Jump to content
Kalixt

Cross 21st Century - pierwsze na świecie pióro wykonane z litego 21-karatowego złota

Recommended Posts

Pierwsza na świecie kolekcja instrumentów piśmienniczych wykonana w całości z 21-karatowego litego złota. Z góry przepraszam za jakość zdjęć, jeszcze nigdy wcześniej nie udało mi się wykonać tak słabych zdjęć...:wacko::wacko::wacko:

561860f1661c5185.jpg
84a51399c0f1e86c.jpg
575ce0f31cc09e1a.jpg
9b6cc8bc684a9fdf.jpg
ba92985f46924cad.jpg


"Mężczyzna, który zabił niedźwiedzia, w nagrodę może nie mieszkać ze swoją żoną przez cały tydzień."
.Przysłowia lapońskie

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawa propozycja nie tylko ze względu na materiał ale także na ograniczoną ilość. Fajnie, że można je  zobaczyć w Polsce.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co do jakości zdjęć, to nie dziwota. Każdemu ręka by zadrżała ;)

Pióra tak piękne, że nie muszą ładnie pisać :)  Chyba zapoluję na nie :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Kleks napisał:

Zaczekaj, jeszcze nie wiesz, jaka jest cena :D

Jeżeli ktoś pyta o cenę Rolls Royce'a, to na bank nie stać go na kupno :)

To wypowiedź jednego ze sprzedawców :)

To co się będę pytał?

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Pawel88 napisał:

Sam jestem ciekaw ceny.Dodatkowo nie miałem nigdy pióra, ani innego artykułu tej marki :D

Biorąc pod uwagę produkty konkurencji jak i materiał, z którego wykonane są te "przybory", cena sugerowana detaliczna jest bardzo konkurencyjna i wynosi w przybliżeniu około 35 tys. zł za pióro wieczne i 19,5 tys. zł za długopis...:)


"Mężczyzna, który zabił niedźwiedzia, w nagrodę może nie mieszkać ze swoją żoną przez cały tydzień."
.Przysłowia lapońskie

Share this post


Link to post
Share on other sites

A czy jest też z metalu, który pochodzi z przetopionego meteorytu?
Bo ja noszę dwa pióra - meteorytowe na ludzi i srebrne na potwory. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

 35 tysi :headsmack: no to niezła przebitka, aktualna cena uncji złota wynosi około - 4723 PLN,  a na tej uncji złota też ktoś zarabia --- przecież nie sprzedaje po cenie produkcji, natomiast waga 1szt. uncji wynosi 31,10 gram z którego spokojnie można wykonać takie pióro, ale to takie moje małe przemyślenia. :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Luksusowe gadżety kosztują. Nie inaczej jest w przypadku piór wiecznych. Jak myślisz, ile trzeba zapłacić za najdroższe?

84523-medium.jpg

Mystery Masterpiece / fot. Producent

Jak dotąd najdroższym wiecznym piórem jest dzieło powstałe przy współpracy Montblanc i Van Cleef & Arpels – Mystery Masterpiece. Każde pióro z kolekcji składa się z 840 diamentów i ponad 20 karatowych kamieni szlachetnych, które mają zastrzeżone ustawienie.

mysterypen.jpg

Mystery Masterpiece / fot. Producent

Istnieją trzy odmiany: z rubinami, szafirami oraz szmaragdami. W kolekcji jest 9 piór, po 3 z każdej kombinacji. Sprzedawane są w cenie 730 000 $, czyli równowartości ok. 2 500 000 zł. Trzeba przyznać, że cena może odstraszyć niejednego konesera. A czy Tobie spodobało się to piszące dzieło sztuki?

Share this post


Link to post
Share on other sites

A jak wygląda inwestowanie w takie cacka? Czy cena limitowanych edycji rośnie z czasem?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Najdroższym piórem z tego co wiem, jest model Aurory - Diamante. Mam go w ofercie za milion euro + VAT :P

 

A jak wygląda inwestowanie w tego typu produkty, to ciężko powiedzieć. Na pewno z perspektywy czasu jakieś limitowane krótkie produkcje jak ta, powinny teoretycznie utrzymać cenę lub nawet ich cena powinna wzrosnąć. To niełatwe pytanie...;)

 

Diamante:

 

Aurora-Diamante-Fountain-Pen.jpg


"Mężczyzna, który zabił niedźwiedzia, w nagrodę może nie mieszkać ze swoją żoną przez cały tydzień."
.Przysłowia lapońskie

Share this post


Link to post
Share on other sites

:blink: Na tym poziomie cen to jeszcze pasja czy już szaleństwo? :D

 

Edited by marecki

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia ‎11‎.‎05‎.‎2017 o 14:52, marecki napisał:

:blink: Na tym poziomie cen to jeszcze pasja czy już szaleństwo? :D

 

Ciężka sprawa, ostatnio wszedłem w posiadanie wiedzy, że wszystko ponad 2,5 zł w kategorii przyborów piśmienniczych jest objawem szaleństwa i niezrozumienia tego świata...


"Mężczyzna, który zabił niedźwiedzia, w nagrodę może nie mieszkać ze swoją żoną przez cały tydzień."
.Przysłowia lapońskie

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie, no bez przesady. Ludzie, którzy tak myślą, najprawdopodobniej nie piszą w ogóle piórami. Nie tylko 2,5 zł, ale i 250 zł, a nawet 1000 zł za pióro dobrej marki i dobrej jakości, to jest normalna rzecz. Ale to? Jest tylko jedno wytłumaczenie. Ktoś, kto kupuje takie pióro za milion euro, albo nawet za 317 tysięcy zł, jest po prostu walnięty. Ja mam na to taką teorię: Jeśli chcesz kupić dajmy na to fotel, to jakiś tani, w Ikei, kupisz pewnie za 200 zł. Za 1000 to już będzie wygodny. Za 5 tysięcy, może nawet będzie Cię stać na porządny dębowy, obity skórą, super wygodny. I w pewnym momencie to się musi skończyć. Dochodzi się do granicy, poza którą już nie może być bardziej wygodny, zrobiony z lepszych materiałów, bardziej trwały. Może być tylko droższy. Oczywiście, można wyprodukować tylko dziesięć sztuk i ogłosić, że jest to seria limitowana, albo wyłożyć nogi diamentami. Tylko że to nic nie zmieni, poza ceną oczywiście. Dlatego uważam, że ci, którzy takie rzeczy sprzedają, liczą na to, że znajdą frajerów gotowych to kupić. Tacy frajerzy oczywiście się znajdują i wszyscy są zadowoleni

Share this post


Link to post
Share on other sites

Typowy biznes :-) To tak jak odpowiedź na pytanie "Dlaczego kupiłem złote Maserati, wódkę za $500.000 czy fotel wysadzany diamentami?". Odpowiedź jest trywialna:

Bo mogę.

:-)

Drewniany fotel z diamentami będzie kiczem, za który nikt nie da $10.000. Ale ten sam fotel z logo Montblanc będzie już wart $55.000, w edycji limitowanej 10 sztuk każda sztuka to już $125.000, a ten fotel na który przelotnie spojrzał Andy Warhol spokojnie pójdzie za $600.000. I niech to będzie fotel na którym posadziła tyłem Marlyn Monroe - to w zasadzie ceny niema :-)

Oczywistym jest że Diamante czy Mystery nie jest piórem. Jest dziełem sztuki i tylko w tej kategorii powinno się je oceniać. I skoro mam na zbyciu jakiś milion, to czemu by nie...

Kiedyś nawet była historia o sprzedawcy domu, którego nikt nie chciał kupić. Bo niezbyt wyględny był, w złej dzielnicy, i w ogóle. Do czasu gdy okazało się że bohomazy które szpeciły jakiś przydomowy mur okazały się dziełem jakiegoś Wielkiego Artysty street-artu. Od tego momentu bohomazy zaczęły podobać się wszystkim a sprzedawca ubił niezły interes. Mur sprzedał za wielokrotność ceny początkowej a dom zdaje się dołożył gratis.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zmechu, dokładnie jest tak jak opisałeś. Mogę jeździć mercedesem, ale skoro mnie stać, to pojadę maserati :) Albo inną rakietą szos. Dla bogatych trzy zera w te, czy we wte, nie robi różnicy. To tylko biedacy liczą po przecinku :)

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zgadzam się z tym wszystkim, poza jednym stwierdzeniem. Że "takie pióro jest dziełem sztuki i tylko w tej kategorii powinno się je oceniać." Dla mnie to nie są dzieła sztuki, tylko właśnie kicz. A ta Aurora jest tak niewyobrażalnie i beznadziejnie brzydka, że jedynym powodem, dla którego chciałbym ją mieć, byłoby jak najszybsze jej spieniężenie. Podobnie rzecz się przedstawia z tymi Mystery Masterpiece, które przypominają mi jako żywo to Jinhao z klipsem w formie węża z czerwonymi oczami. I śmieszą mnie takie teksty, jak ten, że "kamienie szlachetne mają zastrzeżone ustawienie". Znaczy co, jest tak niepowtarzalne i ponadczasowe, że nikomu nie wolno wymyślić se takiego samego? Marketingowy bełkot.

Dzieło sztuki to obraz Van Gogha, albo rzeźba Canovy. I tu rzeczywiście nie można mówić o sumie wartości płótna, ramy i farb. Ale pióro, które wygląda, jak odpustowe świecidełko, dziełem sztuki z pewnością nie jest. Bo właśnie o to chodzi, że Van Gogh użył do namalowania obrazu zwyczajnej drewnianej ramy, zwyczajnego płótna i zwyczajnych farb. Dopiero fakt, że to właśnie on ten obraz namalował, uczynił z tych zwyczajnych materiałów dzieło sztuki. A te pióra zostały zrobione z diamentów, szafirów, szmaragdów i cholera wie z czego tam jeszcze, czyli wcale nie "zwyczajnych" materiałów, a następnie jakiś koleś w dziale sprzedaży wymyślił, że zażąda za nie po prawie milion dolarów. Co nie zmienia faktu, że jest to tylko zlepek drogich materiałów, w żadnym wypadku dzieło sztuki. Ale to wszystko jest oczywiście tylko moim subiektywnym zdaniem :D

Natomiast stwierdzenie, że frajerzy, którzy te pióra kupują, robią to - bo mogą - jest strzałem w dziesiątkę. Ale pomyślcie, ile ludzkich istnień można by było uratować za milion euro, na przykład w takiej Afryce. A ile szpitali postawić, szczepionek kupić... Dlatego uważam, że ktoś, kto wydaje miliony na tego typu luksusowe zabawki, zasługuje na pogardę, a nie na podziw.

Edited by Kleks

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja myślę, że pogarda to złe słowo.

Też uważam te model piór za brzydkie. Są to pióra, do których dołożono kiepską filozofię (właśnie to "zastrzeżone ułożenie diamentów", żenujące...) i doładowano tyle świecidełek, że pewnie ręka się urywa. A ich cena jest wzięta z kosmosu, ale... tak to działa :-) Sztuka sama w sobie jest niedefiniowalna, więc to co jest kiczowate jutro może być hitem, pojutrze obciachem, a za tydzień ludzie będą się do tego modlić.

Ja również bym nie kupił pióra za milion - bo patrzę na to ze swojej perspektywy. Ale gdybym miał milion do wydania to... tez bym nie kupił :-) Gdybym miał nawet 10 milionów, to bym nie kupił. Mając 100 milionów też nie. Ale gdybym miał 10 miliardów, to pewnie tak. I to wcale nie dla spieniężenia, bo i bez tego mam kasy jak lodu. Po prostu bym kupił "bo mogę". Bo będę mógł kupić do niego pudełko za drugi milion, wybudować zamek za 10 milionów i w tym zamku na środku umieścił bym pudełeczko z tym piórem. I pokazywał gościom na grillu. Tylko dlatego, że byłoby mnie na to stać i tylko po to by powiedzieć "a wiecie, spodobało mi się, takie same miał kiedyś znajomy szejk, więc kupiłem jak poleciałem z żoną na zakupy do Paryża w ubiegły weekend".

A i samo pióro od razu na rynku drożeje, bo sprzedawca doda "to pióro kupił pewien szejk, i pewien znany multimiliarder, także ten-tego, kupując to od razu trafia się do Ekskluzywnego Klubu Drogich Rzeczy".

Czy to pogarda? Raczej nie.Po porostu inny punkt widzenia.

A ze te pieniądze można by wydać inaczej? Pewnie. Idąc tą drogą lepiej nie robić wystawy rzeźb, tylko te pieniądze wydać na szpital. Zamiast organizować kolejne wybory samorządowe lepiej wydać na bezpańskie psy. Prawda? Otóż nie do końca.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie nie! Na początku dobrze szło, ale na końcu wszystko pomieszałeś. Nie powiedziałbym, że nie trzeba robić wystawy rzeźb, tylko pieniądze wydać na szpital, bo wystawy rzeźb są niepotrzebne. Nie powiedziałem też, że w ogóle nic nie powinno się robić, tylko budować szpitale i dożywiać chore dzieci w Afryce. Ludzie robią miliony różnych rzeczy, które są potrzebne i składają się na bycie właśnie ludźmi. I to dobrze.

Ja protestuję przeciwko wynaturzeniom, a pióro za milion euro to już jest wynaturzenie. Poza tym nie zgadzam się że "to co jest kiczowate jutro może być hitem, pojutrze obciachem, a za tydzień ludzie będą się do tego modlić". Nie nie. Jak coś jest odpustowym świecidełkiem, to choćby i za tysiąc lat, odpustowym świecidełkiem pozostanie. Może będzie absurdalnie drogie (z racji wieku), ale wciąż będzie odpustowym świecidełkiem. Co no "niedefiniowalności" sztuki, to owszem, nie da się określić, co jest sztuką, ale w pewnych przypadkach da się określić, co nią nie jest.

Poza tym, jeśli to mnie by powiedział taki miliarder - Patrz Kleks, jakie se pióro kupiłem i jaki pałac na niego wybudowałem - to pewnie spojrzałbym na niego z politowaniem i powiedział - to żeś umoczył. Przecie to warte najwyżej pięć procent tego, coś dał, a poza tym, wiesz, ile pożytecznych rzeczy mógłbyś zrobić za te jedenaście baniek?

Jeśli jednak ktoś kiwa ze zrozumieniem głową i podziwia taki zakup, to znaczy że jest człowiekiem płaskim, jak bibułka od papierosa. I jego rozmówca też. Bo oczywiście mogliby robić i to i to. Mieć pióro za milion i zrobić coś pożytecznego. Ale oni są płascy, więc nie zrobią niczego dla kogoś innego. W ogóle sam fakt, że ktoś mówi, że kupuje za miliony "bo może", czyni go płaskim i egoistycznym prymitywem, od którego więcej człowieczeństwa ma w sobie noga od krzesła. Ktoś, kto chce go naśladować, jest taki sam.

Edited by Kleks

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam nieodparte wrażenie, że dyskutujemy o tym samym i trzymamy się swoich różnych poglądów - które w rzeczy samej są takie same :-)

Też uważam to za egoizm, marnowanie kasy i próżność. Też uważam kupno pióra za milion utopieniem gotówki w coś, co jest warte góra 5% tego. I też uważam, że w każdym z tych przypadków pieniądze można użyć w dużo lepszy sposób. To tyle tytułem wyjaśnienia mojej opinii.

Ale.

Jak mawia stare przysłowie pszczół punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Wyobraź sobie, że masz nieograniczoną ilość pieniędzy. Taką naprawdę nieograniczoną, że gdybyś miał wybudować sobie aquapark na Antarktydzie to już masz. Lot na Marsa? Czemu nie, kupujesz Marsa i na niego lecisz :-) I po co kupować BMW, skoro można kupić całą fabrykę.

Pieniądze masz albo w spadku, albo z doskonale prosperującej firmy, albo z pól naftowych. Więc nie kupujesz Maybacha, bo masz już ich tyle, że z garażu wypadają. Nawet jachty Ci się znudziły, bo teraz byle miliarder ma jacht. Chcesz więc mieć coś, czego nie mają inni.

Wchodzisz więc w posiadanie rzeczy unikalnych. Typu obrazy Van Gogha. Nie znasz się na sztuce, nawet jej nie lubisz ale chcesz mieć obraz, którego nikt nie ma. Obraz artysty który nie żyje więc na pewno nic nie namaluje. I za byle milion mam jedyny na świecie obraz, który powieszę sobie w pokoju. 

Wracamy do rzeczywistości :-) Z naszego punktu jest to głupie, płaskie. Milion za obraz? Dla nas nie jest tyle wart. Ale tylko dla nas.

Zobacz wokoło - zasadniczo in droższy przedmiot, tym mniej użyteczny. Piórem za milion nie popiszesz. Diamentów za milion nie nałożysz. Samochodem za milion nie pojeździsz, bo byle krawężnik mu przeszkodzi. Wódki za milion nie wypijesz, bo smakuje jak zwykła wódka z Tesco. Ale kupujesz nie przedmiot, ale otoczkę wokół niego. Unikalność, niepowtarzalność, ulotność czy najbardziej trywialne "bo mogę". Na zarzuty "a można za to wyżywić pół Etiopii" powiem: a przecież moja fundacja to robi, dodatkowo wspieram ochronę białych nosorożców i funduję lek na raka. Aha, i szkoły w Somalii też. I młodych naukowców w Europy Wschodniej też.

A wracając jeszcze bardziej na ziemię - pióro forumowe 2014 Wiland. Nie sądzę aby było warte to 1300zł. Koszt wyprodukowania pewnie nie wyniósł więcej niż 10% tego :-) Ale dodając do tego:

  • stworzone przez artystę
  • przepraszam, Artystę!
  • na zamówienie
  • w limitowanej edycji
  • tylko dla określonej, zasłużonej grupy osób
  • w dodatku z losowaniem!

od razu czyni to unikalnym. Skoro już mnie coś kusiło, by się skusić, gdzie głos rozsądku krzyczał "chłopie, tyle kasy?! Żona z domu wyrzuci, w pracy popukają się w czoło, lepiej dziecku rower", to z drugiej strony "heh, za 1300 mieć dzieło sztuki artystycznej unikalne w skali światowej?". Mimo że mi się nie podobało :-)

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

TL;DR
Znowu wojna o subiektywistyczną teorię wartości. Nie wierzę... Już druga w tym tygodniu. Najpierw o papier, teraz o pióra... :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×