Skocz do zawartości

maniuś

Użytkownicy
  • Ilość treści

    39
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez maniuś

  1. O tym nie pomyślałem.... 😂 Ale to było ze cztery, może pięć lat temu...
  2. Taaak... a teraz tylko czarny można kupić. A mi się właśnie podoba żółty 😄 i nawet zamieniłbym za niego np. Sailora 1911
  3. Tak - 150 zł. to jest nieprawdopodobne. Na to pióro to nawet 1500 zł. budziłoby wątpliwości 😄 cena używanego, podkreślam UŻYWANEGO MB Jules Verne to 1375€ - tysiąc trzysta siedemdziesiąt pięć EURO. Czyli ok. 6000 zł. czyli 150 zł. to jest niemożliwe 😂
  4. Jeśli mogę coś powiedzieć - doradzać jest trudno. Polecałbym przede wszystkim pióro, które jest gdzie reperować, gdzie składać reklamację. No i pytanie - jaka cena. Pisze Pan o Pelikanie - M205 kosztuje relatywnie drogo (ponad 500 zł). Sailor i pióra japońskie piszą cienko, są sztywne. Ale 1911 (ponad 600 zł.) ma złotą stalówkę. Podsumowując - za rozsądną cenę i ze świetną stalówką zaproponowałbym np. Waterman Charleston albo Lamy 2000. Cena obu to ok. 800 zł.
  5. A co do problemów z reklamacja i serwisowaniem - ja się kontaktuje bezpośrednio z serwisem. Ostatnio kilka razy przez półtora roku zmieniałem stalówki w moim MB 145, bo mi ciągle coś nie pasowało. A ostatnio Pelikana wysłałem do serwisu, bo lekko drapała stalówka - bez problemu i kosztów naprawili (albo zmienili stalówkę). Kiedyś pamietam dwa razy zmieniałem stalówkę w Watermanie Hemisphere - z F na M i znowu na F - aż w końcu dałem je w prezencie. Ale tu tez nie było ani problemu ani kosztów - sklep w galerii krakowskiej w Krakowie. Ale serwis w Paryżu był bardzo życzliwy. Moje fan
  6. Ale bracia św. Franciszka pisali całkiem dobrymi piórami. 😄 np. o. Pio - Montblanckiem. A św. Maksymilian Kolbe piórem od Ziębickiego z Krakowa - ze złotą stalówką 😄 jest na forum wątek o znanych ludziach i ich piórach - tam zamieściłem zdjęcia tych dwóch piór.
  7. Mi się bardzo podoba zielony atrament ale później bardzo źle mi się czyta. 😄 Chociaż np. Rafał Urban - poeta z Głogówka na Opolszczyźnie, przyjaciel Edwarda Stachury, któremu zadedykował piosenkę, swoje teksty pisał ołówkiem a potem „na czysto” właśnie zielonym atramentem (jeżeli nie pomyliłem nazwisk, miejscowości i relacji 😂)
  8. Ja kiedyś w sklepie Twoje Pióro w Krakowie szukałem dla siebie pióra i pisałem wówczas atramentem - chyba butelka Edelstein. I on był dziwny - pomarańczowo-zgniłozielono-żółtawo-brązowawy... takie kolory jakby jesienne. I one tak sobie przechodziły jeden w drugi i nigdy nie było wiadomo, jaki kolor będzie. I ja się pytam - czy ktoś wie co to za atrament? - baza kolorystyczna jakby Amber. Ale czy to możliwe, żeby tak pisał? Na różne kolory? - bo jeśli tylko to nie wytwór mojej wyobraźni, to chciałbym ten atrament.... 😄
  9. Na ulicy Dietla? - są świetni. Wykonywali moje zamowienie... pewien autorski projekt. Wykazano wszystkie słabe punkty projektu, uargumentowano, zaproponowano zmiany. Przedyskutowaliśmy całe godziny - co do doboru materiałów i ostatecznej formy (konieczność zmian w projekcie) oraz idei, jaką ma nieść ta forma. Ten Pan z Dietla jest absolutnie genialnym myślicielem o głębokiej duchowości i jest fachowcem najwyższej klasy w swojej branży. On naprawdę potrafi niepomiernie dużo więcej niż tylko złocić i srebrzyć naczynia kościelne i przy okazji dorzucać klipsy od piór. Ten Pan jest artyst
  10. Mi się wydaje - każdy powinien mieć swoje. Nawet chyba kolekcjoner ma to jedno, jedyne... ale mogę się mylić, bo nie kolekcjonuję 😄 Ale w tym momencie przypominam sobie wywiad z p. Marianem Gregą, naprawiaczem piór z ul. Szpitalnej w Krakowie, w którym, pomiędzy opowiadaniem o różnych piórach, padło stwierdzenie, że p. Marian pisze Pelikanem, w zielone pasy... Przez moje ręce też przeszło kilka piór - niektóre stały się prezentem: starego Pelikana 400 z ok. 65 roku chyba dostałem od pewnej starszej pani z pogranicza niemiecko-francuskiego. Pióro należało do jej wujka. Na skuwce
  11. Nie tak bardzo. Jakieś 5 może 6 lat temu była bardzo mroźna zima. Ale dokładnie nie pamietam. Tak było przynajmniej na południu (Małopolska i Dolnośląskie 😄)
  12. Mi się nigdy nie zdarzyło, żeby atrament zamarzł. Choć raz o tym myślałem, gdy szedłem pieszo mroźną zimą na seminarium magisterskie. Mijałem Kościół Mariacki i przyszła mi właśnie taka myśl: „jest prawie -20 stopni, a pióro w piórniku w torbie. Ciekawe czy będzie pisało...” Piórem tym był metalowy Parker Frontier. Pisał bez problemu, ale był tak zimny, że najpierw musiał się trochę zagrzać, żebym mógł go wziąć na dłużej do ręki. 😄 Nie wiem dlaczego, ale pamietam ten moment bardzo dobrze i straszną zimę, i okropny krakowski smog...
  13. Droga Ashley 00133 😄 Mówią ze Frontier jest kiepski... ja nim pisałem od 2010... dostałem jako używany. Przez ten czas służył dobrze. Całe studia... i po studiach. Później będąc „na fali” kupiłem sobie Montblanc 145 (bo kształtem i gabarytami podobny do Frontiera) a poza tym, a może przede wszystkim, mój promotor-mistrz takim pisze. I trzy razy wymieniano mi w nim stalówkę. Tak - serwis super. Super, super - pióro leży w szufladzie. W międzyczasie dostałem od przyjaciół na 30 urodziny Pelikana M405 Stresemann. Super pióro. Pisałem nim, bo Frontier wypadł mi z ręki i pogiął so
  14. PS a ten film - wyjątkowy, magiczny świat... można stracić głowę 😄
  15. Nie jestem odporny. Walczę z nią, bo jestem minimalistą, tylko to jedno stanowi problem 😄 Serdecznie pozdrawiam!!!
  16. Pelikano lub Lamy ABC. Scribolino zdaje się nie jest w naszej szkole zbyt popularne 😄
  17. maniuś

    MB 145 P

    Tak... takim piszę... podoba mi się bardziej Pelikan, Sailor pasowałby mi do zegarka... chciałem mieć pióro tłokowe... ale nie - MB 145 okazał się być tym piórem... moim, którym piszę... to pióro leży mi dobrze w dłoni. PS: dziś wiem, ze zaglądanie pomiędzy kreseczkami, paseczkami do okienka podglądu, pod światło, kręcenie - to by mnie wykończyło nerwowo. W konwerterze lub naboju widać wyraźnie - jest albo nie ma 😂
  18. Ja zaczynałem chyba Hero 100 ze złota stalówką. Prezent od dziadka do pierwszej klasy, w takim drewnianym pudełku z chińskim widokiem. A obserwując pióra szkolne w rękach dzieci, które uczę, jest mi ich szkoda. Te pióra są naprawdę kiepskie. Jedyne co robią, to frustrują dzieci i zniechęcają do pisania piórem jeśli nie do pisania w ogóle. A poza tym każdy trzyma pióro inaczej - te uchwyty to nieporozumienie. Ja np. trzymam pióro bardzo nisko. A jak piszę szybko, to właściwie zasłaniam palcami stalówkę. I tak chyba było zawsze. czy nie warto zatem kupić dobrego pióra, opowied
  19. Tak - piękne są te pióra. Ale myślę, że trzeba zawsze to podkreślać - nie dla każdego. Nie wiem od czego to zależy - mi się podoba Lamy 2000 i Pelikan M405 Stresemann. A piszę piórem Montblanc 145. Czy mi się podoba? - ono po prostu leży w dłoni... Od momentu, kiedy postanowiłem kupić dobre pióro, chciałem z tłokiem. Dlaczego zatem 145 a nie 146?? Bo tak... więcej nie umiem powiedzieć. 😄
  20. Jak ja pierwszy raz zobaczyłem Charlestona na biurku pracownika w firmie, w której robiłem praktyki pomyślałem: jakie brzydactwo. I jeszcze niebieski 😳 lubię niebieski kolor, ale pióro niebieskie... i jeszcze miało pęknięty korpus poklejona taśmą klejącą. Pan powiedział: to jest najlepsze pióro, jakie miałem w życiu. I dał mi popisać i... byłem zauroczony. To jest wyjątkowe pióro. Do tego stopnia byłem nim zauroczony, ze zorganizowałem dla niego akcje naprawy połamanego korpusu. I pióro wybrało się na kuracje do Paryża. Wróciło całe i zdrowe.
  21. Problem w tym, że stalówka EF nie jest równa EF z tej samej firmy. Jak zresztą inne grubości. Każda stalówka jest inna. Najlepiej to pójść do sklepu i wziąć 10 EF-ek i sprawdzić. 😄 ja chciałem kupić Lamy 2000. Zadzwoniłem do Heidelbergu, żeby porozmawiać - bo mi nic nie pasowało. I pani mówi: „ Ma pan racje. Proszę w takim razie przyjechać, ja panu przyniosę cały karton F i cały karton M i będzie pan szukał odpowiedniej grubości” (bo mnie interesowała cienka M lub grubawa F). ostatecznie z Lamy nie nawiązała die relacja. 😄 za to nawiązała się Montblanciem 145, które trzy razy miało z
  22. Mnie się wydaje, ze nie warto szukać pióra na początek. Warto poszukać pióra. Pomyśleć, zaproponować. I nauczyć, ze to rzecz wartościowa, o która trzeba dbać. Takie jest moje doświadczenie - pisałbym piórem od pierwszej klasy, gdyby się po prostu nie połamało. Miałbym świadomość jego wartości - wysłałbym do naprawy. A od początku o nie dbałem. I co więcej - wszystko potrafię zgubić i zapomnieć - nawet ostatnio samochód. Pióra nie zawieruszyło mi się nigdy. Warto zaczynać z dobrym piórem. Kiepskie zniechęcają. Podobnie jak grę na instrumencie muzycznym. tak myśle.
  23. Ja moje pióro wysłałem bezpośrednio do Hamburga. Mailowy kontakt sprawny, bez zarzutu. Na pytanie przychodzi odpowiedz na drugi dzień najpóźniej. Można telefonicznie. Czyszczenie i konserwacja zdaje się kosztuje 60€. wymieniałem tez stalówkę - w sumie już czwarty raz grymaszę i kręcę nosem - wszystko w ramach gwarancji. Bez dodatkowych kosztów. starego MB 149 mojego przyjaciela naprawili doskonale. polecam bezpośredni kontakt: service@montblanc.com Tel: 0049 40 84001-170 Adres: Hellgrundweg 100 22525 Hamburg
  24. Ostatnio rozmawiałem z moim profesorem - mistrzem można powiedzieć - i podziwiałem jednego człowieka, który włada wieloma językami obcymi. Na to profesor: „ciekawe tylko, czy w którymś z tych języków ma coś sensownego do powiedzenia”. I tak jest chyba w tym przypadku - ktoś może byle czym napisać wspaniałą muzykę... Moja znajoma doktorantka arabistyki pisze piórem Lamy. A może pocieszam się tylko, ze treść ma większe znaczenie niż forma, bo sam pisze brzydko... 😄
×
×
  • Utwórz nowe...