Jump to content

Kaigelu 316


visvamitra
 Share

Recommended Posts

Słyszałem wiele dobrego na temat piór marki Kaigelu. Uznałem, że trzeba to sprawdzić przekonać się samemu. Ponieważ lubię opalizujące powierzchnie i tworzywa, wybór mógł być tylko jeden: model 316 dość wyraźnie nawiązujący designem do Parkera Duofolda Centenniala.

 

701f.jpg

 

3rdh.jpg

 

rten.jpg

 

 

Lubię moment otwierania paczki lub listu. Najpierw badam paczkę palpacyjnie, sprawdzam kształt, wagę. Paczka, w której przyszło Kaigelu okazała się nadspodziewanie ciężka, ale nie wyczułem w niej nic poza piórem. Dużym piórem. Ciekawość rosła. Co tam jest? Co to za bydlę? Nożyczki poszły w ruch, otworzyłem kopertę i kiedy tylko zobaczyłem Kaigelu 316 w pełnej okazałości, pomyślałem „WOW”.

 

0h5e.jpg

 

idkg.jpg

 

 

 

 

Byłem pod silnym wrażeniem. Kaigelu 316 jest piórem dużym i ciężkim (ok. 50 g), a opalizujący korpus mieni się odcieniami kolorów szarego, czarnego i szmaragdowego. Nie zwlekając napełniłem pióro atramentem  Irish Green firmy Montblanc i zacząłem pisać. I przez dłuższy czas nie pisałem niczym innym. Stalówka jest duża i pisze się nią wyśmienicie i tak jak lubię: miękko, równo, bez tarcia i oporu.

 

Bardzo sympatycznym akcentem jest logo spółki umieszczone na górze skuwki. Przedstawia ono kangura. Tak między nami – kangur wydaje mi się sympatyczniejszym stworzeniem niż taki pelikanJ

 

 

 

Rys historyczny:

 

Jak wielu innych chińskich (i nie tylko, moleskine też ma ciekawą historię; kiedy uznam, że wydanie tylu pieniędzy na notatnik jest uzasadnione, a nie nastąpi to prędko, zrecenzuję go i przybliżę marketingową baśń spółki) producentów, tak i Kaigelu ma ciekawą historię. Posłuchajcie.

 

Dawno, dawno temu, za siedmioma lasami i siedmioma górami w słonecznej Australii… Zagalopowałem się – wtedy nie było jeszcze Australii. Dawno, dawno temu, za siedmioma lasami i siedmioma górami na słonecznych wyspach słonecznego archipelagu, który w przyszłości stanie się Australią, żyło sobie plemię. Zajmowali piękną wyspę Au-Lai, łowili ryby, jedli, kochali się i cieszyli życiem. Czasami kogoś zjadł rekin, ale co zrobić? Taka karma. Plemię to uważało, że kangury są boskimi stworzeniami i czciło je jako ucieleśnienie Boga. Zwierzę to w ich języku nazywano Kaigelu. Idylla trwała przez wieki, plemię nie miało zbyt dużego kontaktu z zewnętrznym światem. Dopiero w XVII w. do AuLai dotarł angielski żeglarz – Taise. Przedstawił rdzennym mieszkańcom wyspy wiele nowinek ze świata – kompas, paciorki i inne osobliwości. Mieszkańcom wyspy nie umknęło uwadze, że Taise codziennie siadał nad dziennikiem i coś w nim skrzętnie notował z pomocą zaostrzonych patyków, które maczał w atramencie. Kiedy przyszedł czas rozstania i Taise odpłynął z wyspy,  podarował wodzowi plemienia te zaostrzone patyki – szybko stały się one przedmiotem kultu, z czasem zaczęto je kopiować i przyozdabiać wizerunkiem kangura. Dzisiaj firma nie sprzedaje już zaostrzonych patyków, tylko eleganckie pióra wieczne. Dodam, że udane.

 

Wygląd (9/10) – WOW. Naprawdę. Pióro to wygląda na produkt dobrej jakości. Sprawuje się jak produkt dobrej jakości. Starzeje się jak produkt dobrej jakości. Lubię je.

Pióro bazuje na sprawdzonym projekcie. Zasadniczo nie lubię Parkerów, ale Duofold w kolorze Mandarin Yellow jest jednym z moich piórowych marzeń. Jest piórem pięknym i drogim. Kaigelu urodą mu nie ustępuje, ale nie jest tylko substytutem, doppelgangerem Centenniala. O nie.

 

Jest piórem świetnie wykonanym i estetycznym – mam słabość do opalizujących powierzchni a korpus Kaigelu 315 w słoneczny dzień wygląda po prostu obłędnie. Niestety nie udało mi się tego oddać na zdjęciach.

 

Motyw Kangura na skuwce za każdym razem, kiedy biorę to pióro do ręki, poprawia mi humor i wywołuje uśmiech. A i o to w tym hobby chodzi J

 

u0tm.jpg

 

mgif.jpg

 

 

 

Konstrucja (8/10): Jest to pióro wysokiej jakości, zastanawiam się jednak, na ile trwałe okażą się złocenia. Nie martwi mnie to za bardzo, bo wolę kolor srebra, niż złota. Wręcz liczę na to, że złocenie zejdzie ze stalówki.

 

 

Co więcej – skuwka jest zakręcana, bardzo mi to odpowiada.

 

Stalówka (9/10) - nie dotarłem do informacji, jakich stalówek używa Kaigelu do produkcji swoich piór. Model ten zaopatrzono w dużą dwubarwną stalową stalówkę w rozmiarze M. Wolałbym, żeby była srebrna. I na pewno taka właśnie za jakiś czas będzie J Pisze się nią REWELACYJNIE – miękko, mokro i przyjemnie

 

j7y4.jpg

 

 

1l5d.jpg

 

q853.jpg

 

 

System napełniania – konwerter lub naboje w standardzie międzynarodowym.

 

xj9k.jpg

 

Wymiary:

 

Zamknięte: 137 mm

Otwarte: 126 mm

Z założoną skuwką: 177 mm

Średnica w najszerszym punkcie: 15 mm

 

Pióro jest duże, tu dla porównania obok Jinhao X750, które jest sporym piórem:

 

gskz.jpg

 

Stosunek ceny do jakości (10/10) – Kaigelu 316 jest BARDZO udanym piórem, wygląda doskonale, pisze rewelacyjnie, po ok. 8 miesiącach dość systematycznego używania nie miałem z nim najmniejszych problemów. Nie twierdzę, że okaże się wieczne, ale w tej cenie trudno o pióro porównywalnej jakości. Pióro z wysyłką do Polski kosztuje ok. 70 – 75 PLN. Udało mi się upolować je na aukcji u sprawdzonego sprzedawcy za ok. 50 PLN. Nie ma to jednak znaczenia, gdybym je zgubił, bez chwili zastanowienia kupiłbym je ponownie nawet gdyby cena była dwukrotnie wyższa.  

 

Na koniec próbka pisma - recenzja  Irish Green firmy Montblanc :

 

qvcy.jpg

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...