Jump to content

Mabie Todd Swan Blackbird C1925


Mateusz_ja
 Share

Recommended Posts

(Zdjęcia na końcu)

Pewnie część z Was wędrując po zakamarkach Forum, trafiła już kilka razy na wzmianki o tym piórze.

Można stwierdzić, że główny etap przywracania mu stanu używalności właśnie dobiegł końca. W zasadzie to nawet kilka dni temu, ale w międzyczasie napatoczyło się kilka egzaminów. Poza tym musiliśmy się z Łabądkiem dobrze poznać, co by ocena nie była powieszchowna :)

Pióro na aukcji było określone mianem "for spares". Hmm... w rzeczywistości wystarczyłoby "need ink sack" i "smels like a skunk".

Tak, tak. Doskonale wiem co oznacza słowo "skunk" i użyłem go z premedytacją. Zapach jakim trąciło to pioro był drugą cechą jaką zauważyłem po otworzeniu paczki. Drugą, bo pierwsze było wrażenie "lepkości". Oba nieprzyjemne.

Starając się nie myśleć skąd pochodzą owe zjawiska, zabrałem się za oględziny.

Najważniejszy punkt - stalówka - był w bardzo dobrej kondycji, wystarczyło trochę przeczyścić i lśni jak nowa.

Jako, że nie miałem pojęcia jak otworzyć ten wynalazek, postanowiłem zająć się czymś pożytecznym i znaleźć źródło wspomnianych wcześniej niezbyt przyjemnych doznań.

Ten zapach... coś mi przypominał. I charakterystyczna lepkość...

Taaaak. Będąc chłopięciem często bawiłem się w przydomowym ogrodzie. A jak to w ogrodach bywało i bywa, posiadałem w tymże plastikowe krzesła. Stare. I ten plastik z wierzchu jakiś taki lepiący. I "nie ładnie pachnie". Ale w sumie to da się go zeskrobać...

Oczywiście nie potraktowałem pióra nożem. Idąc jednak tym tropem stwierdziłem, że może i tutaj wierzchnia warstwa tworzywa "utleniła" się (nie wiem czy to akurat ta reakcja zachodzi...) i postawnowiłem coś z tym zrobić.

Jako, że wyznaję zasadę, że pasta do polerowania lakieru samochodowego jest dobra do wszystkiego oprócz kanapek, zabrałem się do roboty.

Voila! Nie dość, że zapach znikł, to jeszcze pióro odzyskało jednolity kolor. I na dodatek widać resztki inprintu (których wcześniej próżno było szukać) układające się w napis:

"BLACKBIRD SELF-FILLER PEN

MABIE TODD LTD

MADE IN ENGLAND"

Prócz tego pozostał jeszcze fragment skrzydła ptaka, który był zaraz obok oraz napis "trade mark".

Odnowiłem też stalówkę.

Przyszedł czas na odwarcie pióra. Na szczęście z pomocą przyszli mi użytkownicy Forum i poszło gładko.

Zbiorniczek na atrament okazał się wspomnieniem. Biorąc pod uwagę stan wnętrza pióra, podejrzewam, że jego czynny żywot został przerwany nagle - pojemniczek na atrament był pełen atramentu, gdy ktoś przestał nim pisać, a sądząc po stanie gumy leżał kilkanaście lat.

Po dwóch dniach w wodzie, atrament przestał się sączyć. Potem była cała seria podejść do wyciągnięcia resztek zbiorniczka szydełkiem (zwieńczona sukcesem), polowanie na dwacę (całe 3zł) i pióro przywrócone do świetności (no dobra, może nie świetności, ale działa).

Póki co nie zabrałem się za wyrównywanie skuwki, ale mam taki zamiar. Pewnie zrelacjonuję, bo chcę ją "uzupełnić", a nie zwszlifować.

Moje wrażenia z użytkowania: Pióro rzeczywiście ma dość sporego flexa, jednak w połączeniu z drobną wadą: wyjściowa linia, nie jest zbyt cienka, przez co nie ma pełnego efektu kontrastu pomiędzy cienką, a grubą linią. Poza tym pióro pisze bardzo gładko, startuje bez problemu nawet jeśli sobie dłuższą chwilę poleży. Zauważyłem mały nib creep, ale podejrzewam, że może to być wina atramentu, a nie pióra. No i cóż więcej mówić?

Jestem zadowolony z zakupu, miałem kawał dobrej zabawy z odnawianiem, a teraz w wolnych chwilach znęcam się nad stalówką :D

Pora na fotki. No i na wstępie dwa "niestety":

1. Niestety nie jestem fotografem, a pożyczyłem aparat od mojej siostry. Owy aparat ma stanowczo za dużo guziczków jak dla mnie, to też zdjęcia są hmm... niepierwszej jakości. Ale gdybyście chcieli dokładniejsze, poproszę szanowną właścicielkę aparatu i zapewne mi pomoże.

2. Niestety nie pomyślałem o uwiecznieniu stanu pióra sprzed moich zabiegów i posiadam tylko kilka zdjęć z auckji.

No to jadziem:

Przed:

532782487o.jpg

532782464o.jpg

532782502o.jpg

Po:

obraz038f.jpg

obraz030su.jpg

obraz037c.jpg

obraz051pw.jpg

obraz026rd.jpg

I na deser próbka pisma. Zaznaczę tylko, że nie umiem za bardzo kaligrafować. To bardzeij wariacje na temat mojego codziennego pisma. no i papier jest zdecydowanie lepszy niż zwykły, stąd dobrze widać cienką linię. Normalnie kontrast jest nieco gorszy.

obraz074vd.jpg

obraz069in.jpg

skanowanie0001ry.jpg

Ps jeżeli interesują Was wymiary, mogę dorzucić jutro. Powód prozaiczny: nie mam linijki na podorędziu.

Pozdrawiam i dziękuję jeśli ktoś wytrwał do tego momentu :D

Edited by Mateusz_ja
Link to comment
Share on other sites

No, rewelacja! Brawo. Jeśli tak wygląda renowacja Twojego pierwszego pióra, to wyobraź sobie, jak będzie wyglądała 36?

Zdziałasz cuda! :)

Przyznam, że teraz najbardziej mnie interesuje uzupełnienie ubytku na kapie. Jak chcesz tego dokonać?

Wielkie dzięki za recenzje!

Link to comment
Share on other sites

Technicznie bardzo prosto. Mam zamiar wkleić jakiś "stelaż" w miejsce ubytku, np. "rurkę" z bandaża (trudno to opisać, ale mam nadzieję, że wiadmo o co chodzi), a następnie nanieść nań odpowiednią masę, poczekać na uzyskanie odpowiedniej twardości i przyszlifować do wyjściowej długości, grubości i kształtu (zostały jeszcze nienaruszone kawałki skuwki).

Problem tylko w wyborze odpowiedniej masy, tak by była zachowana odpowiednia proporcja między elastycznością, a twardością. Miałek kilka typów, ale raczej się nie sprawdzą. Być może coś na bazie żywicy epoksydowej?

Druga opcja to zeszlifowanie, dorobienie odpowiedniego pierścienia i zepsolenie obu części, ale wolałbym zrealizować pierwszą.

Opcja z zeszlifowaniem i pozostawieniem w tym stanie nie wchodzi w grę, ponieważ gwint byłby za blisko końca skuwki - gdyby doszło do nadłamania, to raz a dobrze :)

Ps wspomniany zapach nie pochodził tylko z korpusu - swój udział miał też atrament i guma w środku :D

Edited by Mateusz_ja
Link to comment
Share on other sites

Dziękuję, nie spodziewałem się tak pozytywnej reakcji :D

Konis: moje wariacje kaligraficzne to pestka, przy tym co pokazałeś tutaj: http://www.piorawieczneforum.pl/index.php?/topic/485-a-oraz-b/page__view__findpost__p__5974 Podziwiam!

Mam jeszcze pytanko do Administracji: Czy opcja edycji zawsze blokuje się po wylogowaniu? Bo czasem jak coś napiszę wieczorem (zmęczony), a potem czytam ową radosną twórczość rano, to sam się dziwię jak mogłem takich błędów (również stylistycznych) nastrzelać. Na przykład w tym temacie... ;)

Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...

Gratuluję udanej renowacji! A co do dalszej opcjonalnej naprawy, to wystarczy tylko poszukać szerszy pierścień (a'la Lady Duofold) o zbliżonej średnicy co skuwka i można wkleić go na krawędź skuwki, a następnie ubytki uzupełnić epoxy. Wprawdzie piórko utraci status eksponatu muzealnego, ale co tam, raz się żyje!

Dr. L.

Link to comment
Share on other sites

  • 8 months later...

(Zdjęcia na końcu)

Pewnie część z Was wędrując po zakamarkach Forum, trafiła już kilka razy na wzmianki o tym piórze.

Można stwierdzić, że główny etap przywracania mu stanu używalności właśnie dobiegł końca. W zasadzie to nawet kilka dni temu, ale w międzyczasie napatoczyło się kilka egzaminów. Poza tym musiliśmy się z Łabądkiem dobrze poznać, co by ocena nie była powieszchowna ;)

Pióro na aukcji było określone mianem "for spares". Hmm... w rzeczywistości wystarczyłoby "need ink sack" i "smels like a skunk".

Tak, tak. Doskonale wiem co oznacza słowo "skunk" i użyłem go z premedytacją. Zapach jakim trąciło to pioro był drugą cechą jaką zauważyłem po otworzeniu paczki. Drugą, bo pierwsze było wrażenie "lepkości". Oba nieprzyjemne.

Starając się nie myśleć skąd pochodzą owe zjawiska, zabrałem się za oględziny.

Najważniejszy punkt - stalówka - był w bardzo dobrej kondycji, wystarczyło trochę przeczyścić i lśni jak nowa.

Jako, że nie miałem pojęcia jak otworzyć ten wynalazek, postanowiłem zająć się czymś pożytecznym i znaleźć źródło wspomnianych wcześniej niezbyt przyjemnych doznań.

Ten zapach... coś mi przypominał. I charakterystyczna lepkość...

Taaaak. Będąc chłopięciem często bawiłem się w przydomowym ogrodzie. A jak to w ogrodach bywało i bywa, posiadałem w tymże plastikowe krzesła. Stare. I ten plastik z wierzchu jakiś taki lepiący. I "nie ładnie pachnie". Ale w sumie to da się go zeskrobać...

Oczywiście nie potraktowałem pióra nożem. Idąc jednak tym tropem stwierdziłem, że może i tutaj wierzchnia warstwa tworzywa "utleniła" się (nie wiem czy to akurat ta reakcja zachodzi...) i postawnowiłem coś z tym zrobić.

Jako, że wyznaję zasadę, że pasta do polerowania lakieru samochodowego jest dobra do wszystkiego oprócz kanapek, zabrałem się do roboty.

Voila! Nie dość, że zapach znikł, to jeszcze pióro odzyskało jednolity kolor. I na dodatek widać resztki inprintu (których wcześniej próżno było szukać) układające się w napis:

"BLACKBIRD SELF-FILLER PEN

MABIE TODD LTD

MADE IN ENGLAND"

Prócz tego pozostał jeszcze fragment skrzydła ptaka, który był zaraz obok oraz napis "trade mark".

Odnowiłem też stalówkę.

Przyszedł czas na odwarcie pióra. Na szczęście z pomocą przyszli mi użytkownicy Forum i poszło gładko.

Zbiorniczek na atrament okazał się wspomnieniem. Biorąc pod uwagę stan wnętrza pióra, podejrzewam, że jego czynny żywot został przerwany nagle - pojemniczek na atrament był pełen atramentu, gdy ktoś przestał nim pisać, a sądząc po stanie gumy leżał kilkanaście lat.

Po dwóch dniach w wodzie, atrament przestał się sączyć. Potem była cała seria podejść do wyciągnięcia resztek zbiorniczka szydełkiem (zwieńczona sukcesem), polowanie na dwacę (całe 3zł) i pióro przywrócone do świetności (no dobra, może nie świetności, ale działa).

Póki co nie zabrałem się za wyrównywanie skuwki, ale mam taki zamiar. Pewnie zrelacjonuję, bo chcę ją "uzupełnić", a nie zwszlifować.

Moje wrażenia z użytkowania: Pióro rzeczywiście ma dość sporego flexa, jednak w połączeniu z drobną wadą: wyjściowa linia, nie jest zbyt cienka, przez co nie ma pełnego efektu kontrastu pomiędzy cienką, a grubą linią. Poza tym pióro pisze bardzo gładko, startuje bez problemu nawet jeśli sobie dłuższą chwilę poleży. Zauważyłem mały nib creep, ale podejrzewam, że może to być wina atramentu, a nie pióra. No i cóż więcej mówić?

Jestem zadowolony z zakupu, miałem kawał dobrej zabawy z odnawianiem, a teraz w wolnych chwilach znęcam się nad stalówką ;)

Pora na fotki. No i na wstępie dwa "niestety":

1. Niestety nie jestem fotografem, a pożyczyłem aparat od mojej siostry. Owy aparat ma stanowczo za dużo guziczków jak dla mnie, to też zdjęcia są hmm... niepierwszej jakości. Ale gdybyście chcieli dokładniejsze, poproszę szanowną właścicielkę aparatu i zapewne mi pomoże.

2. Niestety nie pomyślałem o uwiecznieniu stanu pióra sprzed moich zabiegów i posiadam tylko kilka zdjęć z auckji.

No to jadziem:

Przed:

532782487o.jpg

532782464o.jpg

532782502o.jpg

Po:

obraz038f.jpg

obraz030su.jpg

obraz037c.jpg

obraz051pw.jpg

obraz026rd.jpg

I na deser próbka pisma. Zaznaczę tylko, że nie umiem za bardzo kaligrafować. To bardzeij wariacje na temat mojego codziennego pisma. no i papier jest zdecydowanie lepszy niż zwykły, stąd dobrze widać cienką linię. Normalnie kontrast jest nieco gorszy.

obraz074vd.jpg

obraz069in.jpg

skanowanie0001ry.jpg

Ps jeżeli interesują Was wymiary, mogę dorzucić jutro. Powód prozaiczny: nie mam linijki na podorędziu.

Pozdrawiam i dziękuję jeśli ktoś wytrwał do tego momentu :D

Witam :)

Mój Todd też nie ładnie pachnie niestety, za gorsza ten specyficzny zapach zostaje też na skórze. Tomoje pierwsze tak leciwe pióro i szczerze mówiąc obchodzę się z nim jak z jajkiem, nie chcę niczego uszkodzić, na początku próbowałam go wyczyścić żelem do i pilingiem do twarzy, fakt zeszło trochę brązowego brudu, ale zapach został. Środki pewnie za słabe? Tylko bałam się użyć czegoś mocniejszego, ze względu na pięknie zachowany korpus z ebonitu, czy się nie odbarwi, nie zmatowi, nie zszarzeje. Czego użyć?

Fakt, jest troszkę wyblakły miejscami,istnieje jakiś sposób żeby nadać mu intensywny, czarny kolor?

Za wszelkie wskazówki będę ogromnie wdzięczna

Link to comment
Share on other sites

Właśnie ostatnio zabrałem się za kontynuację przywracania korpusowi stanu świetności, więc mam kilka nowych obserwacji.

Po pierwsze, jak widać na zdjęciach, pióro choć wyczyszczone nadal pozostawało lekko matowe i brązowe. Paradoksalnie, dzięki wyszczerbieniom na skuwce, wywnioskowałem, że pierwotnie było czarne (tam gdzie skuwka zasłaniała dopływ światła takie właśnie pozostało).

Dlatego też brązowy kolor był ewidentnie efektem odbarwienia.

Zabrałem się więc za ponownie próby dogłębnego czyszczenia.

Ogólnie rzecz biorąc pióro ma obecnie wysoki połysk i w dużej mierze odzyskało czarny kolor! Na dodatek fragmenty dobrze wyczyszczone mają niezwykłą głębię czerni - sprawiają wrażenie jakby lustrzanych. Jestem przekonany, że przy poświęceniu dobrych kilku godzin (na oko w przypadku mojego pióra daję 5) na polerowanie, pióro z pewnością może odzyskać 100% czerń korpusu i skuwki.

Co do samej techniki polerowania jaką stosuję: nakładam na pióro lub szmatkę dość sporo pasty lekkościernej przeznaczonej do lakierów samochodowych (ja używam bodaj AutoMaxa), czasem tworzę ze szmatki "tunel" w którym będzie poruszać się pióro (jak przy elektryzowaniu pałki ebonitowej ;)), czasem trzymam mocno szmatkę i pocieram o pióro. Osobiście wykonuję ruchy bardzo energiczne - na tyle, że zdarza się lekko poparzyć opuszki palców przez nagrzanie materiału - i wydaje mi się, że taka metoda daje najlepsze efekty.

Mogę dorzucić zdjęcia obrazujące różnicę, ale dziś mam do dyspozycji tylko telefon, więc jakość nie byłaby najlepsza. Jutro powinienem mieć aparat.

Dodam tylko, że moje pióro już w chwili gdy je otrzymałem miało ledwo widoczny inprint, stąd też myślę, że póki co nie będę przywracał pełnej czerni korpusu, gdyż może się to odbyć kosztem utracenia owych resztek oznaczeń (a nie chcę ich utracić przynajmniej na razie, gdyż rozważam sprzedaż tego pióra, a dla przyszłego właściciela mogą być ważne). Jeżeli inprint na Twoim piórze jest głęboki na tyle, że można go bez trudu odczytać, na pewno zabrałbym się za porządne czyszczenie bez obaw :)

Oczywiście zakładam, że stan korpusu Twojego pióra jest podobny do mojego, stąd też metoda czyszczenia powinna być skuteczna. Jeżeli nie jesteś pewna, możesz wrzucić zdjęcia - może coś więcej będzie się dało poradzić :)

PS Wraz z dokładniejszym czyszczeniem zapach stał się niemal niewyczuwalny i to nawet przy dołożeniu dużych starań do wwąchiwania się w korpus.

Edited by Mateusz
Link to comment
Share on other sites

Na tych fotkach wydajesię być mocno czarny, w rzeczywistości jednak poszarzało mu się. Szczególnie w tym miejscu, gdzie na korpusie mamy napisy, jest jasna smuga i tak samo jakby "ciągnie się" na skuwce. To moje pierwsze tak leciwe piórko i pierwsze z ebonitu i czuję się trochę jak dziecię we mgle :)

post-690-0-12908100-1351433441.jpg

post-690-0-67628300-1351433462.jpg

post-690-0-58209000-1351433474.jpg

Link to comment
Share on other sites

jakiego odbarwienia? To siarka się wytrąca z ebonitu pod wpływem wilgoci.

O, dobrze wiedzieć :) A czy na kolor powstały z wytrącenia jest sposób inny niż ten który sam zastosowałem? Np. jakiś z użyciem matki chemii :D

Majorka: no ja bym osobiście czyścił. Tyle, że moje pióro było w takim stanie, że nie bardzo było co w nim zepsuć, więc miałem znacznie mniej do stracenia ;)

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...