Skocz do zawartości

Nowe czy dawne?  

27 użytkowników zagłosowało

  1. 1. Jakie pióra?



Polecane posty

No, to pobawmy się w małą ankietę. Jakie pióra preferujecie, kupujecie, używacie - nowe czy dawne? New or vintage? Nówki sztuki ze sklepu czy staruszki do (lub po) renowacji?:)


Pozdrawiam,

Thay

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Docelowo jakieś klasyki, coś z klasą raczej vintage (powojenne) niż nowe ale nowych też nie wykluczam. Tylko, że za mało wiem, żeby się teraz zabierać za takie zakupy :)

Wiele lat temu połamałem przypadkowo swojego Pelikana M200, chyba od niego zacznę a później coś z wyższej półki. 

Edytowano przez TopikSH

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Co prawda zagłosowałem za dawnymi modelami piór, ale tytułem małego uzupełnienia dodam, że wg. mnie ze współczesnych modeli produkty japońskiego mainstreamu, tj.: Sailor, Pilot, Platinum na prawdę trzymają wysoki poziom; czego (ze smutkiem to stwierdzam) sądząc po zasłyszanych przypadkach zgłoszeń serwisowych nie można powiedzieć nawet o tak klasycznych markach jak: Waterman, Pelikan czy Montblanc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Posiadam dwa stare : Conway'a Dinkie z 60 roku i Sheaffer balance z 38. Conwaj leży nieużywany, bo pisze jak cajmer i tak się zachowuje. Balans jest ok, tylko ktoś kiedyś szlifował stalówkę i nie mogę jej już doprowadzić do stanu, który by mi odpowiadał.

Piszę tylko nowymi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jak dla mnie, to zdecydowanie stare.

Współczesne dobre marki, owszem sprawuj się poprawnie, ale pióra  z okresu od lat 30-tych do 60-tych są o niebo lepsze od tych współczesnych.

Może dlatego, że produkowano je po to, aby komfortowo można było nimi pisać, bo były powszechnie do tego celu używane.

Te współczesne mają zbyt dużo "fajerwerków" a zbyt mało właściwości użytkowych.

W latach 50-tych do każdego modelu szanującego się producenta było do dyspozycji kilkanaście stalówek o różnych właściwościach.

Poczynając od twardych jak gwóźdź do tworzenia kopii przez kalkę, na superfleksach rozmaitej grubości linii kończąc.

Dziś mamy jak mamy wybór czterech (od EF do B), to w zasadzie wszystko. I wszystkie, niezależnie od producenta, piszą w zasadzie tak samo.

zdrówka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie i nowe i stare. Stare mają "dusze" i są fantastycznie piszącymi piórami. Każde, które mam lub miałam, pisało w sumie lepiej od nowych, ale... to nie były pióra do użytkowania codziennie, do wrzucenia w torbę luzem. Szkoda mi tak się z nimi obchodzić i też często mają swoje kaprysy. Coś za coś. 

Nowe... to tak jak z nowym samochodem. Sprawne, napełniasz czym chcesz, nawet wrzucisz luzem do torby (zwłaszcza Kaweco) i masz spokojną głowę (raczej...). 
Nie zgodzę się, że nie ma różnic w pisaniu. Platinum 3776 pisze znacząco inaczej od Lamy CP1 (podobny rozmiar stalówki) czy od Visconti Rembrandt. Niekoniecznie lepiej (mnie się trafił egzemplarz straszliwie drapiący, który bym najchętniej zareklamowała początkowo, ale do Japonii daleko ;)), ale długim, delikatnym szlifowaniu stalówki poprawnie. Ma w sobie jednak tak czy inaczej jakąś precyzję, której nie mają inne nowe pióra.  Są różnice. Pisałam (pożyczonym na chwilę) Visconti Homo Sapiens - o tym piórze marzę, pisało wspaniale, a jest nowe.

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie zarówno stare jak i nowe są dobre i wszystko zależy co się trafi- nie uważam, żeby nowymi się nie dało pisać, zresztą większość mam nowych. Dla mnie dużą przewagą jest cena- można kupić nowe pióro, które będzie pisało całkiem, całkiem taniej niż staruszka. I ciężko nie zgodzić się z @mery Takie safari noszę luzem, a osmie już bym się bał...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A dla mnie vintage. Zdecydowanie. Najlepszy okres? Lata 50. i 60. No, w porywach 70. Ale potem zasadniczo było z górki. Pióra zaczęły stawać się "elementem ozdobnym" i prestiżowym drobiazgiem, czyli nie musiały już pisać doskonale i bezawaryjnie. Bo do pisania zaczął służyć długopis...


Pozdrawiam,

Thay

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Stare lub nowe? I te, i te.

Cena powoduje, że zakup starego pióra w analogicznych widełkach budżetowych względem nowej produkcji, daje zupełnie inne, większe możliwości. Jednocześnie nowe to nowe. Z niższych półek nastawione na walory użytkowe, z wyższych - wiadomo - prezent, prestiż, eleganckie, ale już niekoniecznie dobrze wyważone, dobrze piszące itd.

W ankiecie zaznaczyłbym obie opcje. W konieczności wyboru tylko jednej - harakiri.


Pozdrawiam,
Marcin

Dwie osoby, dwie idee, jedna pasja. Pióromaniak.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja chyba też miałbym dylemat gdybym miał wybrać jedną opcję. Stare pióra mają dla mnie większa wartość, bo przekazują historię. Poza tym to niewiarygodna przyjemność pisać czymś, co nie jest dostępne dla przeciętnego Kowalskiego, bo nie jest już dostępne na sklepowych półkach. Natomiast nowe jest szeroko dostępne, przez co częściej mogę sobie na nie pozwolić i pewniejsze w zakupie.  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, Tales napisał:

...przeciętnego Kowalskiego...

Z tego co zdążyłem zaobserwować, to jednak przeciętny Kowalski woli długopis :P 
...chociaż zaobserwowałem przyrost osób piszących piórem na roku... nie żeby coś, ale jak zaczynaliśmy, to byłem jedną z nielicznych osób(2, lub 3,) które pisały piórem, a co najmniej jedna kupiła pióro, bo ja miałem i pisałem :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Brawo, zarażasz piórozą.

Masz rację, powinienem sprecyzować. Miałem na myśli przeciętnego opierzonego Kowalskiego.

Nawiasem mówiąc, u mnie wciąż ludzie są sceptyczni do piór. Nie to, żeby mi to jakkolwiek przeszkadzało. Lubię być wyjątkowy. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja i tak nadrabiam atramentem, a lamy, to kupiła osoba z którą mam wykłady sporadycznie. Moje lamy gdyby nie było czarne, to by się wyróżniały bardziej niż bardzo :D

Edytowano przez -Mateusz-

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość

Przed wynalezieniem długopisu 1938,pierwsza produkcja 1944,głównie pisało się ołówkiem. Pióra stanowiły wyjątek, ale miały być, solidne, dobrze piszące na lata, tak, jak wszystko inne, co było wytwarzane. Solidność, jakość i długo wieczność. Teraz mamy „jakość”, ale bez długo wieczności i może bez solidności. Teraz filozofia jest taka"kupić i za dwa lata kupić, i jeszcze raz to samo kupić".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

 

W sprawie jakości współczesnych piór polecam lekturę tego wątku:

3 godziny temu, -Mateusz- napisał:

Ja i tak nadrabiam atramentem, a lamy, to kupiła osoba z którą mam wykłady sporadycznie. Moje lamy gdyby nie było czarne, to by się wyróżniały bardziej niż bardzo :D

W sumie masz rację. Nawet gdyby nagle wszyscy u mnie zaczęli pisać piórem, to i tak raczej nikt by nie używał brązowego atramentu w swoich notatkach.

Uff, moja indywidualność została zaspokojona. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zdecydowanie nowe.  Z piór starych lubię tylko swoje :-) Wiem jak się zachowują, jakie mają problemy, gdzie i w jakich warunkach coś w nich odprysło, zarysowało lub wytarło.

Nowe mają ten efekt nowości - jakość wprost z fabryki, pierwszy właściciel i w razie problemów mogę kląć na producenta albo na siebie,  w zależności kto dał plamę. Pióra stare, używane już przez kogoś nie za bardzo mi  pasują. Albo stalówka nie układa się "pode mnie", albo mają jakąś niedoskonałość (ryska, luz) która mnie denerwuje. Nawet gdy jest w doskonałym stanie zawsze ma jakiś ułamek bycia "nie moim".

Co do jakości pisania, to też ukierunkowuję się w kierunku nowszych produkcji. Oczywiście starsze mają (zasadniczo) większy zakres stalówek, flex i takie tam, ale to wydaje się być istotne już dla wąskiego grona użytkowników piór. Dla zwykłych współczesnych śmiertelników pióro ma być dobrym przyrządem piśmienniczym i zaryzykuję stwierdzenie, że rozmiar F/M+brak zasychania+akceptowalna cena(*) są dla 99% odbiorców rygorami w zupełności wystarczającymi.

(*) do 150 zł w przypadku zwykłych zjadaczy chleba, 500+ w przypadku piór "dyrektorskich"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jak na razie tylko nowe. Ale wszystkie moje pióra obecne są niedrogie. Jakbym trafił na używkę w idealnym stanie czegoś fajnego za dobre pieniądze to pewnie bym się zdecydował.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Wklej jako zwykły tekst

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.


×
×
  • Utwórz nowe...