Skocz do zawartości

Tales

Użytkownicy
  • Ilość treści

    200
  • Rejestracja

  • Ostatnio

O Tales

  • Ranga
    F
  • Urodziny 23.03.1998

Profile Information

  • Płeć
    Male
  • Skąd jesteś?
    Legionowo
  • Zainteresowania
    Lubię pióra wieczne, zegarki, nowe technologię i grafikę 3D. Interesuję się też ogólnie obróbką filmów. Lubię grać w siatkówkę, w ping-ponga i jeździć na rowerze.

Ostatnio na profilu byli

903 wyświetleń profilu
  1. Nabytek co prawda nie dzisiejszy, a z Penshow, ale tydzień ciężki, więc wstawiam dopiero dzisiaj. Jest to Mabie Todd Swan #3150
  2. Ja też raczej bym polecał IM lub Ambition. Ambition za supergładką stalówkę, a IMa za to, że jest po prostu tańszy niż Urban, a stalówki mają chyba te same. No chyba, że po prostu ci się podoba ta zakrzywiona linia Urbana. Na to już nie ma rady.
  3. Piękne pióro. Za mną też chodzi już od dawna, ale niestety ceny są trochę zaporowe jak na studencką kieszeń, a i też inne wydatki wypadają. W piórach od Pilota wkurzają mnie tylko te nalepki z rozmiarem stalówki. Wyglądają strasznie marketowo.
  4. Przynajmniej możesz powiedzieć, że pachnie nowością😉
  5. Dziękuję za opinię. Czy ja wiem, czy to jest przerost formy nad treścią. Na pewno nie bardziej niż niektóre inne pióra tego producenta. W pewnym sensie każde pióro, które nie jest zrobione w stylu bauhausu jest przerostem formy nad treścią. Właśnie podoba mi się, że z jednej strony zaciekawia innych, a z drugiej nie krzyczy,,patrzcie na mnie".
  6. Przedmiotem dzisiejszej recenzji będzie pióro wieczne Duke 116 w wykończeniu Carbon Fibre w kolorze czarnym. Zostało ono zapakowane w bardzo ciekawe, plastikowe pudełko, którego powierzchnia ma imitować skórę. Jedyną rzeczą, która mi się w tym pudełku nie podoba to nalepka z nazwą producenta, którą można bardzo łatwo odkleić. Pióro to jest wyrobem bardzo ciekawym. Z jednej strony jest to wyrób w pełni chiński (jak wiadomo marka Duke jest marką chińską podającą się za niemiecką), ale wykonanie jest całkiem niezłe. Nic nie trzeszczy, nic się nie rusza ani nie chybocze. Karbon, z którego został wykonany korpus, według mnie, mocno poprawia ogólny wygląd pióra (nie ukrywam, że to on głównie decydował o decyzji jego zakupu). Nie jest on tylko płaskim nadrukiem, ale patrząc pod różnymi kątami ma się wrażenie głębi. Ogólnie kształt pióra przypomina mi trochę Pelikana M405 na sterydach. Pomimo, że zamknięte jest od niego dużo większe, to już otwarrte jest mniejsze. Jeśli ktoś woli coś większego od M400/M200, to należy brać to pod uwagę. Z tyłu korpusu jest zatrzask, który służy do pewnego zakładania skuwki na tył. Osobiście nie robię tego, bo mam już pewne doświadczenie z innym, dużo tańszym piórem, gdzie ta część po prostu została w środku skuwki. Kiedy otworzymy pióro jedyną rzeczą, która mi przeszkadza, poza ogromną stalówką, jest sekcja, a konkretnie jej wielkość. Jest ona podobnej wielkości, co w Pelikanie M200, ale tam okienko podglądu i gwint także są czarne, więc ogólne proporcje wizualne są zachowane i wszystko gra. Tutaj zaś sekcja jest krótka, a nad nią jest srebrny pierścień, który wizualnie odgradza ją od reszty korpusu, więc grip wydaje się nieproporcjonalnie krótki. Skuwka jest szczelna. Rzekłbym, że nawet za bardzo, bo mój egzemplarz przy zalaniu go Pelikanem Smoky Quartz potrafi upuścić kroplę przy otwieraniu – trzeba otwierać ostrożnie. Przy zastosowaniu gęściejszych atramentów ten problem nie występuje. Klips jest umiarkowanie elastyczny – nie za bardzo, nie za mało. Mi osobiście trochę przeszkadza okrągły emblemat z logiem na nim, ale to kwestia gustu. Zamykana jest na zatrzask chodzący pewnie i zamykający pióro mocno. Przy nakładaniu skuwki słychać donośny klik. Ja to lubię. Stalówka to duża, stalowa łopata. Dla mnie nawet za duża. Według mnie proporcje byłyby bardziej zachowane, gdyby była mniejsza. Jej wielkość bardzo utrudnia napełnianie z butelki, w której atramentu jest mało. Nie ma w sobie ani krzty elastyczności, ale jest dobrze wyregulowana. Przy gęściejszych atramentach może mieć problemy ze startem, ale poza tym jest raczej uniwersalna. Jest bardzo gładka, ale nie maślana. Na śliskim papierze mamy wrażenie pisania miekkim ołówkiem, które to nie zmienia się zanadto w zależności od typu papieru (przynajmniej na podstawie tych, ktorych używam). Określiłbym ją jako umiarkowanie suchą. Mój konkretny egzemplarz ma według sklepu grubość M, ale nie jest to nigdzie napisane. Bliżej mu raczej do F lub do japońskiego M, ale nie będę się sprzeczał. Zresztą mi to nie przeszkadza, lubię taką grubość stalówek. Na próbce pisma nie pokażę jej wariacji linii ze względu na pogłoski, że potrafi się ona rozjechać po pewnym czasie. System napełniania to oczywiście naboje lub konwerter. Dodatkowym atutem jest fakt, że konwerter dostajemy w zestawie i jest on całkiem niezłej jakości. Łatwo go rozebrać co ułatwia czyszczenie, a wśrodku znajduje się sprężynka, która rozbija napięcie powierzchniowe przez co atrament nie przykleja się do ścianek. Niestety powoduje ona także gruchotanie wewnątrz pióra przy potrząsaniu, co niektórych może doprowadzać do szewskiej pasji (na szczęście nie należę do tej grupy osób), ale i tak grzechotanie w tym przypadku jest mniejsze niż przy zastosowaniu standardowej kulki. Wartości liczbowe: Wymiary: zamknięte – 13,5 cm otwarte ze skuwką – 15,4 cm otwarte bez skuwki – 11,4 cm Waga: Jest wykonane w 100% z metalu, więc czuć je trochę w łapie, ale bez przesady. Zamknięte waży 33g, otwarte 19g. Ogólnie uważam ten egzemplarz za udany wół roboczy, który potrafi też całkiem ładnie wyglądać nie przyciągając zanadto spojrzeń osób postronnych.
  7. To nie jest tak, jak mówisz. Przecież pamiętam, że kiedyś Pelikan był o wiele tańszy, więc ta jego współczesna cena nie może być adekwatna do jego trwałości.
  8. To prawda, nie jest wart swojej ceny, ale na różnych portalach aukcyjnych jest całkiem sporo egzemplarzy używanych mniej lub bardziej w sensownej cenie. Czasami pojawiają się nawet tańsze od Watermana, którego kupiłeś, a szkoda, bo technicznie to całkiem spoko pióro. Ale nie umniejszając Waterman też na pewno będzie ci dobrze służył i kreska też będzie zauważalnie cieńsza.
  9. Zamierzam wrzucić pełną recenzję, bo ostatnia na forum, którą udało mi się znaleźć jest sprzed kilku lat. Tam będą próbki pisma. Ale to za jakiś czas dopiero, jak się z nowym nabytkiem oswoję.
  10. Duke 116 w wersji Carbon Fibre. Zdjęcia tego nie oddają, ale wzór z tyłu cudownie wygląda pod różnymi kątami - widać tak jakby efekt paralaksy. Stalówka gładka, nic się nie rozlatuje (na razie).
  11. Pelikan co prawda ma problemy ze swoimi stalówkami, ale chyba tylko z tymi EF. Reszta jest ok. Moja EFka była wadliwa, innych nie posiadam, ale te, którymi pisałem pisały dobrze. Jak dla mnie największą zaletą TWSBI jest to, że dostajesz w pakiecie zestaw naprawczy, którego możesz użyć do nasmarowania tłoka oraz prostych czynności naprawczych. TWSBI dużo łatwiej się też czyści, stalówki są tańsze. Pelikan ma co prawda wykręcany nib unit, ale są one stosunkowo drogie w sklepie i trzeba koniecznie kupować kolejny nib unit Pelikana. TWSBI korzysta ze standardowych stalówek #5. Największą zaletą Pelikana jest jego wygląd, przynajmniej jak dla mnie. Gdybym miał wybierać osobiście chyba wybrałbym Pelikana, ale ze stalówką F lub grubszą, bo jest to piękne pióro, a szczególnie w wersjach marmurkowych. Doceniam wszystkie zalety TWSBI, ale nie przekonuje mnie całkowicie jego nowoczesność.
  12. Jeśli chodzi o coś chińskiego to chyba można polecić Wing Sung 992. Tylko trzeba uważać na pękające korpusy z tyłu w wersjach przezroczystych. Generalnie jeśli chodzi o inne chińskie to trudno tutaj coś polecić, bo to generalnie jest loteria, więc możesz trafić albo na coś super albo na totalny chłam. Jeszcze ludzie sobie chwalą Jinhao X450. Z takich bardziej markowych do 100 zł to szczególnie mogę polecić Pilota MR oraz Lamy Safari (to drugie bardziej za właściwości piśmiennicze niż za wygląd).
×
×
  • Utwórz nowe...