Skocz do zawartości
Leon1981

Diamine vs Iroshizuku

Polecane posty

To prawda, że Diamine nie jest za bardzo wodoodporny, ale cóż... Taka jest natura atramentu. Po prostu notatki trzeba trzymać daleko od wody. To trochę tak, jak z zegarkiem, w którym można nurkować do 300 metrów. Poza ludźmi, którzy nurkują na 300 metrów, kupowanie takiego zegarka jest dla mnie śmieszne. To po prostu wyrzucanie pieniędzy w błoto, a w większości przypadków utwierdzanie speców od marketingu w przekonaniu, że ich strategia reklamowa działa. Nie twierdzę, że takie zegarki, czy wodoodporne atramenty są w ogóle niepotrzebne, ale że nie w każdym przypadku trzeba wydawać dodatkowe pieniądze na opcję, która nie jest nam niezbędna. Znałem kiedyś gościa, który kupił sobie średnioformatowy celownikowy i wówczas kosmicznie drogi aparat, do pstrykania zwyczajnych pamiątkowych fotek o rozmiarze pocztówki, które wywoływał w labie Kodaka. Aparat miał adapter do filmu małoobrazkowego (z którego właśnie ten człowiek korzystał) i jeszcze mnóstwo funkcji, o których nie miał najmniejszego pojęcia. Gdy zapytałem go, po co mu średnioformatowy profesjonalny aparat, skoro i tak robi nim małoobrazkowe pamiątkowe pocztówki, napuszył się jak indyk i wygulgotał niemal z wściekłością - Wiesz ile za ten aparat zapłaciłem? - Tu wymienił jakąś dużą sumę (w dolarach) i spojrzał się na mnie takim wzrokiem, jakim się patrzy na żebraków leżących gdzieś na dworcu w przejściu podziemnym.

Jeszcze raz podkreślam, nie chodzi mi o to, że takie przedmioty nie są potrzebne i nie potępiam ludzi, którzy je kupują, zresztą to ich sprawa. Drażni mnie tylko podejście typu - Ford Transit to g.... Poza tym nie poradzi sobie na pustyni tak, jak mój Range Rover Vogue Evo Coś tam... Oczywiście że sobie nie poradzi, ale nie wszyscy muszą jeździć na co dzień, do roboty, przez pustynię.

Tak się składa, że Diamine to świetny atrament, za bardzo przystępną cenę. A że nie można wrzucać notatnika do wanny? No cóż. Za bardzo przystępną cenę nie można mieć wszystkiego. Widzę jednak (i założę się, że nie tylko ja) u paru osób, że mają alergię na tę markę i jak tylko w jakimś wątku padnie słowo "Diamine", to można zakładać się w ciemno, że zaraz się odezwą i nie pozostawią na tym atramencie suchej nitki. Bo Iroshizuku!  I nie, nie jest to żadna wojna, tylko przy okazji, chciałem zwrócić uwagę na podejście do tematu właśnie w taki sposób. Negowania czegoś, zawsze, bez względu na okoliczności. Niestety to typowe zjawisko na forach, zwłaszcza w wątkach typu "marka X vs marka Y". A weźcie wejdźcie na dowolne forum fotograficzne i odnajdźcie temat "Który aparat lepszy? Canon vs Nikon". Tam to dopiero latają siekiery w powietrzu. I nikt nie powie, że ten, czy inny aparat jest lepszy w czymś, a gorszy w czym innym. Nie uświadczycie obiektywnego opisu. Po prostu zwolennicy obydwóch marek obrzucają się inwektywami w rodzaju "Nikon/Canon to g... !"

Edytowano przez Kleks

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Kleks..Nie kumasz czegoś. Z tego co czytam, to nikt nie ma alergii na Diamine..ja również nie, bo sam Red Dragonem i Oxyblood  mam napełnione dwa pióra i nimi piszę i kolory są super i Diamine daje radę.  Tylko.. jesli porównywac go do Iroshizuku, a mam 6 kolorów,  to Diamine, w mojej ocenie, nie ma startu do atramentu japońskiego i różnica jest spora. Po prostu w mojej ocenie Iroshizuku jest lepszym atramantem (może jakiś tam konkretny kolor nie potwierdzi tej reguły. Mówię ogólnie). Na tej samej zasadzie, że np Toyota i japońskie samochody są ogólnie lepsze niż np Fiat i samochody włoskie, czy francuskie...Czy to znaczy, ze mam uczulenie na marki włoskie i francuskie?. Nie. I nawet z jakichś tam powodów, np finansowych, kupię Fiata, czy Renault i będę nim jeżdził i będę zadowolony, bo zaspokoi moje potrzeby i wydam mniejszą kwotę na zakup.  

Zapewniam Cie, że Ci którzy kupują kolejne atramenty Iroshizuku nawet za cenę oficjalną ok. 160zł nie są idiotami wyrzucającymi swoje pieniądze w błoto dla bufonady, ale przekonali się, że warto.. tym bardziej, jesli na ebayu Iroshizuku ściągniesz z Japonii za połowę ceny, czyli ok.80zł.

Kleks.. jeśli nie zamierzasz, jak napisałeś, nurkować ze swoimi notatkami pisanymi Diamine w wannie i jesteś pewien, że nigdy nie zamoczysz tych notatek, albo że zapiski Twoje nie są aż tak istotne dla Ciebie, zebyś płakał  za nimi po ich utracie i godzisz się ze słabszą jakością, to nie ma sprawy.. Przecież to Twój wybór.

Pozwól tylko innym mieć swoje zdanie na temat Diamine i Iroshizuku, nawet jeśli nie pasuje to do Twojej koncepcji i wizji świata.

Ja jestem Irozhizuku zachwycony..jakością, zachowaniem się atramentu w stalówce i na papierze oraz samymi kolorami  ...i to jest moje zdanie i go nie zmienię, nawet jesli będziesz próbował mnie porównywać do to tego gostka od aparatu fotograficznego (tylko co ja mam z nim wspólnego?).   

Szanuję Twoje zdanie, że np Ford Transit jest lepszym samochodem niż np Range Rover...  bo DLA CIEBIE moze być, z jakichś tam powodów, lepszym samochodem... nie wnikam i będę podważał Twojego wyboru. 

Kupuj Diamine i ciesz się pisaniem swoimi piórami.

Peace, Bro..

 

.

Edytowano przez jazzy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A ja wolę Skodę i piszę głównie atramentami Rohrer&Klingner :P

Ale żeby nie było - Golden Brown Diamine to jeden z moich ulubionych kolorów. Iro mam tylko dwie próbki brązów, ale są świetne. Tak że tutaj nie mam preferencji, że lepszy ten czy tamten. Atramenty dobieram głównie ze względu na kolorystykę. A jak potrzebuję wodoodpornych notatek, to biorę jakiegoś "documentusa", którego na pewno nic nie ruszy. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Tym razem powiem tylko tyle: W przeciwieństwie do mnie, zacząłeś od osobistych wycieczek. "nie kumasz czegoś", "będziesz próbował mnie porównywać", "nie pasuje to do twojej koncepcji i wizji świata", to są typowe złośliwe przycinki, których ja nigdy nie stosuję. Poza tym, oczywiście wciąż nie rozumiesz o co mi chodzi. Sprostuję jedynie, że nie nazwałem nigdzie idiotami ludzi, którzy kupują atramenty Irozhizuku (kolejna twoja manipulacja). A Ford Transit, którym się posłużyłem jako przykładem, czy atrament Diamine nie jest dla mnie lepszy (co znów próbujesz mi wmawiać). Właśnie Ty o tym w kółko mówisz, a jak próbowałem (bez powodzenia) powiedzieć, że właśnie każdy ma prawo do wyboru swojej marki, to poczułeś się urażony, bo ktoś ośmielił się zaatakować twoją wizję.

Przyzwyczaiłem się, że gdzie jak gdzie, ale tutaj raczej mam do czynienia z ludźmi dojrzałymi, tolerancyjnymi i umiejącymi czytać ze zrozumieniem. Ty próbujesz mnie przekonać, że jesteś zacietrzewionym, nie liczącym się ze zdaniem innych, nastolatkiem. Niech i tak będzie. Do tego też masz prawo. Ale ja już nie będę z Tobą dyskutował.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Mam kilka jednych i drugich (niebieskie klasyki) i znacznie częściej sięgam po Iroshizuku. Głównym powodem są kolory, które uwielbiam :). Jeśli chodzi o właściwości to specjalnie różnicy nie widzę.

Kleks - jak na zegarku jest napisane 300m to wcale nie oznacza, że można nurkować do 300m - marketingowa ściema :) Przykłądowo 30m - daje gwarancje wodoszczelności przy myciu rąk a nie nurkowaniu do 30m. Do 30m to potrzeba mieć 200-300m.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Musicman, po prostu i jedne i drugie są fajne, może jedne trochę lepsze. Każdy jednak ma swoje ulubione. Ja z niebieskich (tej firmy na D) mam tylko Blue Velvet i mi się podoba. Kolory, Iroshizuku ma rzeczywiście piękne i kiedyś na pewno je wypróbuję w praktyce. A z tym zegarkiem do 300m toż właśnie mi o to chodziło :D Bardzo często taki wypas to nic innego jak ściema (jakby co, nie mam na myśli atramentu, tylko zegarek). Ale trza za niego więcej zapłacić :D

Edytowano przez Kleks

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A ja tylko dodam jeden przykład: kupiłem nowe pióro, bardzo mi się podoba, ale nie jakieś mocno "prestiżowe" (marka też nie prestiżowa, ale to nie ma tu akurat znaczenia). Lubię wszelakie czerwienie, więc na początek zalałem Diamine Red Dragon. Po napełnieniu (tłoczek) - pisze ładnie. Odłożone, po godzinie - pisze ledwo. Następny dzień - nie pisze w ogóle (i to na tyle, że dopiero mocne dokręcenie tłoczka - tak, że niemal kapie atrament - pomogło). Do tego na stalówce "kalafiory" (trochę mnie przestraszyły...ja raczej z tych bardziej początkujących, więc nie wiedziałem, czy to nie jest trwałe uszkodzenie...).

Szybko wyczyściłem i napełniłem Noodler's Red Black (baaardzo polecam kolor lubiącym ciemne czerwienie). Po napełnieniu - pięknie. Po godzinie - podobnie. Następnego dnia - nie pisze...sucho...

I znowu - czyszczenie i nowy atrament. Zwykle po dwóch próbach podarowałbym sobie pióro, ale to mi się bardzo podoba, więc dałem mu jeszcze jedną szansę. Tym razem Iro fuyu-syogun (wiem, kolor już zupełnie inny, ale akurat tylko taki miałem). Po napełnieniu - pisze. Po godzinie - pisze. Następnego dnia - pisze. Po kilku dniach bez używania - pisze...

Przed każdym napełnieniem czyszczenie/płukanie podobne, więc jak dla mnie - Iro:Diamine 1:0

Ale nie ukrywam - Oxblood to jeden z moich ulubionych atramentów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie byłbym taki pewny, czy (jak napisałeś w pierwszych słowach) marka pióra nie ma znaczenia, bo akurat w tym przypadku ma i to duże. Zgodzę się z tym, że można trafić na pióro, w którym atrament nie sprawiający problemów w żadnym innym piórze, nie będzie działał. Może być też tak, że trafisz na atrament, który w tym piórze będzie działał, jako jedyny. Takie rzeczy się zdarzają. Ale podkreślam - zdarzają. To wcale nie oznacza, że stanowią regułę. Dla przykładu, z moich około dwudziestu, może trzydziestu piór, zalanych różnymi atramentami Diamine, żadne nie sprawia kłopotów. Odłożone nawet na miesiąc i dłużej, startują od razu i piszą bez zarzutu. Oprócz Diamine, używam też kilku kolorów Pelikana, Watermana, Parkera i jeszcze jakichś bezimiennych atramentów w nabojach. Otóż w kilku piórach, w których Diamine zachowuje się idealnie, Waterman na przykład się nie sprawdził. Co oczywiście też nie oznacza, że Waterman jest złym atramentem.

Podsumowując, powtórzę po raz kolejny. Nie zgadzam się ani ze stwierdzeniami typu: "Iroshizuku jest lepszy od Diamine", ani nie twierdzę, że "Diamine jest najlepszy w ogóle". Można wymieniać swoje doświadczenia na temat używania różnych atramentów (na przykład podając rodzaj pióra, w których ten, czy inny atrament się sprawdził, lub nie), bo o tym jest właśnie temat, ale byłbym daleki od generalizowania, bo to prędzej czy później sprowadza dyskusję do poziomu kłótni na temat wyższości świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą.

Jest rzeczą zrozumiałą, że w dyskusjach na temat atramentów, piór, czy w ogóle czegokolwiek, do głosu dochodzą też uprzedzenia i sentymenty. Ja na przykład nie lubię piór MB, choć nigdy żadnego nie miałem. Nie cierpię tej firmy i nie chcę mieć żadnego jej pióra. Koniec... Moją pierwszą porządną lustrzanką był Canon i jakoś tak się złożyło, że zawsze miałem Canona. Dlatego w przykładowej dyskusji: "Canon vs Nikon" będę się upierał, że Nikon jest dobry, ale Canon jest lepszy. Tylko że to nie będzie miało nic wspólnego z obiektywizmem. Może więc nie warto dyskutować i dowodzić, co jest lepsze, a po prostu opowiedzieć o swoich doświadczeniach..?

Edytowano przez Kleks

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A propos wodoodporne czy nie - nie jest przypadkiem tak, ze jak przez przypadek rozlejesz taki iroszizoku to w zasadzie o zmyciu plamy nie ma juz co marzyc i to niezależnie czy z rąk czy z ubrania czy z sanitariatów? Pewnie Pelikana czy Watermana zmyje szybciej i bez kłopotu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Że w razie czego pewnie wolałbym mieć atrament niezbyt wodoodporny by móc wyprać przypadkowo uplamioną koszulę czy doczyścić mebel/sanitariat któy uplamiłem przy niezbyt ostrożnym napełnianiu naboju atramentem lub zaplamiłem przy płukaniu sekcji itp.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Akurat też używam przeważnie atramentów Diamine i bardzo je lubię. Muszę jednak przyznać, ze jakoś nigdy się nie zastanawiałem nad kwestią zmywalności. Być może dlatego, że jeszcze niczego nie zaplamiłem :D Poza łapskami rzecz jasna...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja jeszcze w sprawie Ancient Cooper. Miałem ten atrament w wielu swoich piórach, w żadnym nie sprawiał żadnych kłopotów, wręcz przeciwnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Miałem butelkę Diamine Teal. Wyglądał ładnie ale zatykał mi pióra m.in.  Sailora 1911  i Gama Eyas z dość grubą stalówką F. Pióra było po nim bardzo ciężko domyć.

Oddałem go za butelkę Rohrer & Klinger z którym nie miałem wcześniej doświadczenia.

Jest sporo budżetowych atramentów imo lepszych od Diamine jak choćby wspomniany R&K (też ma dużą paletę barw)

Niewątpliwą zaletą Diamine jest duża paleta barw i pojemności butelek.

Ale jak wynika z licznych wpisów Diamine jest nieprzewidywalny - w zależności do koloru. Mam Iroshizuku Yama Guri - to doskonałe atramenty nie wiem czy z fabrycznych są lepsze. Cena niestety trochę dusi dlatego trzeba kombinować i sprowadzać z Japonii żeby była do zaakceptowania. Ale tutaj nie ma żadnego ryzyka.

Po złych doświadczeniach wolę z ostrożności unikać Diamine.

Tak dla ciekawości Diamine Teal nie jest wodoodporny ale wywabić plamy z ubrania to było wyzwanie nie lada :).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Gorz

Mój Oxford Blue też jest dziwaczny, to znaczy nie zapycha, ale mam wrażenie, że łatwo gęstnieje, a mam go w Lamy Vista przerobionym na eyedropper'a.

Czy mógłbyś przesłać na PW fotkę z prezentacją odcienia Yama-guri?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 8.07.2019 o 16:16, konrad white napisał:

@Gorz

Mój Oxford Blue też jest dziwaczny, to znaczy nie zapycha, ale mam wrażenie, że łatwo gęstnieje, a mam go w Lamy Vista przerobionym na eyedropper'a.

Czy mógłbyś przesłać na PW fotkę z prezentacją odcienia Yama-guri?

Niestety aparat w szajsfonie jest jaki jest a ja też nie jestem mistrzem fotografii

pod 1 masz Yama guri dla porównania pod 2 masz Rohrer & Klinger Sepia.

1ea226e820af.jpg

Yama guri jest zdecydowanie bardziej orzechowy/ cieplejszy niż na zdjęciach które są w sieci.  R& K Sepaia jest bardziej "bury". Przy cienko piszącym piórze kreska z yama guri jest naprawdę ciemna ale widać że to nie czarny. Z czasem kolor się bardziej nasyca brązem. Bardzo ciekawy atrament.

 

Edytowano przez Gorz
uzupełnienie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie jestem w stanie powiedzieć nie widziałem na żywo tego drugiego a monitory mocno przekłamują nawet retina na której oglądam to zdjęcie które sam zrobiłem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

ja polecam grafa od castella. 

Piękny kałamarz, super kolory i bardzo dobrej jakości. 

Oprócz czerwieni to super zielony, brazowy, niebieski. 

A oragne red jest GENIALNY 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Wklej jako zwykły tekst

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.


×
×
  • Utwórz nowe...