Skocz do zawartości
Wieczny wagarowicz

@tramentoteka

Polecane posty

Powiem Ci, że dotknąłeś czułej struny, bo akurat opowieść o Kapitanie Grayu, który przez przypadek usłyszał o "obłąkanej" Assol i postanowił spełnić jej marzenie, to moja ukochana historia, znajdująca się w pierwszej dziesiątce wszystkich historii Świata. Tylko że ja mam książkę, a film... Nawet nie wiedziałem, że był nakręcony. I nie wiem, czy to właśnie w filmie tak wszystko pokręcili, czy po prostu masz sklerozę i nie pamiętasz.  :roflmho:W każdym razie uprościłeś tą piękną opowieść tak genialnie, że aż jestem pełen podziwu. Generalnie jest ważne to, jak umarła matka Assol. Otóż umarła z choroby i z głodu, ale wcześniej błagała jednego bogatego człowieka w wiosce, by pożyczył jej trochę pieniędzy, przynajmniej do powrotu męża z rejsu. Ten jednak zażądał, żeby mu uległa. Odmówiła i wkrótce zmarła bez pomocy. Później jakoś tak się zdarzyło, że ten człowiek tonął, a ojciec Assol stał na brzegu i patrzył. Patrzył w milczeniu i ani drgnął. Gdy tamten łajdak zaczął go błagać. wykrzyczał tylko jedno zdanie - Ona też ciebie błagała...

Łajdak (jak to zwykle z łajdakami bywa) jednak nie utonął, ale tak się wściekł na starego marynarza, że wkrótce zabiła go apopleksja. I wtedy cała wieś odwróciła się od wdowca i jego córki. Zostali osądzeni i skazani jako niegodni tej "świętej" społeczności i musieli od tej pory żyć poza nią. On był wrogiem, a z jego córki zrobiono wariatkę. Oczywiście nikomu nawet nie przyszło do głowy, że ten bogaty łajdak był łajdakiem i że to przez jego bezwzględność i brak litości mała Assol została półsierotą.

To wszystko jest genialnie opowiedziane. Ludzki fałsz, okrucieństwo i wszelkie inne "zalety" są pokazane tak prosto i tak bez ogródek, a jednocześnie tak błyskotliwie obnażone i sprowadzone do żałosnej śmieszności, że czytając, człowiek co chwilę zaciska pięści i wzrusza się do łez, na przemian, by na końcu poczuć się lepszym, a przynajmniej chcieć zrobić coś, by naprawdę się stać lepszym.

A atrament (i sposób jego pokazania) świetny.

P.S. Napisałeś, że film pamiętają tylko najstarsi Userzy... No to ja ze swoją książką jestem i tak najstarszy, smarkacze... :rechot:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Cała historia Assol i jej ojca jest oczywiście pokazana w filmie. I ów szubrawiec, który nie chce pożyczyć pieniędzy, i matka Assol która poszła w deszcz zastawić pierścionek, przemokła i zachorowała na zapalenie płuc, i lokalna społeczność, która szydzi z dziewczyny nawet wówczas, gdy na redzie stoi już statek ze szkarłatnymi żaglami...

Ostatni raz widziałem ten film... wczoraj. Ot, tak mnie naszło. Mam wersję oryginalną (po rosyjsku znaczy) z napisami... angielskimi. 

Ale dołożę jeszcze jedną ciekawostkę - o której zapewne nie wiedziałeś. Otóż od lat sześćdziesiątych, najpierw w Leningradzie, później (czyli obecnie) w St. Petersburgu, na rozpoczęcie lata i białych nocy a także na zakończenie roku szkolnego, ma miejsce coroczna impreza pt.... 'Szkarłatne żagle' (lub 'Алые паруса' - jak kto woli). Koncerty, pokazy sztucznych ogni no i żaglowiec płynący pod szkarłatnymi żaglami... 

Alyye_parusa.jpg

  

16 minut temu, Kleks napisał:

i tak najstarszy, smarkacze... :rechot:

Chciałbyś... :rechot:

Edytowano przez Wieczny wagarowicz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

No faktycznie, o tej imprezie nie wiedziałem. W sumie to nic dziwnego, bo Aleksander Grin to niby pisarz rosyjski, więc i jego twórczość jest najbardziej znana w Rosji. Choć... Niby. Jego matka była Rosjanką, ale ojciec polskim zesłańcem. Wiadomo, swój chłop...

A skąd Ty masz młody Człowieku, takie ładne zdjęcie? :roflmho:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, Kleks napisał:

A skąd Ty masz młody Człowieku, takie ładne zdjęcie? :roflmho:

Jakbyś smarkaczu rzucił okiem na zdjęcie w moim ostatnim poście opisującym atrament, jakbyś przeczytał co tam jest napisane (w language'u wprawdzie - ale powinieneś sobie z tym dać radę), to już od paru godzin wiedziałbyś o tej imprezie.

A zdjęcie znalazłem na wysypisku śmieci, internetem zwanym.  :rechot: Widzisz przecież że odszumiane aż gwiżdże, więc wygląda, jakby pies ekran wylizał...

Edytowano przez Wieczny wagarowicz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

No totyż właśnie nie pasowało mi na Twoje... A jeśli chodzi o atramet, to owszem, biję się w pierś grzeszną mą. Po prostu kolor mnie tak się spodobał, że pogrążon w jego kontemplacyji, zapomniałem przeczytać opis... :w00t:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
9 minut temu, Kleks napisał:

No totyż właśnie nie pasowało mi na Twoje... A jeśli chodzi o atramet, to owszem, biję się w pierś grzeszną mą. Po prostu kolor mnie tak się spodobał, że pogrążon w jego kontemplacyji, zapomniałem przeczytać opis... :w00t:

No fakt: atrament ma dość interesujący kolor - choć nie wykazuje cieniowania ani ani. Do tego mocno byle jaka butelka, Made in India, niska cena... Nie wróżę mu (atramentowi znaczy) sukcesu na europejskim/amerykańskim rynku. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A ja spytam o coś, co pewnie niejednemu chodzi po głowie: sam wykonujesz ilustracje przy próbkach pisma? A nagłówki - to pismo odręczne czy wydruk?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, tom_ek napisał:

A ja spytam o coś, co pewnie niejednemu chodzi po głowie: sam wykonujesz ilustracje przy próbkach pisma? A nagłówki - to pismo odręczne czy wydruk?

@tom_ek,

może kiedyś dojdę do 'handwork', ale na razie nie mogę sobie na to pozwolić. Codziennie powstaje jeden wpis; nie mierzyłem czasu, ale zajmuje mi to z pewnością dłużej niż godzinę. Może kiedyś, gdy jeden wpis będzie pojawiał się co tydzień... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Narwali bzu, naszarpali,
Nadarli go, natargali,
Nanieśli świeżego, mokrego,

Białego i tego bzowego. 
 

Gdzie tu do maja i kwitnących bzów? Ale dziś będzie o atramencie takim właśnie 'bzowym', jak z wiersza Tuwima.

To naprawdę piękny kolor. W każdym razie ja jestem nim urzeczony. Do tego stopnia, że od dłuższego czasu mam go w piórze i często nim piszę. Wyprodukowała go niemiecka firma Online (tylko dlaczego na pudełku jest napis: Made in Austria? - jest to dla mnie nierozwiązana zagadka). Atrament rozlewany jest w butelki 50 i 30 ml. 

Więcej zdjęć i małe testy - TUTAJ

Online-lilac0007.jpg

Edytowano przez Wieczny wagarowicz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 15.02.2020 o 06:40, Wieczny wagarowicz napisał:

może kiedyś dojdę do 'handwork', ale na razie nie mogę sobie na to pozwolić. Codziennie powstaje jeden wpis;

Z tego co udało mi się zaobserwować, treść jest pisana ręcznie a nagłówek maszynowo (tak?), ale skąd testowany atrament w drukarce? Napełniasz głowicę? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Klerk napisał:

Z tego co udało mi się zaobserwować, treść jest pisana ręcznie a nagłówek maszynowo (tak?), ale skąd testowany atrament w drukarce? Napełniasz głowicę? 

Cały proces wygląda tak:
- papier malowany jest rozcieńczonym atramentem.
- po wyschnięciu drukuję tytuł i rysunki. Przy czym tytuł takim kolorem, który jest w miarę możliwości najbardziej zbliżony do koloru atramentu. Ponieważ wcześniej mam już zrobione zdjęcia, wymaz i test wodoodporności - to tylko kwestia wzięcia próbki
- zamalowuję rysunki czystym atramentem
- ręcznie piszę tekst - oczywiście tym samym atramentem.

I tyle.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
20 minut temu, Klerk napisał:

Naprawdę duży SZACUN :thumbup: 

Bóg Ci zapłać dobry człowieku (jak mawiają komuniści)... :rechot:

Edytowano przez Wieczny wagarowicz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Z tym - Made in Austria - to prawdopodobnie przyzwyczajenie jeszcze z czasów Adolfa H. My wiemy, że on był "Made in Austria", ale większość ludzi na świecie jest przekonana, że był właśnie Niemcem. Skoro to "oszustwo" zadziałało w tę stronę, to może i nazad. :roflmho:

Co do samego atramentu, to najbardziej zbliżonym kolorem, jaki mam, wydaje się Dark Lilac Lamy, czyli też niemiecki. Czyżby ten Lilac to było to samo, pół na pół z woda? Piękny zaiste, ale do dłuższego pisania bym go chyba nie polubił. No żarówa jest...

Ale że Ci się tak chce (w tym wieku) rysować te strony ręcznie... :rechot:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
30 minut temu, Kleks napisał:

Ale że Ci się tak chce (w tym wieku) rysować te strony ręcznie... :rechot:

No coś do cholery muszę z tymi litrami atramentu zrobić, nie? :rechot:

PS> Tylko nie piszcie teraz, że możecie przytulić jakby co... :rechot:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie, no ależ skąd? Kto by się tam przytulał do atramentu. Ale jakby Ci nie były potrzebne... :roflmho:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Tę buteleczkę dostałem od znajomej, która kiedyś poczuła 'wolę bożą' zajęcia się kaligrafią. Wewnątrz - 7 ml czegoś, co bardziej mi przypomina tusz kreślarski, a nie atrament. A że po angielsku wszystko jest 'Ink' - to i znalazło się w kolekcji. Ale to pióra tego nie wleję...

Więcej zdjęć i testy - TUTAJ

manuscript-black0013-887x887.jpg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ale zaraz zaraz... Jedyny ink Manuscripta, jaki znam, to jest ten ink...

M5DXiuG.jpg

I doprawdy, nie mógłbym mu nic zarzucić. Powiem więcej, jest to ink o zdecydowanie wspaniałych właściwościach, być może najlepszy w moich zbiorach. Mam sepię, czerwony i czarny, a jest jeszcze zielony i niebieski. I kupiłem go właśnie dlatego, że był w zestawie z piórami do kaligrafii, tejże samej firmy, w jakichś wyglądających na podłe, nabojach a jak zacząłem nim pisać, to aż musiałem przerwać i się wódki napić. Bo dech mi zaparło z wrażenia i byłbym się cholera udusił.

Pytanie, czy to jest ten sam atrament i ta sama firma... :rechot:

Eee... Chyba jednak nie ta sama. Na tym jest wyraźnie napisane - Fountain Pen Ink... Ano, już nie te oczy panie dobrodzieju... Hyhy

Edytowano przez Kleks

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Teraz bedzie bez polskich znakow diakrytycznych - bo windows sie uaktualnia i zostal mi ino sznur. Od telefonu.:wallbash:

Na tym moim miniaturowym atramenciku jest adres: calligraphy.co.uk. Wpisz go i wszystko bedzie jasne.

[edit]

Windows wrócił. Więc mam inny pomysł: kliknij w ten link - tam znajdziesz coś, co Cię wprawi w niezmierne zdumienie. Bo okaże się bowiem staruchu, że jednak mało wiesz o świecie... :eureka:

https://www.calligraphy.co.uk/calligraphy/dip-pen-calligraphy/round-hand-nib-holder-black-ink

Edytowano przez Wieczny wagarowicz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Iii tam zaraz zdumienie. :roflmho: U mnie na wsi jest taki duży sklep, ze wszystkim. Niby że Art&Craft, ale możesz kupić w nim i worki na śmieci i domestos i ziemię do kwiatków. A także grabie i młotek. Tapety i żarówki też. W zasadzie to oprócz jedzenia (chyba że słodycze traktujemy jako jedzenie), niewiele jest rzeczy na tym bożym Świecie, których w onym sklepie nie ma.

Otóż w dziale "kaligrafia" wisi całe mnóstwo zestawów do kaligrafii, jednak monopolistą w tej dziedzinie wydaje się firma Manuscript. Podobnie jak w świecie żarcia dla kotów Whiskas. Zestawów owych jest całe mnóstwo, jednak uważny klient dostrzeże, iż jest to tylko kilkanaście stalówek, kilka obsadek i dwa rodzaje korpusów. Do tego jeden nabój, pomnożony przez pięć kolorów i voila! Dowolnie składając do kupy te parę komponentów i ubierając to w różniste opakowania, mamy do wyboru nieograniczoną liczbę kombinacji.

Widać więc, że firma zatrudnia łebskich gości, którzy spędzają całe dnie na układaniu pasjansa na firmowym kompie i przy okazji, wymyślają, jak jeszcze więcej sprzedać, ale żeby się za bardzo nie narobić. Dlatego nabyli za wielką wodą (nie za tą, za jeszcze większą) wagon plastikowych buteleczek, które wyglądają jak "idź stąd i nie wracaj", rozcieńczyli posiadany atrament jakimś smołopochodnym paskudztwem i oto teraz każden Jaś i każda Małgosia mogą się cieszyć posiadaniem kompletnego zestawu do kari... klali... kanili... Cholera! No do ozdobnego pisania. Skończyłem.

P. S. Znaczy firma ta sama, ale atrament jakby inny.

Edytowano przez Kleks

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, Kleks napisał:

P. S. Znaczy firma ta sama, ale atrament jakby inny.

Wg mnie, mojej byłej zony, dzieci i krowy na utrzymaniu, to to, co jest w tym naparstku - to tusz kreślarski. Nawet jeśli nazywa się tuszem kaligraficznym.

A na tym akurat się znam, ponieważ projektowaniem zajmowałem się jeszcze w czasach pre-AutoCADowskich: najpierw rysując grafionem, później grafosami i na końcu rapidografami. Medium więc nie jest mi szczególnie obce.

A poza tym, jak rzucisz okiem na test wodoodporności - to zrozumiesz wszystko... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

No spojrzałem. A, bo żeś mnie zmylił Dziadu. Napisałeś, że "do pióra tego nie wleję" i myślałem, że dlatego, bo obraziłeś się na brzydką butelkę... :rechot: I znów się zapatrzyłem na te Twoje malunki...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Może w tej sytuacji lepiej by było atramentu? Zwłaszcza że wódki ostatnio nie piję, bo zaczęła mi szkodzić :roflmho:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Wklej jako zwykły tekst

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.


×
×
  • Utwórz nowe...