Skocz do zawartości
Ziemniaczek

Parker Quink i blaknięcie na 3-letnim słońcu

Polecane posty

Cześć!

Z powodu nudy i postrzegania niektórych rzeczy inaczej (w tym przypadku całkowicie ;) ) postanowiłem wam pokazać co dzieje się z Parkerem Quinkiem Blue po około 3 latach wiszenia na lodówce.

Jestem w 100% pewny, że było to pisane Quinkiem niebieskim w jakże szlachetnym Vectorze. Na dodatek atrament był w naboju (załadowany z dzień wcześniej), więc nie ma mowy o jakimś wyschnięciu/etc..,,Numer Tomka" no i sam numer jest pod zwykłą taśmą klejącą, która miała zapobiegać rozmazaniu/rozmyciu w razie bliższego kontaktu z wodą. Napisałem to na jakiejś samoprzylepnej karteczce (których dwa bloczki zapasu mam do dzisiaj stąd porównanie). Oto efekty:

6218e866659d0c2emed.jpg

Papier jest przynajmniej słaby, stąd jakieś dziwne zmiany koloru (może nie widać aż tak dobrze).

I położenie karteczki:

bd3c3e56c5df747emed.jpg

30db6b002da4361dmed.jpg

Efekty pozostawiam do oceny wam. Zdecydowałem się na opublikowanie zdjęć z racji tego, że widziałem coś podobnego (ale po pół roku). Parker Quink jest na tyle popularny, że chociaż parę osób piszących nim się dowie ;) 

Jak coś to pisać; karteczka wraca na miejsce i widzimy się za 2 lata :thumbup:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, TopikSH napisał:

Po trzech latach na słońcu to jest dobry wynik. Dalej czytelne i wyraźne. Nie blaknie tylko ołówek.

Też tak sądzę, więc pocieszyłem się widząc czym mam napisane notatki przez poprzednie 2 lata. Aczkolwiek Jakiś MB permanent byłby lepszy, ale cena też... eghem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Większość atramentów wyblaknie po ekspozycji na słońce. Quink i tak nieźle się trzyma po tych trzech latach. Światłoodporny na pewno jest GvFC Hazelnut Brown i Garnet Red - więc w takie warto inwestować jeśli przeznaczeniem atramentu będzie wystawienie na promieniowanie UV.

Edytowano przez Aventador13

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Moim zdaniem nie należy wszystkiego zwalać na UV, ponieważ po pierwsze podwójna szyba odbija i rozprasza jego dużą część, a po drugie jest sporo innych czynników, które degradują barwnik. Jak przeglądałem moje stare zeszyty (kilkanaście lat), to pelikan 4001 też się odbarwił, mimo że nie miał żadnego kontaktu ze słońcem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

No widzisz, a moje zeszyty zapisane zwykłym niebieskim  Hero, po prawie czterdziestu latach nie mają śladu działania czasu.

Jakby były zapisane wczoraj :)

Edytowano przez Wąsaty

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Wąsaty napisał:

No widzisz, a moje zeszyty zapisane zwykłym niebieskim  Hero, po prawie pięćdziesięciu latach nie mają śladu działania czasu.

Jakby były zapisane wczoraj :)

Pozazdrościć. :) 
Ciekawe czy kiedyś będę mógł wyciągnąć z dna szuflady zeszyty zapisane IG Blue #6 i z triumfem pokazać smarkaczom, jakie to kiedyś były atramenty produkowane w Polsce. :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Z pewnością. To atrament gallusowy, z tego co wiem on nie tylko pokrywa papier ale i z nim jakoś chemicznie reaguje.

Też mam taką próbkę. Rzeczywiście bardzo ładny kolor.

Edytowano przez Wąsaty

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość

pH atramentu musi być powiązane z pH papieru.pH ma duże znaczenie dla trwałości papierów.Najlepszy papier to tzw.papiery długowieczne, zwane także papierami bibliotecznymi-7,5-10,0.Pozostałe 4.5 do 7.5.Papier 80g/m2 ok.6.75 najlepszy atrament ok.5pH.Papier 90g/m2 ok.atrament ok.6 pH.Atrament sympatyczny ma powyżej 10.5pH.pH papieru można można określić przez 3 metody:tzw.ekstrakt zimny,ekstrakt gorący,metoda stykowa,gdy mamy pH papieru musimy znać metodę,papier  80g/m2 9.13 ekstrakt gorący,9.23 zimny,8.08 metoda stykowa.Papier 70g/m2 ok.4.72.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
13 godzin temu, grzegorz3 napisał:

pH atramentu musi być powiązane z pH papieru.pH ma duże znaczenie dla trwałości papierów.Najlepszy papier to tzw.papiery długowieczne, zwane także papierami bibliotecznymi-7,5-10,0.Pozostałe 4.5 do 7.5.Papier 80g/m2 ok.6.75 najlepszy atrament ok.5pH.Papier 90g/m2 ok.atrament ok.6 pH.Atrament sympatyczny ma powyżej 10.5pH.pH papieru można można określić przez 3 metody:tzw.ekstrakt zimny,ekstrakt gorący,metoda stykowa,gdy mamy pH papieru musimy znać metodę,papier  80g/m2 9.13 ekstrakt gorący,9.23 zimny,8.08 metoda stykowa.Papier 70g/m2 ok.4.72.

Brzmi to mądrze i specjalistycznie, ale forma jest taka, że potrzeba tłumacza...
...i może trochę więcej spacji. :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 27.07.2017 o 17:33, Wąsaty napisał:

No widzisz, a moje zeszyty zapisane zwykłym niebieskim  Hero, po prawie czterdziestu latach nie mają śladu działania czasu.

Jakby były zapisane wczoraj :)

Moje zeszyty są trochę mlodsze, ale mają ponad trzydzieści lat. Trwałość niebieskiego atramentu oceniam na dobry - lekkie wynlaknięcie. Niestety nie wiem, jakiej był firmy. Natomiast atrament czarny - prawdopodobnie Parker wygląda znakomicie. Jest czarny,wcale nie poszarzał. Ocena bdb. Zeszyty były z kiepskiego papieru, daleko im do Oxfordu, a przebijania nie było. Pisałem piórem chńskim Hero.

Czytając to forum zastanawiam się, czy jakość atramentów tak bardzo się pogorszyła, że trzeba wyszukiwać specjalnych drogich atramentów, żeby dostać dobrą trwałość zapisu. Dodam, że atramenty były wtedy relatywnie dużo, dużo tańsze.

Czy ktoś umie wytłumaczyć z czego robi się atrament, na czym polega trudność, że pomimo wysokiej ceny różnie obecnie bywa z jakością.

Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
30 minut temu, Thomas7 napisał:

Moje zeszyty są trochę mlodsze, ale mają ponad trzydzieści lat. Trwałość niebieskiego atramentu oceniam na dobry - lekkie wynlaknięcie. Niestety nie wiem, jakiej był firmy. Natomiast atrament czarny - prawdopodobnie Parker wygląda znakomicie. Jest czarny,wcale nie poszarzał. Ocena bdb. Zeszyty były z kiepskiego papieru, daleko im do Oxfordu, a przebijania nie było. Pisałem piórem chńskim Hero.

Czytając to forum zastanawiam się, czy jakość atramentów tak bardzo się pogorszyła, że trzeba wyszukiwać specjalnych drogich atramentów, żeby dostać dobrą trwałość zapisu. Dodam, że atramenty były wtedy relatywnie dużo, dużo tańsze.

Czy ktoś umie wytłumaczyć z czego robi się atrament, na czym polega trudność, że pomimo wysokiej ceny różnie obecnie bywa z jakością.

Pozdrawiam

Przed rokiem 90 pióro i papier były powszechnie w użyciu, więc siła rzeczy musiałby "relatywnie tańsze". Dzisiaj to "zabawa" dla bogatszej części globu i dużo się eksperymentuje z kolorami i właściwościami, stąd cena i jakość mogą się rozjeżdżać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

W latach osiemdziesiątych, kiedy pisałem Hero, nikt nie zastanawiał się nad jakością papieru. Kupowało się zeszyt, pisało i nie było przebijania, zaciągniętych literek, bo atrament nie wysechł. Innych atramentów oprócz Hero nie znałem, nie śniło się, żeby były inne kolory podstawowe, nie mówiąc już o innych wariacjach.

Nie wiem do końca czy to dobrze czy źle? Zresztą, czy byłoby mnie stać w tym czasie zapłacić za atrament 10$?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Obecnie producenci zwracają uwagę na przepływ atramentu, jego zachowanie w piórze - aby nie brudził ścianek, bo to skandal jest (wbrew pozorom to nie ironia, bardzo dobrze, że tak jest, bo powinno) -, cieniowanie, kolor etc.

Nie mówię, że kiedyś przepływ był gorszy, ale kiedyś to papiery były produkowane do pisania piórem wiecznym (i ołówkiem, ale ten pisze po wszystkim), ew. do drukowania fotografii, ale to już specjały były. Dzisiaj trzeba szukać papieru, który nie przebija i jest w miarę tani.

Zmierzam do tego, że kiedyś producenci nie musieli zwracać uwagi na przebijanie oraz strzępienie, bo papier na to nie pozwalał. Jedzmy dalej - czarny był z sadzy, która brudziła ścianki pióra. Dzisiaj producenci nie mogą sobie na takie zabiegi pozwolić.

Jest parę takich rzeczy, nawet sporo, które się zmieniły wraz z innymi czynnikami (np. papierem).

 

 

Jaki atrament o wysokiej cenie ma słabą jakość? Iroshizuku jest wspaniałe, a drogie. 

Carandasze są drogie, niezbyt udane, ale na pewno nie powodują problemów w piórze. Da się nimi pisać. Stosunek ceny do jakości słaby, ale same atramenty nie są słabe. Przykład może?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

To, o czym piszesz, to wyższa szkoła jazdy z tymi atramentami.

OK.  Wezmę taki stary zeszyt i coś w nim napiszę, tylko nie teraz bo trochę choruję i leżę w łózku. Trzydzieści lat temu - to były czasy długopisów (większość moich kolegów nimi pisała) i papier w zeszytach wyglądał raczej kiepsko. Daleko mu było do Oxfordu. Nie mam wiedzy, ale nie sądzę, żeby zeszyty były wtedy robione z papierów do pisania piórem.

 Będzie to próba na przebijanie.

Próby na trwałość koloru raczej nie zrobię. Czytałem różne wpisy i widzę, że jest tutaj obecnie jest gorzej niż dawno temu.

Jeszcze jedna sprawa. Obecnie piórem pisze się na różnych papierach, a nie tylko specjalnych do pisania atramentem. Dlatego uważam, że żaden atrament nie powinien przebijać przez papier do ksero. Niestety firmowy atrament, który według testu nie powinien przebijać, przebija. Żeby było ciekawiej, powiem że chiński atrament no name w nabojach w tym samym piórze i w piórze bardziej mokrym na tej samej kartce papieru nie przebija. Ta próba wyszła mi zupełnie przypadkowo przy zmianie atramentu na "lepszy" markowy. W necie jest mnóstwo wzmianek o przebijaniu przez papier do ksero i nie są to bynajmniej atramenty no name.

Czy ktoś umie technicznie to wytłumaczyć? Kiedyś każdy "Parker",  czyli zachodni atrament był dobry, teraz niejdnokrotnie pozostała tylko nazwa.

Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chodzi o drogi atrament, który pomimo to jest do kitu, mam taki jeden. To czarny Sailor w takiej płaskiej okrągłej butelce ze specjalnym zbiorniczkiem w środku. Nie pamiętam pełnej nazwy, bo pudełko wyrzuciłem. Ktoś (nie mogę sobie przypomnieć kto) polecał go do rysunku, twierdząc że jego wodoodporność jest wystarczająca, by kolorowanie akwarelami nie rozmazało kreski. Bzdura. Ten atrament rozmazuje się po dotknięciu czymkolwiek (palcem, sąsiednią kartką, rękawem), na każdym papierze i nawet po kilku dniach. Pomimo to jest wyraźnie lepki i ciężko się myje z niego pióro (jak pigmentowy). Po prostu nie miałem do czynienia z gorszym dziadostwem, co dziwi mnie ze względu na dobre opinie no i markę atramentu.

P.S. Ach, przepraszam. Właśnie znalazłem go w internecie. Pełna nazwa to Sailor Kiwa-Guro Carbon Nano Black i JEST to atrament pigmentowy.

Jeśli zaś chodzi o stare atramenty, to też pisałem Hero, w latach 80 i pismo wygląda tak samo, jak 35 lat temu. Pokazywałem też kiedyś tutaj zeszyt mojego dziadka, który ma prawie 90 lat i też wygląda, jakby był dopiero co zapisany (jeśli nie liczyć nieznacznego zżółknięcia papieru). Dziadek jednak nie używał Hero. Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia co to mógł być za atrament, ale biorąc pod uwagęzróżnicowanie koloru, musiał być dolewany do kałamarza z dużej butli. Raz czarny, raz niebieski. Co akurat było pod ręką. Jedno jest pewne. Iroshozuku, czy KWZI to to nie było.

Edytowano przez Kleks

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 20.05.2018 o 19:29, Wąsaty napisał:

W latach osiemdziesiątych, kiedy pisałem Hero, nikt nie zastanawiał się nad jakością papieru. Kupowało się zeszyt, pisało i nie było przebijania, zaciągniętych literek, bo atrament nie wysechł. Innych atramentów oprócz Hero nie znałem, nie śniło się, żeby były inne kolory podstawowe, nie mówiąc już o innych wariacjach.

Nie wiem do końca czy to dobrze czy źle? Zresztą, czy byłoby mnie stać w tym czasie zapłacić za atrament 10$?

No nie było wbrew pozorom tak źle - muszę dobrać się do moich starych zeszytów z lat osiemdziesiątych, ale z tego co pamiętam to kartki były dość grube i gładkie - nie było przebijania i pisało się i szkicowało dość gładko - dotyczy to zeszytów z tzw. produkcji uspołecznionej, "prywaciarze" robili ze wszystkiego co się dało i z pisaniem było różnie - tych zeszytów nie lubiłem. Co do 10$ to za 8,60$ można było w 1985 roku zostać właścicielem PARKERA 25, natomiast z tego co pamiętam dostępne w Pewexie atramenty PARKER i PELIKAN były w cenie poniżej 1$ za kałamarz. Z ciekawostek to ołówek PILOT 0,3mm kosztował 2.60$ - genialna rzecz - do dzisiaj w stanie idealnym, nawet oryginalna gumka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Wklej jako zwykły tekst

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.


×
×
  • Utwórz nowe...