Jump to content

Pęknięta stalówka - zakład jubilerski


Alveryn
 Share

Recommended Posts

Gdzieś tak w czerwcu kupiłem sobie stosunkowo tanio porozwalanego Conklina "S"3 - stareńkiego crescent-fillera, jeszcze bez napisów na półksiężycu.

Oprócz braku pierścienia blokującego system napełniania (częste, podejrzewam, że rozpadł się ze starości) i pokruszonej gumki, pióro cierpiało na paskudne pęknięcie stalówki: poprzecznie od otworu do krawędzi na około 90% szerokości skrzydełka i początki symetrycznego pęknięcia po drugiej stronie otworu. Beznadzieja.

Czasem beznadzieja potrafi zmotywować.

 

Kiedyś już robiłem przegląd warszawskich zakładów złotniczych, z marnym skutkiem, ale wygooglałem sobie kilka numerów i postanowiłem podzwonić. Ostatecznie wybór padł na firmę Złoto-Orla przy Solidarności (a w zasadzie na rogu Solidarności i Orlej). Wprawdzie tamtejszy spec nie robił wcześniej stalówek, ale okazał się otwarty na opowieści, co o tym piszą w internetach i jak mi się wydaje, że to trzeba zrobić. Uzgodniłem cenę, zostawiłem stalówkę, numer telefonu i czekałem.

 

A przedwczoraj odebrałem. :)

Conklin3.jpg

 

Oba pęknięcia "wyparowały". Po wypolerowaniu, pod światło widać jedynie minimalną nierówność powierzchni. Spawane impulsowo przy użyciu złota, podobno bez istotnego wpływu na właściwości stopu poza miejscem ingerencji. Ani myślę tym fleksować, ale jest wystarczająco sztywne, żeby normalnie pisać. Wiem, próbowałem. :) Czeka mnie jeszcze trochę pracy nad skrzydełkami, bo miękkie stalówki trochę upierdliwie się prostuje, ale z czasem to wyreguluję.

Podsumowując, jest w Warszawie co najmniej jeden jubiler z doświadczeniem w spawaniu złotej stalówki. :)

Edited by Alveryn
Link to comment
Share on other sites

Nie zrobiłem. Akcja z jubilerem to był impuls, nie nastawiałem się na sukces. Pióro pochodzi z tej aukcji - też nic nie widać na zdjęciu.

Wiem, że by się przydało. Następne będzie lepiej udokumentowane.

Wyglądało to mniej więcej tak, jak w tym wątku, tylko dochodziło bliżej krawędzi. Dodam, że od spodu stalówki też nie ma żadnego śladu.

Edited by Alveryn
Link to comment
Share on other sites

Nie zrobiłem. Akcja z jubilerem to był impuls, nie nastawiałem się na sukces.

To chyba było pierwsze w historii impulsowe spawane impulsowe przy użyciu złota. ;)

Nie omieszkam skorzystać z podanego adresu - też mam pacjenta, dla którego spawanie to jedyna możliwa forma terapii. Mam tylko nadzieję, że przypadek nie okaże się beznadziejny.

Link to comment
Share on other sites

  • 3 years later...

Nie zrobiłem. Akcja z jubilerem to był impuls, nie nastawiałem się na sukces. Pióro pochodzi z tej aukcji - też nic nie widać na zdjęciu.

Wiem, że by się przydało. Następne będzie lepiej udokumentowane.

Wyglądało to mniej więcej tak, jak w tym wątku, tylko dochodziło bliżej krawędzi. Dodam, że od spodu stalówki też nie ma żadnego śladu.

Moją uwagę zwrócił fakt, że w USA złotnik wziął nieco ponad 10 dolców, a w Polsce około 25 ;-)
Link to comment
Share on other sites

Bardzo interesująca historia. Co do ceny to jest to mocno indywidualna kwestia jak rzemieślnik wyceni tak nietypowe dla siebie zlecenie. Pytanie ile czasu musiał też na to poświęcić, jak długo musiał się do tego przygotowywać, co innego w tym czasie mógł zrobić itd. No i fakt że było to robione w Warszawie ;)

 

Choć fakt cena wydaje się spora. No ale skoro to jedyny, który się podjął, cóż premia za monopol.

 

Autorowi gratuluję chęci i pasji do odnawiania piór. 

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...