Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'Faber-Castell'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum

  • Witamy na Pióra Wieczne Forum
    • Regulamin Forum
    • Misja Forum
    • Przedstaw się
  • Z życia PWF
    • Aktualności
    • Atrament forumowy 2018
  • Wybór pióra wiecznego
    • Wybór i zakup pióra wiecznego
  • Forum o piórach wiecznych
    • Pióra wieczne i akcesoria
    • Historia piór wiecznych
    • Atramenty
    • Papiery i notatniki
    • Galeria
  • Pracownia naprawy i konserwacji
    • Naprawa piór wiecznych
  • Forum o długopisach i ołówkach
    • Długopisy
    • Ołówki i inne przybory piśmiennicze
  • Recenzje
    • Recenzje piór wiecznych
    • Recenzje atramentów
    • Recenzje akcesoriów piśmienniczych
  • Książki o piórach wiecznych i kaligrafii
    • Książki o piórach wiecznych i kaligrafii - recenzje
  • PWF dla sztuki
    • Kaligrafia
    • Pracownia artystyczna
  • Agora
    • Targowisko PWF
    • Co w trawie piszczy?
    • Kawiarenka
  • Rynek piór wiecznych
    • Obserwator aukcji
    • Łowcy okazji
    • Oferty firm
  • Prezentacje
    • Prezentacje, katalogi i inne materiały informacyjne
  • Opinie o sklepach

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


WWW


Facebook


Instagram


Twitter


Snapchat


Skąd jesteś?


Zainteresowania

Znaleziono 29 wyników

  1. Moje subiektywne zestawienie zieleni. Papier: Rhodia dotpad, Clairefontaine 90g Pióro w większości Jinhao, KWZ Ink maczanka SKANY: Zdjęcia aparatem: Zdjęcia telefonem (lumia)
  2. Powoli rozglądam się i przymierzam się do wyboru piórka na prezent pod choinkę, w związku z czym mam pytanie. Który model z tych dwóch marek polecilibyście na upominek dla kobiety, w granicach do 200-250 złotych? Zastanawiam się m.in. nad FC Neo Slim, FC Essentio, z Lamy - Linea, ST lub CP1. Co o nich powiecie? Może jakieś inne sugestie?
  3. Podczas odkręcania "korpusu" w celu uzupełnienia atramentu w piórze Faber Castell Ambition tak nieszczęśliwie chwyciłem za sekcję, że plastikowy pierścień (wskazany na zdjęciu czerwoną strzałką) częściowo odpadł. To spowodowało że skuwka nie trzyma się wcale i nie wiem w jaki sposób wpłynęło to na szczelność pióra. Dlatego chciałem Was zapytać o jakieś wskazówki odnośnie naprawy najchętniej samodzielnej, jeśli jednak się nie da to najwyżej wyślę do serwisu. Zakup nowej sekcji to ok. 150 zł bez wysyłki więc tak średnio się do tego śpieszę a pióra mi szkoda bo dobrze mi się nim pisze.
  4. Z GvFC Midnight Blue spotkałem się już wcześniej. Chciałem spróbować jakiegoś blue-blacka, który jakoś wygląda i smaruje stalówkę (po okropnych doświadczeniach z Pelikanem 4001 Blue-black…brrr…). W ramach Kolorowego Zawrotowi Głowy dostałem naboje tego Grafa. Testy są zrobione Lamką i Watermanem, gdyż miałem próbkę 2ml (a naboje GvFC do nich nie pasują) – ot magia Kolor jak kolor, ot poprawny, dobry, nawet ładny blue-black. Nie wiem, czy coś poza tym. Jest także porównanie z Pelikanami. Jednak z tych wszystkich kolorów najbardziej lubię R&K Verdigrisa. Wolę nasycone kolory. PRZEPŁYW – dobry/bardzo dobry; przeglądając recenzje tego atramentu (dawno, bo od dawna mam z nim styczność – wcześniej niż od KZG) zauważyłem, że parę osób skarżyło się na słaby przepływ. Również coś takiego zauważyłem, ale jest to jedynie widoczne czasami w naprawdę cieniutkich stalówkach. Typu UEF. Do nich trzeba dobierać atrament, ale to temat na inny wątek, NASYCENIE – dobre, STRZĘPIENIE – nie zaobserwowałem, chociaż staram się unikać śmieciowych papierów, PRZEBIJANIE – brak, CZAS WYSYCHANIA – akceptowalny, na ksero 10s, na Rhodii 10/15s (F/M), PRZEŚWITYWANIE – widoczne przy cienkich papierach; normalne, WODOODPORNOŚĆ – coś tam widać, ale wyraźne to to nie jest; Klasa C (według testów Akszugora; A – największa; C – najmniejsza), ZAPACH – niewyczuwalny, WYMAZYWALNOŚĆ – barwnik pod wpływem zmazika przechodzi w turkus/teal, Z tym skanem u góry ewidentnie coś się stało. Verdigris nie ma takiego koloru na żywo. Hm... Podsumowanie: Porządny atrament. Godna konkurencja dla Pelikana Edelstein Tanzanite. Czy lepsza? Nie mam pojęcia. Cenowo lepiej wypada Pelikan. Oba piszą świetnie. Ponownie dostałem blue-blacka. Tylko ja (każdy coś innego). Tym razem tydzień uważam za udany (w przeciwieństwie do Organics Studio Cobalt Blue). Jeszcze trochę przemyśleń odnośnie tego inkaustu: Pozycja udana, ale czy najlepsza? Pod względem właściwości bardzo dobrze, lecz należy zwrócić uwagę także na kolor. Na rynku są blue-blacki także od innych firm. W zasadzie każdy producent ma w swojej ofercie blue-blacka. Na które warto zwrócić uwagę przy wyborze? Zdecydowanie na Pelikana Edelstein Tanzanite (69zł za 50ml w Polsce), Sailora blue-black (54zł za 50ml w Polsce), Montblanca 70zł za 60ml) oraz Pilota (nie Iroshizuku, choć z tej serii też można coś wybrać) Blue-black – kupując 350ml mamy cenę za 1ml wręcz zerową. Wszystkie są przynajmniej bardzo dobre. Z galusowych jeszcze jakiś ładny KWZ (szeroki wybór) i R&K Salix. Nie mówię, że GvFC jest zły – po prostu są lepsze. Czy warto zakupić Midnight Blue od GvFC? Co Wy dostaliście? PS. W recenzjach atramentów (nawet na pierwszej stronie) jest recka Visvamitry tego inkaustu. Warto zajrzeć (przynajmniej z tego powodu, że nikt inny z recenzentów KZG nie ma tego atramentu ).
  5. Krótka recenzja w formie papierowej Mam nadzieje, że się doczytacie. Przy okazji prosiłbym o jakieś uwagi na temat mojego pisma. Da się to przeczytać czy nie? Do powyższego tekstu mogę dodać, że stalówka i spływak pracują bezbłędnie. Nie przerywa i startuje bez zająknięcia Gdyby wam czegoś jeszcze brakowało to śmiało piszcie. Dzisiaj już jestem bez mocy i pewnie o czymś zapomniałem... A teraz parę zdjęć: Miłego czytania
  6. Graf von Faber-Castell to firma z tradycjami. Jej początki sięgają 1761 roku. Oferta produktowa firmy jest szeroka. Obejmuje między innymi atramenty. Obecnie dostępnych jest dziewięć kolorów GvFC: Carbon Black Cobalt Blue Deep Sea Green Garnet Red Hazelnut Brown Midnight Blue Moss Green Royal Blue Stone Grey Jednym z nowych kolorów jest Midnight Blue. Ostatnio zaczęły mi się podobać niektóre niebiesko-czarne atramenty, miałem nadzieję, że ten dołączy do tego zacnego grona. Nie dołączył. Midnight Blue to przeciętny pod każdym względem atrament. Jest o niebo lepszy niż recenzowany wczoraj Deep Sea Green, ale wciąż niczym nie zaskakuje. Jestem przekonany, że w ślepej próbie blue/blacków (czyli nieopisane kleksy) mało kto zwróciłby na nie uwagę. Oczywiście logo producenta robi swoje i wiele osób sięgnie po ten atrament. Raczej ich nie zawiedzie, ale moim zdaniem premium to ma tylko cenę i butelkę. Krople atramentu na ręczniku kuchennym Software ID Tomoe River, Kaweco Classic Sport, B Leuchtturm 1917, Kaweco Classic Sport, B Oxford, Eversharp Skyline, F Water resistance
  7. Drodzy, Recenzja kolejnego serwisu, z jakim miałam przyjemność. Tym razem mój prezent Gwiazdkowy, Faber-Castell Ambition Pearwood, F - też pisał za grubo, dodatkowo strasznie mokro, Wiec tym razem też napisałam do sprzedawcy i on też zadeklarował, że może pośredniczyć ale uznałam, że samodzielnie to będzie mi szybciej. Zadzwoniłam tutaj i: Primo Polska S.A. ul. Studencka 31 lok. 2 02-735 Warszawa tel.: + 48 22 852 45 10 fax.: + 48 22 847 65 41 e-mail: info@primo-polska.pl Dowiedziałam się, że mogę piórko przysłać z kopią dowodu zakupu (FC nie wystawia kart gwarancyjnych) i także poprosili o opis na kartce danego problemu, najlepiej własnie tym piórem, jak mam porównania z innymi piórami to też dopisać trochę treści innymi aby mogli się odnieść. Tu fajnie jeśli chodzi o koszty wysyłki, bo nie musiałam nic nigdzie nadawać, nawet na ich koszt. Przysłali kuriera sami w uzgodnionej ze mną godzinie człowiek piórko odebrał, pokwitowanie odbioru zostawił. Trochę długo to trwało w porównaniu do Watermana, bo miesiąc i 3 dni. Okazało się, że zgodzili się ze mną, że zbyt bardzo lejąca jest ta stalówka i odesłali do Niemiec, do FC z prośbą o wymianę. Wymienili i faktycznie ta obecna jest niej mokra (suchą bym jej nie nazwała) i ciut cieniej pisze ale to nie jes wg mnie wymarzone F. Jak dla mnie to solidna M-ka jest. No ale nie wymienią na węższą, skoro standardowo takie mają, chyba się muszę pogdzić z tym, że w FC Fka nie jest taka cienka jak w innych markach. Ogólnie pisze fajnie i będę go miała w pracy do podpisywania umów itp, bo do notatek maczkiem na prezentacji, zwłaszcza wydrukowanej na papierze ekologicznym, to to się nie nadaje. Ale dla serwisu piątka. Byłaby z plusem gdyby dali znać po otrzymaniu pióra, że wysyłają do Niemiec. Pozdrawiam Malwes
  8. Faber-Castell Basic Leather Ostatni Black Friday przyniósł ciekawe promocje nie tylko w branży motoryzacyjnej, elektronicznej, spożywczej ale również i piśmienniczej. Udało mi się zdobyć tytułowe pióro o 15% taniej. Korzystając z rabatu, kupiłem ponadto 12 małych naboi w tradycyjnym niebieskim kolorze tej samej marki. Wybrałem model Basic Leather ponieważ zainteresował mnie jego skórzany elegancki korpus, całkowicie inaczej zbudowana sekcja oraz stalówka dostępna m.in. w droższych piórach. Faber-Castell to niemiecka firma założona w 1761 roku. Znana jest z rewelacyjnych artykułów piśmienniczych takich jak: kredki, ołówki czy właśnie pióra. Nie miałem jeszcze przyjemności korzystania kiedykolwiek z przyborów tej marki tak więc musiał być ten pierwszy raz. Czy rzeczywiście pióro jest aż tak dobre jak piszą użytkownicy? Zapraszam do lektury. Opakowanie pióra po raz kolejny doczekało się modernizacji. Tym razem jest ono malutkie w kolorze ciemno zielonym, ze złotymi napisami na zewnątrz. Niestety nie jest takie jak Waterman Hemisphere, które jednocześnie pełni rolę etui. Jeżeli pudełko byłoby lepsze to cena wyłaby wyższa. Wszystkiego mieć przecież nie można. Wnętrze jest za to całkowicie białe. Ogólnie rzecz biorąc nie rzuca się ono w oczy, ot zwykłe kartonowe opakowanie. Stalówka wykonana została ze stali nierdzewnej. Znajdują się na nim: logo producenta – dwóch walczących ze sobą rycerzy na koniach, grubość linii (w tym przypadku „F”) oraz mnóstwo małych dziurek. Długość stalówki wynosi 2 cm. Dla porównania długość stalówki Waterman Hemisphere Black GT wynosi 1,5 cm a Zenith 60 Elegance 1,8 cm. Porównując ze sobą trzy wyżej wymienione pióra ze stalówkami „F”, Faber-Castell pisze najcieniej. Pióro wymaga jeszcze mniejszego nacisku niż Zenith 60 Elegance, który z kolei wymagał mniejszego nacisku niż Waterman Hemisphere. Każda kreska w pionie i poziomie, kółka, znaczki a nawet słowa pisane bardzo szybko wychodzą idealnie i nie ma mowy o niedociągnięciu atramentu. Po włożeniu naboju, pióro zaczęło pisać dosłownie w ciągu 3 sekund. Bardzo dobrze sprawuje się na zwykłym papierze ksero jak i na papierze bardziej śliskim np. francuskim Clairefontaine. W skali 0-10 śmiało mogę przyznać najwyższą notę. Spływak nie zawiera żadnych oznaczeń. Jedna rzecz rzuca się jednak w oczy – głęboki dół u góry spływaka. Myślę, że nie gra on żadnej kluczowej roli i został zaprojektowany ze względów estetycznych. Ze spływaka nie cieknie atrament i co ważne nie brudzi palców. Sekcja jest całkowicie inaczej skonstruowana niż w innych piórach wiecznych bowiem posiada gumową powłokę z wypustkami, która umożliwia bezpieczny uchwyt pióra. Palce nie ślizgają się a przyjemność pisania jest na najwyższym poziomie. Mimo gabarytów przypominających flamaster, dłoń podczas pisania nie męczy się. Korpus skórzany to nie tylko elegancki wygląd ale ponadto podobnie jak sekcja zapewnia dobre przytrzymania narzędzia podczas pisania. Zauważyłem, że skóra na korpusie jest naciągana nićmi lub sznurkiem. Jestem ciekawy ile taka konstrukcja wytrzyma. Będę się temu bacznie przyglądał. Chromowana końcówka korpusu jest wklęsła. Skuwka matowa ze srebrnym klipsem. Z boku wygrawerowane zostało logo producenta, nazwa oraz rok założenia firmy. Klips jest wygięty przez co łatwo się go unosi i wsuwa za okładkę zeszytu. Góra również jest wklęsła jak w przypadku korpusu. Skuwkę mocno się wciska, nie przekręca. Wnętrze skuwki nie zawiera zarysowań. Faber-Castell Basic Leather to mój czwarty artykuł piśmienniczy w ostatnim czasie. Był to kolejny strzał w dziesiątkę a cena wyniosła lekko powyżej 100 zł. Pisanie tym narzędziem to sama przyjemność. Czekam teraz z niecierpliwością na dostępność w Polsce włoskiego pióra wiecznego Aurora K, które za granicą zbiera bardzo pozytywne recenzje. Autor: Zibski
  9. Graf von Faber-Castell to firma z tradycjami. Jej początki sięgają 1761 roku. Oferta produktowa firmy jest szeroka. Obejmuje między innymi atramenty. Obecnie dostępnych jest dziewięć kolorów GvFC: Carbon Black Cobalt Blue Deep Sea Green Garnet Red Hazelnut Brown Midnight Blue Moss Green Royal Blue Stone Grey Jednym z nowych kolorów jest Royal Blue. Pisze się nim przyjemnie, ale kolor jest do bólu generyczny. I tyle. Jak dla mnie nowe kolory Grafa to porażka. Drops of ink on kitchen towel Software ID Tomoe River, Kaweco Classic Sport, B Leuchtturm 1917, Kaweco Classic Sport, B Oxford, Eversharp Skyline Water resistance
  10. Do tej pory pisałem Parkerem IM Premium przez 5 lat. Chciałbym kupić nowe pióro i się zastanawiam nad Faber Castell Ambition. Piszę dużo bo uczę się w szkole. Podzielcie się opiniami na temat tego Faber Castella i czy to trafny wybór
  11. Graf von Faber-Castell to firma z tradycjami. Jej początki sięgają 1761 roku. Oferta produktowa firmy jest szeroka. Obejmuje między innymi atramenty. Obecnie dostępnych jest dziewięć kolorów GvFC: Carbon Black Cobalt Blue Deep Sea Green Garnet Red Hazelnut Brown Midnight Blue Moss Green Royal Blue Stone Grey Jednym z nowych kolorów jest Deep Sea Green. Prawdę mówiąc nie lubię takich odcieni, więc jeszcze przed jego wypróbowaniem założylem, że mnie nie porwie. Po kilku dniach zabawy tym atramentem w trzech piórach powiem wam jedno: NĘDZA Atrament jest "suchy", słabo nasycony, nie daje stalówce optymalnego poślizgu. Kolor nie podoba mi się, ale mniejsza o kolor. Innych może zachwycać. Niestety tutaj problematyczna jest jakość atramentu. W suchych i cienkich stalówkach pisanie nim jest najzwyczajniej w świecie nieprzyjemne. Nawet stalówka B mojego Sporta nie wyciągnęła z Deep Sea Green głębi. Jak na produkt premium wyszło fatalnie. Krople atramentu na ręczniku kuchennym Software ID Tomoe River, Kaweco Classic Sport, B Leuchtturm 1917, Kaweco Classic Sport, B Rhodia, Graf von Faber-Castell Guilloche, F Oxford, Duke, F/M Wodoodporność
  12. Model Ambition produkcji Faber-Castell podobał mi się od dawna. Chwilę zajęło mi przekonanie samego siebie, że jest mi naprawdę potrzebny. Tym bardziej, że w interesującym mnie wykończeniu z drewna kokosowego jest to pióro dość drogie. W końcu udało mi się znaleźć dobrą ofertę i kupiłem nowe pióro za ok. 80 % ceny oficjalnej. Pióro dotarło do mnie szybko w mało gustownym tekturowym pudełku, w którym znajdowało się białe etui wykonane z tworzywa sztucznego. Etui nie podoba mi się, ale spełnia swoją funkcję należycie. Wrażenia Samo pióro wygląda bardzo dobrze. Świetnie układa się w mojej dłoni i, co najważniejsze, wyśmienicie się nim pisze. Zresztą pióro to kupiłem właśnie ze względu na wyjątkowo ciekawy design. Podoba mi się walcowaty kształt modelu Ambition i połączenie drewna z metalem. W moim odczuciu drewno ma ciekawszą fakturę niż tworzywo sztuczne i jest milsze w dotyku. Co więcej każdy kawałek drewna ma swoją historię i jest niepowtarzalny. Z tego, co wyczytałem wynika, że Faber-Castell eksperymentował z drewnem kokosowca przez trzy lata, zanim udało im się opanować odpowiednią obróbkę tego drewna. Jest to drewno wyjątkowo trwałe i o dobrych parametrach technicznych, ale równocześnie trudne w obróbce. To dobrze, że się zawzięli i znaleźli na nie sposób. Na żywo wygląda bardzo ładnie. Konstrukcja Korpus nie jest wykonany wyłącznie z drewna. Jego szkieletem jest wykonana z brązu tuleja, na której znajduje się walec wykonany z drewna kokosowca. Dzięki temu zabiegowi pióro sprawia wrażenie bardzo solidnego. Skuwka jest ciężka i ściśle przylega do sekcji. Od wewnątrz wypełnia ją plastikowa tuleja, która trochę mnie martwi. Nie sądzę, żeby miała okazać się wieczna. SKuwka nachodzi na sekcję z donośnym kliknięciem i trzyma się jej bardzo mocno. Potrzeba trochę siły, żeby odsłonićsekcję i stalówkę. Klips odchyla się bez problemu. można go użyć do zaczepienia pióra o kieszeń czy też okładkę zeszytu. Stalówka Produkty Faber-Castell wyróżniają się oryginalną stylistyką. Dotyczy to również stalówek, które wyraźnie odróżniają się od nudnej masowej produkcji stosowanej w piórach konkurencji. Co je wyróżnia? Po pierwsze nie mają otworu odpowietrzającego, dzięki czemu szczelina między skrzydełkami stalówki jest ledwo widoczna. Po drugie mają ciekawą fakturę utworzoną z równomiernie rozłożonych ”zagłębień”, które, w moim odczuciu, nadają stalówce charakteru. W dolnej części stalówki, tuż przy sekcji, wygrawerowano logo firmy i rozmiar stalówki. Zdecydowałem się na stalówkę w rozmiarze F. Jest to efka podająca atrament na bogato. Po papierze przesuwa się płynnie i lekko. Nawet po przerwie w notowaniu nie potrzebuje rozgrzewki, żeby wrócić do akcji. System napełniania Konwerter lub naboje. Wymiary Zamknięte: 139 mm Otwarte: 122 mm Średnica: 11 mm Podsumowanie Model Ambition jest dostępny w kilku wariantach. Najtańszy kosztuje około 150 PLN, najdroższy ok. 450 PLN. Mnie spodobał się niestety wariant najdroższy, wykonany z drewna kokosowego. Model wykonany z drewna gruszy jest tańszy o ok. 100 PLN. Po wizycie w sklepie stacjonarnym i wypróbowaniu obu wariantów, zrozumiałem, że trzeba będzie odłożyć trochę pieniędzy i poszukać okazji. Nie zrozumcie mnie źle – model z drewna gruszy jest przyjemny, jednak w moim odczuciu wykończenie z drewna kokosowca jest o wiele ciekawsze (faktura drewna) i ładniejsze. Pióro kupiłem za ok. 80 % ceny oficjalnej. Czy było warto? Było. I tyle w tym temacie. Pióro jest znakomicie i starannie wykonane, wyróżnia się stylistyką i doskonale się nim pisze. Polecam. PRÓBKA PISMA (atramentem Hazelnut Brown Graf von Faber-Castell w notatniku Franklin-Christoph)
  13. Lubię niecodzienny styl, zwłaszcza kiedy idzie w parze z jakością wykonania. Nie zapominajmy o funkcjonaliści. Też jest ważna. Jedną z marek piór wiecznych, które zapewniają pełny pakiet doznań jest Faber-Castell / Graf von Faber-Castell. Sygnowane logo FC / GvFC pióra wyróżniają się na tle konkurencji designem, zastosowanymi do produkcji materiałami, rozwiązaniami konstrukcyjnymi. Zarówno modele Ambition i Emotion wyróżniają się w swojej klasie cenowej. Pióra premium sygnowane logo Graf von Faber-Castell i Handmade in Germany są drogie i umiarkowanie konkurencyjne. Wyglądają świetnie, doskonale piszą, są starannie wykonane i wykończone. Mimo to w cenie 1500 – 2000 PLN można kupić wiele ciekawych piór wykonanych z nietypowych materiałów (Visconti Homo Sapiens, Visconti Wall Street) i zaopatrzonych w ciekawy system napełniania (próżniowy, Buklfiller Conida itp.). Graf von Faber-Castell nie bawi się w eksperymenty i tworzy wyłącznie pióra zasilane nabojami albo konwerterem. Za te pieniądze można mieć Conida, Pelikana M800 / M1000 i chyba nawet Montblanca da się ustrzelić. Oczywiście w wypadku produktów premium decyzja zakupowa rzadko kiedy jest podejmowana wyłącznie w oparciu o cenę lub stosunek ceny do jakości. Wiele zakupów dokonuje się wbrew zdrowemu rozsądkowi, żeby sprawić sobie przyjemność, również estetyczną. Dlatego Graf von Faber-Castell jakoś sobie radzi. Nie brak osób, które są skłonne słono zapłacić za produkowane przez nich pióra. Jestem jedną z nich. Krótki rys historyczny Faber-Castell to jeden z największych i najstarszych producentów piór, długopisów, ołówków i innych artykułów piśmienniczych / kreślarskich. Spółka została założona w 1761 r w miejscowości Stein w Niemczech przez Kaspara Fabera. Kaspar był rzemieślnikiem, pracował na zlecenie norymberskich przedsiębiorców a w wolnym czasie produkował ołówki, które cieszyły się uznaniem. Z czasem jego pozycja na rynku była na tyle silna, że zdecydował się otworzyć własną firme. Udało się. Firma pozostała w rodzinie, obecnie zarządza nią ósme pokolenie, funkcję prezesa pełni Anton Wolfgang Graf von Faber-Castell. Firma ma czternaście fabryk na całym swiecie i zatrudnia około 7 000 pracowników. Tamitio Jakiś czas temu natrafiłem na reklamę pióra Tamitio. Typowy Graf – ładny, elegancki, nietuzinkowy. Żebrowany korpus wygląda klasycznie i ciekawie. Skusiłem się. Wrażenia Tamitio ma ciekawą nazwę. Nie wiem, czy słowo to coś znaczy czy ma po prostu dobrze brzmieć. Tłumacz Google wykrył takie słowo w języku samoańskim. Jako tłumaczenie podaje Tamitio. Nic mi to nie mówi, ale brzmi dobrze. Pióro to dostępne jest w kilku wariantach kolorystycznych. Gdyby nie to, że ustrzeliłem okazyjnie czarne, szarpnąłbym się na Night Blue albo Taupe. Żebrowany i wykonany z metalu korpus pióra pokryty kilkunastoma warstwami lakieru. Oficjalna wersja promowana przez dział marketingu GvFC głosi, ze lakier ten został wyprodukowany specjalnie z myślą o serii Tamitio a nakładany jest w specjalistyczny, długotrwały i skomplikowany sposób. Kto wie? Może faktycznie brodaci alchemicy nakładają kolejne warstwy lakieru w czasie pełni księżyca inkantując pod nosem niezrozumiałe dla nas słowa? Tak to widzę. Najważniejsze, że lakier ten prezentuje się bardzo ładnie – lubię matowe wykończenia. W przyjemny dla oka sposób kontrastują z wykonanymi z najlepszej jakości stali (a jakże) elementami (skuwka, pierścienie). Pióro ma walcowaty przekrój i zostało wyposażone w charakterystyczną skuwkę z charakterystycznym klipsem. Skuwka sprawia wrażenie mniej kanciastej niż pozostałych piórach Graf von Faber – Castell. Na jej szczycie znajduje się plastikowy medalion (w ulotkach piszą o drogocennej żywicy) w wygrawerowanym logo Graf Von Faber Castell. Klips działa sprawnie, ale dla mnie nie ma to znaczenia, bo i tak klipsów nie używam. Tamitio to raczej ciężkie pióro. W dłoni układ się bardzo dobrze, choć brak sekcji może zrazić część potencjalnych nabywców. Mnie to nie przeszkadza. Korpus ma odpowiednią średnicę i palce układam właśnie na nim. Co więcej lubię metalowe pióra – Tamitio zdobywa kolejne punkty. Wykończenie Stalówka Grafa cenię nie tylko za design, ale również za bardzo udane stalówki. Przez moje ręce przeszły cztery pióra tej firmy i wszystkie pisały wyśmienicie. Tamitio jest nietypowym piórem w port folio GvFC – jako jedyne nie ma złotej stalówki. Dziwi mnie, że spółka kojarzona z produktami Premium zdecydowała się rozszerzyć asortyment o pióro ze stalową stalówką. Do tej pory byłem przekonany, że podział jest prosty – pióra sygnowane logo Faber-Castell oferują ciekawy design i są wyposażone w stalową stalówkę, podczas gdy logo Graf von Faber-Castell pojawia się wyłącznie na piórach Premium wykonanych z materiałów wysokiej jakości, z których sekcji wychodzi złota stalówka. A tu proszę – niespodzianka. Będę szczery. Lubię stalowe stalówki, ale razi mnie coraz wyraźniejsza na rynku piór wiecznych tendencja do stosowania przez producentów produktów premium stalowych stalówek w drogich piórach (przykłady Visconti van Gogh, Montegrappa Parola i Ducale, Graf von Faber Castell Tamitio). Zdaję sobie sprawę, że P&L musi się zgadzać, ale nie podoba mi się to. Nic z tym jednak nie zrobię. Mogę co najwyżej wyrazić swoje niezadowolenie i albo zdecydować się na takie pióro albo nie. Jak widać plusów było więcej niż minusów. Skupmy się zatem na tym, jak Tamitio radzi sobie na papierze. Sprawiłem sobie pióro w rozmiarze B. Jest to B tłuste, soczyste i nieoszukane. Wypisanie nabitego po kurek tłoczka zajmuje chwilę. Stalówka Tamitio płynie po papierze, choć nie da się nazwać jej maślaną. Jest sztywna i w czasie pisania szura w przyjemny sposób. To pewnie taki piórowy odpowiednik mruczenia silnika. Pisze równie dobrze jak stalówka w moim nadużywanym Kaweco Classic Sport. To duży komplement. Klasycznie przyczepiłbym się do jednego – stalówka mogłaby być o rozmiar większa. Lubię duże stalówki. System napełniania Konwerter / naboje. Praktyczna nuda. Wymiary Długość: 135mm zamknięte, 117mm otwarte. Waży 37 g. Podsumowanie Tamitio to świetne pióro wieczne, które bardzo przypadło mi do gustu. W Polsce kosztuje około 820 PLN. Mnie udało się je kupić za 600 PLN z wliczonym kosztem wysyłki do Polski. Za te pieniądze można mieć sporo piór, w tym Lamy 2000, które bez dwóch zdań jest lepszym piórem (niemalże niezniszczalne, napełniane tłokiem, ze złota stalówką). Za te pieniądze można sprowadzić sobie z Japonii Pilota Custom Heritage 823 albo półtora Pilota Custom Heritage 92, tylko co z tego. Mnie Tamitio bardzo się podoba i cieszę się, że się na nie skusiłem.
  14. Są marki, do których mam słabość. Dotyczy to w zasadzie każdego obszaru życia. Faber-Castell jest jedną z nich. Jeszcze nigdy nie zawiodłem się na żadnym produkcie sygnowanym logo Faber-Castell. Co więcej odpowiada mi nietuzinkowe wzornictwo artykułów piśmienniczych oferowanych przez bawarską spółkę. Miałem okazje wypróbować sporo piór Faber-Castell i każde wspominam pozytywnie. O każdym myślę z uznaniem. Oczywiście nie oznacza to wcale, ze każdy model pióro oferowany przez F-C spełnia moje oczekiwania. Basic jest dla mnie za ciężki i zbyt toporny, ale pisze doskonale. Loom z kolei jest piórem śmiesznym, ale pisze doskonale. I tak dalej, i tak dalej. Model Ondoro interesował mnie od prawie trzech lat, ale nie na tyle, żebym w końcu go kupił. Zawsze miałem inne, bardziej palące, wydatki. W końcu zadziałało prawo przyciągania i pióro trafiło do mnie samo. Jako prezent. Pewnego razu znajoma z pracy powiedziała mi, że dostała pióro wieczne ponieważ piór nie używa może mi je oddać. Ochoczo przystałem na te propozycję. tym oto sposobem Faber-Castell Ondoro trafił w moje ręce. Używam go sporadycznie od mniej więcej trzech miesięcy. Myślę, że to okres pozwalający wyrobić sobie zdanie na temat pióra wiecznego i spojrzeć trzeźwo na jego wady i zalety. Do dzieła. Faber-Castell Ondoro jest dostępny w kilku wariantach kolorystycznych: białym, pomarańczowym i czarnym. Dodatkowo firma oferuje nieco droższy od modeli plastikowych wariant Smoked Oak wykonany z drewna dębu. Mnie trafił się wariant pomarańczowy – kolor jest jaskrawy i umiarkowanie ciekawy. Lubię pomarańcze, ale ta jest trochę płaska. Mimo to skutecznie przyciąga wzrok. Na biurku w pracy często leży u mnie kilka piór wiecznych. Przeważnie nikt nie zwraca na nie uwagi, ale Ondoro przyciąga wzrok kolorem i kształtem. Z daleka pióro to wygląda topornie, jak nie do końca ociosany pieniek. No ale to nie może być pieniek, bo przecież pióro wykonano z żywicy. Czyli plastiku. Żywica brzmi lepiej, ale wolę nazywać rzeczy po imieniu. Po wzięciu pióra do ręki okazuje się, ze projektanci wszystko sobie przemyśleli a piórem pisze się wygodnie. Węższą od korpusu sekcję wyprofilowano w przyjazny użytkownikowi sposób. Określiłbym ją jako wygodną i miłą w dotyku. Co więcej pióro to na pewno nie stoczy się z biurka. Gwarantuję. Model Ondoro wygląda niecodziennie. Ile znacie piór o sześciościennym korpusie? No właśnie. Design ten bez wątpienia działa na korzyść modelu Ondoro – myślę, że niemal każdy zwróci na niego uwagę. Rzecz w tym, ze zwrócenie uwagi to jedno, wywołanie impulsu zakupowego to drugie. Prawdę mówiąc w czasie Pen Show i Fountain Pen Day w minionych latach kilkakrotnie sięgałem po to pióro, nosiłem się z zamiarem wyłożenia na nie gotówki, ale na tym się kończyło. Zawsze wybierałem cos innego, albo odchodziłem z pustymi rekami i pełniejszym portfelem. Da się ten design polubić, ale czasami chwile to zajmuje. Konstrukcja Nie mam do czego się przyczepić. Pióro sprawia wrażenie solidnego i takie też okazuje się przy bliższej znajomości. Wszystkie elementy są bardzo dobrze dopasowane i wykonane z trwałych materiałów. W korpusie znajduje się metalowy, trwały gwint. Nasuwana skuwka siedzi na swoim miejscu pewnie i, póki co, nie zaobserwowałem niepojących luzów. Naturalnie to się może zmienić – trudno przewidzieć jak zachowa się po, powiedzmy, trzech tysiącach otwarć. Na tę chwile jednak złego słowa o tej konstrukcji nie powiem. Stalówka Tym sposobem przechodzimy do kluczowej sprawy. Czy to pióro w ogóle pisze? Tak. Pisze. Bardzo ładnie i bez marudzenia. W każdej chwili jest gotowe, by ruszyć do boju. Stalówki wykorzystywane w piórach Faber-Castell są w moim odczuciu bardzo ładne (lubię te perforacje) i udane. Pisze się nimi miękko i przyjemnie. Wole je od stalówek używanych w budżetowych Sheafferach czy Watermanach. Mnie trafiła się F-ka. Chudzina. Z dobrym przepływem, co trochę jej ratuje, ale nie wróży dobrze naszemu związkowi. Dla mnie rozmowa zaczyna się od M. Stalówka pisze bardzo fajnie, ale za cienko jak na mój gust. System napełniania Konwerter lub naboje. Nic ciekawego. System znany, lubiany, praktyczny i mało interesujący. Wymiary Długość zamkniętego pióra - 129 mm Długość bez skuwki - 124 mm Długość skuwki - 54 mm Pióro otwarte z założoną skuwką - 160 mm Grubość sekcji - 10 mm w najcieńszym pkt., oraz 12 mm w najgrubszym miejscu. Podsumowanie Jestem na tak. Model Ondoro wyróżnia się na tle konkurencji niecodziennym designem i znakomita stalówką. Z drugiej strony nie jest to pióro tanie. Przy rynkowej cenie rzędu 390 – 540 PLN ma spora konkurencję. Część z nich (tańsze, wyposażone w stalową stalówkę Watermany, Crossy czy Sheaffery) bije w mojej ocenie na głowę. Z drugiej strony za 400 PLN można kupić wyposażonego w tłokowy system napełniania Pelikana M200 albo TWSBI. W zbliżonej cenie da się znaleźć ładną Deltę, fajne Kaweco a w cenie modelu drewnianego Lamy 2000. Moim zdaniem stosunek ceny do jakości i dostarczanych wrażeń jest dobry, ale nie powalający. W cenie o 30 % niższej byłoby wybitnie a tak jest po prostu dobrze.
  15. Dzisiaj doszły konwertery Kawecol. Dziękuję za świetny kontakt. Dla niewtajemniczonych - robimy mały test dopasowania konwerterów Kaweco do pióra Faber-Castell Basic. Gdyby się okazało, że konwerter pasuje do Basic'a, to zapewne pasowałby do całej rodziny piór F-C np. Loom, Ambition, e-Motion. A oto i bohaterowie F-C Basic w częściowym negliżu Porównawczy rzut oka na oba konwertery już budzi pewne podejrzenia Niestety otwory konwerterów różnią się jednak nieznacznie Tymczasem trzeba się dopasować do Co prawda można metodą "siła razy gwałt", ale ogólnie dało to efekty mizerne Nie mogłem sobie odmówić przyjemności pokazania stalówki I już wiadomo dlaczego nie jest idealnie Czas na konkluzję. Otóż konwerter Kaweco, jest bardzo ładnie i solidnie wykonany. Silikonowa uszczelka i metalowe wzmocnienia plus bardzo płynnie działający mechanizm śrubowy. Przyda mi się niewątpliwie. Jednak w piórze F-C Basic trzyma się tylko na wewnętrznym kanale spływowym. Niestety nie opiera się na zewnętrznej uszczelce i to powoduje, że jest zauważalny lekki luz na boki. Mógłby może nawet jakiś czas tak działać, ale ja ostatecznie nie zdecydowałem się go używać w tym piórze dlatego nawet nie zatankowałem go atramentem. Szkoda bo jest więcej niż o połowę tańszy od F-C, ale cóż "c'est la vie".
  16. Witam Wszystkich. Nigdy wcześniej nie pisałem piórem. Wraz z nadchodzącymi moimi 18 urodzinami (które po raz pierwszy obchodziłem 12 lat temu) moja małżonka zaproponowała, że z okazji okrągłych urodzin sprezentuje mi zegarek.... Stwierdziłem, że skoro mam już parę egzemplarzy to może kupi mi coś czego nie mam a zawsze chciałem mieć - pióro. Oczywiście zaaprobowała pomysł więc przystąpiłem do poszukiwań Wymarzone pióro obowiązkowo miało mieć : -zakręcaną skuwkę - przynajmniej jedna część (korpus lub skuwka) miała być z metalu. Szukałem, szperałem w zasobach internetu i w końcu znalazłem..... Faber-Castell E-motion parqett. Spełniało moje wszystkie oczekiwania a na dodatek miało nietuzinkowy wygląd. Oprócz pióra e-motion, w prezencie dostałem dedykowany do tego modelu skórzane etui, kałamarz GvFC Royal Blue oraz 6 naboi GvFC moss green. Gdy otworzyłem paczkę i zobaczyłem cały zestaw to "umarłem w butach" ! Potem było już tylko gorzej, zakochałem się w piórach i chciałem więcej. W myśl starej zasady, że apetyt rośnie w miarę jedzenia postanowiłem napisać do sklepu w którym zamówiłem (żona zapłaciła ;p) ww. zestaw z pytaniem o cenę Graf von Faber-Castell Classic Ebony, gdyż strasznie mi się podobało. Po dwóch dniach otrzymałem zwrotnego maila z ceną znacznie niższą niż ta sugerowana przez producenta, toteż ku mojej rozpaczy złożyłem zamówienie. W taki o to sposób w niecałe dwa miesiące stałem się posiadaczem dwóch fantastycznych instrumentów piśmienniczych. Dodatkowo dla mojego 7 letniego synka zamówiłem FC Basic błyszczące którego jakością wykonania jestem zaskoczony, wręcz zszokowany. Uważam że jest genialne i spokojnie mogło by kosztować powyżej 200 zł Odnośnie F-C E-motion - osobiście wolałbym żeby było ciut dłuższe (bez skuwki) bo z założoną jest dla mnie idealnie długie. Waga również dla mnie jest odpowiednia. Uważam, że waga pióra koreluje z jego wyglądem. Szczerze mówiąc byłbym rozczarowany gdyby było lżejsze. Stalówka F - płynie gładko po papierze, sama przyjemność pisania. Szukam pretekstu aby ciągle to pióro odkręcać i coś napisać- cokolwiek. A jeszcze jedno, osobiście wolałbym aby gwint był dłuższy (nie wiem czy tak to się określa) Chodzi mi o to, że lubię celebrować czynność odkręcania zatem wolałbym po prostu dłużej je odkręcać Odnoście F-C Basic mojego synka - również jest genialnie. Doskonale wykończone. Jak dla mnie idealna długość bez skuwki (minimalnie dłuższe od GvFC Classic), idealny ciężar, stalówka identyczna jak ww. E-motion i to wszytko za pióro za które zapłaciłem mniej niż 100 zł. Żałuję że sam sobie nie kupiłem takiego. No i czas na mojego króla... Graf von Faber-Castell Classic Ebony. Piękne drewniane opakowanie, które było włożone w inny gruby, doskonałej jakości, wręcz ekskluzywny papier z logiem producenta a to z kolei było włożone w białe tekturowe pudełko, które zabezpieczało całość - trochę jak matrioszka) Po otwarciu drewnianego pudełka... rozczarowanie. Nie było pióra ! Okazało się że było zapakowane w odrębny mały kartonik. Pióro przepiękne, które uwielbiam, ale.... 1. Nigdzie nie ma informacji "hand made Germany" Jest tylko samo Germany, zarówno na skuwce jak i na małym kartoniku w którym było zapakowane. Jest więc mały dysonans między tym co jest w reklamie a tym co jest w rzeczywistości. 2. Mam wrażenie, że lepiej pisze moje F-C E-motion oraz Basic niż GvFC Classic ze stalówką z 18k złota ! Mam wrażenie że lekko drapie, to znaczy chyba drapie bo w sumie nie znam się za bardzo, ale wydaje mi się że mam większy komfort posługując się dużo tańszymi Castell-ami. Czy to możliwe? Czy jest może taka specyfika złotej stalówki? Zatankowane GvFC Hazelnut Brown. O pisaniu odwróconą stalówka w ogóle nie ma mowy w przeciwieństwie dużo tańszych modeli emotion czy basic. Jakbym miał się jeszcze do czegoś doczepić to osobiście wolałbym tak jak w przypadku emotion dłuższy gwint, tak abym mógł dłużej odkręcać i zakręcać pióro W żadnym wypadku nie jest ta jakaś wada pióra, po prostu czynność ta jest dla mnie na prawdę przyjemna, nie umiem tego wytłumaczyć. Czy żałuję, że kupiłem Classica? Nigdy w życiu! Jest przepiękne, wręcz dzieło sztuki. Kupiłbym je jeszcze raz. Niestety problem mam taki, że nie zaspokoiłem swojej żądzy posiadania faber-ów. Już myślę o F-C Ambition coconut. A potem jak uzbieram pieniążki to na pewno GvFC guilloche czy tamitio. Ale mam nadzieje, że mi się odwidzi i pozostanę z tym co mam. Modle się aby to nie był objaw jakiejś choroby lub co gorsza epidemii :/ Mam nadzieję, że nie wpadłem jeszcze jak "śliwka w kompot" prawda? Przepraszam za moje powyższe wypociny Pozdrawiam
  17. Stało się!.... Zachorowałem!... I to bardzo ciężko!..... Po latach okazjonalnego kontaktu z piórami wiecznymi - zaczynałem nimi pisać, i kończyłem - teraz czuję, że ta choroba opanowała mnie całkowicie. Kilka tygodni temu przywróciłem do życia mojego Parker Sonnet'a z 2004 roku. Zacząłem też czytać o piórach wiecznych w internecie i przeglądać strony sklepów oraz portali dotyczące piór.... I już było tylko gorzej. Pióra, atramenty.... Po kilku dniach przeglądania stron www wybór padł na Scheaffer Intensity Carbon ze stalówką F. Powiem tak... Ostra rzecz! W domu miałem jakieś pozostałości atramentów. Jakieś Pelikany 4001 i Parkery w różnych odcieniach niebieskiego. Teraz jednak moje serce zabiło mocniej do brązów. Kupiłem Pelikan 4001 Brillant Brown i przy okazji zakupu pióra Intensity dokupiłem atrament Scheaffer Skrip Brown. Do mojego wiernego Sonneta wkrótce dokupiłem Visconti Blue. Będzie do oficjalnych dokumentów :- . Mój stan się nie poprawiał... Kilkanaście dnia temu w necie "namierzyłem" pióra ze stajni Faber-Castell. Poszło błyskawicznie!... Przeczytane opinie, obejrzane filmy z testami i od kilku dni jestem posiadaczem Faber-Castell Ambition Coconut ze stalówką F. Ach!.. Co za pióro?! Stalówka sama płynie po papierze. Może to po części zasługa atramentu, którym ja napoiłem? Zdecydowałem się na Graf von Faber-Castell Hazelnut Brown. Jak dla mnie, cudowny duet! Mój stan się nie poprawia... Nie mogę oderwać wzroku od dwóch kolejnych zagrożeń, które mnie prześladują dniami i nocami... Faber-Castell E-Motion i Waterman Perspective. Stalówki oczywiście w rozmiarze F. Czy ktoś z Was może ma jakąś wiedzę i napisze mi, czy mam szanse na wyzdrowienie?.... Pozdrawiam serdecznie!
  18. Po paru latach obecności na forum dorobiłem się pokaźnego zbioru niepotrzebnych rzeczy. Żeby zmieścić w mieszkaniu nowe pióra i atramenty eksmitowałem psa i kota a Lubą sprzedałem, żeby móc pozwolić sobie na te fanaberie. Zgoda, poniosło mnie i trochę przesadziłem. Pies został. Ktoś musi pilnować piór, kiedy mnie nie ma. A teraz na poważnie Przez ostatnie kilka lat wypróbowałem sporo piór i jeszcze więcej atramentów. Aż się dziwię, że w nich nie utonąłem. Systematycznie „czyszczę” kolekcję i przeważnie nie ma zmiłuj, kiedy się za to biorę. Jeśli pióro wychodzi z użycia i nic nie wskazuje na to, żeby miało do niego wrócić, odsprzedaję je lub oddaję. Niewiele piór zostało ze mną do dzisiaj. Przykładowo miałem kiedys sporo Watermanów (bodajże dziesięć), dzisiaj nie mam żadnego (z drugiej strony Luba ma dwa, a że ona piórem nie pisze, to tak jakbym miał ja). Podobnie z Sheafferami. Zostają ze mną pióra, które wciąż sprawiają mi frajdę albo mnie intrygują. Czym? Niecodziennym designem lub systemem napełniania. Z produktami Graf von Faber – Castell / Faber-Castell mam problem. Raz podobają mi się szalenie, innym razem kręcę nad nimi głową i zadaję sobie pytanie, co mną kierowało w chwili zakupu. Jedno jest pewne. Artykuły piśmiennicze tej spółki wyróżniają się na tle konkurencji wzornictwem. I wciąż są ze mną. Odsprzedałem tylko Faber-Castell Ambition z drewna kokosowca i teraz żałuję. Ostatnio w moim piórniku pojawił się nowy Graf – model Intuition w wersji Terra. Ciekawił mnie od dawna, Google twierdzi, że to raczej dobre pióro. Uwierzyłem na słowo i zaryzykowałem. Pióro kupiłem na targowisku na forum www.fountainpennetwork.com. Przyleciało do mnie z Kanady. W idealnym stanie, w rozsądnej cenie. Po wyjęciu Grafa z pudełka kiwnąłem glową z uznaniem. Intuition w tym wykończeniu bardzo mi się podoba i prezentuje się elegancko. Oczywiście to wciąż typowy Graf von Faber-Castell. Bywają dni, kiedy nie potrafię zrozumieć, co widziałem w tym masywnym klocku Krótki rys historyczny Faber-Castell to jeden z największych i najstarszych producentów piór, długopisów, ołówków i innych artykułów piśmienniczych / kreślarskich. Spółka została założona w 1761 r w miejscowości Stein w Niemczech przez Kaspara Fabera. Kaspar był rzemieślnikiem, pracował na zlecenie norymberskich przedsiębiorców a w wolnym czasie produkował ołówki, które cieszyły się uznaniem. Z czasem jego pozycja na rynku była na tyle silna, że zdecydował się otworzyć własną firme. Udało się. Firma pozostała w rodzinie, obecnie zarządza nią ósme pokolenie, funkcję prezesa pełni Anton Wolfgang Graf von Faber-Castell. Firma ma czternaście fabryk na całym swiecie i zatrudnia około 7 000 pracowników. Intuition Terra Bądźmy szczerzy, pióra Graf von Faber-Castell nie słyną z opływowych linii i aerodynamicznego kształtu. Są w gruncie rzeczy dość toporne i kanciaste. A jednak cos w sobie skubańce mają. Przyjrzyjmy się delikwentowi. Na co dzien złote ostrze ukrywa się pod czarną skuwką, którą ozdabia / szpeci (zdania są podzielone) charakterystyczny klips. Klips działa doskonale i sprawdza się w codziennym użyciu. Na skuwce i na metalowym zakończeniu pióra znajdziemy grawerunek z logo i nazwą firmy. Po zdjęciu skuwki zobaczymy rzecz ciekawą. Zauważyliście? Intuition nie ma sekcji. Pióro zostało wykonane z jednolitego klawałka cennej żywicy (czytaj plastiku). Sekcję zastępuje zwężenie korpusu. Rozwiązanie to jest, wbrew pozorom, całkiem rozsądne. Problem jest inny. Ergonomia Lamy to to nie jest. Model Intuition cierpi na otyłość, nie wiem czym oni je karmią wfabryce, ale poszło mu w boki. Korpus ma sporą średnicę i przyzwyczajenie się do pisania tak grubym piórem zajęło mi kilka dni. Pierwszy dzień był frustrujący. Ręka mi się męczyła, mimo że uchwyt jest wyprofilowany i wygodny. Dopiero trzeciego dnia przeprogramowałem swoje funkcje motoryczne na sprawne i skoordynowane pisanie Terrą.Da się przyzwyczaić, ale trzeba być olbrzymem z olbrzymimi dłońmi, żeby polubić Terrę od pierwszego razu. Konstrukcja Ciekawa. Materiały użyte do konstrukcji tego pióra są dobre jakościowo. Co do pióra znajdziemy na nim informację, że jest "Hand made in Germany". Dzięki niej wiemy, za co tyle płacimy. Od razu poczulem się lepiej. Na korpusie nie widać, żadnych łaczeń / zgrzewów, został wykonany z jednolitego kawałka tworzywa. Raczej sprawnie. Stalówka Zacznę od tego, co mi się podoba umiarkowanie. Stalówka jest mała. Wolałbym, żeby była o rozmiar większa. Wówczas pióro wyglądałoby na bardziej proporcjonalne. Co do jakości zastrzeżeń nie mam. W moim odczuciu Faber-Castell wyposaża swoje pióra w fantastyczne stalówki. I stalowe i złote są niezawodne i piszą doskonale, choć nie są „maślane” jak na przykład stalówka M w Omasie Ogivie Albie. W czasie szybkiego pisania słychac lekkie szuranie. Brzmi to nawet klimatycznie. Linia ma rozsądną szerokość. Odpowiada mi. Próbka pisma Papier: Lyreco Budget, 60 g; atrament - Rouille d'Ancre, J. Herbin System napełniania Niby banalnie, ale jednak nie do końca. Intuition zasilany jest konwerterem. Standard. Niestandardowe jest wysuwanie konwertera. Sekcja jest schowana w korpusie pióra. Żeby ją wysunąć trzeba pokręcić metalowym pokrętlem na końcu w lewo. Nacięcie w korpusie i na sekcji jest ośmiokątne, dzięki czemu sekcja z dołączonym do niej konwerterem sprawnie wysuwa się z korpusu. Po napełnieniu konwertera wsuwamy calość do korpusu i kręcimy zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Dobra zabawa. Ale i tak wolałbym tłok. Konkurencja Model Intuition kosztue w Polsce 1500 – 1600 PLN. Mnie udało się kupić to pióro za połowę wymienionej ceny. Czy warto? W tym budżecie konkurencja jest duża, silna i mocno zróżnicowana. Graf von Faber-Castell robi świetne pióra, ale z drugiej strony Aurora, Omas, Pelikan, Visconti robią równie dobre i ciekawe pióra. Mam wrażenie, że Intuition nie jest najbardziej konkurencyjnym piórem w tej kategorii cenowej, z drugiej jednak strony jest piórem świetnie wykonanym i bardzo dobrze piszącym. Podsumowanie Póki co jestem z Grafa zadowolony. To pióro bardzo charakterystyczne i nietypowe. Nie jest doskonałe, ale polubiliśmy się. Plusy: Jakość wykonania Design świetnie pisząca stalówka Minusy Cena Stalówka mogłabybyć większa Spora średnica, nie każdemu będzie odpoiadała
  19. Pobyt w Warszawie związany z Pelikan Hub okazał się niezwykle owocny. Poza samą Hubą, która wyzwoliła we mnie chęć zakupu kilku piór i atramentów, wróciłem ze Stolicy z piórem, które spodobało mi się od pierwszego spojrzenia. Faber Castell Ambition Coconut. Dzięki, Daniel! Pióro jest dość długie i cienkie. Podejrzewam, że średnica jest niewiele większa, niż w Parkerze Vector. Lubię pióra cienkie, więc jak dla mnie ok. Mimo swoich wymiarów pióro jest dość ciężkie – wykonano je z metalu, a kokos jest chyba tylko owijką. Taką mam koncepcję. Skuwka na zatrzask, oznaczona logo producenta, jest krótka i posiada łukowato wygięty klips, który odpowiednio sprężynuje. Z tego, co słyszałem, mogą występować problemy z szybkim wyrabianiem się zatrzasku. Postanowiłem sprawdzić w czym rzecz – okazuje się, że wewnątrz skuwki są tylko dwie małe wypustki wykonane z plastiku. Wyglądają na słabowite, można byłoby zasugerować producentowi przeprojektowanie mechanizmu zamykania skuwki. Albo wprowadzenie do oferty samych skuwek, a najlepiej i jedno i drugie. Jak na razie jednak moja skuwka siedzi prawidłowo i trzeba użyć sporo siły, by ją zdjąć. Zobaczymy, co będzie za jakiś czas. Korpus bez założonej skuwki jest dość ciężki, mimo niezwykle krótkiej sekcji dobrze leży w dłoni – nie trzymam przy samej stalówce, ale dla kogoś, kto tak lubi, pióro może być niewygodne. Kokosowa owijka jest gładka, ma piękny kolor i podoba mi się niesamowicie. Ach, gdyby tak całe pióra z tego wykonywać... a jeszcze do tego cygarkowate pióro z kokosa... Korpus zakończony metalowym pypciem z nacięciem, na którym zatrzaskuje się sekcja po założeniu na koniec. Zapobiega to wyrzuceniu skuwki jak z procy, kiedy machamy piórem, na przykład bawiąc się w Harrego Pottera. System napełniania to c/c, w zestawie dostajemy konwerter, który wykonany jest dobrze i pasuje jak należy, oraz nabój. Nie wiem, jaki atrament jest wewnątrz, niebieski z pewnością, ale nie wiem, czy jest tym samym, co wypust butelkowany. Stalówka stalowa, moja jest w rozmiarze EF. Pisze naprawdę cienko. Mimo, że nie drapie, co było miłym zaskoczeniem, dla mnie pisze nieco za sucho. Poprawi się. Ogólnie jednak trudno się przyczepić do jej wykonania. Nie wiem, czy stalówki robi sam producent, czy zamawia je u kogoś, ale wychodzi mu to bardzo dobrze. Podsumowanie: Kupując to pióro otrzymujemy porządnie wykonane pisadło. Nie jest ono niestety pozbawione wad, co jest nieco przykre, gdy weźmiemy pod uwagę jego cenę, która jest dość wysoka. Ogólnie jakość jest bardzo dobra, jeśli weźmiemy pod lupę produkcję współczesną. Szkoda, że stalówka nie jest złota. Według mnie kształtuje się to tak: Plusy: -Niecodzienny, ciekawy wygląd -Dobra jakość wykonania -Przyjemna stalówka -Duży wybór szerokości stalówek Minusy: -Wysoka cena -Dość kiepsko rozwiązany zatrzask w skuwce -Stalowa stalówka (dyskusyjne)
  20. Witam was serdecznie, Piszę tu, ponieważ stoi przede mną dylemat. Muszę kupić sobie nowe pióro do codziennej pracy, niestety nie wiem już, co wybrać. Uprzedzam dziennie zapisuję około 5 stron A4(wg. mnie to dużo) piszę dość szybko, lecz starannie. Potrzebuję piórko niezawodne, o stalówce "F" lub "EF"(Parkerowi podziękowałem, właśnie ze względu na to, że grubość kreski z "efki" jest za duża). Poprzednio pisałem Watermanem Preface. Jednak z pewnych przyczyn musiałem się z nim rozstać. No, więc poszukuję nowego pióra zdecydowałem się na któryś z dwóch modeli Ambition lub Hemisphere. Niestety nie potrafię już dalej nic wybrać. Watermany sobie cenię gdyż służyły mi wiernie i w liceum i na studiach, pamiętam, że nigdy nie narzekałem i nie musiałem nic naprawiać. Natomiast moje doświadczenia z firmą Faber-Castell opierają się tylko o Graf von Faber-Castell przyznam się, że moim "bursztynkiem" pisze się cudownie jednak służy mi on głównie do składania ważniejszych podpisów i do spisywania ważniejszych umów(jeśli sytuacja tego wymaga) jednym słowem jest to pióro reprezentacyjne. Nie miałem nigdy okazji sprawdzić jak sprawdzi się FC w codziennej pracy, więc nie wiem czy warto inwestować w tę markę. Dlatego zwracam się z prośbą do znawców, posiadaczy i entuzjastów o pomoc w wyborze pomiędzy tymi dwoma piórami. Najlepiej, jeśli byłyby uwzględnione takie czynniki jak trudność i częstotliwość konserwacji, dostęp do serwisu, wyważenie pióra, dbałość i precyzja wykonania korpusu oraz stalówki, ocena i opinia przy częstym i długotrwałym korzystania z pióra i ewentualne zmęczenie ręki podczas intensywnej pracy. Oczywiście możecie zaproponować coś innego ważne, aby mieściło się w cenie do 400zł i aby pióro bez skuwki ważyło maksymalnie 25g. Pozdrawiam i dziękuję za pomoc.
  21. Cześć Wam! Jestem posiadaczem wysłużonego już Watermana Graduate o stalówce F. Staruszek się już napracował i najwyższy czas bym znalazł dla niego zastępstwo - całkiem dobra wymówka do rozpoczęcia kolekcji. Zwłaszcza, że watermanowska Fka jest ciut dla mnie za gruba i z reguły piszę odwróconą stalówką. Teraz zastanawiam się nad dwoma modelami. Chodzi o Pilot MR i Faber-Castell Basic. Na pióro chcę przeznaczyć około 100 zł. Do tego pokuszę się o tłoczek i atrament. Piszę dość dużo, codzienne notatki, kalendarz, dziennik i przeróżne artykuły "na brudno".Masywnych piór się nie boję, bo mam łapy do duszenia koni. Basic całkiem ładnie się prezentuje, choć skuwka nie jest w moim stylu. Natomiast MR ma dość klasyczny kształt i choć nie jest tak ogromny jak FC (wolę większe) to za jego wyborem przemawia cena. Zastanawiam się po prostu, które z w/w będzie lepsze. Jeśli macie jakieś inne pomysły, drodzy forumowicze, z chęcią im się przyjrzę, porównam i rozważę. Dodatkowo chciałbym Was prosić o pomoc. Do pióra chciałbym dokupić ładny dziennik i wykonać samodzielnie notes. Zdecydowałem się na dziennik w skórzanej albo płóciennej okładce. Czy wiecie o podobnych cudach z dobrym papierem, na którym atrament nie będzie przebijał? Jeśli zaś chodzi o notes, wszystko chcę wykonać sam. Projekt okładki już mam, zastanawiam się tylko nad wypełnieniem. Czy możecie polecić mi jakiś dobry papier, która nada się i do druku, i do pisania ręcznego? Mam nadzieję, że nie zasypałem Was zbyt wieloma pytaniami oraz, że nie powieliłem innych wątków. łączę pozdrowienia, W.S.
  22. Witam. Po dłuższej przerwie pisania piórem nastał czas na POWRÓT. Wcześniej pisałem piórami następujących marek: -senator -waterman -parker Jednak w każdym mi czegoś brakowało... Wiem, że temat był wałkowany, ale ja akurat mam nietypowe wymagania wobec pióra... -pióro będzie używane codziennie do dużych notatek. -absolutnie nie używane, tylko nowe. -wykonane z metalu, dość ciężkie(30 gr - 45 gr) -w miarę eleganckie -budżet to 100-200 zł (pióro będzie używane na uczelni,szkoda kasy) Mój faworyt to faber castell basic mat, jestem otwarty na inne propozycje Z góry dziękuję za odpowiedzi, Pozdrawiam.
  23. Cześć, Mam problem - potrzebuję pióra, woła roboczego. Mam już Pelikana M200 ale nie dość, że drapie po papierze (gdzie ta cudowna płynność), to jeszcze jest trochę za mały dla mojej dłoni. Spośród propozycji na forum, wybrałem te trzy modele, które są w tytule tematu. Zależy mi na: trwałości w miarę duży rozmiar (mam duże dłonie) szeroka kreska (M lub płynne pisanie bez drapania Czy moglibyście mi powiedzieć, które z tych piór najlepiej się sprawdzi? P.S. Ewentualnie jestem otwarty na inne propozycje do 250 zł. Z góry dziękuję
  24. Cześć Wam! Jestem świeżakiem i szukam pióra z klasą. Niestety, mam ograniczony budżet do 150 zł. Zastanawiam się nad dwoma: 1. Faber-Castell Basic Carbon 2. Waterman?Paris? Acha, i numer 3. Pilot 78g Za Faberem przemawia do mnie korpus z włókna węglowego, a że jestem eko-świrem , jest to dla mnie główny atut tego pióra. Na bambusowe czy drewniane mnie nie stać, więc do tego mi najbliżej. Oczywiście są jeszcze w 100% wykonane z biodegradowalnych materiałów: http://allegro.pl/ekologiczne-pioro-wieczne-inoxcrom-i-love-planet-i3776483925.html , ale... nie to mam na myśli. W kwestii Watermana - interesuje mnie no-name, choć w nazwie aukcji podano: "PARIS", raczej to nie model, a nieświadomość sprzedającego: http://allegro.pl/show_item.php?item=3801829092 Co sądzicie o tym? Czy to nie jest żadna podróbka? Mieliście do czynienia z tym piórem? Poza tym czy ta stalówka naprawdę jest pokryta złotem i czy pisanie nią różni się od tej w FC? Pilot 78g z kolei to pióro, o którym często wspominaliście na różnych forach, radząc takim jak ja. Ma dla mnie klasę może ze względu na prostotę, może na powszechne dobre opinie, ale czy to nie jest po prostu coś w rodzaju Hero? Zwracam się do Was, niczym do ekspertów i proszę o opinie, oceny i ewentualny werdykt.
  25. Tak się jakoś napatoczyły w pudełeczku przed obiektyw, no to niech im będzie ponad połowa mojej czarno-czarnej kolekcji lub połowa idealnie, jeśli pozwolimy Plumixowi też się do niej zaliczyć. Przy okazji znowu są piórami w podobnym przedziale cenowym - paradoksalnie Urban Premium był najtańszy, ale to była taka chwilowa akcja pewnej gdańskie hurtowni na allegro. Modele popularne, mniej lub bardziej polecane, wszystkie ze stalówką F. Każde z nich ma inny standard naboi, najbardziej marudny na atramenty jest AL-star, pisze bardzo sucho, za to Basic ani Urban nawet nie próbują kaprysić. Wykończenia różne, materiały różne, sekcje różne, kształty właściwie też. Wagowo Basic gniecie konkurencję, kolejny jest Urban a aluminiowy AL-star musiałby mieć korpus pełen atramentu, żeby móc w ogóle startować. Dopiszę jakieś moje widzimisię przy konkretnych zdjęciach, robiąc je pamiętałam, jak mam każde z nich opisać, ale teraz będzie czysta improwizacja. No to do rzeczy. Ot, trzy dzielne pióra wylegują się w rynienkach, wyrzucając bestialsko kompanów na blat biurka. Skuwki Dupki Klipsy Dumne prezentacje poszczególnych pisadeł Stalówki Może nie do końca to widać, ale są ułożone od dołu od najdłuższego zamkniętego Bez skuwek również Basic najdłuższym piórem jest W pojedynku na szpachelki Basic wygrywa - wielkość zacna, wzorek ładny i pisze genialnie Odrobina wnętrzności dla zainteresowanych (bo ponoć tylko to się liczy) Innych wnętrzności też nie mogło zabraknąć Skuwki są na jednej wysokości, Basic ciut się wychyla poza obrys korpusem, Urban przegrywa z kretesem Te wielkości już chyba były...? Szerokości. No bądź człowieku mądry i powiedz, jaki szeroki jest Urban... W sesyjce udział wzięli: -pudełeczko po pralinkach, -niezawodna linijka, -denko obiektywu niekoniecznie, ale pozuje zamiast aparatu, -oraz ich trzech Przechwałki, przechwałki... górna kartka - Pigna, dolna - notesik z Kerfurka górna kartka - Oxford, dolna - DAN-MARK to by było na tyle, jeśli pominęłam coś ważnego.... no oczywiście, że pominęłam, jeszcze moje jak najbardziej subiektywne podsumowanie Lubię Urbana. Dziękuję. Pozostałe dwa mają swoich oddanych fanów, których grono coraz to się powiększa, wybronią się same.
×
×
  • Utwórz nowe...