Jump to content

Czy są na forum użytkownicy piór Conway Stewart?


Recommended Posts

Od jakiegoś czasu co raz bardziej nie dają mi spokoju pióra Conway Stewart.

Wiem o nich tylko tyle, że są diablo piękne i sporo kosztują.

Czy zanim moje zainteresowanie przerodzi się w obsesję, znajdzie się tu ktoś, kto z pozycji użytkownika napisze o nich coś więcej?

Chciałbym się czegoś dowiedzieć, zanim ostatecznie zdecyduję się zebrać kasę, pomacać w sklepie i ewentualnie kupić.

Link to comment
Share on other sites

Inahon pewnie zaraz zaprotestuje, ale spróbuj sobie upolować na próbę któregoś starszego Conwaya.

To wprawdzie zupełnie inne (materiały, gabaryty) pióra, ale:

- koszt "staruszka" to ułamek (5-10%) ceny współczesnego modelu, czasem da się trafić poniżej 100 zł,

- sylwetka pióra jest, mniej więcej, podobna,

- urok dźwigienki kontra "twist fill" (konwerter, tłok czy jakaś wariacja na temat gumki?), :)

- co stara, miękka stalówka, to nie współczesna. ;)

Mam póki co trzy sztuki, jednym popisałem dłużej i nie żałuję zakupu.

Edited by Alveryn
Link to comment
Share on other sites

Współczesny Conway Stewart nie ma nic wspólnego ze starym Conway'em. To zupełnie nowa firma działająca na zasadzie kupienia historii jak bułek w piekarni. Technologicznie brak powiązania.

Współczesne pióra marki Conway Stewart znane są z:

  • awaryjność systemu napełniania (m.in. totalna kompromitacja firmy przy modelu Windsor)
  • niskiej jakości stalówek (popularny baby bottom)

Firma balansuje na granicy opłacalności. Jeszcze kilka miesięcy temu znajdowała się w stanie zbliżonym do upadłości (firmą administrował zewnętrzny podmiot).

Link to comment
Share on other sites

spróbuj sobie upolować na próbę któregoś starszego Conwaya

Wiśta wio, łatwo powiedzieć!

Totalny piórowy nowicjusz (żeby nie powiedzieć tuman) próbujący odróżnić ziarno od plew... :cry:

... choć każdy kiedyś zaczynał.

Link to comment
Share on other sites

Akurat małe Conwaye nie są aktualnie zbytnio "chodliwe", strata w przypadku nietrafionego zakupu będzie odpowiednio mniejsza.

Przykładowa aukcja. Nie wygląda źle. Pewnie będzie potrzebna nowa gumka (może nie) i lekkie podregulowanie stalówki (raczej miękka - powinno się dać podprostować palcami, bez zdejmowania ze spływaka). Równie dobrze może być zdatny do pisania od razu po wyjęciu z koperty. Przygoda. :P

A tak bardziej na poważnie: rozważasz zakup pióra za około 2,5 do 5 tys. PLN. Za tą samą cenę możesz mieć sporą kolekcję starszych, prawdziwszych CS, wliczając w to ewentualne koszty napraw.

Edited by Alveryn
Link to comment
Share on other sites

Pewnie będzie potrzebna nowa gumka

Czy to skomplikowana operacja (znalezienie właściwej wielkości gumki we właściwej kondycji)?

rozważasz zakup pióra za około 2,5 do 5 tys. PLN.

Raczej do 2,5 tys. (duro heritage, wordsworth, wellington).

Wiesz, na pewnym etapie zaawansowania najprostsze wydaje się być pójście do sklepu.

Lubię rzeczy nie epatujące nachalnie swoją przeszłością. Dla jednych historia wypisana na przedmiocie jest atutem, dla mnie mogłaby (tryb przypuszczający[!]) przeszkadzać.

Jestem na etapie poszukiwania klasycznego w wyglądzie - i co tu kryć - jednocześnie nieco spektakularnego pióra do CODZIENNEGO UŻYTKU. Wiele nie piszę - ot, jakieś krótkie notatki, podpisy, 2 razy w roku wpisy do indeksów, żadna forsowna eksploatacja, poparta jednak chęcią obcowania z pięknym przedmiotem.

Link to comment
Share on other sites

Do małych piór wystarczy:

- Herb 330 z osiedlowego papierniczego, za około 3,50 zł;

- łyżka kryształków szelaku (np. sklep dla plastyków, bierz najjaśniejszy i odwoskowiony; dwa lata temu zapłaciłem dobrze poniżej 10 zł za spory słoiczek);

- spirytus do rozrobienia szelaku;

- szklane, zamykane szczelnie naczynko/fiolka/buteleczka.

Wsypujesz szelak do naczynia, zalewasz spirytusem, zamykasz i czekasz cierpliwie, aż się rozpuści (rozrabiam mniej więcej pół na pół; po prostu sypię i zalewam tak, żeby płatki były przykryte; czasem trochę mi zostaje nierozpuszczonego na dnie).

Rozkręcasz Herba, wyrywasz gumkę, resztę wyrzucasz albo robisz instalację artystyczną.

Otwierasz naprawiane pióro, zeskrobujesz zetlałą gumkę i resztki kleju z sekcji (zwróć uwagę, do którego miejsca sięgała stara gumka). Nakładasz (pędzelkiem, patyczkiem kosmetycznym, whatever) cienką warstwę mikstury (tylko tam, gdzie będzie klejona gumka!!! nie lej po spływaku :P), odczekujesz krótką chwilę i nasuwasz gumkę na klej. Możesz pociągnąć odrobiną szelaku po krawędzi gumki, żeby uszczelnić spoinę. Odkładasz, żeby porządnie wyschło.

Sprawdzasz delikatnie, czy gumka się nie przesuwa, zamykasz pióro, napełniasz, piszesz.

Bardziej ryzykowna, ale czasem szybsza (działająca) metoda stosuje zamiast szelaku utwardzacz (czyli bezbarwny lakier) do paznokci. Ale trzeba znaleźć (metodą prób i błędów, niestety) taki lakier, który przy okazji nie rozpuści/odbarwi plastiku. Klejenie trwa dłużej, bo dopóki czuć zapach (lotne związki bywają zabójcze dla pióra - bezpieczniej odczekać kilka dni).

Jeszcze prościej: dzwonisz do któregoś serwisu, ustalasz orientacyjną cenę, wysyłasz pióro, czekasz, wysyłasz pieniądze, odbierasz pióro (kolejność czynności może zależeć od serwisu).

Edited by Alveryn
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...