Skocz do zawartości

Polecane posty

  • Odpowiedzi 75
  • Created
  • Ostatnia odpowiedź

Top Posters In This Topic

Witaj E.la. Wącham książki zawodowo, więc serce rośnie, gdy widzę tylu wąchaczy :D Jeśli chodzi o wyższość papierowego tomiszcza nad czytnikiem, to dodam, że na marginesach można robić spontaniczne notatki, a potem je jednym rzutem oka ogarnąć. No i wykorzystać się dają wszechstronnie, jak tu już ktoś zauważył mają swój ciężar i objętość. U mnie 50. tomowa Sowietskaja Encykłopedia skutecznie blokuje krawędź schodów, chroniąc moją niewidomą kotkę przed upadkiem.

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja w podobny sposób oceniam, czy książka jest dobra ;) Otwieram w losowym miejscu gdzieś w środku i czytam jedną stronę. Jak wciąga i nie męczy - czytam od początku. Inaczej olewam ;)

 

Taaak...

I tą świetną zasadą się kierując jestem głównym źródłem zarobku  pani sprzedawczyni z pobliskiego antykwariatu... :D

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

E.la, toteż ja piszę piórem nie ołówkiem, i tylko po własnych książkach :P

JA TEŻ PISZĘ PO KSIĄŻKACH [dadada duuuuummm] :D

 

 

A tak z ciekawości i nie na temat: ile macie antykwariatów w Lublinie?

Uhhhh... Ale rąbnęłaś pytanko! Nie jestem Ci w stanie policzyć, bo ja w "antykwariat" wliczam wszelkie te takie nawet maleńkie, jednoosobowe pseudofiremki, jak baba siedzi za ladą w kanciapie i sprzedaje codziennie inne książki, co kto jej odda i w takich się najczęściej zaopatruję, bo najtaniej. Mam nałóg posiadania książek, które czytam. ;) Takich prawdziwych, poważnych, wielkich i z papierami jest obstawiam coś koło 30-40 w całym Lublinie, ale jakby wliczyć wszystkie te maluchy, to tego jest multum.

Poza tym trzeba wiedzieć GDZIE kupować. Ja mam kilka swoich ulubionych miejsc i dzięki nim mogę w łatwy sposób spełniać się w moim nałogu jednocześnie nie bankrutując doszczętnie. Jakbyś kiedyś potrzebowała konkretnych informacji to pisz PW, chętnie polecę :D (Ci coś.)

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Takich prawdziwych, poważnych, wielkich i z papierami jest obstawiam coś koło 30-40 w całym Lublinie, ale jakby wliczyć wszystkie te maluchy, to tego jest multum.

:o no to muszę Ci powiedzieć, że mną wstrząsnęłaś! czy my nie żyjemy w jakichś innych krajach? epokach? równoległych rzeczywistościach? u nas są dwa, a i tak ledwo ciągną, bo ludziska nie chcą czytać...

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

:o no to muszę Ci powiedzieć, że mną wstrząsnęłaś! czy my nie żyjemy w jakichś innych krajach? epokach? równoległych rzeczywistościach? u nas są dwa, a i tak ledwo ciągną, bo ludziska nie chcą czytać...

w Lublinie połowa ludzi nie ma roboty, więc z nudów czyta, a druga połowa to studenci, którzy książkami zabijają nudę na wykładach.

miałem takiego kolegę, który nudę na wykładach ze stosów zabijał farmakologią prof. Kostowskiego. nuda nie miała szans, ta książka ważyła z pięć kilo. także tego.

jak studiowałem była taka fajna księgarnia na Krak.Przedm. nad delikatesami, nad sądem. skupowali stare książki z hurtowni i sprzedawali je za grosze, dokładnie za złotówki. człowiek nie miał dylematu, kupić piwo czy dwie książki, albo dwa piwa czy książkę. mieli też antykwariat, w którym kilka podręczników starych udało mnie się kupić. teraz niestety nie ma ani księgarni, ani delikatesów. znaczy księgarnia jest, ale na Wieniawskiej. znaczy była dziesięć lat temu.

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

w Lublinie połowa ludzi nie ma roboty, więc z nudów czyta, a druga połowa to studenci, którzy książkami zabijają nudę na wykładach.

Nie wystarczy, żeby ludzie czytali, muszą jeszcze te książki kupować. A nawet jeśli przyjmiemy, że ktoś siedzi w pracy w antykwariacie, bo lubi, a nie żeby się z tego utrzymać, to jeszcze trzeba opłacić ZUSy srusy, itp. atrakcje z wesołego miasteczka min. Rostowskiego. Bezrobotni nie utrzymają tylu antykwariatów. Pozostają ci studenci z Lublina ;)

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jak po swoich to to mam ciarki tylko na rekach, jak po cudzych to na całym ciele :D

To w takim razie zapewnię Ci tylko ciarki na rękach ;D

 

jak studiowałem była taka fajna księgarnia na Krak.Przedm. nad delikatesami, nad sądem. skupowali stare książki z hurtowni i sprzedawali je za grosze, dokładnie za złotówki. człowiek nie miał dylematu, kupić piwo czy dwie książki, albo dwa piwa czy książkę. mieli też antykwariat, w którym kilka podręczników starych udało mnie się kupić. teraz niestety nie ma ani księgarni, ani delikatesów. znaczy księgarnia jest, ale na Wieniawskiej. znaczy była dziesięć lat temu.

 

Na Krakowskim Przedmieściu jest dalej bardzo fajna księgarnia, gdzie można bardzo tanio kupić książki. Choć to raczej nie ta o której mówisz :)

 

 Nie wystarczy, żeby ludzie czytali, muszą jeszcze te książki kupować. A nawet jeśli przyjmiemy, że ktoś siedzi w pracy w antykwariacie, bo lubi, a nie żeby się z tego utrzymać, to jeszcze trzeba opłacić ZUSy srusy, itp. atrakcje z wesołego miasteczka min. Rostowskiego. Bezrobotni nie utrzymają tylu antykwariatów. Pozostają ci studenci z Lublina ;)

 

No zaraz się dowiem, że osobiście podtrzymuję rynek książkowy w Lublinie :D

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

JA TEŻ PISZĘ PO KSIĄŻKACH [dadada duuuuummm] :D

 

 

Uhhhh... Ale rąbnęłaś pytanko! Nie jestem Ci w stanie policzyć, bo ja w "antykwariat" wliczam wszelkie te takie nawet maleńkie, jednoosobowe pseudofiremki, jak baba siedzi za ladą w kanciapie i sprzedaje codziennie inne książki, co kto jej odda i w takich się najczęściej zaopatruję, bo najtaniej. Mam nałóg posiadania książek, które czytam. ;) Takich prawdziwych, poważnych, wielkich i z papierami jest obstawiam coś koło 30-40 w całym Lublinie, ale jakby wliczyć wszystkie te maluchy, to tego jest multum.

Poza tym trzeba wiedzieć GDZIE kupować. Ja mam kilka swoich ulubionych miejsc i dzięki nim mogę w łatwy sposób spełniać się w moim nałogu jednocześnie nie bankrutując doszczętnie. Jakbyś kiedyś potrzebowała konkretnych informacji to pisz PW, chętnie polecę :D (Ci coś.)

No to już wiem  kogo podpytać, w razie czego, o dostępność danej pozycji na rynku... ;) Ja często kupowałem na "alledrogo".

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja też kiedyś załatwiałam książki przez internet, ale potem zorientowałam się że jak się umie szukać to można kupić książki kosztujące 40 złociszy w empiku za nawet dyche... I to niemal całkiem nowe ;) Więc zanim kupię w internetach to sprawdzam w moim czynnych źródłełkach, dobry sposób :D Tylko wiadomo, na nowości trzeba trochę poczekać i czasem cenę trudno przeskoczyć. Więc nie jest to metoda dla niecierpliwych.

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Wklej jako zwykły tekst

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.


×
×
  • Utwórz nowe...