Jump to content

Okiem laika - Montblanc Generation; plastikowy luksus.


Recommended Posts

Uszanowanie, Panie. Panowie.

 

Przyznam się szczerze, do tej recenzji podchodziłem już kilka razy. I za każdym podejściem kasowałem cały tekst. To jest chyba już szósta próba. Cały kłopot z tą recenzją jest taki, że mam mieszane uczucia i jestem jak ta chorągiewka na wietrze. Ale wyprzedzam fakty. Skoro nie wiem, co napisać, to zacznę od początku.

 


 

gmJmyrd.jpg

 

 

Pióro przejąłem tydzień temu, wraz z całą szufladową kolekcją nieużywanych egzemplarzy. Forumowicze, w referendum, wyrazili chęć zobaczenia na pierwszej recenzji właśnie ten model. Więc cóż mi pozostało? Zatankować, popisać, zrobić zdjęcia i wrzucić. Pełen dobrych chęci zacząłem już w minioną sobotę.

 


Producent: Montblanc International GmbH

Model: Generation

wersja: bordowe ze złotym wykończeniem


 

Pióro zapakowane jest w gustowne, duże i czarne pudełko, oznaczone dyskretnym logo firmy na wieku. Po otwarciu widzimy dwukolorowy materiał wyścielenia, wieko białe z czarną nazwą marki i czarnym podkładem pod piórem. Co ciekawe, samo pióro złapane jest w rodzaj klipsa ukrytego pod rzeczonym materiałem. W ten sposób, po otwarciu pudełka, od razu można podziwiać pióro, bez żadnych przeszkadzajek w stylu tasiemki.

 

U7riWar.jpg

 

GmO2qpn.jpg

 

I od razu pierwsze wrażenie. Pióro prezentuje się gustownie. Proste w wyglądzie, w ciekawym kolorze burgundu, ze złotymi elementami wykończeniowymi. Materiał i sposób wykończenia, na pierwszy rzut oka, przypomina polerowany i barwiony wosk. Jak dla mnie - przyjemny. Złote elementy przypominają sygnet, który dostałem od Dziadków na Komunię, radzieckie czerwone złoto. Pierwsze wrażenie - zdecydowanie pozytywne.

 

Tak więc, jak już nasyciliśmy się wizualnie, czas na bliższe, organoleptyczne doznania. Macamy. I pierwsze zaskoczenie - pióro jest bardzo lekkie i jeszcze bardziej plastikowe. Mój stary Parker Sonnet sprawia lepsze wrażenie, w porównaniu do tego Montblanc'a. W tym momencie nastrój spada dramatycznie. Obracam, macam, pocieram. No plastik jak nic. I to z takich tanich. Wykonanie solidne, fakt. Ale sam materiał w dłoni, wraz z małą wagą... wrażenie taniości nie odpuszcza. I zaczyna kiełkować takie niefajne uczucie - podróba.

 

I mała dygresja, zanim przejdziemy dalej. Jak mam coś opisać, to robię maniejszy lub większy research. Tak więc zapuściłem się w odmęty internetów w poszukiwaniu jakichkolwiek informacji nt. tego modelu. I powiem tak - zaskakująco mało konkretnych informacji. Dużo aukcji, zwłaszcza długopisów z serii. Kilka piór, nawet podobnych. Znalazłem też recenzję tego konkretnego modelu. Przedzial czasowy - lata 80/90, następca serii Classic. Ale ten materiał nie dawał mi spokoju. Dalsze poszukiwania dały pewne rezultaty.

 

Otóż "plastik", z którego wykonano Generation to tzw. resin. Czyli po naszemu - żywica. We wspomnianej recenzji był odnośnik do dość sporego artykułu wyjaśniającego obszernie różnice pomiędzy palstikami, żywicami i nazewnictwem. Żeby nie zanudzać, w telegraficznym skrócie: producenci swego czasu odkryli materiały termoplastyczne. Zaczęli opracowywać swoje własne receptury materiałowe wedle klienta docelowego i wymagań obróbki. Montblanc swój przepis nazwał resin, częściowo bo materiał żywiczny, częściowo bo brzmi bardziej szlachetnie od plastik. Ocenę, co bardziej prawdopodobne zostawiam wam.

 

Tak więc, skoro tajemnica lekkości i "taniości" została rozwiązana, wracamy do meritum. Czas zdjąć skuwkę i zobaczyć najważniejsze. I tutaj spotkało mnie kolejne zaskoczenie. Stalóweczka, bo inaczej tego się nie da nazwać, jest maleńka i szczuplutka. Zdecydowanie nie mój typ. Preferuję takie klasyczne, rombowate, z wyraźnie wyprofilowanymi łukami. A tu co - mały trójkącik, w dodatku częściowo schowany w sekcję. Od spodu też nie wygląda powalająco. Zamiast żeberkowatego spływaka mamy płaską powierzchnię. Poczułem się zawiedziony.

 

Ale nic, lupka w łapkę i oglądamy. I widzimy - stalówka złota, grawerowane logo. Poniżej napisy: 14k oraz 585. Proszę, proszę - czternastokaratowa złota stalówka. Jedziemy dalej. Pierścień na skuwce posiada napis: MONTBLANC GENERATION. Klips też złoty - widać, że od kompletu. Zaglądam na wewnętrzną stronę klipsa - malutki grawer: MADE IN GERMANY. Chyba jednak oryginał. Sprawdzam w internecie. Opinie twierdzą, że dobre, drogie i markowe pióra mogą być bardzo lekkie - check. Grawery gwiazdki mają być symetryczne, jednakowe - check. Na elementach pióra ma być grawer PIX - u mnie nie ma, ale za to jest wspomniany (i wskazywany jako potwierdzenie oryginalności) grawer pod klipsem - check.

 

o3jgquN.jpg

 

Dobra, kwestię oryginalności na razie zostawimy. Pora odkręcić sekcję i popatrzeć na wnętrze. Już odkręcając wiedziałem co zobaczę. I jak zwykle - zaskoczenie. Wnętrze jest puste - brak jakiegokolwiek systemu na atrament. Korpus w całości wykonany z żywicy (czuje się to podczas odkręcania), żadnych dodatków. Za to sekcja - czarny plastik z metalowym gwintem osłaniającym mocowanie naboju/konwertera. Na szczęście mam dwa nieużywane jeszcze konwertery, wepnę i potestujemy to cudo.

 

Specjalnie na tę okazję nabyłem atrament. Wszystko przygotowane; pióro rozkręcone, konwerter leży, atrament odkręcony. Na sucho wpinam konwerter żeby sprawdzić jak pasuje. Nie pasuje. Pióro jest ze cienkie, konwerter wypada. Ot tak. Biorę drugi, gorszy. To samo. Wkładam i zaraz wypada, bez oporu. Zresztą jedna z przyczyn tak późnej recenzji - nie miałem czym nabić, a pisać maczając jakoś nie chciałem. Ostatecznie, w geście rozpaczy wyciągnąłem nabój z czarnym atramentem (kupowane po 50 szt. za 3 zł - sami już widzicie jaka jakość). I kolejny zonk - standard nabój nie wchodzi, za ciasno. Pierwsze próby pokazały, że pióro zostawia raczej kwadratowy ślad na okrągłym naboju. Lekki docisk i w końcu weszło.

 

nKWJc4q.jpg

 

Pierwszy papier, jaki był pod ręką i piszemy. A jednak nie. Atrament nie płynie. Tak, to jest właśnie ten moment, gdzie robimy /facepalm. Teoretycznie pióro nigdy nie używane, ale przepłukać by się zdało. Szybka przerwa techniczna i już pisze. Stalówka jest w rozmiarze M. I to widać. Atrament podawany jest szczodrze, pióro jest mokre. Niestety, podła jakość naboju nie pozwala na dokładne określenie czy to pióro, czy atrament. Jednakże faktem jest, że z pisaniem nie ma problemów.

 

Stalówka gładko sunie po papierze. I nie ma tu różnicy, co to za papier. Stary pożółkły zeszyt, Rhodia No.16, drukarkowy xero czy satynowany Oxford - na każdym pisze się dobrze. Oczywiście strzępienie występuje (stary zeszyt), literki się lekko rozmazują, ale to raczej wina naboju, nie pióra. Na razie zostawię jak jest. W terminie późniejszym, jak ogarnę temat konwertera do tego pióra, zrobię mały update z samego pisania czymś lepszym gatunkowo.

 

I0wGsbd.jpg

be6bzcl.jpg

 

 

aCeA9jD.jpg

 

 

Ech, i znów ma grafomańska skaza mnie dopadła. Jeśli jeszcze nie posnęliście i dotrwaliście aż tutaj - dobre wieści. Podsumowanie. Pióro jakie jest, każdy widzi. Dla mnie - kwintesencja mieszanych uczuć. Z jednej strony przyjemne wizualnie (kolor i jego konsystencja w materiale), przyjemne w użytkowaniu (gładkość i lekkość pisania), ze złotą stalówką. Z drugiej strony ta nieznośna lekkość i tania plastikowość w dotyku oraz mikroskopijna stalóweńka. Ale czego oczekiwać od laika, prawdaż? Ignorant jeden i tyle w temacie :P jedno wiem - mnie nie zachwyciło. Piór fajne, ale to za mało żebym rozważał jego używanie. 

 

Werdykt: egzemplarz kolekcjonerski.

 

~Shiro

 

 

 

Galeria

 

bFXshkS.jpg

 

TW5vAqH.jpg

 

JdD7pTz.jpg

 

h1CDsAZ.jpg

Edited by Shiro Aka
Link to comment
Share on other sites

Generationy to bardzo fajne pióra są. ;)

Faktycznie, lekkie, niezawodne, kolorowe, wiele wybaczające - ja nie mam zastrzeżeń. Co do oryginalności - po pierwsze: nie słyszałem o podrabianych Generationach (na pewno nie masowo), a po drugie: recenzowany egzemplarz jest jak najbardziej oryginalny.

Kiedyś muszę dorwać taki burgundzik!

Dzięki za recenzję - świetna. :)

Link to comment
Share on other sites

Dla mnie lekkość nie jest zazwyczaj problemem, a już na pewno nie łączyłbym jej z niską jakością użytych materiałów. Wzrastający ciężar piór to chyba znak naszych czasów. Generation jest ładny i pewnie bym nie pogardził, ale ceny odstraszają. Japońskie pióra z tego okresu są bardzo zbliżone wzornictwem i chyba także jakością, a ceny znacznie niższe.

 

Miło się czyta Twoje recenzje!

Link to comment
Share on other sites

Dzięki za miłe słowa.

 

Z tego co wyczytałem, to Generation było następcą serii Classic i były pomyślane jako powszechne i w miarę tanie pióra. Żadna wyższa półka, brak aspiracji do bycia prestiżowym, więc i pewnie stąd małe zainteresowanie podrabianiem. Przy okazji lektury nt. lekkości - przyznaję, że sam padłem ofiarą stereotypu, że lekkie = tanie. Wszak tylko ciężkie może być solidne, a plastik to tani zamiennik, jak cię nie stać na metal. Taki tok myślenia.

 

Czytając dalej wyszło, że lekkie pióro ma więcej zalet nad ciężkim, zwłaszcza przy dłuższym pisaniu. Ręka się tak nie męczy i pisanie sprawia przyjemność. MB-G na pewno jest przyjemnym piórem w użytkowaniu. Teraz, jak mam już mały wybór atramentów to będę mógł dorzucić kolejne próbki pisma. Ale to raczej po majowym weekendzie.

Link to comment
Share on other sites

fajna recenzja, wesoło się czyta :)

 

a spływak w mojej montegrappie jest taki sam gładki, ktoś kiedyś gdzieś pisał, że współdzielony był właściciel i maszyny, na których wytwarzano oba i Twoje zdjęcia mi to pokazują, dzieki :)

Link to comment
Share on other sites

  • 2 months later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...