Jump to content

Oxford kontra reszta...Europy...


Recommended Posts

Obiecałem sobie, że tym razem nie nasmaruję dwudziestu stron bo jak patrzę na moją ostatnią recenzję aż nie chce mi się jej czytać...

Wszyscy mamy czym pisać, ale czy mamy po czym pisać? Nawet najlepsze pióro nie będzie pisało dobrze na papierze toaletowym czy nie wiem na kartonie, tym samym dobór odpowiedniego podłoża dla stalówki wydaję się ważny a często zaniedbywany czy nawet ignorowany. Z doświadczenia wiem, że prędzej czy później zaczyna się poszukiwać tego rodzaju papieru, na którym kiedyś tam dobrze się pisało. No i zaczyna się szperać w poszukiwaniu informacji. Spędzając trochę więcej czasu na tych poszukiwaniach zaczyna się bombardowanie nazwami takimi jak Moleskine, Oxford czy Rhodia. Potem pojawiają się Cialrefontaine oraz Leuchtturm 1917. Kolejność niekoniecznie taka.

Poniższy tekst dotyczy tylko i wyłącznie papieru. Nie mam zamiaru dotykać tematu czy „webbie” jest lepszy niż legendary notebook itp. Naturalnie, chodzi o papier „użytkowy”, nie listowy, czy ryzy do drukarek (podobno niektóre rodzaje np. Clairefontaine nadają się do pisania piórem znakomicie).

img6538c.jpg

Jak to z tą gramaturą?

Często producenci podają gramaturę papieru. Są to oznaczenia jak np. 80g/m2, co oznacza, że na metr kwadratowy przypada papier o wadze 80g (jeżeli właśnie zrobiłem z siebie durnia bo czegoś nie dopowiedziałem, to proszę mnie poinformować). Idąc tym tropem można pomyśleć, że więcej znaczy lepiej. Niekoniecznie, gdyż papier ma być jednak papierem. Można by upchać grubo ponad 150g/m2 i wtedy masz fajną deskę do pisania. Patrząc po produktach wiodących producentów, gramatura waha się od 70 do 90g/m2, gdzie 70 to dosyć cienki/miękki papier a 90 wiadomo na odwrót. Czasami też producenci używają papieru różnej gramatury w różnych produktach np. Oxford w niektórych produktach używa „Optik Paper”, który ma gramaturę 90, Rhodia natomiast ze standardowych 80, do USA eksportuje od zeszłego roku większość produktów w 90...

Jeszcze inna sprawa, że 80g/m2 w Leuchtturm 1917 jest zupełnie inne niż na przykład w Rhodii... :).

logooxford.jpg

OXFORD – 80g/m2

W tym zestawieniu praktycznym byłoby wzięcie produktów tej firmy za wzór, czy bardziej wyznacznik. Pierwszy powód jest dosyć prosty- zeszyty, kalendarze, organizery itp. tej firmy są w naszym kraju chyba najłatwiej dostępne ze wszystkich pięciu producentów, o których będzie mowa. Drugi jest dosyć ważny, otóż Oxford to papier naprawdę bardzo dobrej jakości. Tutaj w wersji 80g/m2 ponieważ preferuję papier bardziej papierowy niż kartonowy. Pomiędzy 80 a 90 w tej kwestii jest dość odczuwalna różnica. Sam papier sprawia wrażenie „wszystkoodpornego”. Nawet jeżeli stalówka Twojego pióra jest bardziej mokra niż nastolatka na koncercie Justina Biebera (o fu, cóż za wulgarne porównanie. Bym się wstydził.), nawet jeżeli pióro zalałeś zabarwioną na niebiesko krwią obcego to i tak szansa na uświadczenie strzępienia czy przebijania jest bardzo nikła (podobno wersja 90g/m2 służyła gwiezdnym niszczycielom Imperium jako tarcza przeciwko żałosnym rebelianckim laserom). Jeżeli chodzi o samo obcowanie stalówki z kartką to wrażenia są bardzo...neutralne, jak dla mnie przynajmniej. Próbowałem stalówek różnych producentów i różnych grubości i odczucia były bardzo podobne. Przez neutralne nie mam tu absolutnie na myśli bezpłciowe. Przyjemnie się pisze o! Nic mniej, nic więcej. Przyczepić się można jedynie do wchłaniania, trwa ono tak długo, że idź zrób sobie herbatę...

rhodialogo.jpg

RHODIA – 80g/m2

Uwielbiane w stanach produkty tego francuskiego producenta nie są u nas tak łatwo dostępne. Do niedawna dla mnie zakrawały nieco o egzotykę. Ci z was, którzy mieszkają w stolicy, czy nie wiem w Krakowie pewnie umierają ze śmiechu, ale wierzcie mi, że u mnie przy niemieckiej granicy w zasadzie nie mogę pójść sobie do sklepu i kupić webbie` go. Jak już w końcu dorwałem mały reporterski notatnik to rzuciłem się na niego jak ksiądz na zawartość niedzielnej tacy. Po zapisaniu parunastu stron muszę przyznać, że było trochę jak z pierwszym pocałunkiem (na trzeźwo imprezowicze!) z nową dziewczyną. Nie było to niebo na ziemi, ale coś sprawiało, że chciałem więcej. Opłacało się, Rhodia to dość specyficzny papier, ale jak już się obędziesz z zachowaniem stalówki na nim to na pewno będziesz zadowolony/na. Strzępienia czy przebijania nie stwierdzono, wchłania znacznie lepiej niż Oxford.

moleskinelogo.jpg

MOLESKINE - ~ 72g/m2 [Gramatura w przybliżeniu, Moleskine podobno nie podaje tych danych, policzył ją koleżka z Gouletpens.]

To legendarne tak? A dlaczego? Bo wielcy artyści ich używali. Specom od reklamy wygłaszającym takie postulaty nakichałbym do zupy, ale tak konkretnie, uprzednio wciągając nosem pieprz jak kokainę. Nawet jeżeli Ci wielcy artyści ich używali to dlatego, że akurat w najbliższym sklepie, z papierów, sprzedawali akurat tylko Moleskine` y i srajtaśmę. Oczywiście współczesne środowiska pseudo artystycznych pozerów, tworzą niemal społeczności entuzjastów tej marki. Zamknijcie mordy i weźcie się lepiej do roboty wy alternatywne zj**y !!! Oj cholercia troszeczkę mi się z tematu zboczyło. Do rzeczy zatem, do Moleskine` a podszedłem bez żadnego respektu ani entuzjazmu. Ot kolejna opcja do sprawdzenia. Siedziałem akurat w hotelu i otworzyłem prosty zeszyt, który kupiłem dosłownie pół godziny wcześniej. Zadzwonił telefon i musiałem coś zanotować. Odkręciłem jedną ręką skuwkę i zapisując jakiś tam numer telefonu, mój rozmówca usłyszał półszeptem, majestatyczne „o ku**a...”. Przesuwanie stalówki po papierze było jak głaskanie szczeniaczka, który jeszcze nie ma sierści, tylko ten taki „puszek”- faaazaaaa !!

Atrament wchłaniał się jakby kartka przytulała go i asymilowała jednocześnie, coś pięknego, byłem bardzo pozytywnie zaskoczony. Orgazmiczne odczucia potęgował fakt, że naczytałem się dużo jak to Moleskine` y nie współpracują najlepiej z piórami wiecznymi. W ogóle sam papier, przekładając stronę wydawał się bardzo naturalny, bardzo miękki. Papierowy, ale nie tandetny. Czar tej idyllicznej ekstazy niestety prysł w mgnieniu oka gdy przewróciłem kartkę na drugą stronę i mogłem bez najmniejszych problemów przeczytać od tyłu to co napisałem. Potem, gdy próbowałem innych atramentów zdarzało się mocne strzępienie. To jest właśnie najczęstszy problem z legendarnymi zeszytami. Na pocieszenie, na FPN jest cały wątek o doborze atramentu i stalówki tak, żeby jakoś to działało.

logoclairefontainebleu.png

CLAIREFONTAINE – 90g/m2

Bardzo podobnie jak w przypadku Rhodii. Właściwie odwrotnie bo Rhodia to papier Clairefontaine.

Jeżeli chodzi o „właściwości jezdne” papier niemal idealny. Pomimo swojej lekkiej „kartonowości” wynikającej z dużej gramatury, wchłania bardzo przyzwoicie. Powierzchnia daje bardzo neutralne odczucie mając kontakt ze stalówką. Nie będzie niespodzianką przy 90g/m2 jak powiem, że nie ma żadnego strzępienia ani przebijania. Jest to papier bardzo „skuteczny” używam go w pracy bo tam muszę pisać bardzo szybko itp. Jednocześnie jestem pewien, że jeżeli piszesz książkę o swoim życiu w domowym zaciszu, sprawdzi się równie dobrze. Pełne love, pełne.

lt1917logoe247x82.jpg

LEUCHTTURM 1917 – 80g/m2

Największa niewiadoma. Ktoś tam, gdzieś tam powiedział Moleskine killer. Ktoś zaprzeczył. Niby fajne notatniki, ale nie aż tak popularne. Ja się pytam dlaczego? Obecnie używam zeszytu tej firmy w domu. Nie jest może terminatorem jak Claire, Rhodia czy nawet Oxford, ale ma jedną cechę, która sprawia, że gdybym miał wskazać na głos zwycięzcę to mówiłbym z niemieckim akcentem.

Ten papier to aurea medium. Łączy w sobie przyjemność obcowania z „papierowymi” kartkami a zjawisko strzępienia czy przebijania występuje w stopniu tak minimalnym, że całkowicie da się to tolerować. Jako wisienkę na tym torcie z Hamburga dodam, że ich hasło „Details make all the diffrence” nie jest gołosłowiem, ale o tym (mam szczerą nadzieję) prędzej czy później przekonacie się sami...

img6542b.jpg

Cóż, jeżeli traktować by to jako test porównawczy to zwycięsko wychodzą Clairefontaine i Leuchtturm. Każde z zupełnie innych powodów, paradoksalnie produkt francuski wydaje się tutaj bardziej dziełem niemieckiej nienagannej inżynierii, kolega z Hamburga natomiast jest trochę w niebo wziętym artystą (ale goli się i nie ma dziurawego swetra...).

Należy pamiętać, że tak jak z piórami co jednemu jest wizytą w spa, dla drugiego będzie obozem szkoleniowym Navy Seals.

Jeżeli jeszcze nie znaleźliście „swojego” papieru a próbowaliście już Oxforda to następnym krokiem niech będą Rhodia i Moleskine – tak dla czystego porównania.

Na koniec krótkie info, a propos ograniczonej dostępności niektórych z tych produktów. Wiadomo, że wszystko można kupić w internecie, ale jeżeli jesteś z tych co lubią sobie pooglądać czy pomacać i mieszkasz w zachodniopomorskiej części naszego kraju to polecam sklep Skala w Szczecinie (Clairefontaine oraz Oxford) oraz Zeichen Center Elbing w Berlinie (wszystko...WSZYSTKO).

Poniżej skany przód/tył. Niestety ograniczenia sprzętowe w postaci 10 letniego biurowego skanera oraz aparatu „od ruskich” nie pozwoliły mi oddać w pełni tego jak to wszystko wygląda. Nie szkodzi, największa przyjemność jest w odkrywaniu takich rzeczy samemu ;)

img0001zg.jpg

img0002kf.jpg

Link to comment
Share on other sites

Dzięki, bardzo fajne i przydatne porównanie. Pisze niestety najczęściej na czeskich papierach o bardzo niskiej jakości. Najlepiej sprawdzały się na nich stalówki i atramenty Parkera, tak samo Lamy. Ale już Scheaffer w chińskich piórach bardzo źle współpracował. TOP 2000 to jest przy tym papierze luksus. Teraz kupiłem notatnik A4 Oxforda w Tesco, powinno być dużo lepiej.

Edited by kerad
Link to comment
Share on other sites

Pozwolę sobie na parę zdań na temat gramatury papierów:

Oczywiście masz rację: gramatura określa masę jednego metra kw. papieru danego asortymentu. Ale niestety tylko tyle!

Z wyciąganiem dalszych wniosków byłbym ostrożny. Dlaczego?

Kiedyś, gdy oferta papierów nie była tak różnorodna jak teraz, wysoka gramatura zwykle oznaczała dużą grubość i sztywność papieru. Niska gramatura – odwrotnie.

Dziś, kiedy praktycznie wszyscy producenci papieru produkują setki wysoce specjalistycznych asortymentów papierów, sprawa się bardzo skomplikowała. Obecnie gramatura może być JEDYNIE przybliżonym wskaźnikiem spodziewanych cech fizycznych papieru, często bardzo zwodniczym.

Właściwości charakteryzujących papier jest bardzo wiele. Te, które mogą nas tu zainteresować, to poza gramaturą:

- grubość

- nieprzezroczystość

- szorstkość

- objętość

- nasiąkliwość

- pylistość

- połysk

Jak bardzo stawianie znaku równości między gramaturą, a grubością może być zwodnicze niech zilustruje trywialny przykład gąbki, która czy to w swym naturalnym stanie, czy w postaci sprasowanej, waży dokładnie tyle samo.

W ostatnich latach dużą popularność na rynku papierów zyskały tzw. papiery objętościowe (obecnie praktycznie cała literatura popularna jest na nich drukowana). Są to papiery które dzięki dużej ilości powietrza zamkniętej między włóknami stały się przy bardzo niewielkiej masie stosunkowo grubymi i często dość nieprzezroczystymi.

Kiedy analizujemy przydatność określonych papierów pod kątem pisania piórem, musimy zdać sobie sprawę z faktu, że wszystkie notesy, notatniki, kalendarze itp. mają z założenia być uniwersalne. A wiadomo, jak coś jest do wszystkiego... itd.

Cóż zatem nam pozostaje? Szukać papieru optymalnego do naszych oczekiwać, i marzyć, że ktoś kiedyś wyprodukuje idealny papier specjalnie dla garstki populacji ludzkiej piszącej jeszcze piórami.

PS. Korzystając z okazji witam całe Forum serdecznie!

Edited by traumeel
Link to comment
Share on other sites

Trzeba też dodać to że różne papiery z jednej serii produkcyjnej różnie się zachowują. Trafiłem na szorstki i nieprzyjemny zeszyt oxforda na którym większość atramentów strzępi... Dobrze że tylko jeden zeszyt z serii 7 taki był. Za to bloków notatnikowych przewinęło się u mnie z 10 i żaden nie był felerny.

Link to comment
Share on other sites

Dzięki za pozytywne słowa. Trochę się dziwię, że nikt nie zapytał dlaczego nie ma na liście Paperblanks. Wyprzedzając pytanie powiem, że dla mnie są tak durne i beznadziejnie dziewczęce (wszystkie, bez wyjątku), że nigdy nawet nie myślałem o kupnie. Papier może i jest dobry, ale z tych powyżej większość bez problemu znajdzie coś dla siebie.

Przy nastepnym takim maratonie postaram się sięgnąć poza Europę a mianowicie do Azji, tam to ciekawe rzeczy mają ci Azjaci jedni ci :ph34r:

Link to comment
Share on other sites

Dobra robota

Dzięki za pozytywne słowa. Trochę się dziwię, że nikt nie zapytał dlaczego nie ma na liście Paperblanks. Wyprzedzając pytanie powiem, że dla mnie są tak durne i beznadziejnie dziewczęce (wszystkie, bez wyjątku), że nigdy nawet nie myślałem o kupnie...

ee tam zaraz dziewczece...

stylowe sa :lol:

http://www.amazon.de...erblanks&page=1

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...
  • 4 months later...
  • 1 year later...

Ciekawe, u mnie Leuchtturm to badziewie. Kupiłem z rozpędu dwa notatniki, a okazało się że mam jeden. Większość z moich atramentów przelatuje na drugą stronę. Ostatnio w pracy chwyciłem jakiś pierwszy lepszy blok z liniowanym papierem, nawet nie wiadomo jakim, i rewelacja.

Link to comment
Share on other sites

Wspaniała recenzja :). Ja już od dłuższego czasu rozglądam się za papierem ‘clairefontaine’, a Twoja recenzja jeszcze mnie utwierdziła w tym wyborze.  Ten papier ‘clairefontaine’ ma gramaturę 90g, a na rynku można spotkać papier np. PolJet o gramaturze 100g oczywiście znacząco tańszy. Mam dylemat, czy tak dość prymitywnie można przełożyć gramaturę papieru na jakość pisania, tzn. im wyższa gramatura tym lepsze właściwości pisarskie?

Link to comment
Share on other sites

Ja odpowiem. Gramatura to nie wszystko. Ważny jest jeszcze tzw. sizing, czyli mniej więcej ile "kleju" jest w papierze, na wierzchu i w środku. To rodzaj impregnacji. Weż np. bibułę. może być gruba i ciężka, a wchłaniać atrament jak... bibuła. Oczywiście impregnacja tez waży. Istotne jest także z czego papier jest zrobiony, czy jest celulozowy, bawelniany, czy mieszany. Szmaciane sa najdroższe.

Link to comment
Share on other sites

dokładnie tak. ja kupiłem moleskine kieszonkowego i się srodze zawiodłem. nawet pilot 78g ze stalówką F przebija na wylot. to już o wiele lepiej zachowują się notesy z empika, takie z gumką, coś a la moleskine. papier wygląda identycznie. jeśli chodzi o oxforda (i uznaną markę z leklerka) to jest w porządku, ale na przykład dla dyplomata jest za śliski.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...