Skocz do zawartości

Polecane posty

Dość długo zastanawiałem się, czy pisać recenzję pióra, które nie jest już produkowane i dostępne na rynku jako nowe. Pomyślałem jednak, że wiele osób czasem ma ochotę na zakup starego pióra, ale waha się z podjęciem decyzji nie wiedząc czego ma się po nim spodziewać tym bardziej, że na zwroty lub "przymierzenie się" przed zakupem nie ma co liczyć. A w związku z tym, że sam miałem takie dylematy, postanowiłem ją napisać mając nadzieję, że komuś pomoże w podjęciu tej niełatwej decyzji.
Od zawsze byłem "fanem" piór Pelikan pomimo, że nie dane mi było być właścicielem jakiegoś wyjątkowego egzemplarza tej marki. Wiem, że są inne, droższe, pewnie nawet bardziej prestiżowe marki, ale dla mnie to właśnie Pelikan jest tym "naj". Jednak zawsze było coś ważniejsze od zakupu pióra, a że nie jestem kolekcjonerem piór, to ten zakup schodził przeważnie na drugi plan.  Nadszedł w końcu czas, żeby zmienić ten stan. Kryteria były dość proste: Pelikan, tłoczkowy system napełniania atramentu, kolor czarny z zielonym okienkiem. Pierwszym wyborem było M200. Pióro wygląda świetnie, przyzwoicie wykonane, pisze również bardzo przyjemnie no i dostępne "od ręki". I już byłem zdecydowany, ale przypomniałem sobie opowieści o magii starych stalówek, a w związku z tym, że bardzo lubię pisać stalówkami które różnicują grubość linii, to pomyślałem, iż może warto spróbować połączyć to w jeden zakup - Pelikan wyposażony w starego flexa. Z racji tego, że najbardziej podobają mi się pióra w kształcie cygara wybór był dość oczywisty - 400NN lub 140. Po przejrzeniu ogłoszeń również tych archiwalnych wyszło na to, że 400NN dość rzedko występuje w tym zestawieniu kolorów, a bardziej dostępny jest 140. Po dość długich poszukiwaniach w końcu udało się namierzyć wymarzonego ptaszora i dzięki forumowemu koledze @MarcinEck czarna 140-tka była moja. No oczywiście nie od razu, ponieważ musiała jeszcze do mnie dotrzeć, a oczekiwanie było przepełnione niepewnością - jak będzie pisała, czy będzie bardzo zniszczona, co z tą stalówką? W końcu nastał ten dzień, kiedy dotarło. Pierwsze wrażenie - wow!!! Drugie, trzecie i kolejne - wow, wow wow!!! 

50e2d729cffc5593.jpg53096e14559b83e0.jpg

Pióro jest po prostu piękne i pomimo swojego wieku (60-70 lat) w nienagannym stanie, wręcz trudno uwierzyć, że ma tyle lat. Kolor głębokiej czerni, który sprawia, że pióro wygląda bardzo dostojnie. W sieci można odnaleźć informację, że pióro zrobione jest z plastiku, ale co to jest za plastik! Twardy, niemal kamienny, nie łapiący rys, który sprawia, że to raczej niewielkie, bo zaledwie 12,5cm pióro wygląda, jakby było zrobione z marmuru i jedynie jego niewielka waga (14 gram) zdradza, że to jednak nie jest marmur.

ec6c48cf7070a300.jpg

Pomimo niewielkich gabarytów spokojnie można nim pisać również bez skuwki, nawet przy moich dość dużych dłoniach nie sprawiało mi to żadnych problemów. Ale jeśli ktoś uznałby, że jest jednak za krótkie, to może założyć skuwkę na korpus i ma w pełni wymiarowe pióro ;)Pozostając przy wyglądzie nie sposób nie wspomnieć o okienku podglądu atramentu. Pomimo zaawansowanego wieku pióra, okienko jest krystalicznie czyste o pięknym zielnym kolorze, który świetnie komponuje się z czernią korpus. Przyjemnie jest patrzeć jak przelewa się przez nie atrament, zwłaszcza jak jest to pelikanowski Topaz Edelstein ;).

ee04be3f2ea9d965.jpg

Pióro ma pozłacany pierścień na skraju skuwki, na którym umieszczony jest grawer "Pelikan 140" i "Germany", oraz pozłacany klips w kształcie dziobu pelikana, charakterystyczny dla piór tej marki. Wszystkie złocenia są w doskonałym stanie, co jest wręcz niewiarygodne zważywszy na wiek pióra. Najwyraźniej pióra Pelikana  z tamtych lat miały dość grubą powłokę złoceń, ponieważ przeglądając wiele ogłoszeń w ostatnim czasie w zasadzie nie widziałem pióra vintage tej marki, które miałoby wytarte złocenia - jednak może to być zwykły przypadek, a ja poprostu miałem szczęście, z czego bardzo się cieszę :)

656af217d4317bc8.jpg

Na szczycie skuwki znajduje się poprzednie logo Pelikana, czyli tytułowy ptaszor z dwójką piskląt. Logo jest czarne, bez farby, ale w internecie można znaleźć egzemplarze 140-tki z logo w kolorze zielonym. Trudno mi ocenić, czy w moim zawsze było czarne, czy to jednak zasługa upływającego czasu.

f70a052a71004f9d.jpg

Skuwka jest nakręcania na korpus, a gwint jest bezszelestny i trzyma pewnie. Wykonanie 3/4 obrotu, oddziela skuwkę od pióra, dzięki czemu nie trzeba kręcić w nieskończoność i wystarczy jeden ruch aby mieć pióro gotowe do pisania. Korpus jest dość "uniwersalnej" średnicy i powinien pasować większości użytkowników. Sekcja jest profilowana z lekkim rozszerzeniem od strony stalówki, dzięki czemu palce bardzo pewnie opierają się na niej i nie ma możliwości, żeby zsuwały się w dół do stalówki. Spływak ma żłobienia wzdłóżnie, charakterystycznie dla piór Pelikana z tego okresu. 

5785488d4b2751a5.jpg

Ten model Pelikana napełniany jest atramentem za pomocą systemu tłoczka, który działa doskonale, ale przypuszczam, że to również zasługa Marcina ;). Pokrętło tłoczka jest zaokrąglone na końcu, a jego średnica jest wyraźnie mniejszej od korpusu i bardzo ładnie współgra z kształtem pióra. Połączenie s korpusem jest perfekcyjnie - jest idealnie w osi, nie ma żadnych szczelin czy nierówności. 

ee8a5389ee13b065.jpg

Korpus mieści sporo atramentu, a wspomiane wcześniej okienko podglądu poziomu atramentu pozwala na bieżąco śledzić jego ilość i za wczasu zareagować na jego niedobór, co jest niewątpliwą przewagą nad piórami zasilanymi wkładem lub konwerterem (no może poza Lamy Safari ;)). W końcu dotarliśmy do stalówki, która jest wisienką na torcie. Złota 14C 585 w rozmiarze i budowie oznaczonej jako KF - takie właśnie napisy umieszczone są na stalówce w towarzystwie logo Pelikana.

fdb4b7ba42fd27cb.jpg

I chociaż nie jest to flex o którym pierwotnie myślałem, to jednak pozwala na bardzo wyraźne różnicowanie linii. Startuje trochę poniżej F, a kończy gdzieś w okolicy BB lub nawet 3B. I choć nie jestem żadnym znawcą piór, to moim zdaniem jest dokładnie tak, jak mówią miłośnicy starych piór - te stalówki są naprawde wyjątkowe. Nie spotkałem takiej stalówki we współczesnym piórze (chociaż muszę przyznać, że nie miałem doczynienia ze złotymi stalówkami w piórach o wartości kilku tysięcy). Ona zachowuje się niemal jak żywy organizm, reagując na każdą, nawet subtelną zmianę nacisku, czy zmianę położenia pióra. Oczywiście nie ma mowy o żadnym przerywaniu, opóźnionym starcie, czy suchści. Pióro kreśli piękne dość mokre linie precyzyjnie podając tyle atramentu ile jest potrzebne w danym momencie, niezależnie czy piszemy wolno, czy szybko oraz czy linia jest pisana przez muśnięcie papieru, czy w zwiększonym docisku kreśli akurat chorągiewkę w ósemce. Stalówka przemieszcza się po papierze z lekkim szumem nie stawiając w zasadzie żadnego oporu niezależnie od kierunku. Zjawisko drapania papieru jest jej zupełnie obce. Wystarczy przyłożyć irydowy czubek do papieru, a atrament natychmiast przypieczętuje ten moment pozostawiając na papierze znak. Następnie możemy kreślić linie o dowolnym kształcie, a stalówka, niczym wytrawna tancerka ani przez chwilę nie będzie narzucać nam kierunku. Stalówkę wraz ze spływakiem można bez problemu wykręcić z sekcji, dzięki czemu w razie potrzeby możemy bardzo dokładnie umyć wszystkie elementy pióra.

36377702cdf1959b.jpg

Podsumowując, ja jestem zachwycony tym piórem i zaskoczony jego stanem pomimo upływu tylu lat. Myślę, że wpływ na to miał nie tylko sposób jego użytkowania, ale również to w jaki podchodzono do wyrobów w tamtym okresie - jakość nie ilość. Według informacji które można znaleźć w sieci czarna wersja była produkowana w latach 1952-65. Pióro pięknie się prezentuje, choć nie wszystkim przypadnie do gustu jego cygarowaty kształt, jak również niewielkie rozmiary. Jakość wykonania i użytych materiałów  jest na bardzo dobrym poziomie, co jest miłym zakoczeniem gdy ma się świadomość, że maszyny używane w przemyśle w tamtym okresie był nierzadko mniej precyzyjne od dzisiejszych amatorskich posiadanych w przydomowych warsztatach. Nie ma żadnych "nadlewek" powstałych w miejscu łączenia elementów z dwóch połówek, co nierzadko można zaobserwować w obecnie produkowanych piórach (choćby na sekcji M200 o czy wspominali forumowicze). Jedynym elementem, który można byłoby poprawić jest pierścień klipsa, za pomocą którego mocowany jest do skuwki. Jego boczna powierzchnia, widoczna pomiędzy korpusem skuwki a jej zakończeniem na szczycie, jest poddana mniej dokładnej obróbce niż pierścień z napisem "Pelikan 140". Poza tym jego średnica jest minimalnie większ niż skuwki w tym miejscu, przez co nieco wystaje, choć różnica jest minimalna. Nie rzuca się to spacjalnie w oczy, bo pierścień ten jest cienki, ale można było zrobić go precyzyjniej.

939533c26bf2789d.jpg

Zdaję sobie sprawę, że czytając tą wypowiedź można odnieść wrażenie, że ma ona niewiele wspólnego z obiektywizmem, ale bardzo się starałem ;) Jednak ten mały czarny Pelikan 140 wywarł na mnie tak duże wrażenie, że postanowiłem zrobić mu jakieś godne gniazdko, w którym mógłby dumnie prezentować swoje wdzięki. Więc wziąłem kawałek dębowej deski, kilka narzędzi, poświęciłem "trochę" wolnego czasu, a efekty moich zmagań widoczne są na załączonych zdjęciach.

39c86a8cdbc2a994.jpg

Mam nadzieję, że Was nie zanudziłem, a bardziej doświadczonych kolegów proszę o ewentualne korekty, jeśli jakaś informacja okazała by się nie do końca trafna.

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bardzo dziękuję za miłe słowa kolegi @Ice, słowa nie zawsze chyba w pełni zasłużone. Ale cieszę się ogromnie Twoją radością. Cieszę się też, że ta doskonała opinia bardzo ładnie, szczegółowo i obszernie opisuje zalety również i mojego ulubionego modelu pióra...

Natomiast co do écritoire'a zrobionego przez kolegę @Ice mam tylko trzy słowa, jedno po angielsku, drugie po francusku, trzecie po włosku  :

1. WOW !

2. Chapeaux !

3. Bravissimo !

Chciałbym również poprosić autora o zezwolenie na opublikowanie zajęcia tego przedmiotu na innych, obcojęzycznych, forach piórowych, oczywiście ze wskazaniem autora i zastrzeżeniem copyrightów...

 

Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Ja również dziękuję za miłe słowa. Trochę miałem wątpliwości, czy z moim brakiem doświadczenia z piórami tej marki uda mi się napisać obiektywnie o tym piórze. Co do écritoire'a powstał tylko po to, żeby ładnie wyeksponować pióro na półce w mieszkaniu. Trochę szkoda trzymać je w zamknięciu, a w otwartym pudełku na pióra będzie dziwnie wyglądać, poza tym w tych trudnych czasach to była "chwila" relaksu, której chyba wszystkim teraz potrzeba ;)

Edytowano przez Ice
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Właściwie, to obawiam się, że pióroza może się jeszcze bardziej rozwinąć, ale w wersji vintage, co dla portfela  będzie chyba dotkliwsze ;) (nie wspominając o 400NN, to coraz częściej spoglądam w stronę pasiastego Vacumatic). Ale fakt, że ta 140 chyba zawsze będzie tą "naj". 

Edytowano przez Ice
Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Pióroza Ci się kolego @Ice rozwija całkiem mocno :-). Może niewielkie, ale jednak pokrzepiające, słowa pocieszenia: tak naprawdę to Pelikany vintage'owe są tańsze od analogicznych współczesnych - popatrz proszę na cenę nowego Pelikana M400 w dowolnym sklepie i porównaj ją z ceną przeciętnego Pelikana 400 lub 400NN na rynku wtórnym. Przy czym współczesne Pelikany mają dobrą stalówkę, i owszem, nie da się nic złego o nich powiedzieć, ale.... te z lat 50., 60., a nawet 80. mają stalówki znakomite, niektórzy twierdzą że genialne, ale w każdym razie niedoścignionej obecnie jakości....

A Pelikan 140 jest jak nie przymierzając ukochany pluszowy miś z czasów dzieciństwa, albo najulubieńszy Matchbox...  Po prostu teraz już, panie dziejku, takich nie robią... :-)

Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, heyahero napisał:

To jest bardziej zaraźliwe niż covid!

Wirus informacyjny na komputery białkowe, bezkontaktowo zmienia połączenia w mózgu. Bez szans na zabezpieczenie się inaczej niż poprzez całkowitą deprywację sensoryczną. ;) 

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Całe szczęście, że u mnie takie "choroby" rozwijają się dwubiegunowo, czyli jak w tym przypadku najpierw było pióro, później przychodzi czas na coś co mogę dodać "od siebie" czyli np. taka podstawka, i to na jakiś czas na tyle mnie pochłania, że obiawy tej pierwszej słabną, przynajmniej czasowo. I w ten sposób ograniczam zapędy nabywcze ;) Już się zastanawiam nad skórzanym etui... 😁

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Wklej jako zwykły tekst

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

×
×
  • Utwórz nowe...