Skocz do zawartości
Zaloguj się, aby obserwować  
shdart

Wymiana atramentu/czyszczenie pióra

Polecane posty

Drodzy, chciałbym podpytać specjalistów, lub zwyczajnie dużo bardziej doświadczonych ode mnie w tematyce piórowej o sposoby na wymianę atramentu.

Jedyną metodę jaką znam, to płukanie pióra przy pomocy tłoczka w wodzie, lub w przypadku braku tłoczka - odmaczanie samej sekcji ze stalówką bez zamontowanego naboju.

 

Z jednej strony - to z pewnością super metoda. Z drugiej jednak jestem w stanie sobie wyobrazić kilka zagrożeń takich jak choćby rdzewność czy osad mineralny, który z czasem może powodować zatykanie się pióra.

 

Jak to jest?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Markol

Można wykorzystać gumową gruszkę lekarską (taką do lewatywy), oczywiście bez plastikowej kanki.

Wsadzasz sekcję pióra w otwór gruchy napełnionej uprzednio wodą i płuczesz pod ciśnieniem do skutku.

Trzeba tylko uważać, żeby sekcja nie wypsnęła się z gumy, bo można uszkodzić stalówkę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Markol

Jest tu zapewne wielu ekspertów w tej dziedzinie, ale na ile ja się na tym znam, to atramenty są roztworami wodnymi, więc jak stalówka ma skorodować, to i tak skoroduje.

Większość stalówek jest produkowana ze stali o zmniejszonej podatności na korozję, a tych wykonanych z metali szlachetnych problem w ogóle nie dotyczy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Po płukaniu daje sobie pióro lub samą sekcje na papierowy ręcznik i na grzejnik aby szybciej wyschło. Papier pięknie wyciąga wodę a woda szybciej wyparowuje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dobrym sposobem na pozbycie się wody po płukaniu może być przemycie stalówki (czy czegokolwiek co potrzebujemy skutecznie osuszyć) odrobiną spirytusu- alkohol wiąże wodę po czym szybko paruje. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość

Potwierdzam(z drugiej strony słowa chemika nie trzeba potwierdzać ;)) i sam stosuję taką metodę. Unikam suszenia na szybko, na grzejnikach a od czasu do czasu robię kąpiele w spirytusie w celu wyczyszczenia sekcji, niekiedy konwerterów i przy okazji dość szybko wszystko samoistnie wysycha

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość

Stalówka podobnie jak łyżeczka do herbaty, nie ma prawa zardzewieć od kontaktu z wodą ;) Suszenie na grzejniku, owszem tylko najpierw połóż na nim ręcznik złożony na "cztery". Wtedy ciepełko nie zaszkodzi piórsku. Ale ja używam suszarki do włosów żony, bez włączania grzałki! Po prostu suszę spływak zimnym powietrzem. 2 minuty i wydmucha resztki wody. Co do spirytusu to trzeba szczególnie uważać, bo: niektóre tworzywa sztuczne rozpuszczają się w nim. Dotyczy to celuloidu, również tego EKO, z którego robią Noodler'sy i nie tylko. Efekt kąpieli w spirytusie (salicylowym też) jest opłakany. Spirytus nie reaguje z polistyrenem, ABS. Ostrożnie też z piórami ebonitowymi! Matowieją od spirytusu. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ogólnie temat to trochę taki "przerost formy nad treścią" normalnym jest że trzeba uważać na niektóre tworzywa, podobnie jak suszenie na szybko. Spirytus stosuję czasami przy takim większym czyszczeniu, od czasu do czasu. Przy myciu piór za bardzo nie kombinuję, wycieram wszystko w chusteczce papierowej, dmuchnę konkretnie w sekcję ;) trzymając stalówkę owinięta chusteczką i po zawodach. Przy nabieraniu atramentu też za bardzo nie kombinuję, zaciągnę atrament, wypuszczę i ponownie nabiorę i jak troszkę zostanie tej wody to najwyżej trochę rozrzedzi atrament w butelce ;) Także każdy robi po swojemu i jest dobrze :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Żeby nie mieć problemu z myciem, sprawiłem sobie tanią myjkę ultradźwiękową. A do wyschnięcia zostawiam na noc, nie mam ciśnienia, żeby zaraz po wymyciu to samo pióro nabijać czymś innym

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość

Chodziła mi po głowie myjka nie koniecznie do piór, chodziła i nie doszła :) jaki jest koszt takiej podstawowej myjki i czy warte to zakupu?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Michał76 napisał:

jaki jest koszt takiej podstawowej myjki i czy warte to zakupu?

Z mojego doświadczenia wynika, że takiej bardzo podstawowej myjki ponżej 150 zł nie warto kupować. Do większości zastosowań jest zbyt słaba. Mocniejsza za to musi mieć porządną regulację, aby można było też bardziej delikatne przedmioty oczyszczać. Jeśli myjka ma silny przetwornik i ustawianie mocy jest zrobione "po taniości", to wtedy działa z pełną mocą ale z przerwami - teoretycznie jest ok, bo jak uśrednić dostarczoną energię w czasie to się zgadza. Jednak w bardziej delikatnych materiałach może robić dziury - uśredniając 1 sekunda robienia dziur i 9 samego moczenia daje 1/10 mocy. :headsmack:

Edytowano przez derywat

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość

Dziękuję za informację, chyba jeszcze długo nie dojdzie do mnie ta myjka ;) Jak znajdę bardziej poważne zastosowanie to kupię już coś konkretniejszego, pióra to nie jest moja główna działalność ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja przy używaniu tego samego koloru raz na 2 miesiące jedynie płuczę destylowaną.

Przy zmianie koloru:

  • zwykłe czarne/x-feather płukałem letnią wodą + gruszka. Trochę dłużej niż 'zwykłe', ale bez większych problemów. 
  • Noodlersy typu #54Mass, Liberty Elysium, NAV czy inne z serii V-Mail  5% roztwór zwykłego wybielacza z wodą. Potrząchać, wytrzepać i dłuuugie płukanko pod bierzącą wodą. Nawet cholerny North African Violet puszczał.  Tylko dodam, tymi atramentami bawiłem się w piórach typu Safari, Pilot Metropolitan, Jinhao - wszystko na konwerterach. Do tłokowych nie używałem tych atramentów
  • W przypadku wytrąceń stałych spływak i stalkę traktowałem szczotką do włosów niemowlaków (kto miał, ten wie jak miękkie i delikatne są takie szczotki). 

Natomiast jak raz się zadarzyło, że NAV zasechł w sekcji, to pomogło kilkugodzinne moczenie + demontaż spływaka, stalki i czyszczenie kanału.  Lepiej niech nie zasycha ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Kolega Visvamitra jakieś dwa lata temu napisał:

Olive Brown to ciekawy atrament o niecodziennym, przygaszonym i ziemisto-błotno-niewiadomojakim odcieniu. Końcowy efekt kolorystyczny jest w dużej mierze uzależniony od papieru, po którym sie pisze i hojności, z jaka pióro podaje atrament. W suchych F-kach Olive Brown bedzie wyglądał smutno i blado. W piórach mokrych, z dobrym przepływem kolor zaczyna wyglądać całkiem zacnie.
 
Tym, co zasługuje na uznanie są, bez dwóch zdań, właściwosci tego atramentu. Ma doskonały przepływ, nie strzępi nie przebija praktycznie na żadnym papierze, nawet na takim badziewiu, jak Moleskine. Czas wysychania uważam za bardzo rozsądny. Brakuje mu trochę lubrykacji, ale w mokrym piórze nie odczuwa się tych niedostatków zbyt silnie.
 
Skłamałbym pisząc, że jest to odkrycie roku, ale w mojej ocenie atrament ten ma mnóstwo zalet i jedynie kolor / jego średnie nasycenie mogą powodować brak zainteresowania tym inkaustem. Swoją drogą atrament ten mozna stosować do "płukania" piór wiecznych :) Jakis czas temu zalałem Watermana Experta atramentem Noodler's King Philip's Requiem i za nic nie mogłem pióra wyczyscić. Olive Brown w pierwszej nabitce wymył to świństwo ze spływaka. Respekt.
..................
Od siebie dodam, że takie własciwości myjące ma prawdopodobnie każdy atrament Daytone/Glare bez względu na kolor,  indyjski producent informuje o dodatku środka myjącego w składzie atramentu i być może nie jest to tylko chwyt marketingowy.
Daytone i Glare to ten sam atrament, pierwszy jest nalewany do butelek 500 ml, drugi do plastikowych kałamarzy 60ml, na ebayu odpowiednio 19,99 i 8,75 $, przesyłka gratis.
Gdyby ktoś z Koleżeństwa zdecydował się na zakup dużej butelki Olive Brown ze względu na kolor bądź domniemane wlasności myjące chętnie bym partycypował w połowie czy choćby ćwiartce butelki.
Pół litra we czterech. O tempora, o mores -:)
Edytowano przez ink diver

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość

@ink diver

Dnia 11.03.2019 o 14:02, ink diver napisał:

wymył to świństwo

Dokładnie takie samo zdanie mam od pewnego czasu o Noodlersach. Atramenty zamulacze. Pióro jest tak zakitowane, jak po tłustej sadzy z komina. Natomiast podobne właściwości czyszczące (jakie opisałeś) posiada atrament indyjski Camel. Można go kupić na Allegro za marne kilka złotych. Nie posiadam już niestety, muszę też zamówić, bo zużyłem go do właśnie takich celów jak udrażnianie spływaków, czyszczenie i testowanie różnych piór. Tu masz link: Camel

Edytowano przez Gość

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Wklej jako zwykły tekst

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  

×
×
  • Utwórz nowe...