Jump to content

Midori Traveler's Notebook (i wszystko, co z nim związane)


Iux
 Share

Recommended Posts

Wiadomo, w sieci pełno filmów i filmików. Ludziska dzielą się kto i jak używa modnego notatnika. Różne wkłady, papiery, wklejki, naklejki itd... Mimo to, być może dobrze byłoby w jednym temacie umieścić ewentualne zapytania/uwagi/porady na jego temat?

A jeśli nie ma chętnych to przynajmniej jedno moje pytanie: czy ktoś z posiadaczy w jakikolwiek sposób próbował już czyścić/konserwować okładkę? Jak i czym to zrobił i jakie były efekty?

Link to comment
Share on other sites

  • Replies 337
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

:D  bo to nie tylko notes, toż cały przybornik, od zaposiadania wiem zawsze gdzie wcisnąłem luźne karteluszki. A pisze się super (no dobra, nawet jeśli nie urywa, ale jest bardzo, bardzo dobrze) :rolleyes:

 

choć nie zaprzeczam, że być może moda też ma jakiś w tym udział, wystarczy przejrzeć YT

Edited by Lux
Link to comment
Share on other sites

A ja trochę z innej beczki. Jak to jest mieć w kółko ten sam notes? Dla mnie cała frajda to to, że są różne, że zmieniają się okładki....

A co do meritum. Macałam i nawet pisałam w TN Endera. No, d*** nie urywa. Ot, notes w skórze. Wielkie mi halo...

Pytanie jest następujące: co miało ową d**ę urwać - papier czy okładka? Papier wg mnie jest rewelacyjny do pisania po nim piórem. Sama okładka do mnie nie przemawia jak i "filozofia" jej towarzysząca (tudzież moda ;))
Link to comment
Share on other sites

Pytanie jest następujące: co miało ową d**ę urwać - papier czy okładka? Papier wg mnie jest rewelacyjny do pisania po nim piórem. Sama okładka do mnie nie przemawia jak i "filozofia" jej towarzysząca (tudzież moda ;))

Papier tez nie urwał. Cienki, gładki. No i co? I tak przebił mokra Mke...
Link to comment
Share on other sites

Przeswitywalo. Fakt wyrazilam się nieprecyzyjne. Ale jakbym miała pisać w notesie za taką kasę i nie mogłabym dwustronnie to chyba szlag by mnie trafił

MD ma taką urodę, że prześwituje. Chociaż, mówiąc szczerze, mi też to nie odpowiada. MD jest 'szklisty'.

Link to comment
Share on other sites

Właśnie papier ze względu na swoje właściwości ma cenę możliwą do zaakceptowania. To okładka ma cenę z kosmosu i tu nie rozumiem tego całego zachwytu.

Cena okładki być może z kosmosu. Rzecz względna - jednego stać, drugiego nie. Wg mnie, warto było wydać pieniądze na praktycznie niezniszczalną okładkę, którą być może kiedyś będzie używał mój syn.

Przypadek trochę podobny jak z meblem drewnianym i paździerzowym. To mebel i to mebel. (Walor estetyczny zostawiam na boku.)

 

A co do pytania Luxa o czyszczenie okładki.

Ja nie widzę takiej konieczności. A niech się patynuje! Z tygodnia na tydzień wygląda lepiej!

 

Mojej koleżance przeszkadzały zarysowania od paznokci. Skuteczne je usunęła odrobiną oliwki dla niemowląt.

Link to comment
Share on other sites

Cena okładki być może z kosmosu. Rzecz względna - jednego stać, drugiego nie. Wg mnie, warto było wydać pieniądze na praktycznie niezniszczalną okładkę, którą być może kiedyś będzie używał mój syn.

Przypadek trochę podobny jak z meblem drewnianym i paździerzowym. To mebel i to mebel. (Walor estetyczny zostawiam na boku.)

Ok jest tak jak piszesz. Tylko notes jest z założenia notestem podróżnika a ja nim nie jestem i dlatego cena wydaje mi się z kosmosu :) Dzikie wyprawy do marketów i walka z emerytami podejrzewam, że się nie liczą ;)

Link to comment
Share on other sites

Nie trzeba konserwować okładki. Jest zrobiona ze skóry bydlęcej i to jej najdelikatniejszej części - z podbrzusza. Tam nie są widoczne ślady włosia. Okładka jest impregnowana olejem norkowym. Możesz więc używać raz na jakiś czas tego specyfiku, lub lanoliny.

Nie polecam wosków czy past.

Link to comment
Share on other sites

Guest nilfein

To ja mam trochę inną filozofię. Kalendarz/notatnik nie ma d**y urywać, ma być praktyczny. Jeśli chodzi o kalendarze, to dotychczas najchętniej korzystałem z Moleskine Daily oraz Antry, więc okładka raczej nie porażała feerią barw (po prostu - czarne mniej się brudzi i jest dyskretniejsze). Kilka uwag.

 

Papier w Mole to loteria (choć w Daily znośny). M-ka skutecznie przebija (i nie chodzi tu o ghosting, ale normalny bleedthrough). Do tego dochodzi brak polskich świąt, dni wolnych, etc. Nadrabiał minimalizmem i kieszonką na luźne karteluszki. Lubiłem i lubię nadal. No, ale cena i - przy wersji Daily - słuszna waga. Niby jest też wersja Weekly, ale papier w nim przypomina Foxy Asso. Ślicznie zasysa atrament niemożliwie wręcz strzępiąc przy okazji. Dla mnie - odpada. Te popierdółki A6 to też nie dla mnie...

 

Przez około dwa miesiące Antra wydawała się ciekawą alternatywą - to, co w Mole (minimalistyczny design, kieszeń z tyłu, papier nieco mniej gładki, ale za to nie przebija w takim stopniu, jak Mole), a do tego polski układ i o wiele taniej. Kwestia ceny szybko się wyjaśniła - na etapie marca dziadostwo zaczęło gubić kartki (losowo, po prostu np. lipiec Ci wypada przy otwarciu). Totalna dyskwalifikacja.

 

Przez chwilę pomyślałem o Paperblanks, bo mają dobry papier. Ale ten karton, z którego wykonana jest okładka…no, sorry. Roku targania w mojej teczce nie ma prawa przetrwać. Za circa 100 zeta miałbym coś, co w okolicach trzeciego kwartału wyglądałoby jak psu z gardła wyjęte. Dziękuję, postoję.

 

No i do meritum - Midori TN. Podchodziłem trochę jak pies do jeża. Bo i drogo i jakby rozmiar nie halo. Jakoś tak, niby kawał skóry, gumka i trochę wkładów. Nie, nie. Raczej nie. Ale próbka papieru MD, którą dostałem - bardzo fajna. Przetrwała nawet stuby. Ghosting jest, ale do przeżycia. Grubsza stalka na papierze Mole robi to samo, a nawet więcej (bo faktycznie przebija, czego w MD nie uświadczyłem). Przy okazji kupiłem sobie wkład do kalendarza TN (weekly) - do pracy. Sprawdza się wyśmienicie.

 

Notatnik spoko, roboczy kalendarz też, to sobie pomyślałem, że szarpnę się na całokształt. Tyle, że teraz nieco inny układ kalendarza plus kieszonka z zamkiem (czasem noszę różne dziwne rzeczy). Gładki notatnik jest w zestawie "startowym", więc sobie odpuściłem. Początkowo kusił Passport Size (będzie robił za portfel, pomyślałem). Do tego te karteczki z perforacją - genialne! Ale, człowiek się starzeje, wzrok nie ten, a do tego w kieszeni się wymemła. Ponadto, szybka kalkulacja - okładka plus bebechy - wyszła na korzyść normalnego. No i nie żałuję. Wszystko gra i buczy. Póki co - w bebechach mam kalendarz, notatnik i wkład z kieszenią, ale podejrzewam, że w miarę użytkowania, coś tam przybędzie. Papier - bardzo ok. Okładka - solidna. Martwi mnie trochę gumka zamykająca całość - podejrzewam, że jej żywot będzie krótki, ale można dokupić za grosze i wymienić bez problemu. Design - rzecz gustu. Cena - zamknąłem się w 225 zł przesyłką (ukłony dla Pani Elmirki). Drogo? być może. Dla porównania - w zeszłym roku trzy "nieudane" kalendarze kosztowały mnie jakieś 150 zł (notatników nie liczę). Możliwość samodzielnego "ukształtowania" kalendarzo-notatnika - bezcenna.

 

Kalendarz mam ze dwa tygodnie, więc mogę być nieobiektywny. Jak się do siebie przyzwyczaimy, to dam znać.

Link to comment
Share on other sites

Ja mam tylko jeden problem z TN - materiał. System uważam za kapitalny. Szukam materiału, który w jakimś rozsądnym zakresie może zastąpić skórę, ale obawiam się, że się nie uda.

Link to comment
Share on other sites

Cena okładki być może z kosmosu. Rzecz względna - jednego stać, drugiego nie. Wg mnie, warto było wydać pieniądze na praktycznie niezniszczalną okładkę, którą być może kiedyś będzie używał mój syn.

Przypadek trochę podobny jak z meblem drewnianym i paździerzowym. To mebel i to mebel. (Walor estetyczny zostawiam na boku.)

 

A co do pytania Luxa o czyszczenie okładki.

Ja nie widzę takiej konieczności. A niech się patynuje! Z tygodnia na tydzień wygląda lepiej!

 

Mojej koleżance przeszkadzały zarysowania od paznokci. Skuteczne je usunęła odrobiną oliwki dla niemowląt.

 

 

Nie trzeba konserwować okładki. Jest zrobiona ze skóry bydlęcej i to jej najdelikatniejszej części - z podbrzusza. Tam nie są widoczne ślady włosia. Okładka jest impregnowana olejem norkowym. Możesz więc używać raz na jakiś czas tego specyfiku, lub lanoliny.

Nie polecam wosków czy past.

 

Dzięki za sugestie… ja się jednak trochę martwię tymi pojawiającymi się rysami, poza tym wydawało mi się, że skórę trzeba konserwować. Moje pytanie miało właśnie w domyśle jakieś woski i pasty, ale skoro mądrzy tak twierdzą - tym wygodniej dla mnie. Za jakiś czas popróbuję z tą lanoliną. 

Link to comment
Share on other sites

Nie trzeba konserwować okładki. To solidny kawał skóry. Używanie olejków może skórę zmiękczyć, ale to chyba zbyteczne. Jeśli użyjesz wosk, pastę czy chociaż olej lniany, skóra stanie się lśniąca ale z czasem zacznie schnąć. Przecież okładka notesu nie ma takiego kontaktu z otoczeniem jak np buty czy torba. Ryski? Niech są. To naturalne jak ślady palca na gripie pióra.

 

Ja używam TN Passport. Dzielnie sprawdza się wtedy, kiedy musi. A oto fotki, o które prosił kolega.

f816c8ef71885e2fgen.jpg

 

11a231c5af2487e7gen.jpg

 

8441186a2faaa8a1gen.jpg

Link to comment
Share on other sites

@Dexter Wow pięknie się zestarzał (TN - oczywiście ;))mam nadzieję zobaczyć go na żywo w kwietniu ;)

Ten błysk to zasługa lanoliny?

 

Odnośnie samej mody na TN to mam takie spostrzeżenia, że najmodniejszy jest jednak wśród mężczyzn. 

Nawet jedna z klientek stwierdziła, że on jest po prostu mało kobiecy ;)

 

Być może pożąda go ukryta dusza Indiany Jonesa drzemiąca w mężczyznach? 

 

Elmira

Edited by Escribo
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share


×
×
  • Create New...