Jump to content

Kałamarz z kotem


Recommended Posts

Bazar na Kole to miejsce przesiąknięte specyficzną złośliwością. Często, a zwłaszcza, kiedy masz luźniejsze pieniądze i ochotę na zakup czegoś fajnego – świeci pustkami. Innym razem okazja goni okazję, ale akurat nie masz „płynności finansowej”. Zwykle jest po prostu nieprzyzwoicie drogo.

„Wzięliśmy kota, ponieważ niespecjalnie lubiliśmy koty.”

Terry Pratchett – „Kot w stanie czystym”.

Zdarza mi się przypadkowy zakup. Krążę po placu, na odczepnego obejrzę jakiś drobiazg, spodoba mi się, spytam o cenę, okaże się, że jest znośna... Tak dla zasady, żeby nie wracać do domu z pustymi rękami. Z Mokotowa na Wolę wychodzi ponad pół godziny w jedną stronę, więc przynajmniej poudaję, że nie zmarnowałem czasu.

W takich właśnie okolicznościach stałem się posiadaczem kałamarza z kotem.

kot01.jpg

Nie będę się zbytnio rozwodził nad właściwościami otrzymanego w zestawie atramentu. Ciecz ta okazała się zdradliwym „zapychaczem” o niejednorodnej konsystencji. Być może przeznaczona była do maczanek. Nie wiem, nie wnikam. Stare to, rozwodnione, pieniące się i w ogóle jakieś dziwne. Na razie jeszcze jest w środku, ale prędzej wyleję, niż napełnię kolejne pióro.

Na kartoniku, w który był zapakowany kałamarz, znajdowało się logo Rubinato. Na samym przedmiocie tegoż logo brak, aczkolwiek pod spodem w szkle jest wytłoczony okrąg z wpisaną literą V. Piąta kolumna? :P

Kałamarz szklany, z plastikową zakrętką, na którą naklejono metalowy odlew z przytwierdzoną figurką przypominającą kota. Równie dobrze może to być fretka, ale nie podejrzewam producenta o aż tak daleko posuniętą finezję. Drugi odlew – rynienkę, przyklejono w zagłębieniu na pióro.

„Po kilku dobrych posiłkach, długotrwałym myciu i mruczeniu kotek nie był już taki brudny i potargany, wciąż jednak chował się i prychał, kiedy tylko zatrzeszczała jakaś belka, i cały czas milczał.”

Ursula K. Le Guin – „Kotolotki z wizytą u mamy”.

kot02.jpg

Jakość wykonania – mierna. Równie dobrze może to być przypadkowa butelka po atramencie z dorobionymi detalami. Brak dopasowania elementów widać na pierwszy rzut oka: kot jest przyklejony krzywo, a rynienka nie pasuje do zagłębienia w szkle (aczkolwiek szczelina jest od góry niewidoczna i nie wpływa na funkcjonalność). Bardziej wygląda jak chałupnictwo, niż produkt szanującej się firmy. Ale może to celowy zabieg?

Z drugiej strony, gadżet ma swój urok. Mimo niechlujnego wykonania, odróżnia się od innych, masowo produkowanych buteleczek na atrament i przynajmniej próbuje zwrócić na siebie uwagę. Nakrętka dobrze przylega do szklanego gwintu, nie ma mowy o „dematerializacji” przechowywanego płynu.

„’But I like it here. Oh, I like it a lot!’

Said the Cat in the Hat to the fish in the pot.”

Dr. Seuss – "The Cat in the Hat".

Ot, kolejny bibelot. Przynajmniej można go użyć jako podstawki pod pióro, a kociak przypilnuje. ;)

ps01.jpg

Edited by Alveryn
Link to comment
Share on other sites

To prawdopodobnie retro-gadżet produkcji Rubinato - tej firmy od współcześnie produkowanych szklanych piórek kaligraficzno-upominkowych, kolorowych ptasich piór obstalowanych i malutkich lakowanych buteleczek z atramentem. Efektowne, ale przesadnie stare raczej nie jest.

Link to comment
Share on other sites

  • 4 months later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...