Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'Namiki (Pilot)'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum

  • Witamy na Pióra Wieczne Forum
    • Regulamin Forum
    • Misja Forum
    • Przedstaw się
  • Z życia PWF
    • Aktualności
    • Atrament forumowy 2018
  • Wybór pióra wiecznego
    • Wybór i zakup pióra wiecznego
  • Forum o piórach wiecznych
    • Pióra wieczne i akcesoria
    • Historia piór wiecznych
    • Atramenty
    • Papiery i notatniki
    • Galeria
  • Pracownia naprawy i konserwacji
    • Naprawa piór wiecznych
  • Forum o długopisach i ołówkach
    • Długopisy
    • Ołówki i inne przybory piśmiennicze
  • Recenzje
    • Recenzje piór wiecznych
    • Recenzje atramentów
    • Recenzje akcesoriów piśmienniczych
  • Książki o piórach wiecznych i kaligrafii
    • Książki o piórach wiecznych i kaligrafii - recenzje
  • PWF dla sztuki
    • Kaligrafia
    • Pracownia artystyczna
  • Agora
    • Targowisko PWF
    • Co w trawie piszczy?
    • Kawiarenka
  • Rynek piór wiecznych
    • Obserwator aukcji
    • Łowcy okazji
    • Oferty firm
  • Prezentacje
    • Prezentacje, katalogi i inne materiały informacyjne
  • Opinie o sklepach

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


WWW


Facebook


Instagram


Twitter


Snapchat


Skąd jesteś?


Zainteresowania

Znaleziono 6 wyników

  1. Pilot Namiki Custom 742 vs 743 Historia Marki. Ryosuke Namiki, założyciel Namiki Manufacturing Co Ltd., w 1918 roku, był absolwentem i profesorem Szkoły Morskiej w Tokio. Po wielu eksperymentach udało mu się z powodzeniem zastosować odpowiednie stopy złota do konstrukcji stalówek. Do dzisiaj Pilot jest jednym z nielicznych producentów, którzy samodzielnie wytwarzają stalówki poczynając nawet od wytopu odpowiedniego stopu. Sukces Namiki po części zależał od współpracy z jego przyjacielem i kolegą Masao Wada autorem "Zen and the Art of Making Pen". W 1926 roku spółka powołała pierwsze zagraniczne biura w Malezji, Singapurze, Bostonie, Londynie i Szanghaju. W 1938 roku nazwa firmy została zmieniona na Pilot Pen, Ltd. Firma została ponownie przemianowana w 1950 roku jako Spółka Ink Pilot, W 1954 roku został otwarty oddział w Brazylii. W latach 1972 - 1999 nastąpił okres dynamicznej ekspansji firmy, zostały utworzone w wielu miejscach na świecie różne spółki zależne. Aktualna ‘zbiorcza’ nazwa koncernu, to Pilot Corporation. Koncern jest największym wytwórcą materiałów piśmienniczych w Japonii i zarazem jednym z największych światowych producentów w branży. Wg niektórych źródeł po konsolidacji w 2008 roku był drugim światowym producentem w branży. Ostatnio Pilot rozpoczął politykę „BeGreen”, tj. linię produktów, min. długopisów i ołówków, wykonanych z materiałów pochodzących głównie z recyklingu. Kluczowe daty w historii rozwoju firmy można zobaczyć np. tutaj. Jako ciekawostkę podam, że słowo Pilot w nazwie firmy nie ma nic wspólnego z lotnictwem (sic!). Otóż Pilot w tym przypadku oznacza niewielką jednostkę pływającą wprowadzającą duże statki do portu . Uwaga o materiałach źródłowych. W dalszej części będę korzystał z materiałów źródłowych pana Taizo Okagaki (engeika.com) za pisemną zgodą ich właściciela oraz z materiałów zamieszczonych na blogu kpmn oraz witrynie producenta. Trochę o stalówkach. Jak powiedziano wcześniej Pilot produkuje całą gamę bardzo dobrych stalówek, z których miałem okazję kilka wypróbować i naprawdę można się nimi autentycznie zachwycić Na zdjęciach poniżej można zobaczyć interesujące zestawienia dostępnych modeli stalówek. Porównanie wielkości stalówek: Dostępność stalówek dla poszczególnych modeli: Interesująca nas rodzina produktów. Pilot oczywiście produkuje bardzo bogaty asortyment materiałów piśmiennych jednakże chciałbym się skupić teraz na rodzinie piór wiecznych oznaczonych jako: 845, 823, 743, 742, 74, 912, 91 i 92. Dla porównania pióra zamknięte: oraz pióra otwarte: i jeszcze zestawienie 'parametrów' piór: Dochodzimy wreszcie do naszych dwóch tytułowych bohaterów, którzy są dla siebie niczym Don Kichot i Sancho Pansa, czyli do modeli 742 i 743. Na początek, rzut oka na obu pilotów: Model 742: Model 743 (przy okazji możemy zobaczyć konwerter CON-70): I jeszcze piękna stalówka F w rozmiarze #15: Pilot Namiki 742 vs 743, główne starcie. Parametry piór, w rodzaju: waga pióra, długość ze skuwką i bez, rodzaj stalówki, itd. Podane zostały w tabelach wyżej. System napełniania - naboje/konwerter CON-70 o pojemności 1,1ml. Niestety nie pasują ani naboje ani konwertery typu „international” aczkolwiek dostępna jest ‘przejściówka’. Chciałbym teraz trochę bardziej subiektywnie opowiedzieć o ich użytkowaniu. Pierwsze zakupione przeze mnie piórko, to Pilot 742. Dość długo korespondowałem z panem Taizo bo nie mogłem zdecydować się na którąś ze stalówek. Nie miałem z nimi wcześniej do czynienia, a mnogość rodzajów nie ułatwiała zadania. Na stronie (niestety tylko japońsko-języcznej) firmy Pilot można znaleźć krótkie filmiki instruktażowe jak pisać różnymi rodzajami stalówek. Trzeba też wiedzieć, że stalówki japońskie mają znacząco mniejszy ślad w stosunku do rozmiarów europejskich. Dla przykładu japońskie M, to w przybliżeniu europejskie F. Ogólna (przybliżona) zasada jest taka, że im szybsze notatki chcemy robić tym stalówka powinna być cieńsza. Potrzebowałem czegoś do takiego codziennego pisania i zdecydowałem się na stalówkę Soft Fine Medium (SFM), reklamowaną jako przeznaczoną do notatek dla studentów . Pierwsze wrażenia z pisania były wręcz piorunujące. Stalówki typu soft są czymś pomiędzy normal (hard), a flex. Zostawiają nieco bardziej mokry ślad. Właściwie nie wymagają najmniejszego wysiłku przy pisaniu. Najlżejsze nawet dotknięcie papieru pozostawia ślad atramentu. Moim zachwytom nie było końca i nadal uważam, że japońskie stalówki typu soft są czymś absolutnie fantastycznym. Rzut oka na oba pióra (742 jest czarny, 743 bordowy). Dla porównania Piloty umieściłem w towarzystwie MB 149: ... i jeszcze pióra otwarte: MB 149, to jednak straszny „grubas”. Dla niektórych wręcz nie nadaje się do dłuższego pisania, a jedynie do prestiżowego stawiania podpisów. Jest w tym ziarnko prawdy bo z autopsji wiem, że piloty są zdecydowanie lżejsze i wygodniejsze do trzymania przy pisaniu. Zanim przejdę do modelu 743 zatrzymam się chwilę nad pewnym fenomenem cenowym i jak mniemam marketingowym. Otóż model 742 wg cennika producenta kosztuje 21 000 Y (ok. 180 USD), a można go czasem kupić nawet za kwotę na poziomie 150 USD, podczas gdy model 743 kosztuje już 31 500 Y (ok. 280 USD). Sprzedawcy, szczególnie amerykańscy sprzedają ten model nawet w cenie ok. 330 USD, a najwyższa cena jaką widziałem, to 416 USD. Mowa oczywiście o wzorze podstawowym, tzn. nie zdobionym techniką maki-e oraz lakierem urushi. Wizualnie oba modele niewiele się różnią. 742 ma dwie gwiazdki na złotym pierścieniu wokół skuwki, 743 – trzy gwiazdki. Pierścienie na końcu korpusu i końcu skuwki w 743 są nieco szersze niż w 742. Pióra zamknięte są niemal identyczne. Sekcje i korpusy pasują do siebie i można je nawet wymienić (zdjęcie pod akapitem). Największa różnica dotyczy właściwie stalówek: model 742 posiada stalówkę w rozmiarze #10, a model 743, stalówkę w rozmiarze #15. Mimo, że stalówki te różnią się wagą o ok. 30%, to otwarty model 743 jest dłuższy od 742 tylko o ok. 3mm. Teraz małe ‘czary mary’, zamieniamy sekcje i… …i orientujemy się, że różnica długości zależy właściwie tylko od wielkości stalówki. I właśnie te 3mm różnicy wzbudzają najwięcej emocji wśród fanów piór marki Pilot. Nieco przewrotnie można zapytać, czy 3mm różnicy warte jest ok. 100 USD? „Zdania uczonych są podzielone”. Kilka lat temu śledziłem dość emocjonalne dyskusje m.in. na fpn. Dla wielu użytkowników tak minimalna różnica w wielkości pióra nie uzasadnia tak dużego skoku cenowego. Dyskusje często kończyły się dobrą radą w stylu: „kup któryś z tych dwóch modeli i już później nie oglądaj się za siebie”. Jeśli spojrzymy na zdjęcia rodziny piór zamieszczone na początku zauważymy, że pomiędzy modelem 742 i 743 przebiega jakby umowna granica podziału pewnej rodziny produktów. Na przykład w piórach: 743, 823 i 845 pierścienie na korpusie są identyczne i jednocześnie szersze niż w modelach niższych. Moim zdaniem skok cenowy w tym przypadku wynika z polityki marketingowej firmy. Model 743 zapoczątkowuje niejako nieco wyższą klasę produktów, możnaby powiedzieć nieco bardziej prestiżową. Oczywiście nie skorzystałem z dobrej rady żeby nie oglądać się za siebie i... kilka miesięcy później kupiłem model 743 ze stalówką F dla odmiany. Przyzwyczajony do miękkiej i raczej mokrej stalówki SFM przeżyłem lekkie rozczarowanie japońską F-ką. Jak dla mnie za sucha, skrobie i dość twarda (porównując oczywiście z wcześniejszą SFM'ką). Pomyślałem, że to trochę za drogie pióro żeby tolerować takie rozczarowanie i wysłałem je do tuningu do @Alveryna. Po poprawkach stalówka jest naprawdę znakomita. Minimalnie bardziej mokra oraz nie drapie. To wystarczyło aby z czasem pióro stało się moim wręcz podstawowym narzędziem do pisania. Szczególnie do robienia szybkich notatek, zapisków w terminarzu, itp. Poniżej przedstawiam porównanie śladu obu stalówek (moim zdaniem skan jest jednak jakieś 15% ciemniejszy niż w realu): Nie ma właściwie znaczenia czy piszemy wolno czy szybko, nie odnotowałem żadnych problemów z przepływem atramentu. Subiektywnie wydaje mi się, że te pióra „lubią” raczej atramenty rzadkie, o dobrym przepływie. Robiłem szybkie podkreślenia, albo nawet rysunki techniczne odręczne i z pokorą muszę przyznać, że te stalówki nigdy mnie nie zawiodły. Wykonuję często następujący test – stawiam szybko pionowe kreski stopniowo zmniejszając nacisk stalówki na kartkę. Odmiana tego testu to cykliczne zmienianie nacisku na kartkę, oczywiście tak, żeby jednak nie przestać pisać. Najczęściej w pewnym momencie pióro zaczyna przerywać, z reguły na początku stawiania kolejnej kreski. Tymi pilotami wykonałem taki test robiąc ok. 200 kresek, nigdy nie przerwały ani jednej kreski. Można pisać pod niemal dowolnym kątem (ale oczywiście w granicach rozsądku, czyli np. nie krawędzią boczą stalówki). Jednak nie można pisać stalówką odwróconą „na plecy”. Mam wrażenie, że w kolekcji każdego uznanego producenta pojawiają się takie „kontrowersyjne” pary w rodzaju: Pelikan M800 (805) vs M1000; MB146 vs MB149; Osmia 883 vs 884; itd. Rozpoczynają się wtedy dyskusje z cyklu „O wyższości…” i… życie pióro-maniaka jest ciekawsze!
  2. (wrażenia, nie recenzja) Może powinienem był wziąć sobie powyższą sentecję do serca, a jeszcze lepiej do rozumu, ale doszedłem do niej później, chociaż nie mogę zaprzeczyć, że sygnały ostrzegawcze docierały wcześniej. Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo i słowa dotrzymał. Falcon, nie bez powodu tak nazwany; spójrzcie co za dziób!), zagnieździł się w obszarze mojego mózgu odpowiedzialnym za powstawanie półracjonalnych pragnień dzięki klipowi na YouTube. Zlatka poddana Spencerian customization czyli z powiększonym fleksem wabiła mnie jako rysownika i adepta kaligrafii. Po kilku miesiącach kwarantanny, utwierdziłem swoje zauroczenie w jego niezłomności, zamówilem i w końcu miałem pioro w ręku. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że przede mną nie droga gładka i wesoła, lecz schody. Adaptacja zlatki, czyli jej uelastycznienie polega przede wszystkim na przeszlifowaniu jej tak, aby stała się cieńsza (i ostrzejsza, zdaje się). Falcon, który z przydziału ma średniego fleksa, po takim zabiegu odjeżdża na całego. Nie ma jednak nic za darmo; trzeba liczyć się z dwiema niedogodnościami. O pierwszej teraz, o drugiej za chwilę. Zmniejszenie grubości złotej blaszki wprawdzie pozwala skrzydełkom rozsunąć się szeroko, ale sprawia, że stalówka staje się co nieco krucha. Z dociskaniem jej do papieru lepiej nie przesadzać, bo może pęknąć. Z tegoż to powodu nie mam śmiałości przekonać się empirycznie jak szeroką kreskę pioro potrafi postawić. Odłożyłem na bok załączony nabój i zatankowałem konwerter ulubionym Blue Sky od Karandasza. Pioro pisało w każdej pozycji: bokami, do góry nogami, po Bożemu; płaski grzbiet malował pieknie i mokro niczym pędzel obiecując duzżo radości. Falcon pisal w każdej pozycji, jeno nie wtedy, kiedy był dociskany. Coś tam się zaczynało, ale bardzo wkrótce szeroka kreska przekształcała się w tory kolejowe. Zmieniłem atrament. Nie pomogło. Zmieniłem na inny, potem na jeszcze inny. Bez skutku. Przyjrzałem się dokładnie stalowce i spływakowi. Wpadło mi do glowy, że system nie zostal zaprojektowany do współpracy z przerobioną stalówką. Taka gruba krecha chleje atrament jak krakowski smok Wisłę, poza tym podczas fleksowania zlatka niebezpiecznie daleko odchyla się od spływaka. Jakim sposobem atrament ma płynąć! Po konsultacjach ze znanym ekspertem, panem Googlem, okazało się, że mogę mieć rację. Zewsząd dobiegały narzekania użytkowników i to nie tylko na wersję przerobioną. Podobno rozkapryszone pióro miało grzecznieć nabąblowane atramentem Pilota. Nie posiadałem takowego; kilka flaszeczek było w drodze, ale równie dobrze mogły właśnie przeplywać Morze Południowochińskie. Miałem jednak znaleziony w pudełku nabój, nieopisany, ale powinien byc dedykowany. Na wszelki wypadek rozebralem pioro do rosłu i wyczyściłem dokładnie. Teraz pióro pisało lepiej, ale wciąż bez szaleństw. Jeszcze raz wypatroszyłem ptaszysko i przyjrzalem się spływakowi. Kanalik iegnący grzbietem był wąski jak naczynie włosowate. Takie cherlactwo miało nadążyć z napojeniem stalówki? Zabrałem się za prace melioracyjne, czyli poszerzanie kanału. Potym zabiegu polepszyło sie o jeden poziom. Tymczasem skończył się atrament we wkładzie. Postanowiłem sie męczyć się dalej i poczekać na zamówione iroshizuku. Jakiś czas później dostałem przesyłkę z kilkoma innymi atramentami. Testowałem je wstępnie maczanką z flkesującą stalówką. Balzak od MB współpracował pięknie, cieniował znakomicie, świetnie płynął. Sprawiał wrażenie — niech to nie zabrzmi cudacznie — staroświeckiego. Taki niedzisiejszy mógłby dogadać się z fleksem Falcona. I coś w tym było. Pioro z Balzakiem zachowywało się o niebo lepiej. Może też się rozpisało, diabli wiedzą co z tymi piorami się dzieje. Tory kolejowe pojawiały się rzadziej. Atrament toi jedna sprawa, druga sprawa to papier. Czytałem narzekania, i to na tym forum, że Falcon drapie. Ma drapać. To nie jakaś tam gladziutka stalówka z irydową kulą na dziobie. To nie dla mięczaków, nie do pośpiesznych notatek. Zlatka choć mięciutka jak piorko, ostra jest jak igła. Przy każdym nacisnięciu stalówki, w papier wbijają się dwa ostrza. Wspólczesne, delikatne papiery nie sa stworzone do takiego traktowania. Nie bez powodu papier ongiś, za naszych dziadów był gruby i twardy. Miał wytrzymać atak stalówki i szybko wchłaniać atrament. Komfort pisania Falconem, tak samo zreszta jak fleksującą maczanką poprawia się znacznie w przypadku papieru przeznaczonego do kreślenia czy malowania. Gladkie powierzchnie takie, jak bristol czy papier akwarelowy typu „hot pressed”, najlepiej bawełniane, są najlepsze. Tam sobie miekkie i ostre stalówki skrobia do woli bez żadnej szkody. I tak nie sa one przeznaczone do szybkiego pisania. Kiedy Palmer tworzyl swoją metodę szybkiego pisania, musiał calkowicie odrzucić fleksa i ozdobne zawijasy. Palmera najlepiej uprawia się twardym, współczesnym piórem z cienka kreską. Tymczasem dotarł iroshizuku w kilku barwach. Wybrałem yama-guri. Balzak wydaję sie jednak lepszy. Poniżej esyfloresy i skala szerokości kreski. Ten najszersze rysowane grzbietem. Grzbietem pióro podaje atrament sprawnie i mokro. Sama przyjemność. Falcon & yam-aguri na papierze Arches hot pressed, 300 g/m2 Troche kaligrafii. Wybaczcie, nie jestem ekspertem i w copperplate raczkuję. Falcon potrafi rysować bardzo cienko. Wysokość pisma: duże litery 15 mm, małe 5 mm. Jak już zacząłem testować, to postanowiłem porównać z paroma innymi piórami. Poniżej doskonała obsadka skośna Hourglass, stalówka Gillott 128, Salix. Jak widać Falcon nie ustepuje w rozpiętości grubości linii profesjonalnej maczance. Jest jednak pewna róznica, krawędzie liter w przypadku skośnej obsadki sa równe. Stalowka Falcona rozchwiewa brzegi. Nie jest to wina stalówki lecz sposobu trzymania piora. Nie bez powodu wymyślono skośne obsadki do copperplate, stalówki w nich prowadzone są rownolegle do kierunku linii. Piora prostego nie daje sie tak trzymać, skrzydłka stalówki posuwają się pod kątem do linii i podczas nacisku jedno z nich ma do pokonania dłuższą drogę. Prowadzi to do drgań. Stąd strzępiaste brzegi. A co z innymi wiecznymi piorami, które dotąd uważalem za fleksy? Swan Mabi Todd Jackdaw z lat trzydziestych (atrament Salix). Dotychczas miałem je za niezlego fleksa. Jak widać zaczyna niezbyt cienko i kończy niezbyt grubo. A to z powodu dość sporego irydu. Gladkość opisania kosztem fleksowania. Nie pisalem dotychczas wiele tym piórem. Teraz mialłem okazję przyjrzeć mu sie dokładniej. Jackdow to rodzaj fleksa, ale tak naprawde jest stalówka jest typu italic. Miękkie italiki występowały dość często. Trochę jakby Panu Bogu świeczkę a diabłu ogarek. Popatrzcie sami. Nadaje się do codziennego, szybkiego pisania, szczególnie jeśli pismo oparte jest na italice. Conway Stewart 475, lata trzydzieste, z American Blue od Private Reserve. Jeszcze cieniej. Kaweco Dia 802G z Shocking Blue. I jeszcze cieniej. Dość twardo. A co z Noodlersami? Oto Ahab z Turkusem Nicponia (świetny atrament, Nicponiu!). Uuuu... Na floresach jeszcze jak cie mogę, ale trzeba naprawdę przycisnąć. Z takim przycioskiem nie udaję się pisać dłużej. I jeszcze test rysowania Falconem. Ten szkic szybki, ok. 5 min. Używany fleks i grzbiet. Tutaj jedynie grzbiet. Szybko, poniżej minuty. Szkicowanie przyjemne i mam nadzieje na oiwazniejsze rysunki. Falcon daje te mozliwości. Podsumowanie? Takie samo jak tytuł, Falcon Namiki z fleksem nie jest dla początkująch. Dlatego się męczyłem i zmagałem. Pióro wymaga opanowania techniki i wprawy. Zlatka jest niewiarygodnie miękka i trzeba nauczyć sie nią posługiwać. Potrafi przerywać i przed każdym nowym użyciem trzeba podać nieco atramentu z konwertera na stalówkę. To zreszta widać na wspomnianym klipie. Do poważnej kaligrafii wolę maczankę, jako wygodne lecz jako mobilne pióro do ćwiczeń copperplate (i podobnych) Falcon nadaje sie jak najbardziej. Ma swoje fochy, ale czym wiekszej nabywam wprawy tym lepiej mi się nim pisze. Ćwiczę ostatnio Spencera. To nie jest kaligrafia, to jest pisanie, choć niezbyt szybkie. Falcon dobrze sie w tym znajduje. Tylko ta miękkość zlatki, trzeba uważać. Próba a la Spencer. Wysokość liter 3 mm. Wróciłem do Balzaka. Jest lepszy. Przy tego rodzaju rytmicznym i całkiem raźnym pisaniu „drobniejszych” liter Falcon sprawia się bez zarzutu. Widocznie duże, kaligraficzne litery wymagają od niego wysiłku i czasami nie nadąża z podawanie atramentu. Zdecydowanie ten Balzak lepszy od iroshizuku.
  3. Witam. Chciałbym się zapytać posiadaczy piór Pilot Custom 91 lub 74 o jakość tworzywa z którego je wykonano. Czy są to "plastikowe" pióra, czy może jakieś bardziej szlachetne tworzywo? Niestety nie mam możliwości mieć je w reku i stąd moje pytanie. Czy można porównać to tworzywo do np. Waterman Charlestona? W Charlestonie tworzywo wydaje się bardzo porządne i przy wykręcaniu i zakręcaniu skuwki wydaje charakterystyczny, bardzo przyjemny dźwięk. Jak to jest z piórami Pilota?
  4. http://www.joemonster.org/filmy/47711/Piekno_kaligrafii Film świetny (ech, Namiki Falcon, czemu Cię jeszcze nie mam? ), ale zastanawia miejsce publikacji (albo raczej: podlinkowania) oraz odzew, jaki wywołał. Czasem się zastanawiam, czy nie byłoby dobrze "wjechać" z piórowym wirusem na "różne takie demoty"...
  5. Jeden z forumowiczów zapoczątkował bardzo ciekawy temat dotyczący piór japońskich. Przypomniało mi się, że Pilot otworzył już ładne kilka (kilkanaście?) lat temu Pilot Pen Museum. Zobaczcie sami: Pilot Pen Museum - mapa Pilot Pen Station/Museum - Blizzardboy Pilot Pen Museum - stutler.cc
  6. Film obrazujący jak powstają japońskie pióra wykonywane techniką maki-e:
×
×
  • Utwórz nowe...