Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'Garaż Alveryna'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum

  • Witamy na Pióra Wieczne Forum
    • Regulamin Forum
    • Misja Forum
    • Przedstaw się
  • Z życia PWF
    • Aktualności
    • Atrament forumowy 2018
  • Wybór pióra wiecznego
    • Wybór i zakup pióra wiecznego
  • Forum o piórach wiecznych
    • Pióra wieczne i akcesoria
    • Historia piór wiecznych
    • Atramenty
    • Papiery i notatniki
    • Galeria
  • Pracownia naprawy i konserwacji
    • Naprawa piór wiecznych
  • Forum o długopisach i ołówkach
    • Długopisy
    • Ołówki i inne przybory piśmiennicze
  • Recenzje
    • Recenzje piór wiecznych
    • Recenzje atramentów
    • Recenzje akcesoriów piśmienniczych
  • Książki o piórach wiecznych i kaligrafii
    • Książki o piórach wiecznych i kaligrafii - recenzje
  • PWF dla sztuki
    • Kaligrafia
    • Pracownia artystyczna
  • Agora
    • Targowisko PWF
    • Co w trawie piszczy?
    • Kawiarenka
  • Rynek piór wiecznych
    • Obserwator aukcji
    • Łowcy okazji
    • Oferty firm
  • Prezentacje
    • Prezentacje, katalogi i inne materiały informacyjne
  • Opinie o sklepach

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


WWW


Facebook


Instagram


Twitter


Snapchat


Skąd jesteś?


Zainteresowania

  1. Na początku będzie historia. Wylicytowałem uszkodzone pióro. Koniec historii. ... Racja, to nie może być koniec. Koniec powinien się znajdować gdzieś niżej. Kupiłem uszkodzonego Montblanca 146. Deklaratywnie: wersja z „końca lat 40”. W rzeczywistości: lata 70/80. Objawy: - urwane pokrętło tłoka, - lekko pogięte skrzydełko stalówki. W zamian było tanio. Zapłaciłem jak za dwa albo trzy Sheaffery Imperiale, ale czy potrzebny mi kolejny Imperial? . Zachęcony przez jednego z Forumowiczów, zaniosłem pióro do salonu Montblanca, na „osobistą wizytę” u serwisanta (środowe dyżury na Nowym Św
  2. Niniejszy wątek dotyczy bardziej psucia, niż "naprawy i konserwacji", ale wszystko i tak sprowadza się do rozkładania na czynniki pierwsze. Zachęcony tym wpisem na FPN oraz dyskusją toczącą się tutaj, postanowiłem zmierzyć się z tuningiem Pilota 78G. Pilot 78G wygląda(ł) tak. Na początek rozłożyłem wszystko na kawałki. Zacząłem od najżmudniejszego etapu - skuwki. Pomiędzy elementem mocującym klips a właściwą częścią skuwki była spora różnica średnicy, którą trzeba było zniwelować. Papier ścierny w dłoń! Potem zmatowiłem resztę skuwki, ...korpus, ...i sekcję. Pozostało zamo
  3. To był po prostu "projekt". "Projekt" narodził się w moim spaczonym umyśle około pół roku temu. Tkwił gdzieś tam, drążył, kiełkował, świdrował, rozbijał się na mniejsze podprojekty i wreszcie, jakieś trzy miesiące temu, zaczął się realizować. Nie postępował zbyt szybko, żerując na moim tzw. "międzyczasie", wciskając się pomiędzy inne pomysły i "projekty". Taki mały, ciekawski robak. Zaczęło się od pióra Edison Pearl. Zachęcony niebanalnym wyglądem (nawet sceptycy muszą przyznać, że w tych prążkach jest COŚ) i stopą zwrotu z inwestycji (w pewnym momencie było to dobrze ponad 120% czystego zy
  4. Dawno nie było nic o nowych pudełkach. A tymczasem lepię sobie nowe pudełko. Kaseta numizmatyczna, bez mała klasyczny surowiec. Trafiła się całkiem przyzwoita sztuka z litego drewna. Założenia: żadnych gumek, żadnych gąbek, co najmniej 10 piór, być może dwa razy tyle (jeśli uda mi się pogłębić wieko; okropnie twarde jest ). Na chwilę obecną wygląda tak. Jak pomierzę po wyschnięciu kleju, może uda się tam wcisnąć jedenastą rynienkę? Ale póki co, założenia konstrukcyjne wymagają pozostawienia pustych brzegów (trzeba gdzieś krawędzie materiału podwinąć ).
  5. Czasem jestem nawet tym, co puka... Ostatnia przygoda w Autografie skłoniła mnie do autorefleksji. Abstrahując od tego jednego przypadku, z punktu widzenia sprzedawcy w sklepie z drogimi piórami (albo antykwariusza), jestem wrzodem na tyłku. Upierdliwą drzazgą. Zawinięta rzęsą. Kamykiem w bucie. Dlaczego? Pomyślmy... 1. Bardzo rzadko kupuję w sklepach. A jeśli już, to zwykle nic droższego niż 1000 zł. W sklepach zaopatruję się w papier, atramenty, konwertery - raczej nie w pióra. Po prostu mnie nie stać na regularne zakupy na rynku pierwotnym. Nawet, gdyby było inaczej - patrz
  6. Pora na odrobinę pióromancji. Komuś upadł Parker 75. Stalówka się zgięła, bo widać, że była prostowana. Poza uszkodzeniem stalówki, zrobiło się takie coś: Zakup nowego spływaka w komplecie ze stalówką to żaden problem, w sieci krąży tego sporo w cenach dochodzących do $90. Problem w tym, że większość spływaków w tym modelu była wersją rozwojową Parkera 45 (cienki trzpień bez kolektora) i tylko/głównie takie trafiają się na rynku wtórnym. W tym przypadku mamy natomiast do czynienia z wersją produkowaną przez jakiś czas we Francji - sekcja jak w modelu Premier i klasyczny spływak. Klo
  7. Trafiła się okazja, aby usystematyzować wiedzę na temat nomenklatury serwisowej firmy Montblanc. Poniżej przedstawiam efekt dociekań. Określenia elementów pióra można traktować jako oficjalne. Części skuwki nazwałem w oparciu o terminologię przewijającą się na FPN i w Zatoce; jeśli będzie jeszcze taka możliwość, uzupełnię o zweryfikowane nazewnictwo. Propozycje polskich odpowiedników*: - body - korpus, - fore part** - część przednia, sekcja, - feeder case - wewnętrzna sekcja, kołnierz, - feeder - spływak, - nib - stalówka, - cone - pokrętło (tłoka), - spindle - trzpień, śruba tłoka,
  8. Raport z pola bitwy #1: Rozdzieliłem, co nie było sklejone. Metalowe elementy skuwki - do galwanizacji. Skuwka pęknięta w dwóch miejscach - do klejenia. Korek oddzielony od mechanizmu i wrzucony do parafiny, może się zregeneruje. Spływak wybity, przepuszczony przez ultradźwięki. Pokrętło tłoka niedemontowalne, tłok trzeba zaimpregnować, nasmarować i poskładać przed klejeniem. Korpus i sekcja jak widać. Waham się pomiędzy klejem celuloidowym a takim jednym niedawnym wynalazkiem (nie mam celuloidu w kolorze okienka, ale jest ubytek materiału, czymś będę musiał wypełnić). Stalówka
  9. Wiedzieliście, że Montblanc robi stalówki dla Montegrappy? Na zdjęciu: rozbebeszony Montegrappa NeroUno wraz z "kuzynem" - nieprodukowanym już MB Generation. Niby Montblanc wycofał ten model z produkcji, ale maszyny zostały...
  10. Pióra wieczne i samoloty - kombinacja powracająca od czasu do czasu w dyskusjach. Wiemy, że zmiany ciśnienia wpływają na zachowanie powietrza wewnątrz zbiorniczka, w wyniku czego pióro może chlapnąć atramentem do skuwki. Wiemy, że producenci problem dostrzegają, a nawet próbują na nim zarobić. Wiemy, że dużo zależy od stopnia napełnienia pióra i pozycji, w jakiej jest przechowywane. Wiemy, że cała sprawa bywa wyolbrzymiana. To wszystko wiemy dzięki spostrzeżeniom pasażerów dużych samolotów latających na znacznych wysokościach. A gdyby to było coś mniejszego? Coś latającego znacznie niżej
  11. Odbieram na poczcie pudełko. Otwieram i widzę coś takiego: Wewnątrz pancernej paczki jest druga pancerna paczka, liścik i... prezent. Po wyjęciu z pudełka: Kolejna warstwa folii: I wreszcie właściwa zawartość: Jak tu nie lubić Japończyków? Dodam, że proces dostarczenia przesyłki z KKW wygląda u mnie prawie zawsze tak: Nadanie przesyłki 2014-06-01 10:11 International Postal System Wysłanie przesyłki 2014-06-02 04:48 TOKYO INT BAG Nadejście przesyłki 2014-06-03 07:44 WER Warszawa Zatrzymanie przez urząd celny 2014-06-03 07:57 WER War
  12. Model Van Gogh był bardzo popularnym i prawdopodobnie najbardziej masowym spośród piór Viscontiego. Produkowany w trzech rozmiarach (Mini, Midi, Maxi), charakteryzował się pewną unikalnością na poziomie egzemplarza: zastosowane tworzywo w charakterystyczne „mazy” sprawia, że każde pióro, nawet w ramach tego samego wykończenia, było niepowtarzalne. Może za wyjątkiem wersji jednokolorowych (czarna, żółta... były jeszcze jakieś?). Van Gogh Mini był, o ile dobrze kojarzę, najtańszym piórem w ówczesnym katalogu Viscontiego. Cenowo plasował się poniżej obecnego następcy całej linii, Rembrandta. Rec
  13. Poproszono mnie o przeprowadzenie transplantacji. Pacjent to Pelikan 100 z niesprawnym tłokiem (w miejsce korka ktoś wstawił kawałek gąbki i przy okazji uszkodził "grzybek") i pokruszonym korpusem. Owijka była pęknięta, ale to najmniejszy z problemów. Naprawa, zgodnie z życzeniem właściciela, była równoczesną modernizacją pióra w oparciu o obecnie produkowane zamienniki: akrylowy korpus i oringi w miejsce korka. Owijkę skleiłem przy pomocy acetonu i ukruszonego kawałka korpusu. Puryści pewnie się oburzą, ale mnie efekt końcowy pozytywnie zaskoczył*. Gdyby ktoś wpadł na pomysł robienia zam
  14. Pióro lubi upaść stalówką w dół. Stalówka lubi się wygiąć przy upadku. Ciekawe, na co i w jaki sposób upadło to pióro. Musiało długo lecieć... Zaklinanie stalówki. I już. Na żywo nie wygląda to aż tak pięknie, dwie linie gięcia pozostały widoczne. Udało się jednak złożyć i podszlifować wyszczerbione ziarno w taki sposób, że pod pewnymi kątami nie drapie. Dobre przynajmniej to.
  15. Wyjdzie pewnie na 20 sztuk. Tym razem ładne. To była jakaś kosmetyczko-toaletka z lusterkiem. Ramka od lusterka się przyda.
  16. (Hmm, brakuje tagu dla Platinum) Złamas: Polepiony, przed polerowaniem: Po polerowaniu: Trochę zmniejszyłem wewnętrzną uszczelkę, bo sekcja uległa lekkiemu skróceniu. Muszę coś jeszcze zrobić z tą rysą po prawej stronie, ale na szczęście to nie pęknięcie. Ciekawe, czy będzie trzymało na dłuższą metę. Pilot Inspektor: 1:1. Gramy dalej.
  17. Tak naprawdę, Spock nie pisze. Spock stuka w tablet albo dyktuje komputerowi. Bardzo ciekawe rozwiązanie problemu łamliwego mechanizmu wysuwania. Prowadnica jest jedna, za to ebonitu - zdecydowanie więcej. Tak to wygląda przy nieco lepszym ustawieniu aparatu. A tak przy bardzo złym ustawieniu.
  18. Uprzedzam, że to będzie recenzja, ale nie-recenzja. Raczej historia. Historia mojej własnoręcznej profanacji zacnego przedmiotu. Ale do rzeczy. Był piękny słoneczny poranek, kiedy Wacław... A nie, to inna bajka. W każdym razie też był piękny poranek, tylko siąpiło od czasu do czasu. Czyli była idealna pogoda na spacer po Kole. Dla niewtajemniczonych: Koło to takie osiedle w Warszawie, na Woli i przylegające do Bemowa. Kojarzone przez niektórych (przeze mnie też) z cotygodniowym bazarem rupieci, gdzie w promocji za połowę miesięcznej pensji można nabyć przedwojenny czajnik elektryczny, tudzie
  19. A story to tell Kupiłem sobie tanio Montblanca 149. Bo tanio. Bo chciałem. Bo miałem tylko jednego, bardzo „zmęczonego”. Bo cena zapowiadała zabawę. Bo... Nie wiem, czemu jeszcze. Bo lubię. Kupiłem. Mimo, że w trakcie odbioru było widać, że coś jest nie w porządku. I nie chodziło tylko o grubą warstwę zaschniętego atramentu. Mówiąc krótko, pokrętło tłoka było „przyspawane” do oprawy mechanizmu. Na sztywno. Żadnego luzu. Wszyscy kłamią Najłatwiej było odmoczyć stalówkę i spływak. Dokładnie umyłem pióro z wierzchu, a następnie, stosując podciśnienie, wtłoczyłem wodę do środka. Potem
  20. Wygląda na to, że jednak się da. Teoretycznie spoina ma te same właściwości, co oryginalne tworzywo. Bo głównie z niego się składa. Jeszcze trochę polerowania (papier ścierny+pasta), wyskrobanie szpilką resztek pasty (ten białawy nalot) i będę sobie mógł wreszcie popisać.
  21. Na razie teaser trailer. Od kilku miesięcy bawię się starym ebonitem. Takim bardzo starym, w kolorze czekoladowym i oliwkowym. Na potrzeby eksperymentów kupiłem kilka tanich wraków piór nieznanych marek. Pastowałem i moczyłem w różnych świństwach, z różnym, najczęściej opłakanym skutkiem. Nie robiłem rzeczy najprostszej - nie malowałem. Celem było uzyskanie czarnego, albo przynajmniej mocno szarego koloru, który "wniknąłby" w ebonit. W większości przypadków kolor nie chciał dobrze przywrzeć, pióro brudziło palce i szybko odzyskiwało pierwotny odcień. Jedno z tych paskudztw zostawiło na piór
  22. Otwieram starego MB, a tam... ... oraz brak blaszki.
  23. Wzięło się biedactwu popękało z obu stron. Nałożyłem celuoidową "meduzę". Jak mi się jej nie uda zaczernić, to zeszlifuję i nałożę drugą, z domieszką barwnika. Ot, uroki dłubania w starociach.
  24. Obraz nędzy i rozpaczy - ujęcie pierwsze.
  25. Pióro z ciekawą dolegliwością - stalówka to dość mokre H-M, ale przerywa w momencie poprowadzenia kreski w określonym kierunku. Zawsze! Pod lupą nie było widać nic podejrzanego. Wziąłem większą "lupę" i... Prawa połówka jest minimalnie większa i posiada lekki kant. Była też odrobinę przesunięta w dół względem lewej, ale to poprawiłem przed zrobieniem zdjęcia. Jednak Japończyk też człowiek, czasem coś przepuści.
×
×
  • Utwórz nowe...