Jump to content

Pan_Q na tropie … część 4, prezenty czyli Sheaffer Prelude


Pan_Q
 Share

Recommended Posts

Jesień, za oknami już coraz to zimniej, perspektywy pogodowe całkowicie do d..y, za horyzontem czają się deszcze i co gorsze, śniegi, brrr. Standardowe pytanie w tym okresie, no gdzie to ocieplenie?? Ale z drugiej strony, wielkimi krokami weszliśmy w okres prezentów, Mikołajki, Dziadek Mróz, Św. Mikołaj, i cała reszta innych postaci, a jak komuś trafią się jeszcze w tym okresie urodziny, imieniny to już w ogóle nie nadąży z rozpakowywaniem paczuszek. Kontynuując wątek z poprzednich części postanowiłem znowu sprawdzić, jak to jest dalej z tym „wybranizmem”. Jaki jest wpływ obdarowywanego na prezent, jeśli w ogóle jakiś jest, czyli upraszczając, jeśli jest się Wybrańcem Wielkiego Piórnika, to czy również ma to wpływ pozytywny na obdarowywującego i jego „własne” wybory? Czy też otrzymany prezent, będzie od początku nienaprawialnie zepsuty, koszmarnie piszący lub, co już jest absolutnie niewybaczalne, histerycznie brzydki; jak niesie wieść gminna. Sprawdźmy.

Nie tak dawno dostałem w prezencie Sheaffera Prelude, leżał sobie w spokoju na półce, pokrywając się kurzem jak patyną, ale wreszcie i na niego przyszła pora. Ale zanim chwycę pudełko w dłonie i zaleję pióro atramentem, trochę o przeszłości.

Cała historia marki zaczęła się gdzieś, na początku XX wieku od patentu Waltera A. Sheaffera na nowatorskie napełnianie piór, następnie w 1912 roku została założona przez niego w Fort Madison firma, zajmująca się ich produkcją i dalej już się potoczyło, chociaż z różnymi zawirowaniami. Przedsiębiorstwo miało dosyć burzliwą przeszłość, zachowało niezależność do połowy lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku i od tamtej pory przechodziło z rąk do rąk, począwszy od Textrona (znanego m. in. z helikopterów Bell), przez Gefinora, aż do obecnego właściciela, którym jest, znany wszystkim BIC. Jednak te koleje losu nie miały zgubnego wpływu na produkty.

Z ciekawszych wynalazków Sheffera, którymi zasłynął na całym świecie, należałoby wymienić systemy napełniania: Touchdown i Snorkel, stalówki typu inlaid, conical (triumph). A także całe linie produktów: Balance, PFM, Imperial, żeby wymienić tylko kilka. No i oczywiście rozpoznawalna na cały świecie, słynna biała kropka.

Sheaffer ma dla mnie jakąś magiczną moc przyciągania. Od dawna podobają mi się jego produkty, zarówno te bardziej ekskluzywne, jak i tzw. „szkolne”, ale o nich, być może, przy innej okazji.

Ale teraz wracajmy do Prelude’a.

Już na samym początku pozytywne wrażenie buduje opakowanie, solidne, metalowe pudełko wyściełane pluszopodobnym, miłym w dotyku materiałem.

sheafferprelude1.jpg

sheafferprelude2.jpg

A w środku pióro o klasycznej, stonowanej linii. Prezentowany tutaj egzemplarz może budzić nostalgiczne odczucia związane z tradycyjnym wzornictwem w kształcie cygara oraz w doborze kolorów, w tym przypadku, pasującym do statecznej, dystyngowanej osobistości :D. Dla osób bardziej dynamicznych i nowoczesnych są również inne zestawienia kolorystyczne, które łagodzą powiew historii. Można wybierać w kilkunastu zestawieniach, również zawierających modne chromy bądź maty.

sheafferprelude3.jpg

sheafferprelude4.jpg

W skład zestawu wchodzi pióro, konwerter oraz dwa naboje. Ciekawie wygląda wyprofilowana, plastikowa sekcja z dwoma spłaszczonymi powierzchniami, pokrytymi poprzecznymi kreseczkami w celu zapewnienia łatwiejszego i stabilniejszego chwytu. Ciężki, metalowy korpus – to mi się podoba. Ładna, dwukolorowa stalówka.

Rozmiarowo zbliżony jest do MB 144 i zdecydowanie mniejszy od Watermana Experta.

sheafferprelude14.jpg

To pióro można określić jako „jesienny unisex”, pasuje zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn, no może z wyłączeniem hiper- mega- macho.

sheafferprelude5.jpg

sheafferprelude6.jpg

Prelude w towarzystwie starszych braci prezentuje się równie zacnie.

sheafferprelude10.jpg

sheafferprelude11.jpg

Porządny konwerter.

sheafferprelude7.jpg

Jak zachowa się z Diamine Oxblood?

sheafferprelude8.jpg

Wspaniale! Pisze miękko, kreską o rozmiarze F. Wygodnie leży w ręku, co prawda na początku dziwne wrażenie sprawia spłaszczona sekcja, ale to pewnie kwestia przyzwyczajenia. Pióro startuje bez najmniejszego ociągania. Walory piśmiennicze nienaganne. Może stawać w szranki z innymi „wołami roboczymi”, a pisanie nie męczy.

A atrament, kojarzy mi się z najlepszymi B-klasowymi horrorami gore z lat siedemdziesiątych i jest po prostu piękny ;).

sheafferprelude15.jpg

No cóż, po raz kolejny zawiodłem wszystkich, którzy widzą w nowych produkcjach jedynie wybrakowane jednostki, nadające się tylko do odesłania w ramach reklamacji do producenta, bądź od razu, lotem koszącym, do designerskiego kosza na śmieci. Niestety, 4:0 dla pięknych, nowych piór (no może jedno nie było aż takie B)), które również porządnie piszą, co jest jednak normą wśród testowanych egzemplarzy. A może to jest jednak efekt działania Piórnikowej Łaski, będę to drążyć w kolejnych odcinkach.

Jak podsumować omawianego Sheaffer’a, chyba tylko tak, że od dzisiaj zajmuje miejsce obok Viscontiego.

sheafferprelude12.jpg

sheafferprelude13.jpg

Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...

Rozmiarowo zbliżony jest do MB 144 i zdecydowanie mniejszy od Watermana Experta.

Potwierdzam - jest malutkie, leciutkie. Tak w sam raz dla córki. Jakby potrafiła szanować pióra od razu bym jej takiego preluda sprawił.

Ciężki, metalowy korpus.

Z tym się w żaden sposób nie potrafię zgodzić, jest leciutkie, tak na poziomie pelikana 150, chociaż model, który myłem i tankowałem :) był bez konwertera.

To pióro można określić jako „jesienny unisex”, pasuje zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn, no może z wyłączeniem hiper- mega- macho.

Nie jestem zaden hiper- mega- macho, a pióro ginie w dłoniach.

Dodałbym jeszcze jedno: w skuwce jest zgrabny klips. Nic się nie chwieje, ani nie rusza.

Fajne pióro.

Edited by vit
Link to comment
Share on other sites

Z tym się w żaden sposób nie potrafię zgodzić, jest leciutkie, tak na poziomie pelikana 150, chociaż model, który myłem i tankowałem :) był bez konwertera.

Nie mam Pelikana 150, wobec czego, nie mogę odnieść się do tego porównania. Jeśli chodzi o wagę, to biorąc pod uwagę chociażby zastosowane materiały, pióra, z całą pewnością, nie można określić jako leciutkie.

Vit, czy jesteś pewien, że mówisz również o tym samym modelu 338?

Link to comment
Share on other sites

Długość zamknietego - 13,2 cm

Długość samego pióra -12,1 cm

Szerokość skuwki - 0,8 cm

Niestety, wagi Ci nie podam, bo nie mam na czym zważyć.

Dzięki. :) Właściwie niepotrzebnie Cię pytałem. Na starym forum wszystko jest, razem z dokładna wagą.

Przepraszam za zawracanie głowy.

Edited by Pingwin
Link to comment
Share on other sites

Dzięki. :) Właściwie niepotrzebnie Cię pytałem. Na starym forum wszystko jest, razem z dokładna wagą.

Przepraszam za zawracanie głowy.

Bez przesady, nie zawracasz. No i walnąłem babola w szerokości skuwki, jak ja mierzyłem :D

A swoją drogą, jest to inna wersja Prelude'a.

Link to comment
Share on other sites

Nie mam Pelikana 150, wobec czego, nie mogę odnieść się do tego porównania. (...)

Vit, czy jesteś pewien, że mówisz również o tym samym modelu 338?

wstawiłem zdjęcia tego pióra - są tu

(_)(_) ze mnie przy ocenie wielkości tego pióra - to w kolorze czarnym wygląda na malutkie, choć takie nie jest

w porównaniu z Pelikanem M150 i M250

dobrze chociaż, że nie okazało się większe od allure :)

Witek

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...