Jump to content

Astra niebieski z 1987 roku.


zami
 Share

Recommended Posts

Opętany nostalgią, nabyłem taki atrament na trzyliterowym portalu w minimalnej dopuszczalnej ilości 10 szt. Ilość kałamarzy się zgadza, ale ilość atramentu w nich w sumie ograniczy się pewnie do dwóch. Opakowania nietknięte, zgrzane folią z tamtych czasów, metka, żadnej plamki, a w dwóch kałamarzach po ok 25% objętości, a w pozostałych - tak po ok 10 - 15%. Teraz mam dylemat, czy rozcieńczać czymś, czy zlać i używać jak jest. Obawiam się, że jeśli wyparowała sama woda, to esencjonalna zawartość oklei spływaki i przyda mi roboty. Miał może ktoś do czynienia z takim atramentem?

Link to comment
Share on other sites

Mam i miałem Astry (nie do codziennego pisania, zwykła mania zbieractwa), wystarczy dolać wody, nie do pełna, ale tak 2/3 kałamarza/butelki. Atrament sentymentalny, ale i użytkowy, jak najbardziej.

Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...

Wiem, że dość stary temat, ale jestem w stanie dorzucić coś od siebie. Kupiłem ten atrament na tej samej aukcji. Sytuacja była identyczna: w buteleczkach brakowało płynu, mimo że całość dotarła do mnie zgrzana w folii. Uznałem, że pewnie odparowała woda i uzupełniłem testowo jeden kałamarz wodą destylowaną. Efekty był zadowalający, pióro pisało nim świetnie, a kolor mi bardzo przypadł do gustu.

Niestety po około 6 tygodniach atrament się zglucił. Starannie usunąłem gluty i spróbowałem napełnić pióro (tanie, więc się nie przejmowałem). Pisało bez zmian. Niestety przy kolejnym napełnianiu w kałamarzu znów były gluty. I tym razem je usunąłem, ale już nie zaciągałem atramentu do pióra. Spróbowałem nim popisać maczanką i ku mojemu zdziwieniu kolor uległ zmianie: zbladł i zrobił się prawie fioletowy. Okazało się, że to co wyciągałem z buteleczki, to był w dużej mierze barwnik.

Eksperyment przeprowadzony na jednej buteleczce nie daje pewności, czy tak samo byłoby z innymi z 10 egzemplarzy, czy ta była pechowa, ale już nie rozcieńczam tych atramentów. Od kilku miesięcy piszę Astą w takim stanie, w jakim ją otrzymałem, zalewając ją do taniego Wing Sunga. I jest dobrze. Pióro się nie zatyka, nie ma problemu ze spływaniem. Trochę może przysycha, jak się długo nie pisze, ale to tani chińczyk ze słabo szczelną skuwką. Glutów brak.

A Ty jakie masz doświadczenia z tym atramentem? Co w końcu zrobiłeś?

Edited by norolim
Link to comment
Share on other sites

Nie eksperymentowałem ze starymi atramentami, ale gdy nadarzy się okazja chętnie spróbuję. Raz tylko ożywiłem wyschnięty nabój Waterman niebieski, nie było problemów. Natomiast często komponuję własne mieszanki nakierowane na różne właściwości, raz chodzi o trwałość (wzorem jest inkaust😘), innym razem kolor🤩, albo jedno i drugie🤗😄 - pigmentowe. I tu zawsze ważny jest proces mieszania, może się wydawać, że wystarczy dolać i pomieszać patyczkiem.., nic z tego! Łatwo się przekonacie dodając przysłowiową kropelkę gliceryny "na kałamarz", ale tym razem do eppendorfa, zobaczycie ją na dnie, nie rozpuści się. To co zrobić? Ja zakładam do strzykawki możliwie najcieńszą igłę (dla gęstych składników grubszą) i kilkukrotnie przetłaczam atrament ze zbiorniczka do strzykawki (ssanie) i z powrotem (tłoczenie), przepływ turbulentny robi robotę. Jeśli później pojawi się osad to wniosek prosty, atramenty się pogryzły i nic z tego nie będzie😕.  

Link to comment
Share on other sites

Ja po zakupie Astry rozrobiłem w takiej proporcji, że z 2,5 kałamarza zakupionych pozostałości (co zajęło ok 30% kałamarza), dopełniłem wodą destylowaną. Czyli stężenie było ponad 2 razy większe niż oryginał. Pamiętam Astrę ze szkolnych lat i taki kolor niebiesko-fioletowy niespecjalnie mnie oczarował. Natomiast tę esencjonalną substancję, używam do "podbicia" granatów (które uwielbiam) tak, aby nie widać było zielonkawego zafarbu. I do tego skondensowana Astra, uważam, nadaje się doskonale. Najchętniej używanym przeze mnie atramentem ostatnio jest mieszanka Hero Blue-Black z Pelikanem Historic Blue w proporcjach ok 3:2. Mam jeden kałamarz takiej mieszanki bez dodatków i ostatnio dorobiłem jeszcze jeden, ale dolałem Astrę tak ok 10 % objętości. Wyszedł fajny, głęboki granat z przewagą ciemnoniebieskiego odcienia. Zalany jest nim Sheaffer, który pisze bardzo mokro z kreską M/B (podaje takie ilości atramentu, że żadne zapchanie mu nie grozi). To, co zauważyłem, to na ściankach naboju w miarę ubywania atramentu zostaje pigment wyraźnie z Astry, bo podobny jest na ściankach astrowego kałamarza. Aż przed chwilą sprawdziłem wykałaczką, czy wytrąca się w kałamarzu glutoplazma i nie zauważyłem takiego stanu skupienia. 

Z zakupionej partii jeden kałamarz był zupełnie wyschnięty. Z ciekawości nalałem do niego wody destylowanej zaraz po zakupie i zostawiłem, żeby odmókł. Oczywiście z czasem większość się rozpuściła w wodzie, ale pozostały jeszcze kawałki (dosłownie) zbrylonego atramentu. Następnie solidnie przetelepałem kałamarzem i za wyjątkiem jednej małej grudki wszystko ładnie się rozpuściło. Grudkę wyjąłem a reszta na dzisiaj wygląda tak, że nie potrafię wskazać, w którym kałamarzu był ten wyschnięty atrament.

Teraz po lekturze wpisu @norolim mieszanek z Astrą nie będę używał w piórach o słabszym przepływie. Chyba, że z czasem zobaczę, że nic złego się nie dzieje, to na pogłębienie jaśniejszego niebieskiego albo granatu, pewnie odważę się spróbować. Ogólnie mieszanka Hero z Pelikanem ma wyraźnie bardzo dobry przepływ, to niewielki dodatek Astry nie jest jakiś bardzo ryzykowny pod kątem przypchania pióra.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...