Jump to content

Parker kilka refleksji


Recommended Posts

Nie chcę tu robić konkurencji Panu Andrzejowi Tuziakowi, który jak to się mówi - zęby zjadł na Parkerach. Sam sprzedaję na bazarku Parkera i w sumie to mam zagwozdkę odnośnie jakości produktów tej firmy. Mam wrażenie, że oferta handlowa Parkera znacznie zaniżyła swoje loty i stała się ofertą budżetową, jeśli nie poniżej budżetową. Zgadzam się z @Syrius, że palce tu maczają Chiny i wiele modeli jest właśnie tam składanych. Ale dla mnie coś tu ogólnie nie "trybi". Firma ma niesamowite parcie na sklepy internetowe, empiki itp. Wszędzie, gdzie się okiem nie rzuci mamy wysyp Parkerów, jakby nie było innych producentów piór! Dla mnie osobiście to jest wielka ściema. Jak to możliwe, że doszło do takiej dominacji na rynku, produktów marnej klasy?? Nie chcę sobie w tym miejscu strzelać w kolano, bo sam wystawiam nowiutkiego IM-a, który nie wąchał atramentu i zależy mi, żeby ktoś to pióro nabył. Ono pewnie będzie pisać i zasychać (jak ktoś nie uszczelni skuwki), może ktoś mnie przeklnie, że klips szarpie kieszeń! Dostałem je (pióro) właśnie w prezencie od kogoś, kto pewnie bez znajomości tematu wziął był poszedł do sklepu wiedząc, że kocham pióra wieczne i trafił na... Parkera. A tam - Urbany, IM-y, ewentualnie Vectory lub Jottery. Czegoś innego nie uświadczysz. No może F-C gripp. Ogólnie lipa. I teraz sedno mojego "felietonu" - czy Parker w ogóle ma coś w ofercie godnego uwagi? Ktoś powie Duofold... Nie jestem przekonany. Miałem w ręce i współczesny Duofold to jakaś słaba alegoria dawnych, dobrych wyrobów. Przerobiłem też kilka Sonnetów. Miałem Metro ze stalówką rodowaną, złotą. Kiepsko to pisało, drapało i przerywało. A poza tym klasyka - ZASYCHAŁO! Parker z uporem maniaka wszędzie robi te swoje otwory wentylacyjne (...) w skuwkach. Jak nie pod klipsem, to na cap topie. Obłęd. Wzięło mnie dzisiaj na gorzkie żale, ale z łezką w oku wspominam starego, poczciwego Parker 51, ze złotą stalówką. To pióro było przewidywalne i nie do zdarcia. Dlaczego Parker zszedł na psy? Przepraszam za te moje dywagacje, ale może ktoś podzieli moje gorzkie żale.

Pozdrawiam Marcin

Link to comment
Share on other sites

Z jakiegoś niezrozumiałego powodu dla większości ludzi Parker jest pierwszą marką, która przychodzi na myśl kiedy mówią o piórze wiecznym. Może w Polsce to pokłosie popularności klonów P51? Może popularność ich długopisów, z Jotterem na czele? Trudno powiedzieć, dla mnie zawsze takim skojarzeniem był Pelikan.

Link to comment
Share on other sites

Ja też mam powody nie lubić Parkery. To jedno z moich wczesnych piór (Vector) który nie dość, że nie pisał, to jeszcze zalał mi piórnik przez pęknięty nabój. Uraz pozostał, ale napiszę coś w obronie: Rozebrałem dwa Vectory żeby zobaczyć jak są zbudowane. Ten otwór wentylacyjny ponoć wykonany po to, aby amerykańskie (a jakże, tak to tylko w USA) dzieci mogły oddychać po wepchnięciu sobie do gardła skuwki pióra, w żaden sposób nie powinien powodować wysychania pióra. Tam w środku jest plastikowy kapturek uszczelniający, a powietrze opływa go na zewnątrz. Ale to musi być poprawnie wykonane, a z tym jest problem. Dodatkowe spostrzeżenie jest takie, że to pióro jest genialną konstrukcją pod względem prostoty technologicznej, trzy odcinki rurki ze nierdzewnej stali połączone plastikowymi wkładkami! To nie kosztuje 80,-zł, po przecenie 50,-zł, nawet nie typowe 25,-zł, ale mniej niż 0,5$ i za tyle można je kupić na Ali. Inny Parker który testowałem (podarowałem❤️) to Sonnet 18K z ~1995r. Pióro absolutnie genialnie piszące, a także wspaniałe pod pozostałymi względami, no chyba, że ktoś nie lubi czarnego😆.

Link to comment
Share on other sites

11 minut temu, Klerk napisał:

Tam w środku jest plastikowy kapturek uszczelniający

A już w IM-ie ten kapturek uszczelniający ma 2 otwory + otwór w metalowej skuwce! I to jaki! Owalny i duży. Ukryty tuż pod klipsem. Nalewając wody do skuwki - natychmiast przecieknie. Nie wiem czy konstruktor w ogóle analizował problem zasychania atramentu.  Było to kiedyś opisane gdzieś na forum. Tyle innych producentów piór i pewnie takie rozwiązanie nie gości w ich modelach. A tu co rusz... W nowym Sonnecie wentylacja jest ukryta w cap topie. Jak weźmiesz w usta skuwkę to możesz gwizdać :) .

Link to comment
Share on other sites

@Rittel Bo Parkery to takie "dobra luksusowe z Pewexu". W latach 80. Parker był synonimem luksusu i archetypem tego, jak pióro powinno pisać i wyglądać. Czymś co warto dać w charakterze łapówki. Pelikany (przynajmniej na wschodniej prowincji) były zasadniczo nieosiągalne, jeśli ktoś nie miał kogoś po niemieckiej stronie granicy. Nie pamiętam, czy można było kupić Pelikana w Pewexie czy Baltonie. Paradoksalnie, atrament Pelikana był, obok Hero śmierdzącego plakatówką, dość powszechnie dostępny, choć sporo droższy.

Popularyzacji marki faktycznie mogły się przysłużyć też i chińskie klony, które w owym okresie były również chętnie nabywane. Wydarzyło się to jednak, jak sądzę, niejako przypadkiem. Pióro wieczne było kojarzone wówczas z piórem chińskim. Poza entuzjastami raczej nikt nie zwracał uwagi na takie detale jak branding czy różnica między oryginalnym 51, a Hero. Zwłaszcza, że te ostatnie były w tamtym okresie kojarzone z jakością (podobnie, jak wiele chińskich produktów). Owszem, były lepsze niż rodzime wynalazki (czy też Awtoruczka z ZSRR, która tez klonem 51 była), ale czy takie świetne? Myślę, że legenda wynikała raczej z braku materiału porównawczego.

Ja, na przełomie lat 80. i 90. uczyłem się pisać Hero 330. Pierwszego Vectora kupiłem sobie dopiero w I klasie liceum. Nieważne, że pisało się tym topornie, a plastikowe korpusy pękały w nich jak złe. Parker to był, Panie, Parker! I takie przeświadczenie pokutuje do dziś. Fun fact: ostatnio jeden z kolegów z pracy awansował i wszyscy dumali nad tym, co by mu tu kupić. Facet pisze piórem na co dzień, takim właśnie Hero sprzed lat, które jest tak sfatygowane, że stalówkę ma pod BARDZO DZIWNYM kątem. Zasugerowałem, że może by tak zrobić zrzutę na jakieś fajne pióro (gość nie jest specjalnie zorientowanym miłośnikiem konkretnej marki). Zasugerowałem nieśmiało Pelikana M200. Wszyscy przyklasnęli, po czym osoba umyślna kupiła mu...nowego Parkera 51 w wersji Core, bo "co Parker to Parker i jeszcze taniej wyszedł". Macie pytania? ;) 

Link to comment
Share on other sites

Posted (edited)
37 minut temu, Rittel napisał:

Z jakiegoś niezrozumiałego powodu dla większości ludzi Parker jest pierwszą marką, która przychodzi na myśl kiedy mówią o piórze wiecznym.

W tym jednym zdaniu zawarłeś puentę całej mojej tyrady o upadku tej marki. Może podobnie tu jest jak kiedyś z markami samochodów, większość kupowała i jeździła Volkswagenami ;) . Ale to akurat kiepskie porównanie, bo to były kiedyś dobre auta. Raczej chodziło mi o ich popularność.

Edited by Miecznik
Link to comment
Share on other sites

@Miecznik Analogia, o dziwo, całkiem zgrabna. VW to nadal nienajgorszy wybór pod warunkiem, że ma się kupę szmalu na doposażenie. W pracy przewinęło mi się wiele marek aut, głównie w wersji mocno podstawowej, i VW był z reguły najbiedniej wyposażonym autem w puli. Niezaprzeczalnym jego plusem było natomiast to, że dowiózł z punktu A do punktu B bez przesiadki na lawetę (co auta francuskie fundowały nam regularnie, mimo dużo wyższego komfortu). 

Link to comment
Share on other sites

@nilfein tak analizując to co napisałeś, mogę pokusić się o smutną refleksję, że taką mamy podaż piórową do jakiej nas przyzwyczajono, albo może raczej - na jaką sobie zapracowaliśmy. Faktycznie wzorce kulturowe mają tu znaczenie i kiedyś posiadanie Parkera było nobilitacją. Myślę, że firma wykorzystując to - weszła na rynek piórowy, który nawiasem mówiąc w obiegu oficjalnym nie ekskluzywnym - jest rynkiem niskobudżetowym. W tym kontekście zaniżono "loty" kontroli technicznej i ogólnie niezawodności. Firma jedzie na "marce" - podobnie jak nasz kiedyś rodzimy Zelmer czy Gerlach. Marka sprzedana, a ludzie i tak kupią, bo się nie znają... Smutne.

Link to comment
Share on other sites

21 minut temu, nilfein napisał:

Zasugerowałem, że może by tak zrobić zrzutę na jakieś fajne pióro (gość nie jest specjalnie zorientowanym miłośnikiem konkretnej marki). Zasugerowałem nieśmiało Pelikana M200. Wszyscy przyklasnęli, po czym osoba umyślna kupiła mu...nowego Parkera 51 w wersji Core, bo "co Parker to Parker i jeszcze taniej wyszedł". Macie pytania? ;) 

No właśnie tak to działa. Paradygmat mentalny. Parafrazując (młodsi czytelnicy pewnie będą zdumieni za co przepraszam) "Mówimy Partia, a w domyśle Lenin..." klasyka :)

Link to comment
Share on other sites

Posted (edited)

A podsumowując te moje rozważania, myślę, że jak z każdą ideą, przedmiotem itd... trzeba starać się samodzielnie dotrzeć do swoich wzorców piękna, funkcjonalności. Ludziska mówiąc kolokwialnie nie zawsze wiedzą co byłoby dla nich lepsze. Niestety gros ludzi idzie za tym co widzą we wszechogarniającej reklamie. Jeśli idą do Empiku i widzą w gablocie długopisy i pióra Parkera, to kupią. Jeśli czegoś nie napiszą na Interii to znaczy, że to nie istnieje. Zaś jeśli coś tam przeczytają, to z tym się nie dyskutuje. Prawda objawiona. Dobrze, że można wymienić poglądy. Miło mi się z Kolegami rozmawiało. Pozdrawiam i dobrej nocy. Marcin :) 

Edited by Miecznik
Link to comment
Share on other sites

Parkery były długo dobrymi pisadłami. Całą podstawówkę i część gimnazjum przepisałem Parkerami potem Watermana miałem. Teraz rzeczywiście zeszli na psy.

Pytasz dlaczego jesteśmy zalewani Parkerami w wielu sklepach?

Bo taki jest mechanizm w biznesie, a o kasę chodzi. Parker już wyrobił sobie markę, każdemu nie - pióromaniakowi kojarzy się jako ekskluzywny przybór piśmienniczy. Na podstawie tego, że ludzie najbardziej znają Parkera, więc jest to gwarant sprzedaży, wchodzą do sklepów. Dlatego właśnie są w sklepach. Bo wiedzą, że się sprzedadzą. Nie ważne, że to słabe pisadła. Ludzie myślą, że są dobre.

A dlaczego chłam? Tak pewnie wyszło z badań rynku, że najwięcej będzie zysku ze sprzedaży piór w pewnych nie za wysokich widełkach cenowych oraz że ludzie rzadko będą pisać piórami. Co najwyżej podpis lub wypełnić terminarz/kalendarz. Skoro cena sprzedaży ma być niewysoka, dostępna dla większości osób, ale jednak dająca poczucie ekskluzywności zwykłemu Kowalskiemu (np. 200 zł za pióro) to jak się zrobi tanio, to się więcej zarobi na tych 200 zł. A że kiepska jakość to nic, bo i tak ludzie piszą mało a do tego mają pewnie multum długopisów, z których przy tej małej ilości pisania też korzystają. Więc i tak nie zauważą, że pióro jest kiepskie.

Niestety nie robią piór w poczuciu misji, żeby dać radość z pisania. Robią je dla kasy.

Na rzecz Parkera działa też kontrast, że kiepski Parker za 200 zł i tak jest lepszy od długopisu za 5 zł.

Link to comment
Share on other sites

Jeśli chodzi o popularność Parkera w Polsce to proszę zwrócić uwagę, że po wojnie tak do lat chyba nawet siedemdziesiątych większość piór docierających do Polski pochodziła od rodzin głównie z USA, Kanady i UK, a w tych krajach Parker był w tym czasie numerem jeden tak pod względem dostępności jak i dobrej opinii. Pamiętajcie, że Parker w czasach świetności piór był najbardziej innowacyjną firmą z dobrym marketingiem. No i te lata procentują - jeżeli zapytamy kogoś o markę pióra to usłyszymy głównie dwie odpowiedzi: Parker i "chińskie".

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...