Skocz do zawartości

Vermis

Użytkownicy
  • Ilość treści

    586
  • Rejestracja

  • Ostatnio

O Vermis

Profile Information

  • Skąd jesteś?
    Gdańsk

Ostatnio na profilu byli

861 wyświetleń profilu
  1. Idealnie szczelna to ta skuwka może nie jest, ale z innymi atramentami w tym konkretny piórze nie ma takich problemów. Stalówka M - Bock.
  2. No u mnie jest tragedia. Nawet jak 20min wcześniej pisałem, to potrafi nie zastartować. :/
  3. Wam też tak zasycha ten atrament?
  4. Vermis

    Ink samples

    Robisz shitstorm o te próbki, więc chyba zasadniczo masz z tym problem. Nie rozumiem, dlaczego dokładnie o tym i tylko o tym nie napiszesz do właściciela. Możesz to ująć np. tak: "Sklep jest w porządku, ale ten wpis w dziale z próbkami... można to nazwać marketngiem, minięciem się z prawdą, albo wprost kłamstwem, albo nieco łagodniej (tak sądzę) robieniem w konia. Żadne tłumaczenia ani chwyty erystyczne tego nie zmienią. Proszę coś z tym zrobić."
  5. Vermis

    Ink samples

    @tom_ek Jestem ciekawy - jak według Ciebie wygląda rezultat "oszustwa i robienia ludzi w konia"? Jakie żniwo zbiera sklep za pomocą tego podłego manewru? Z tego co widzę, to po prostu nie da się być oszukanym, bo nie pozwala na to mechanizm zakupu. Co najwyżej można napisać maila z pytaniem na darmo. W tym kontekście - to jest pierdoła i nie ma nad czym dywagować. Poza tym, jeżeli uważasz, że właściciel mija się z prawdą, kłamie, oszukuje i robi ludzi w konia... Znasz e-mail, napisz mu co o tym myślisz.
  6. Vermis

    Ink samples

    Uff... ale mi przysoliłeś. Aż mi w pięty poszło! Na szczęście po chwili doszedłem do siebie, wstałem z podłogi i uświadomiłem sobie, że ten na pozór błyskotliwy pocisk to tak na prawdę banalne wyrwanie zdania z kontekstu. Przecież wiesz, że miałem na myśli sprzedaż próbek w ogóle, a nie - podawanie szerszej oferty niż się ma i domniemane oszustwo. Sprawa jest dość prosta. Sprzedaż próbek się nie opłaca, ponieważ po pierwsze - trzeba otworzyć kałamarz, którego już nikt nie kupi i który zaczyna się szybciej starzeć, a po drugie - trzeba się bawić w przelewanie do ependorfek. Jeżeli ktoś to mimo wszystko robi, to nie ma co się go czepiać. Tym bardziej, że np. na f-pen atrament w formie próbek wychodzi taniej za 1ml niż w formie kałamarza (sic!). A ta nieszczęsna deklaracja na stronie... Myślę, że właściciel był na początku zbyt dużym optymistą i teraz ma kilka półek zawalonych otwartymi atramentami, dlatego nie chce dalej w to brnąć. Rzeczywiście, powinien zmienić ten tekst, ale też nie jest to powód do posądzania go o jakieś krętactwa.
  7. Nie chcę łapać za słówka, ale to jest dość ważne - nie powiedziałem, że bezkolizyjne użytkowanie jest proporcjonalne do ceny pióra, tylko do doświadczenia. W związku z tym na początku użytkowania można się spodziewać wypadków.Tylko tyle. A jeżeli chodzi o nawyki - mylisz rozwój motoryki z nabywaniem odruchów. Ja dla przykładu jak wyłączam silnik to od razu zaciągam ręczny. A jak odkładam pióro, to zawsze z zatkniętą skuwką, nigdy "gołe". Nawet na moment, nawet jak leży pewnie w szczelinie na środku zeszytu.
  8. @Abore Kolega widzę się trochę zagotował, więc postaram się sprawę wyjaśnić jeszcze raz, żeby temat nie zjechał na pobocze. Powiedziałem "praktycznie nieunikniony" w znaczeniu "prawie zawsze". Bazowałem na moich osobistych doświadczeniach oraz osób z otoczenia. Dyskusja na temat tego, czy "jeżeli zrobię rzecz X, to inna rzecz Y NIGDY się nie stanie" jest bezcelowa. Pewna jest śmierć i podatki. Co do innych rzeczy - możemy zmniejszać ryzyko i ewentualne straty. Dla mnie pierwsze pióro jest jak pierwszy samochód. Akceptujemy pewne uszkodzenia wynikające z tego, że wyrabiamy sobie odruchy, które później uruchamiamy podświadomie. Oczywiście można zapobiegać każdemu najmniejszemu wypadkowi ciągłym monitorowaniem wszystkiego. Tak się zachowują osoby o skłonnościach neurotycznych i nie jest to zdrowe.
  9. To jest kwestia którą dość często poruszałem przy okazji tematów w stylu "pierwsze pióro". Uważam, że w tej roli świetnie spełnia się chińczyk, bo jest tani i jak spadnie na stalówkę - to trudno. W początkowym okresie trzeba sobie wyrobić nawyki i niestety, wypadek jest praktycznie nieunikniony. Nawet jak spadnie na bok, to często pęka np. plastikowy wkład fiksujący sekcję w skuwce i nie da się ponownie "zatrzasnąć". Druga sprawa, że na początek lepiej mieć lekki przyrząd, bo w razie czego uderza o podłogę z mniejszą siłą.
  10. U mnie ostatecznie na biurku zamieszkały na stałe trzy chińczyki: Jinhao 250, X750 i 159. Są świetne.
  11. Diamine Macassar to moim zdaniem klasa. Rasowy brąz, taki w kolorze ciemnego drewna. Bez wpadania w bordo i tak samo w drugą stronę - bez tendencji do zgnilizny.
  12. Ciężko mówić o uogólnieniu, bo ja tylko opisałem własne doświadczenia, bez ekstrapolacji. Jeszcze uzupełniając - miałem do czynienia z papierami, które przy szybkim i delikatnym pisaniu nie przebijały ani trochę, jednak niestety w warunkach codziennego użytkowania wszystkie poległy. Nawet Oxfordy.
  13. Jeszcze nie spotkałem zeszytu, który stawiłby czoła mokrej stalówce ze średniej jakości atramentem (już nie mówiąc o tych słabych). Wszystko zostaje bezlitośnie przeżarte na drugą stronę.
  14. @Michał76 Te chińskie pióra tak mają, że czasami wada jest nie do skorygowania. Innym przykładem jest dość częsta przypadłość - krzywo nacięta stalówka. Spędziłem godziny na polerowania, prostowaniu, oglądaniu... Sprawdziłem wszystkie sposoby - ze zlewem, z pilniczniem do paznokci, z papierem, z kartonem... W końcu doszedłem do tego, że ziarno ma nierówne połówki i stalówka się po prostu po jednej stronie inaczej ugina. Nie do naprawy, a napociłem się przy tym niemiłosiernie.
  15. @Michał76 Kolego, ja już nie takie rzeczy w życiu robiłem. Nic nie pomogło, to musi być wada tego "gniazda".
×
×
  • Utwórz nowe...