, w zatankowanym Montblancu okienko podglądu trudno wypatrzyć, podczas, gdy w Sailorze cały czas jest doskonale widoczne.

4fef8a092536eb20.jpg

77d3fefa01d52b6e.jpg

Dodatkowe profesjonalne zdjęcie, oddające w pełni urodę tego rozwiązania w Sailorze.

b25f56a8813651cc.jpg

Za to okienko – punkt dla Sailora.

6. System napełniania.

Oba pióra to klasyczne piston fillery, czyli mające wbudowany mechanizm tłokowego systemu napełniania na stałe. Czyli, pod względem technologiczny, to dość zaawansowane wyroby. Ale…. No właśnie. A co z wydajnością tego systemu?

Napełniłem oba pióra do pełna, wylałem z wnętrza korpusu atrament do kieliszka i strzykawką o pojemności 1 mililitra porównałem pojemność baku. Oto wyniki.

154b2a53a8354a35.jpg

Sailor – 0,8 ml. Coś słabo, jak na pióro tej wielkości.

fee25a052485f751.jpg

d34011c07e5e74e9.jpg

Montblanc – 1,50 ml. Prawie dwa razy tyle co Sailor !

Oczywiście część atramentu pozastała w sekcji i na spływaku, ale stwierdziłem, że wielkości te są w miarę jednakowe w obu piórach.

Za wydajność systemu napełniania – punkt dla Montblanca

6. Waga pióra

fb32355bb863c349.jpg

b4694a8aaad8c186.jpg

Jak widać Montblanc jest prawie o 8 gram cięższy od Sailora. Zapewne ze względu na fakt, że mechanizm systemu napełniania w niemieckim piórze jest mosiężny, a w japońskim z tworzywa sztucznego. Egzemplarze Montblanc 146 z lat siedemdziesiątych też mają ten mechanizm z plastiku, ale i tak są około 3 gramy cięższe niż Sailor 1911 Realo. Różne są szkoły. Jedni wolą pióra lekkie, inni bardziej ciężkie. Ja należę do tej drugiej szkoły, dlatego werdykt mój to:

remis ze wskazaniem na Montblanca.

Podsumowanie.

Podliczmy punkty. Przyjąłem punktację:

- remis, oba pióra po jednym punkcje

- remis ze wskazaniem – po jednym punkcie plus dodatkowo pół punktu dla wskazanego

- zwycięstwo – punkt dla zwycięzcy, zero punktów dla przegranego

Sailor 1 +1 + 1,5 + 1 + 0 + 1 = 5,5 punktów

Montblanc 1 + 1,5 + 1 + 0 + 1 + 1,5 = 6,0 punktów.

W moim rankingu zwyciężył jednak Montblanc !

Na zakończenie wspólne zdjęcie zawodników.

ac4bd215d253f558.jpg

zdrówka

Edited by konis

Share this post


Link to post
Share on other sites

Konis, a współczynnik cena jakość? :P

Gdybyś dodał to albo byłby remis, albo Sailor by wygrał.

No tak. Nie pomyślałem o tym. :D

Ale każdy może dowolnie przeprowadzić ranking, według dla niego ważnych czynników, a otrzymany wynik da mu wskazówkę.

Kupić, czy nie kupić. I co ewentualnie kupić.

zdrówka

Share this post


Link to post
Share on other sites

Konis a mógłbyś przybliżyć właściwości stalówki Sailora?

Japońskie F jest bardzo cienkie, i faktycznie ma się wrażenie jakby jeździło igłą po papierze, ale nie do końca wiem czy miałeś właśnie to na myśli czy co innego:)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo dobre porównanie - przyznam, że miałbym ogromny dylemat które ostatecznie zakupić. Tym co przemawia wizualnie za Sailorem to na pewno lepsze okeinko podglądu, ale w MB mamy spory "bak" więc jest rzadko się jedzie na rezerwie ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Konis a mógłbyś przybliżyć właściwości stalówki Sailora?

Japońskie F jest bardzo cienkie, i faktycznie ma się wrażenie jakby jeździło igłą po papierze, ale nie do końca wiem czy miałeś właśnie to na myśli czy co innego:)

Stalówka Sailora H-F jest cienka i twarda, ale to nie igła. Jak dociśniesz, to i M, też potrafi napisać, lecz raczej niechętnie poddaje się "przemocy"

Nie masz wrażenia, że skrobiesz igłą po papierze, bo stalówka płynnie kreśli linię, jaką chcesz uzyskać, co prawda w na miarę jej możliwości, bo flexować się nią nie da. Słychać ją jak piszesz, tak jak wszystkie inne cienkie stalówki.

zdrówka

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pióra są wykonane, na moje oko, z tego samego materiału. Przynajmniej organoleptycznie niczym się od siebie nie różnią, bo co do składu chemicznego składników i ich proporcji, użytych do wykonania korpusu i skuwki, nie jestem w stanie się wypowiedzieć.

zdrówka

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z piórami Montblanc i Sailora jest analogicznie jak z samochodami.

Niby Lexus jest tak samo wygodny, lub nawet bardziej niż Mercedes, niby ma takie same osiągi i tak samo wspaniale wygląda.

Nawet jest chyba trochę tańszy niż Mercedes. Jednak większość prezesów, dyrektorów wysokiego szczebla, czy innych VIP-ów, woli przemieszczać się klasycznym modelem Mercedesa S niż Lexusem LS.

Coś w tym chyba jest.

zdrówka

Share this post


Link to post
Share on other sites

trafna analogia. W ogóle wschodnie ludy są mało kreatywne. Korzystają z pomysłów, doprowadzają je do doskonałości, ale nic nowego nie mają do zaproponowania. Kreatywność jest domeną naszej cywilizacji. Dlatego Chińczycy nigdy nie będą rządzić światem :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

trafna analogia. W ogóle wschodnie ludy są mało kreatywne. Korzystają z pomysłów, doprowadzają je do doskonałości, ale nic nowego nie mają do zaproponowania. Kreatywność jest domeną naszej cywilizacji. Dlatego Chińczycy nigdy nie będą rządzić światem :D

analogia faktycznie trafna, ale z resztą, nie mogę się zgodzić. kiedyś Japończycy faktycznie ściągali samochody z europy i USA. teraz są w stanie sami zaprojektować modele które stają się wzorem do naśladowania (może tylko przez koreańczyków, ale zawsze ;)) Jeśli mówimy o piórach, może nie proponują czegoś diametralnie innego, ale mają parę rzeczy które są oryginalne i nawet jeśli nie wymyślone przez nich zaprojektowane od podstaw to w końcu "zrobione jak należy", rozpropagowane np:

1. "wskrzeszenie" long-shortów, w latach 60, 70

2. Myu/Murex

3. Stalówki: Sailor, Falcon nib, Postal nib, Myu/Murex

4. Maki-e itp wykończenia.

5. capless

6. podłużne czarne pasy na stalowych piórach i ołókach ;)

natomiast jak juz to zostało napisane, Sailor w dużym stopniu robi to co robił SsangYong produkując model Chairman ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

... W ogóle wschodnie ludy są mało kreatywne. Korzystają z pomysłów, doprowadzają je do doskonałości, ale nic nowego nie mają do zaproponowania. Kreatywność jest domeną naszej cywilizacji.

Hmm a mi wydawało się zawsze, że wschodnie ludy są bardzo kreatywne: proch, porcelana, jedwab, papier metalurgia na bardzo wysokim poziomie. Przed tym jak Japonia została dotkliwie zniszczona przez Amerykanów ich technologie były na podobnym poziomie jak europejskie czy amerykańskie...

Co do samchodów to przypomniała mi się akcaja Mercedesa w Usa jak zaczął przegrywać w sprzedaży s klasse z Lexusem, Mercedes podniósł cene o 20 % i odzyskal klijentów.

Edited by staszek A

Share this post


Link to post
Share on other sites

wschodnie ludy są mało kreatywne. Korzystają z pomysłów, doprowadzają je do doskonałości, ale nic nowego nie mają do zaproponowania. Kreatywność jest domeną naszej cywilizacji. Dlatego Chińczycy nigdy nie będą rządzić światem :D

Tu się kompletnie ne zgodzę. Dlaczego - można by długo, a nie miejsce i czas.

Powiem tyle: miejmy świadomość faktu, że w czasach gdy nasi praszczurzy hasali po krzakach za małym kawałkiem mięsa lub uciekali bezradnie przed większym, parę tysięcy km dalej, w Azji ludzie już spoglądali w gwiazdy i z tego spoglądania wyciągali istotne wnioski.

Wynoszenie ponad wszystko cywilizacji śródziemnomorskiej jako jedynej wartościowej jest moim zdaniem sporym i nie w każdym przypadku uzasadnionym jej przecenieniem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tu się kompletnie ne zgodzę. Dlaczego - można by długo, a nie miejsce i czas.

Powiem tyle: miejmy świadomość faktu, że w czasach gdy nasi praszczurzy hasali po krzakach za małym kawałkiem mięsa lub uciekali bezradnie przed większym, parę tysięcy km dalej, w Azji ludzie już spoglądali w gwiazdy i z tego spoglądania wyciągali istotne wnioski.

Wynoszenie ponad wszystko cywilizacji śródziemnomorskiej jako jedynej wartościowej jest moim zdaniem sporym i nie w każdym przypadku uzasadnionym jej przecenieniem.

Ano prawda. Wystarczy przejrzeć listę laureatów nagrody Nobla.

zdrówka

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ano prawda. Wystarczy przejrzeć listę laureatów nagrody Nobla.

zdrówka

Sugerujesz, że najlepsze stalówki powstają... ekhem... w tej samej stalowni, co UZI? :rolleyes:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeszcze raz odniosę się do wypowiedzi Kol. namiki, a zwłaszcza do fragmentu:

Korzystają z pomysłów, doprowadzają je do doskonałości, ale nic nowego nie mają do zaproponowania

Masz na myśli - jak sądzę - japońską ofensywę technologiczną z początku drugiej połowy XX wieku.

Oczywiście miałbyś rację, gdybyś użył czasu przeszłego.

Co leżało u podstaw tej ekspansji?

Otóż wycieńczony wojną, zniszczony i - o czym w odróżnieniu od Japończyków nie pamiętamy - potwornie upokorzony i powalony na kolana naród, który jeszcze niedawno mienił się być tysiącletnim imperium niepodzielnie rządzonym przez dumnych cesarzy, próbuje gospodarczo stanąć na nogi. Nie ma nowoczesnych technologii, nie ma należytej bazy surowcowej. Wyjścia zatem upatruje w daniu cywilizacji zachodniej produktów, których ta oczekuje. Praktycznie mają być one takie same, ale japońska duma nakazuje by były lepsze, a biznesowy pragmatyzm podpowiada by kosztowały mniej. I tyle.

Porównując naszą cywilizację od cywilizacji japońskiej (czy wogóle do cywilizacji orientalnych) nie klasyfikujmy jej jedynie przez pryzmat technologii przemysłowych.

Cywilizacja, to także - dla jednych, przede wszystkim - dla innych: kultura, sztuka i nauka.

A w tej materii Japończycy na pewno nie są naszymi ubogimi krewnymi.

Z racji zawodu od jakiegoś czasu pilnie obserwuję japońskie wzornictwo przemysłowe i design, zwłaszcza opakowaniowy. Mogę powiedzieć tylko tyle, że europejscy designerzy mogą uczyć się u Japończyków tego fachu. Z całym przekonaniem chcę stwierdzić, że właśnie w Japonii doprowadzono do absolutnej perfekcji harmonię wykwintnej (raz prostej, innym razem niezwykle wyszukanej) formy z najczystrzym pragmatyzmem funkcji, którego to mariażu w takim natężeniu i klasie nie oglądałem nigdzie indziej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

damn! chyba muszę pojechać do San Diego (nad Wisłą). patrzę, patrzę i zaczyna mnie się ten MB146 podobać. albo nie, zażyję laudanum.


“I don’t want to belong to any club that would accept me as one of its members.” Groucho Marx

biorę udział w wymianie listów?

Share this post


Link to post
Share on other sites

No ale... czy to nie przypadkiem tak, że w Azji pisano drzewiej pędzelkiem, a w Europie piórem (takim gęsim, później ktoś wymyślił stalówkę itd). Więc to chyba dosyć oczywiste, że w przypadku piór wiecznych trudno oczekiwać jakichś innowacji w japońskich piórach*. Myślę, że są robione głównie pod europejskiego i amerykańskiego klienta. Ew. dla japońskich wielbicieli kultury zachodniej. Chociaż, jak słusznie zauważył Pilot Inspektor, trudno nie docenić innowacyjności Pilota Capless, czy Murex (ech... chyba nigdy mnie nie będzie stać na to pióro  :cry:).

 

______________

* Chociaż nie. Skoro my kaligrafujemy piórem, a Japończycy pędzelkiem, to można oczekiwać, że w jakiś sposób zrewolucjonizują pędzel. No i zrewolucjonizowali! Są przecież piękne pędzle do kaligrafii z zasobnikiem na tusz w uchwycie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pióra japońskie są robione przede wszystkim na rynek japoński. Świadczą o tym ogromne różnice w cenach i zawężony asortyment trafiający na eksport. Patrz: ceny Iroshizuku albo (nie)dostępność Pilota 78G w oficjalnej polskiej dystrybucji.

Edited by Alveryn

Odczuwam niczym nieuzasadnioną euforię na widok kawałka złotej blaszki z irydową kulką na końcu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No tak. Rzeczywiście, że japońskie pióra mogą być robione pod zachodniego klienta, to argument... No nie przemyślałem.  :wub:

Ale że mają inwencję i wkład w rozwój różnej maści piśmideł, to nie zaprzeczysz. :P

A do zestawu innowacji podanego przez Pilot Inspektora dodam jeszcze regulowaną sprężystość stalówki w Justusach.

http://www.piloteurope.com/videos/eu-video-justus.html

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czy to aż taka innowacja? W US&A robili takie coś przed wojną, w formie suwaka na stalówce.


Odczuwam niczym nieuzasadnioną euforię na widok kawałka złotej blaszki z irydową kulką na końcu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×