Jump to content

Zwiększenie przepływu w Platinum Preppy, Prefounte, Plaisir - poradnik


derywat
 Share

Recommended Posts

Podstawowe modele piór Platinum mają niezwykle korzystny stosunek jakości do ceny, dobre stalówki i są w miarę niezawodne. Nie wysychają miesiącami, nawet gdy się nimi nie pisze. Jedyną wadą jest dość słaby przepływ, przez co pióra piszą dość sucho. Dla mnie była to wada, przez którą używałem tych piór o wiele rzadziej, niż na to zasługują.
Na szczęście dla miłośników mokrej kreski, możliwe jest zwiększenie przepływu w tych piórach. Przy odrobinie wprawy można uzyskać bardzo powtarzalne efekty.

W sieci brakowało prostego poradnika, do którego mógłbym odsyłać pytających o zwiększenie przepływu, więc, przy okazji modyfikacji jednego z moich piór, postanowiłem udokumentować proces.

WAŻNE - jeśli się zdecydujesz na wykonanie tej modyfikacji, robisz to na własną odpowiedzialność. Nie daję żadnej gwarancji, że modyfikacja się uda. Nie biorę odpowiedzialności za uszkodzone pióra.

Modyfikacja może być wykonana w piórach Preppy, Prefounte, Plaisir i Small Meteor/Little Shooting Star, które mają dokładnie taką samą sekcję, spływak i stalówkę.

Sekcja wygląda tak:

o8rFhFY.jpg

Krok 1 - wyjęcie spływaka.

Łapię za stalówkę (można rękawiczką gumową jeśli ciężko chwycić) i wyjmuję ją do przodu. Stalówka wychodzi z sekcji wraz ze spływakiem (to ten patyczek), kolektor (te żeberka) zostaje w piórze. Kolektor nie jest demontowalny, nie próbujcie.

PVhRQ9B.jpg

Krok 2 - zdejmowanie stalówki ze spływaka.

Robię to taśmą klejącą, przeważnie działa, chociaż czasem trzeba spróbować dwa, trzy razy.
Naklejam płasko taśmę na górną płaszczyznę stalówki, jak na zdjęciu poniżej.

q8IlFVY.jpg

Zawijam dookoła, uważając, aby nie przykleić taśmy do spływaka i sklejam taśmę ze sobą na płasko, tworząc skrzydełko. Taśma powinna być przyklejona tylko do metalu. Najlepiej się trzyma, gdy do metalu jest przyklejona jak największą powierzchnią.

u1NISjK.jpg

Chwytam za powstałe z taśmy skrzydełko i delikatnie ciągnę do przodu. Stalówka powinna zejść. Ważne jest, aby nie ciągnąć na boki ani pod kątem.

sOSG14W.jpg

Tak wygląda stalówka zdjęta ze spływaka. Wzdłuż całego spływaka widoczny jest bardzo cienki kanał. To właśnie ten kanał poszerzam.

K2ZYXp4.jpg

Krok 3 - narzędzie.

Do poszerzenia kanału potrzebne jest odpowiednie ostrze. Optymalne jest cienkie, w postaci klina, niezbyt ostre. Tym razem użyłem Victorinox. Naostrzony, ale nie na brzytwę (fabrycznie nowy może być za ostry), z idealnym czubkiem ostrza. Można też użyć nożyka do tapet, skalpela itd, ale wcześniej warto trochę stępić ostrze krojąc np. karton.

IplESXp.jpg

Krok 4 - poszerzanie kanału.

Kanał należy poszerzyć na całej długości, także pod stalówką. Robię to przesuwając czubkiem ostrza wzdłuż kanału. Ważne, aby przy tej czynności rozpychać plastik na boki a nie skrobać i kaleczyć. Nie trzeba wiele, aby pióro nie pisało sucho wystarczy poszerzyć kanał o ok 1/3 pierwotnej szerokości. Jeśli nie wiesz ile, lepiej poszerzyć mniej i ewentualnie później powtórzyć całą operację. Spływak ma segmenty o różnej średnicy, każdy z segmentów poszerzam osobno. 

ztMagXG.jpg

Krok 5 - usunięcie paprochów z kanału.

Przy poszerzaniu do kanału dostaną się zanieczyszczenia. Część to tworzywo, które, pomimo ostrożności, się zdrapało, część to kurz, który się akurat dostał pod ostrze. Kanał po poszerzaniu wygląda u mnie jak na zdjęciu poniżej. Zazwyczaj wystarczy przemyć wodą i paprochy wyjdą. Jeśli jakiś paproch powstał przez zeskrobanie plastiku, może być konieczne delikatne usunięcie go nożem.

pXpWO7L.jpg

Krok 6 - opcjonalnie - poszerzenie szczeliny w stalówce.

Nie trzeba wiele, przeciągam po prostu blaszkę mosiężną w szczelinie i wystarczy.

PiFdX2j.jpg

Po tym zabiegu stalówka prawie nie różni się od stanu przed.

7mlRNXQ.jpg

Krok 7 - złożenie i test.

Złożenie przebiega w odwrotnej kolejności do demontażu.
Najpierw zakładam stalówkę na spływak. Wchodzi łatwo, wystarczy chwycić palcami, nasadzić na spływak i dopchnąć do oporu.
Następnie spływak wprowadzam do sekcji i dopycham do oporu.

Pióro jest gotowe do sprawdzenia przepływu. Dajcie czas na zapełnienie się kolektora atramentem. Suchy kolektor może powodować mniejszy przepływ aż się nie napełni do ok 1/3 albo połowy. Stalówkę ze spływakiem można wyjmować z pióra w dowolnym momencie, nabój i atrament w piórze nie przeszkadza w tym. 

 

Odważnym, którzy się zdecydują na tę modyfikację, życzę powodzenia.

 

Edited by derywat
Link to comment
Share on other sites

Przydatna instrukcja. Fakt, Platinum wygrywa w tej kategorii cenowej pod względem jakości. Mi jakoś nigdy nie zależało na większym przepływie akurat przy tym piórze. Wręcz przeciwnie, sucha stalówka doskonale sprawdza się na beznadziejnym papierze. Sam wciąż używam Preppy, nie chce się skubane popsuć ani zgubić :D Nawet klips po 5 latach mi jeszcze nie odpadł...

Link to comment
Share on other sites

@ddntp Też mam jedno, ef, celowo pozostawione suche, ale Mki wolę bardziej mokre. Czasem aż żal patrzeć jak blado wypadają calkiem niezłe atramenty w tych piórach. W moich Preppy z czasem skuwki się zamykają coraz luźniej, więc miałem powód do zmiany kilku na dużo ładniejsze Prefounte. 

Link to comment
Share on other sites

Używałem kilka Preppy 0.3 i wszystkie miały suche stalówki, zalałem niedawno Plaisir z taką stalówką Pelikanem Edelstein Tanzanite i okazało się, że stalówka jak raczej mokra. Widać cieniowanie atramentu. Trochę mnie kusi Prefounde ale chyba sobie odpuszczę i kupie ten wynalazek Platinum z chowaną stalówką jak w Pilot Capless, nie mogę sobie teraz nazwy tego pióra przypomnieć. 

Doskonale pisze mi się suchym Preppy zalanym Noodler’s Lexington Gray, zupełnie jak ołówkiem. Nawet nie zauważyłem, że ten atrament mocno strzępi, dopiero ktoś na forum mi to uświadomił. Przy suchej stalówce tego nie widać.

Link to comment
Share on other sites

7 godzin temu, TopikSH napisał:

okazało się, że stalówka jak raczej mokra. Widać cieniowanie atramentu.

Czasem się trafi bardziej mokre, dużo zależy od atramentu. Po zwiększeniu przepływu można uzyskać mokrą kreskę nawet z atramentami, które w tych piórach mają problemez przepływem.

Curidas sobie odpuściłem, zbyt gruby korpus i zbyt plastikowe.

Procyon jest niezły i pisze mokro, ale cenę ma trochę zbyt wysoką. Gdyby nie to, zamiast Prefounte używał bym Procyon w różnych kolorach, a tak mam tylko jeden. Mogę potwierdzić, że też nie zasycha miesiącami.

Link to comment
Share on other sites

3 godziny temu, derywat napisał:

Czasem się trafi bardziej mokre, dużo zależy od atramentu.

Też podejrzewam, że to efekt użycia Pelikanem Edelstein Tanzanite. 

A co Curdiasa decyzje zakupu odłożyłem do czasu jak się sytuacja unormuje i będą łatwiej dostępne.

Link to comment
Share on other sites

22 godziny temu, derywat napisał:

Kolektor nie jest demontowalny, nie próbujcie.

Owszem jest demontowalny. Ale trzeba mieć narzędzie proste. Wystarczy gruby spinacz biurowy (z tych największych). Wyginamy cęgami koniec drutu ok. 2 mm pod kątem prostym. Takim haczykiem można wyjąć kolektor. Łatwe to nie jest. Haczyk należy delikatnie wepchnąć do końca otworu (po wyjęciu stalówki ze spływakiem oczywiście). Uwaga! Kolektor ma przy końcu, od strony korpusu zatrzask, po pokonaniu tego oporu jest nasz. Można go wypłukać w ciepłej wodzie. Montaż odwrotny jest dużo łatwiejszy. Wsuwamy go do sekcji i na końcu pokonujemy opór "klik" i voilà :) Powodzenia.

Edited by Pablo
Link to comment
Share on other sites

Mam lepszy pomysl na poprawe przeplywu atramentu i jest to rozwiazanie dla wszytkich pior. Ja przeplukuje splywak i stalowke mieszanka 50/50 octu spirytusowego i plynu odkamieniajacego armature. Nie wyplukuje tego plynu woda tylko odsaczam recznikiem papierowym. Strumien atramentu dostaje natychmiastowego kopa.
Odkrylem ta metode zaraz po tym jak zauwazylem, ze zaladowanie piora innym atramentem mocno zmiejsza splyw. Wniosek byl oczywisty - lepkosc nie szerokosc kanalika sie zmienila.
Dodam, ze nie trzeba zadnego odmaczania, te wszystkie ilustrowane nawet instrukcje jak czyscic pioro... Witki czasem opadaja jak sobie czlowiek pomysli ilu chemikow co roku opuszcza uczelnie a piora nie ma kto ogarnac w 5 min :)

Link to comment
Share on other sites

Leje dobrze tak dlugo az znowu nie zmienisz Ph lub nie doprowadzisz do reakcji chemicznej miedzy skladnikami roznych atramentow. To sa male stezenia dzialajace na pioro przez krotki czas, po wszystkim odsaczasz i zalewasz atramentem tak czy owak.

Sprawdzalem, sam plyn do okamieniania tez dziala, ale z odrobinka octu jeszcze spektakularniejszy efekt.

Swojego najstarszego Pardera Duofolda uzywalem bez zadnego plukania przez ponad 18 lat codziennie. Wystarczy nic nie zmieniac i pioro staje sie wieczne :)

 

Link to comment
Share on other sites

Zapomnilem dodac, ze wycieranie stalowek husteczkami higienicznymi, ktore nasaczane sa dzis oleistymi substancjami takze psuje splyw atramentu. Warto zaopatrzyc sie w czysty/wolny od "ulepszaczy" material jak wspomniane reczniki papierowe.

Link to comment
Share on other sites

5 godzin temu, Pursat napisał:

Pamietajcie, ze kazde kolejne rozebranie sekcji wnosi luzy, ktore trudno cofnac, a ktore psuja pioro, zaklocaja przeplyw bo splywak nie przylega dostalowki, itp.

W tych platinum spływak jest tak zbudowany, że wyciąganie mu nie szkodzi. Stalówka jest nasadzana na spływak, jak w Lamy, i wytrzymuje wielokrotne zdejmowanie bez szkody.

5 godzin temu, Pursat napisał:

Leje dobrze tak dlugo az znowu nie zmienisz Ph lub nie doprowadzisz do reakcji chemicznej miedzy skladnikami roznych atramentow.

Wolę rozwiązanie stałe - modyfikuję raz i używam aż pióro się nie rozsypie. Te tanie modele Platinum zdecydowanie nie są wieczne, choć dzielnie zniosą nawet ciężkie warunki.

5 godzin temu, Pursat napisał:

Swojego najstarszego Pardera Duofolda uzywalem bez zadnego plukania przez ponad 18 lat codziennie. Wystarczy nic nie zmieniac i pioro staje sie wieczne :)

Akurat lubię zmieniać atramenty za każdym razem gdy wipiszę. Najczęściej zmieniam wtedy pióro na inne. To, w którym atrament się skończył wędruje dokładnie wymyte do szuflady. Te tanie platinum używam trochę inaczej - mam dwa lub trzy zalane miesiącami różnymi kolorami i używam ich do oznaczeń na dokumentacji. Ale w nich też zmieniam kolor atramentu gdy się skończy. "Nic nie zmieniać" najwidoczniej nie jest dla mnie.

Link to comment
Share on other sites

6 godzin temu, Pursat napisał:

Zapomnilem dodac, ze wycieranie stalowek husteczkami higienicznymi, ktore nasaczane sa dzis oleistymi substancjami takze psuje splyw atramentu. Warto zaopatrzyc sie w czysty/wolny od "ulepszaczy" material jak wspomniane reczniki papierowe.

W tym świetle, to tak często polecane tu maczanki sekcji i spływaka w wodzie z dodatkiem płynu do zmywania, też mi się wydają bez sensu. A to dlatego, że płyny do naczyń mają lanolinę chroniącą skórę dłoni przed wysuszeniem. Sądzę, że pozostaje ta cienka powłoczka (film) na spływaku i stalówce.

Link to comment
Share on other sites

30 minut temu, Pablo napisał:

Sądzę, że pozostaje ta cienka powłoczka (film) na spływaku i stalówce.

Nie znam się na tym ale byłbym bardzo zdziwiony gdyby tak było. Gdyby płyn do naczyń łatwo by się wodą nie spłukiwał byłoby to widać na szklanych naczyniach i psułoby smak potraw. Płyn do mycia naczyń działa odłuszczająco a nie natłuszczająco dodatkowo zmniejsza napięcie powierzchniowe wody co raczej ułatwia wnikanie w kanaliki.

Link to comment
Share on other sites

@Pursat, jeśli dobrze zrozumiałem, to jest to rozwiązanie krótkotrwałe, do tego wymaga, aby co chwila wyciągać spływak i go nasączać chemią. Nie dla mnie taki sposób. Ponadto, jak derywat, często zmieniam atramenty. Jak stary jest Twój Duofold? Przedwojenny, z ebonitowym spływakiem? Czy ze współczesnych, z plastikowym? O ebonitowe zresztą niepotrzebnie pytałem, bo te nie wymagają poprawek (poszerza się ewentualnie szczelinkę stalówki - i to jest najlepsza metoda poprawy przepływu, niestety skutkuje większym lub mniejszym poszerzeniem linii).

9 godzin temu, Pablo napisał:

tak często polecane tu maczanki sekcji i spływaka w wodzie z dodatkiem płynu do zmywania, też mi się wydają bez sensu.

Nie zauważyłem, żeby tu często polecano płyn do "zwykłego" mycia piór, zaleca się po prostu wodę. Co innego mycie nowego pióra, przed pierwszym jego użyciem. W takich przypadkach powszechnie, nie tylko tutaj, zaleca się wodę z płynem do mycia naczyń (sam polecałem i będę polecać), bo zwyczajnie działa i poprawia przepływ, wypłukując smary/oleje produkcyjne.

Link to comment
Share on other sites

2 godziny temu, tom_ek napisał:

zaleca się wodę z płynem do mycia naczyń

No właśnie o tym piszę. Co za różnica w którym okresie życia wykąpiesz pióro w lanolinie - czy zaraz po kupnie, czy w trakcie eksploatacji? http://www.opinie.senior.pl/Ludwik-Plus-plyn-do-mycia-naczyn-z-aloesem-i-lanolina,400.html

Efekt będzie podobny. Kiedyś walczyłem w ten sposób z Kaweco Brass. Już snułem teorie spiskowe, że powodem przerywania pisania był atrament Waterman Havana. Powtórnie wykąpałem spływak w zalecanym roztworze i było to samo z nowym atramentem. Ostatecznie radykalnie podszedłem do zagadnienia i w ruch poszła benzyna ekstrakcyjna i dopiero problem odszedł. Niech się tu wypowie ktoś z forum (a nie brak takich) co dobrze zna się na chemii, w kontekście zmiany napięcia powierzchniowego cieczy po kontakcie z lanoliną. Bowiem od wielu lat do płynów zmywających naczynia dodaje się uszlachetniacze.  Podobnie jest z acetonem do zmywania lakieru do paznokci. Już nie można nim odtłuszczać metalu przed malowaniem, bo ma substancje "chroniące" paznokcie.

Zatem z tym "polecaniem" mycia w roztworze płynu z wodą - to bym się zastanowił, w moim przypadku okazało się to lisią przysługą.

Edited by Pablo
Link to comment
Share on other sites

A tu tak tytułem suplementu tego co napisałem powyżej: "Lanolinawosk zwierzęcy otrzymywany podczas czyszczenia wełny owczej (tzw. "tłuszczopotem owczym"). Stanowi mieszaninę estrów kwasów tłuszczowych ze sterolami (m.in. z cholesterolem). Oczyszczony i odwodniony wosk nosi nazwę lanoliny bezwodnej (Lanolinum anhydricum). Lanolina uwodniona (Lanolinum hydricum) zawiera 25-28% wody. "

Naczynia umyte takim płynem z dodatkiem lanoliny - owszem będą błyszczeć. I o to chodzi. Ale kondycja stalówki pokryta woskiem, nawet w minimalnych ilościach nie będzie się z tego cieszyć :) I tu możemy się spierać dla zasady, że: "u mnie to działa" i, że "ja tego nie zauważyłem". Ale pewnie kilka osób zauważyło i nie skojarzyło przyczyny ze skutkiem. Osobiście tak miałem i po wielu dniach doszedłem do rozumu skąd wziął się problem w nowym piórze, które zgodnie z "radami" poddałem kąpieli po kupnie. Ale mądry Polak po szkodzie. Na pewno nie będę doradzać tego typu eksperymentów, będę odradzać. Za to przychylam się do tego octu 50/50. To jest sensowne.

Link to comment
Share on other sites

Otóż różnica jest zasadnicza. Jak pisałem, na nowych spływakach, tzw. housingach i konwerterach są pozostałości smarów produkcyjnych, które częstokroć wpływają negatywnie na przepływ. Porządne, parogodzinne (a jeszcze lepiej całonocne) wymoczenie tych elementów w wodzie z płynem usuwa owe smary. Wszystkie bez wyjątku nowe pióra w ten sposób traktowałem, w dziewięciu na dziesięć przypadków po płukaniu w wodzie unosiły się większe lub mniejsze farfocle podobne do krochmalu. Dlatego, co chyba oczywiste, w dalszych okresach życia pióra, już po usunięciu smarów, takich płukanek stosować nie trzeba.

PS. W składzie swojego płynu do mycia naczyń lanoliny nie stwierdziłem.

Link to comment
Share on other sites

1 godzinę temu, tom_ek napisał:

PS 2. Więc może zamiast odradzać płyny do mycia w ogóle, należy odradzać te z lanoliną.

To mi wygląda na rozsądne podejście, ale też jestem ciekaw opinii jakiegoś chemika.

1 godzinę temu, Pablo napisał:

Ostatecznie radykalnie podszedłem do zagadnienia i w ruch poszła benzyna ekstrakcyjna i dopiero problem odszedł.

To fatalna porada, ta z octem też brzmi nie najlepiej. Twoje pióro widać nie ma elementów, którym takie płyny mogą zaszkodzić ale inne pióra można w ten sposób zniszczyć. 

Zwłaszcza uważałbym z benzyną, krótki kontakt z metalowymi czy ebonitowymi elementami nie będzie problemem ale inne tworzywa mogą tego nie przetrwać.

PS. Sprawdziłem i mój płyn też nie ma lanoliny :) Mam też myjkę ultradźwiękową, która daje radę nawet w ciężkich przypadkach ale tak jak napisał @tom_ekw przypadków nowych piór przypadkowo zabrudzonych jakimiś smarami płyn jest chyba najlepszym środkiem. 

Link to comment
Share on other sites

Ale trzepania piany, nic sie tu nie zmienilo. W modzie wciaz pilowanie stalowek gumkami polerskimi, rzniecie splywakow, zakamieniona kranowka i bicie piany.
Ocet zly bo? Bo tak i juz, w koncu PIS przy wladzy, wiec tak i juz w modzie. Do salatki nie boisz sie go dodac? Bo? Nie wypala dziur w niczym? Nie truje? Plomb nie wyciaga z zebow?
Ilu zaliczylo poprawe przeplywu po przeplukaniu kranowa z plynem do mycia naczyn? Raczka w gore. Ilu sprobowalo choc na sekunde zanuzyc choc czubeczek stalowki w czyms jak plyn do odkamieniania i/lub occie? Spronuj choc jeden z drugim nim zanegujecie - bo nie i juz bezrefleksyjnie.
Jak juz nie masz nic do powiedzenia, ale parcie na zabieranie glosu to jeszcze boldem i na czerwono? Witki opadaja jak przy tych poradach o moczeniu piora pol dnia nie wiedziec po co w roztworze plynu do mysia naczyn.
Topik, czytaj uwazniej co chcesz skomentowac. Kolega Pablo napisal co zrobil, nie radzi Ci tego robic. Wiedzie Cie do wnioskow, przed ktorymi sie bronisz bo logika zla jest z jakiegos powodu...
Jeszcze raz sprobuje do krnabrnych umyslow dotrzec krok po kroku:

1. Dobre pioro pisze 18 lat jak marzenie bez kombinowania, karmienia sie obsesjami o koniecznosci plukania, lewatywy, po prostu pisze
2. Jaki urokliwy jest Quink wiedza juz chyba wszyscy, ktorzy sprobowali czegos innego, bo wszysko chyba ma lepsza saturacje i kolory, wiec nabijam pioro dla odmiany innym atramentem
3. Splyw atramentu dramatycznie siada, czar prysl, ale nie bylo rozbierania, grzebania, giecia ni ciecia niczego, wlaczylem logike
4. Plukanie woda nic nie zmiania bo powierzchnia elementow transportujacych atrament do ziarna pokryla sie nalotem z reakcji chemicznej
5. Zaciagam wiec plyn do odkamieniania (do domowego uzytku), odsaczam go do sucha i nabijam atrementem
6. Pioro pisze znow jak fabryka dala, kolejne ladowanie takim samym atramentem juz nic nie zmienia, pisze i pisze
7. Powtarzam eksperyment, laduje inne atramenty, zaciach, plukanie woda, plynem do mycia naczyn, tylko wyciora od karabinu nie wtykalem bo za duzy na oko
8. Probuje ocet, to samo - dziala
9. Poprawiam czynnik mieszajac ocet z plynem do odkamieniania - efekt w sekundy, pioro pisze i wbrew nie wiedziec skad wyciagnietemu przez trzepaczy piany wnioskowi nie przez chwile tylko po chwili i trwale

Czy ktos sie pogubil? Prosze sie nie wstydzic, podniesc raczke, albo napisac na priv, pomoge zrozumiec nawet sarkazm.

Edited by Pursat
Link to comment
Share on other sites

19 minut temu, Pursat napisał:

Dobre pioro pisze 18 lat jak marzenie bez kombinowania

W tym wątku piszę o tanich modelach Platinum, które fabrycznie piszą z reguły sucho. Gdyby były wystarczająco mokre, ta modyfikacja by nie była konieczna. Nie piszę o piórach, które pisały mokro i przestały z jakiegoś powodu. 

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...