Skocz do zawartości

Visconti Van Gogh Maxi (Ocean Blue)


Polecane posty

Model Van Gogh był bardzo popularnym i prawdopodobnie najbardziej masowym spośród piór Viscontiego. Produkowany w trzech rozmiarach (Mini, Midi, Maxi), charakteryzował się pewną unikalnością na poziomie egzemplarza: zastosowane tworzywo w charakterystyczne „mazy” sprawia, że każde pióro, nawet w ramach tego samego wykończenia, było niepowtarzalne. Może za wyjątkiem wersji jednokolorowych (czarna, żółta... były jeszcze jakieś?). Van Gogh Mini był, o ile dobrze kojarzę, najtańszym piórem w ówczesnym katalogu Viscontiego. Cenowo plasował się poniżej obecnego następcy całej linii, Rembrandta.

Recenzję poświęciłem jednak największemu spośród Van Goghów (zakładając, oczywiście, że pozostajemy wyłącznie w temacie piór wiecznych ;)). Kiedyś opisywałem już perypetie związane z jego zakupem i stanem stalówki, teraz przyszła pora na prezentację samego pióra (na zdjęciu porównanie z wersją Midi).

VGM3.jpg

Wykonane jest głównie z „żywicy” (vegetal resin), ale z powodu obsadki i innych metalowych elementów, jest stosunkowo masywne, o obniżonym środku ciężkości. Pod względem wielkości podobne do Montblanca 146, jednak wyraźnie cięższe.

Klips jest typowym dla Viscontiego łukiem, konstrukcją ze śrubką pozwalającą regulować naciąg sprężyny. Śrubka stanowi też ciekawy element ozdobny, urozmaicający powierzchnię skuwki. Bardzo lubię to rozwiązanie. Dla mnie wygląda atrakcyjniej, niż panoszący się obecnie w piórach Viscontiego My Pen System. Nie bez znaczenia jest także funkcja zaczepno-obronna (wspominałem już kiedyś, jak Bardzo Ważnemu Dyrektorowi podczas Bardzo Ważnego Spotkania strzeliła śrubka od klipsa; przeleciała przez całą długość sali, szczęśliwie nikogo nie raniąc ;)).

Bardzo podoba mi się wykonanie konwertera. Jest gwintowany, po wkręceniu wygląda jak element na stałe połączony z piórem. Wrażenie potęguje metalowe pokrętło, nawiązujące stylistycznie do obsadki.

Traf chciał, że w Garażu przebywała stalowa stalówka w rozmiarze M. W moim piórze jest zamontowana 14K "F-ka", zaistniała więc sposobność porównania obu stalówek.

vg04.jpg

Obie stalówki piszą gładko i sztywno, aczkolwiek lepszy poślizg zauważyłem w przypadku rozmiaru F. Stalowa stalówka okazała się też twardsza.

vg01.jpg

vg02.jpg

Na pierwszy rzut oka, linie kreślone stalówką M i F są prawie identyczne. Być może przesadziłem ze zwężaniem M-ki, ale istotniejszy wydaje się fakt, że F-kę inkowałem bezpośrednio przed testem i w spływaku mógł pozostać nadmiar atramentu. Druga próba ujawniła wyraźną różnicę szerokości kreski.

vg03.jpg

Van Gogh Maxi to ładne, pstrokate pióro na co dzień, choć przy dłuższym pisaniu może męczyć dłoń. Poważnym zgrzytem jest gładka metalowa obsadka, nie dająca solidnego oparcia dla palców. Niezbyt ergonomiczne rozwiązanie, na które przechodzą, niestety, także inni producenci (np. S.T. Dupont). Widocznie estetyka wygrywa z ergonomią.

Warto przynajmniej przymierzyć się do tego modelu. Ze względu na ciężar, estetykę i gabaryty, trudno nazwać go piórem uniwersalnym. Może się jednak podobać i szkoda, że nie jest już produkowany.

Edytowano przez Alveryn
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • 3 weeks later...
  • 1 year later...
  • 3 months later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Wklej jako zwykły tekst

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

×
×
  • Utwórz nowe...