Skocz do zawartości
Mate

Ceny atramentow... co tyle kosztuje?

Polecane posty

Gość Andrew

Gdyby Nicponiowe atramenty przepakować we flakony po Iroshizuku, zaprojektować jakąś ładną, minimalistyczną, zgodną z simple design etykietę, to i za 70 zł by poszły ;) Jak już wyżej napisano, cena zależy od kosztów i marży, ale też od tego, jaki jest target produktu. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Akszugor - jak zwykle się nie zgadzamy ;)

 

L'Artisan Pastellier produkuje ciekawe atramenty o wyjątkowych kolorach (zwłaszcza sepie przesunięte w stronę żółtego, pomarańczowego są czymś świeżym na rynku zdominowanym przez ciepłe brązy ociekające czerwienią).

 

Organics Studio z kolei wyprodukowało sporo kolorów nudnych, ale też sporo arcyciekawych, zwłaszcza atramenty z serii Vintage Writing Fluids (Golden Twenties Orange, Blue Merle, Oscar Coppers). 

 

Z atramentów Edelsteina lubię Turmalin, Bursztyn, Awenturyn i Topaz. Naprawdę dobre właściwości ma Tanzanit, ale kolor nie do końca mi leży. Amber jest kapryśny i grymasi. Reszta to dla mnie nuda.

 

Iroshizuku niewątpliwie mają dobre właściwości i w miarę ciekawe kolory. Ale tylko w miarę. Tak naprawdę zaproponowali mnóstwo generycznych kolorów a o ich popularności decyduje butelka, podbite nasycenie, dobre właściwości i marketing. Wyjątkowe kolory Iroshizuku to Ina-Ho, Yama-Budo i Syo-Ro. Do reszty łatwo znaleźć na rynku tańsze odpowiedniki, może o gorszych właściwościach, ale o zbliżonym / ciekawszym / równie ciekawym kolorze. W cenie jednej flaszki Iroshizuku (22-24 $) na Amazonie przy obecnym kursie dolara można mieć trzy Nicponie. Szczerze - część kolorów Konrada w niczym nie ustępuje Iroshizuku. Tyle, że mają brzydką butelkę i nie są tak egzotyczne / luksusowe / ciekawe jak Iro.

 

W moim odczuciu najciekawszą linią na rynku są atramenty Graf Von Faber-Castell: na sześć atramentów, trzy są naprawdę wyczesane. To zadowalający odsetek atramentów wywołujących efekt WOW.

 

Oczywiście, że się nie zgadzamy i zgadzać nie będziemy. To jest zaleta czy wada? Chyba zaleta, bo jakby wszyscy się zgadzali, to mielibyśmy jak w Niebie, czyli nudno.

 

Ja postrzegam atrament najpierw jako parametry techniczne, a później jako kolor. Ty najpierw zwracasz uwagę na kolor (co widać w cytacie powyżej), a pomijasz parametry.

Organics Studio to w większości suche atramenty, a do tego pozostawiające osad drobin gdzie tylko się da. Są nawet gorsze od Diamine.

Jak będę wrzucał recenzje to pokaże co robią ze ściankami czegokolwiek, gdzie się znajdą.

Większość domorosłych produkcji może i zachwyca kolorem, ale parametry ma cienkie. Nawet Nicpoń w swych produkcjach stawia na parametry, a nie na kolor.

Oczywiście jest on ważny, ale co po nim, jak atrament ma gluty czy leje jak woda? Zawsze jak rozmawiam z Nicponiem, to mówi, że coś wyprodukował nowego, ale testuje na parametry. I to jest to.

W przypadku innych firm, widać, że robią to po macoszemu.

 

W skrócie: patrzę na etykietę konserwy i zawartość "E", a Ty na wygląd zawartości wkładu puszki. Ja nie zjem bo za dużo chemii, a Ty zjesz, bo ładnie wygląda i pachnie ;)

Taki dżołk :P

Edytowano przez Akszugor

Powieki Bodhidharmy. Kolorowy świat herbaty.

Atramentopedia. Każdy atrament ma swojego kleksa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

a propos etykiet. patrzyłem dziś na skład surowcowy "tranu naturalnego" pewnej firmy, mniejsza o to której. na pierwszym miejscu woda, na drugim emulgator, tran na trzecim. inne stabilizatory i konserwanty pominę milczeniem. w każdym razie napisane było jeszcze, że "osad jest zjawiskiem naturalnym". no przecież! przy takim składzie, naturalnym jest, że się w końcu ten tran wytrąci (ześmietankuje) z tej emulsji. także tego. ale w przeciwieństwie do norweskiego tranu, kosztuje to 10zł, a nie 39zł. bo wiecie jak mówią, tanie mięso to psy żrą (nie ubliżając).


“I don’t want to belong to any club that would accept me as one of its members.” Groucho Marx

biorę udział w wymianie listów?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

a propos etykiet. patrzyłem dziś na skład surowcowy "tranu naturalnego" pewnej firmy, mniejsza o to której. na pierwszym miejscu woda, na drugim emulgator, tran na trzecim. inne stabilizatory i konserwanty pominę milczeniem. w każdym razie napisane było jeszcze, że "osad jest zjawiskiem naturalnym". no przecież! przy takim składzie, naturalnym jest, że się w końcu ten tran wytrąci (ześmietankuje) z tej emulsji. także tego. ale w przeciwieństwie do norweskiego tranu, kosztuje to 10zł, a nie 39zł. bo wiecie jak mówią, tanie mięso to psy żrą (nie ubliżając).

 

:thumbup:


Powieki Bodhidharmy. Kolorowy świat herbaty.

Atramentopedia. Każdy atrament ma swojego kleksa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Oczywiście, że się nie zgadzamy i zgadzać nie będziemy. To jest zaleta czy wada? Chyba zaleta, bo jakby wszyscy się zgadzali, to mielibyśmy jak w Niebie, czyli nudno.

 

Ja postrzegam atrament najpierw jako parametry techniczne, a później jako kolor. Ty najpierw zwracasz uwagę na kolor (co widać w cytacie powyżej), a pomijasz parametry.

Organics Studio to w większości suche atramenty, a do tego pozostawiające osad drobin gdzie tylko się da. Są nawet gorsze od Diamine.

Jak będę wrzucał recenzje to pokaże co robią ze ściankami czegokolwiek, gdzie się znajdą.

Większość domorosłych produkcji może i zachwyca kolorem, ale parametry ma cienkie. Nawet Nicpoń w swych produkcjach stawia na parametry, a nie na kolor.

Oczywiście jest on ważny, ale co po nim, jak atrament ma gluty czy leje jak woda? Zawsze jak rozmawiam z Nicponiem, to mówi, że coś wyprodukował nowego, ale testuje na parametry. I to jest to.

W przypadku innych firm, widać, że robią to po macoszemu.

 

W skrócie: patrzę na etykietę konserwy i zawartość "E", a Ty na wygląd zawartości wkładu puszki. Ja nie zjem bo za dużo chemii, a Ty zjesz, bo ładnie wygląda i pachnie ;)

Taki dżołk :P

 

Nie no - też "stawiam" na kolor :P, zawsze szukam jakiś fajnych koncepcji. Ale też nie chcę sobie pozwolić na wypuszczenie atramentów o kiepskich parametrach lub niestabilne - są pewne błędy młodości, w czasie której z wielu rzeczy sobie po prostu nie zdawałem sprawy, teraz jest mi trochę łatwiej, ale nadal nie mam ani dostatecznie dużo czasu ani funduszy na sprawdzenie wszystkiego :( 

 

A chemia jest dobra! 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

 

A chemia jest dobra! 

 

żadnej chemii, ni ch**a! (Francis Begbie, Trainspotting)


“I don’t want to belong to any club that would accept me as one of its members.” Groucho Marx

biorę udział w wymianie listów?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Akszugor - zgadzam się z Tobą. Na tym polega cała zabawa, że każdy ma swoje odczucia, preferencje i może dowolnie wybierać i dzielic się spostrzeżeniami na forum.

 

Chciałbym jednak zwrócić uwagę, że stwierdzenie typu "Organics Studio to w większości suche atramenty, a do tego pozostawiające osad drobin gdzie tylko się da. Są nawet gorsze od Diamine" jest dość dyskusyjne. Pozwól, że zadam ci pytanie, ile atramentów Organics Studio wypróbowałeś? Wyprodukowali około 50, wypróbowałem 42. Nie zgadzam się z Twoim stwierdzeniem. Owszem, kilka ich atramentów jest suchych i ma słabe właściwości. Uważam, że wyciaganie wniosków na temat całej linii / producenta w oparciu o małą próbę jest nie fair.

 

Możemy mówić, co najwyżej, że ten konkretny atrament jest do kitu.


You can't stop the waves but you can learn how to surf.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja tam zamiast zastanawiać się, która z firm ma więcej dobrych czy złych atramentów wolę kupować te dobre niezależnie od firmy. Nie widzę problemu w posiadaniu 25 atramentów od 6 różnych firm... Jeśli z całego asortymentu OS warte uwagi będzie 5 atramentów (jakieś 10%) to zainteresuje się właśnie nimi, reszty kolorów poszukam sobie u innych firm. Według mnie właśnie na tym polega piękno wyboru, w przyszłości wolę mieć na biurku po 1-2 sztuki ulubionych atramentów od każdego producenta niż całą paletę barw od jednego konkretnego. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Akszugor - zgadzam się z Tobą. Na tym polega cała zabawa, że każdy ma swoje odczucia, preferencje i może dowolnie wybierać i dzielic się spostrzeżeniami na forum.

 

Chciałbym jednak zwrócić uwagę, że stwierdzenie typu "Organics Studio to w większości suche atramenty, a do tego pozostawiające osad drobin gdzie tylko się da. Są nawet gorsze od Diamine" jest dość dyskusyjne. Pozwól, że zadam ci pytanie, ile atramentów Organics Studio wypróbowałeś? Wyprodukowali około 50, wypróbowałem 42. Nie zgadzam się z Twoim stwierdzeniem. Owszem, kilka ich atramentów jest suchych i ma słabe właściwości. Uważam, że wyciaganie wniosków na temat całej linii / producenta w oparciu o małą próbę jest nie fair.

 

Możemy mówić, co najwyżej, że ten konkretny atrament jest do kitu.

 

Nie liczyłem, ale kilka. Jednak wyznaję zasadę, że dobra firma nie splami się produkując atrament gorszej kategorii.

Jak wchodzę do restauracji i mam kartę z 50 daniami, zamawiam jedno i jest niejadalne lub skisłe, więcej nie idę do tej restauracji, a nie próbuję dalej kolejnych dań z karty, bo może trafię na jadalne danie.

 

Jak na razie jest kilka dobrych firm, reszta to mniejsze lub większe zło, przed którym trzeba uczciwie ostrzegać innych użytkowników piór, a nie liczyć, że w n-tym piórze ów atrament wreszcie będzie pisał dobrze lub nie zakwitnie.


Powieki Bodhidharmy. Kolorowy świat herbaty.

Atramentopedia. Każdy atrament ma swojego kleksa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Tez na to kiedyś patrzylem w ten sposób, zresztą można to pewnie nadal gdzieś znaleźć na forum tym lub poprzednim... Ale punkt widzenia rzeczywiście zależy od punktu siedzenia:P

A osób na swiecie ktore atrament robią lub robiły ręcznie do niedawna jednak trochę jest - m.in. Noodlers, de Atramentis, do niedawna Organics Studio i Scribal Workshop, okazjonalnie pharmacist z FPN i jakiś student chemii z japonii.

No i Abraxas z Basel,...

 

ale z powodu choroby mistrza musiałem lizaka polizać...

 

euX4qeK.jpg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

No i Abraxas z Basel,...

 

ale z powodu choroby mistrza musiałem lizaka polizać...

 

euX4qeK.jpg

w pysk! muszę zażyć laudanum.


“I don’t want to belong to any club that would accept me as one of its members.” Groucho Marx

biorę udział w wymianie listów?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Kiedyś agencja reklamowa, w której pracowałem, reklamowała proszek do prania bardzo znanej marki. Prawde mówiąc, najpierw tę markę zbudowaliśmy. Proszek trafił na półkę proszków premium, gdzie mial się i sprzedawal się dobrze. Producent stwierdził, że chce też zgarnąć kase sprzedając proszek z dolnej półki. I co? Pakował ten sam proszek, chociaż z dodatkiem kuleczek w innym kolorze, do innych opakowań i sprzedawał jako proszek tani. W ten sposób doił dwie krowy.


You should always go to other people's funerals; otherwise, they won't come to yours.

Yogi Berra

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

pewnie flaszka podobna…  ;)

 

ale etykietka ładniejsza.

 

 

 

Kiedyś agencja reklamowa, w której pracowałem, reklamowała proszek do prania bardzo znanej marki. Prawde mówiąc, najpierw tę markę zbudowaliśmy. Proszek trafił na półkę proszków premium, gdzie mial się i sprzedawal się dobrze. Producent stwierdził, że chce też zgarnąć kase sprzedając proszek z dolnej półki. I co? Pakował ten sam proszek, chociaż z dodatkiem kuleczek w innym kolorze, do innych opakowań i sprzedawał jako proszek tani. W ten sposób doił dwie krowy.

 

właśnie zadałeś kłam mądrości ludowej, że tanie mięso psy żrą.

Edytowano przez rbit9n

“I don’t want to belong to any club that would accept me as one of its members.” Groucho Marx

biorę udział w wymianie listów?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Kiedyś agencja reklamowa, w której pracowałem, reklamowała proszek do prania bardzo znanej marki. Prawde mówiąc, najpierw tę markę zbudowaliśmy. Proszek trafił na półkę proszków premium, gdzie mial się i sprzedawal się dobrze. Producent stwierdził, że chce też zgarnąć kase sprzedając proszek z dolnej półki. I co? Pakował ten sam proszek, chociaż z dodatkiem kuleczek w innym kolorze, do innych opakowań i sprzedawał jako proszek tani. W ten sposób doił dwie krowy.

 

Dziś robi się podbnie z np. przetworami mlecznymi. W normalnej produkcji pod szyldem marki "M" masz skład właściwy, ale dla znanych dyskontów "B", gdzie cena ma być konkurencyjna i niższa np. o 1 zł, w przetwór mleczny pakuje się zamienniki lub zmniejsza ilość wartościowych produktów. Coś za coś. Motłoch i tak to zje i wysr...

A kto tam dziś czyta etykiety?


Powieki Bodhidharmy. Kolorowy świat herbaty.

Atramentopedia. Każdy atrament ma swojego kleksa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Andrew

A kto tam dziś czyta etykiety?

 

Ja czytam. Zwłaszcza na wszelkiej maści mięsopodobnych wyrobach ze śladową zawartością mięsa w mięsie... I doprowadziło mnie to do tego, że wolę kupić surowe mięso prosto z ubojni i sam je przyrządzić

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja czytam. Zwłaszcza na wszelkiej maści mięsopodobnych wyrobach ze śladową zawartością mięsa w mięsie... I doprowadziło mnie to do tego, że wolę kupić surowe mięso prosto z ubojni i sam je przyrządzić

A kiedy chcę nową kanapę, kupuję deski, zdechłą krowę i instrukcję garbowania ;D


You have been placed on moderator queue. This means that all content you submit will need to be approved by a moderator before it will be shown.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

No i Abraxas z Basel,...

 

ale z powodu choroby mistrza musiałem lizaka polizać...

 

euX4qeK.jpg

Ale tym się pisze, czy pije?  Bo szczerze mówiąc wygląda jak wiśniowa nalewka Babuni

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

il_fullxfull.91967550.jpg

:eureka: eureka  tak patrzyłem na zdjęcia tych bilecików i nagle mnie olśniło :eureka: toż to gotowe etykiety wraz z nazwą na ten tajemniczy limitowany atrament z okazji PFD. Wystarczy jeszcze dodrukować pojemność i numer limitu i gotowe, tylko co to za kolor? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Wklej jako zwykły tekst

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.


×
×
  • Utwórz nowe...