Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'sheaffer'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum

  • Witamy na Pióra Wieczne Forum
    • Regulamin Forum
    • Misja Forum
    • Przedstaw się
  • Z życia PWF
    • Aktualności
    • Atrament forumowy 2018
  • Wybór pióra wiecznego
    • Wybór i zakup pióra wiecznego
  • Forum o piórach wiecznych
    • Pióra wieczne i akcesoria
    • Historia piór wiecznych
    • Atramenty
    • Papiery i notatniki
    • Galeria
  • Pracownia naprawy i konserwacji
    • Naprawa piór wiecznych
  • Forum o długopisach i ołówkach
    • Długopisy
    • Ołówki i inne przybory piśmiennicze
  • Recenzje
    • Recenzje piór wiecznych
    • Recenzje atramentów
    • Recenzje akcesoriów piśmienniczych
  • Książki o piórach wiecznych i kaligrafii
    • Książki o piórach wiecznych i kaligrafii - recenzje
  • PWF dla sztuki
    • Kaligrafia
    • Pracownia artystyczna
  • Agora
    • Targowisko PWF
    • Co w trawie piszczy?
    • Kawiarenka
  • Rynek piór wiecznych
    • Obserwator aukcji
    • Łowcy okazji
    • Oferty firm
  • Prezentacje
    • Prezentacje, katalogi i inne materiały informacyjne
  • Opinie o sklepach

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


WWW


Facebook


Instagram


Twitter


Snapchat


Skąd jesteś?


Zainteresowania

Znaleziono 228 wyników

  1. Trafił w moje ręce za pośrednictwem pewnego portalu aukcyjnego. Klasycznie piękny, z efektowną stalówką. Ze słynną Sheaffer`owską białą kropką z czasów gdy to, coś jeszcze znaczyło. System napełniania: plunger. Pióro nieduże, rzekłbym małe: 13,4 cm z założoną skuwką, 11,5 cm bez skuwki, 15,1 cm ze skuwką w pozycji bojowej. Nie kryję się - uwielbiam pióra vintage i to właśnie takie jest. Z magią doskonale dobranego materiału na pióro, z przyciągającym wzrok wyglądem. Kreśli cienka linię, stalówka sztywna raczej z minimalnym fleksem. Poniżej foto z natury (próbka z pismem - Platinium aurora Blue). Póki co, odkryłem tylko jeden minus - po dniu nieużywania trzeba pióro ponownie rozpisywać - jak skończy się ink, to sprawdzę na innym - tuszę, iż będzie lepiej.
  2. Idzie nowe od BIC'a. Prawie jak Hero 1000. Ręce, czułki i macki opadają.
  3. Sheaffer Prelude gościł już kilka razy w dyskusjach poruszanych na PWF, ale to nie znaczy, że nie może zagościć ponownie. Ten model to bezpośredni konkurent (tańszego) Parkera Sonneta i Watermana Hemisphere. Popularne pióro, w miarę tanie, ale nie z „tych najtańszych”. Na upartego, daje się upolować nawet poniżej 100 zł. Produkowany od kilkudziesięciu lat, dorobił się wielu wersji wykończeń. Co jakiś czas poddawany face liftingowi, ale w zasadzie od zawsze taki sam. „Wół roboczy” o solidnej, dość prostej konstrukcji. Napełnianie: konwerter albo naboje, i choć puryści się oburzą na te słowa, pasują do niego także naboje international. Moje cudo kupiłem dawno temu na Kole. Metalowy korpus, pokryty czarnym, błyszczącym lakierem. Taka sama skuwka. Wykończenia GT, stalówka pozłacana. Skuwka zamykana na solidny zatrzask. Nie zauważyłem, żeby się wyrabiała w miarę upływu czasu. Zagłębienia na obsadce pozwalają na wygodny chwyt – rozwiązanie podobne do stosowanego w piórach do nauki pisania. Prelude w nazwie zobowiązuje. Rozmiar stalówki to, na moje oko, F. Sztywna igła, idealna do szybkich notatek na kolanie. Mimo swojej „anoreksji”, kreska jest stosunkowo mokra, nie ma też mowy o drapaniu. Opisywany egzemplarz cierpi na dolegliwość zwaną nib creep. Atrament wypełzający na stalówkę. Podobno Prelude należy do grupy podwyższonego ryzyka. Efekt występuje w momencie zdejmowania skuwki, więc podejrzewam, że to coś z ciśnieniem. Nie ma znaczenia, jak długo pióro leży zamknięte, plama atramentu powiększa się z każdym otwarciem. Co ciekawe, raz na kilka napełnień efekt „zapomina” wystąpić. Przyzwyczaiłem się do tego, na szczęście zjawisko nie jest bardzo intensywne. Prelude przetrwał wraz ze mną burzliwy okres wyjazdów „w teren” na kontrole ZPORR i wielomiesięczną biurową poniewierkę. Bywał zatknięty za kołnierz koszuli, wrzucany luzem do torby, wpinany przez pomyłkę do segregatora i odstawiany na półkę, „pożyczany” w ferworze paraf i podpisów, robił za zakładkę i przycisk do papieru. Zniósł to wszystko bez problemu, a przede mną miał co najmniej jednego użytkownika, który, sądząc po wyglądzie w momencie zakupu, też się z nim nie cackał. To jedno z najwytrzymalszych znanych mi piór, prawdziwy „transporter opancerzony”. Warto rozważyć.
  4. Mój najnowszy nabytek, patrząc na cenę Sheaffer Snorkel, to całkiem atrakcyjna cena się trafiła.
  5. Zaciekawiło mnie to piórko...ma ktoś może? Ciekawi mnie ta zmiana kolorów i ogólnie informacje o tym, jaki to materiał i jak on się sprawuje przy dłuższym użytkowaniu?
  6. Kilka tygodni temu dostałem do rozwiązania piórową łamigłówkę: Sheaffer Sentinel TD, kupiony na znanym portalu aukcyjnym jako sprawny i gotowy do użytku. Czyli z zepsutym prawie wszystkim. Na "prawie wszystko" składały się: - zgnieciona skuwka - z zakręcanej ktoś zrobił wciskaną, - cieknąca stalówka - szczelina między krawędzią stalówki a sekcją, przepuszczająca atrament; jak się później okazało, część łącząca oba elementy była złamana, - niesprawny system napełniania - trudno mówić o klasycznym przeciekaniu, bo pióro w ogóle się nie napełniało; gumka skamieniała, a oring zamienił się w pasek twardej plasteliny, - złamana osłona gumki - na koniec oględzin, to jak spleśniała wisienka na torcie. Wniosek: będzie pisać. Rozkręciłem wszystko, co się dało rozkręcić, wykruszyłem gumkę i zabrałem się za nastawianie złamanego "kręgosłupa". Wyjęcie stalówki i spływaka wymagało trochę kombinowania - części celuloidowe z wiekiem robią się bardzo dopasowane. Niemal przyrastają. Kształt spływaka wyklucza bezpieczne wybicie. Złożenie było trudniejsze. Oprócz równoczesnego dociśnięcia stalówki i spływaka, musiałem znaleźć odpowiednie ustawienie względem sekcji, żeby maksymalnie spasować krawędzie złamania. Nieoceniony okazał się marker do płyt CD - zaznaczyłem prawidłowe ustawienie (przedtem sprawdziłem, czy nie "wsiąka" w celuloid). W ruch poszły Gumowe Rękawice Siły (+10 do Chwytu, +40 do Tarcia, +50% do Odporności na Poślizg). Nie obeszło się bez ofiar - zaliczyłem zdarcie naskórka z palców. Przed ostatecznym dociśnięciem elementów, na złamanie zaaplikowałem epoksyd. Spływak w tym piórze to gruby kawał ebonitu, więc teraz dodatkowo robi za "rusztowanie". Spoina nie musi pracować, a jedynie uszczelnia połączenie. Dopóki nikt nie będzie próbował kręcić stalówką ani przebijać puszek, powinno wytrzymać. Lepiszcze wiązało przez kilka godzin, a ja w tym czasie pobawiłem się w gniecenie skuwki oraz odtworzenie touchdowna. Wydłubałem stary oring i założyłem nowy. Wkleiłem gumkę (trochę za małą; jak przyjdzie paczka zza Wielkiej Wody, to się wymieni na lepszą). Osłonę skleiłem kawałkiem taśmy izolacyjnej (na wierzchu i dwa paski do środka, żeby zachować przynajmniej pozory sztywności). Na koniec delikatnie przesmarowałem sztyft i gwint korpusu silikonem, żeby "domknąć pory". Próba napełnienia, na razie samą wodą: Gumka jest mała, a kształt stalówki utrzymuje przy napełnianiu bąbel powietrza, więc nie jest to jakaś olśniewająca ilość atramentu. Ale najważniejsze, że pisze. Mówiłem, że będzie pisać. Poza tym napełnia się, nie cieknie, a skuwka nie frezuje obsadki przy nakładaniu.
  7. Sheaffer Prelude, czyli kiełbasy czar (przeczytajcie, to się dowiecie, co miałem na myśli) Tytułem wstępu Pióro kupiłem, bo opinie miało dobre, a jego wygląd tez do mnie przemawiał. Do tego trafiłem na nieco niższą cenę (choć trudno powiedzieć, by była to prawdziwa okazja).,,A co tam, najwyżej sprzedam”, pomyślałem sobie. Skórka, czyli wygląd zewnętrzny Ktoś kiedyś powiedział (chyba Pan_Q), że Prelude ma kształt cygara – i jest to prawda. Równie dobrze można jednak stwierdzić, że ma kształt kiełbaski, i tak właśnie ja uważam. Mój Preludek (dlaczego kojarzy mi się z Praludkami? No wiadomo, Pratchettomania) jest barwy… ciemnobordowej? Niech mnie jakaś pani poprawi. Sekcja jest czarna, plastikowa, ma dwa karbowane wgłębienia na palce – dla lepszego chwytu. Faktycznie, nieco pomagają. Korpus jest prawie jednakowo szeroki na całej długości (stąd pewnie skojarzenie z kiełbasą), podobnie skuwka, na której szczycie zamontowano biały klejnot. Na dole siedzi jeszcze jeden szeroki pierścień z trzykrotnie powtórzonym napisem,,SHEAFFER USA”. Do tego szeroki klips z pustym miejscem (trochę jak u Watermana) i Biała Kropka, którą ktoś mi niestety ukruszył. Faszerowanie Naboje (specjalne Sheafferowskie, ale podobno pasują tez uniwersalne) albo konwerter, czyli tak, jak w większości współczesnych piór. Kołek (zna ktos bajkę Andersena,, Zupa z kołka od kiełbasy?'' ) Serce pióra (właściwie dlaczego tak mówimy? Czy trzustka byłaby złym określeniem?) stanowi stalówka ze stali nierdzewnej, pozłacana, dwukolorowa. Napisy na niej: SHEAFFERS F a dookoła zawijasy. Pisze nieźle, z tym, że w moim egzemplarzu dojechała nieco uszkodzona. Daje dość cienką, mokrą kreskę. Jakość wykonania Całkiem dobra. Wszystkie elementy do siebie pasują, nie ma żadnych luzów. Całość sprawia wrażenie solidnej, wręcz pancernej. Kilka zdjęć… …za których jakość bardzo przepraszam. Próbka mięsa (tfu! Pisma) Pozdrowienia dla wegetarian. Wszystkie prawa do piosenki zastrzeżone! Cena/jakość Koszt nabycia tego pióra to ok. 170 zł. Jest to jak najbardziej akceptowalna cena. Podsumujmy Prelude to naprawdę porządne pióro, godne polecenia. Muszę powiedzieć, że gdy siadałem do pisania tej recenzji, miałem zamiar je w przyszłości sprzedać, ale… odechciało mi się. Chyba sam siebie przekonałem.
  8. Witajcie Z góry uprzedzam, że tak między nami mówiąc z prawdziwym testem to ma niewiele wspólnego Nie potrafię wyciągnąć daleko idących wniosków ani podsumować uwidocznionych poniżej rezultatów. To zostawiam Wam, ja tylko maznąłem...ale tak jak sądziłem, atrament Aurory jest bezkonkurencyjny. Najlepiej widać to przy pełnym oświetleniu słonecznym. Druga strona jest jeszcze ciekawsza ! Od razu widać, że np. Sheaffer wykorzystuję kilka składników, by uzyskać kolor czarny. To samo Conway...:
  9. Drugi PFM jednego dnia - cóż za zbieg okoliczności. Pióro prawie się nie napełniało (tyle, co zostało atramentu w sztyfcie), a w dodatku miało skrzywioną ssawkę. Ssawka nastawiona. Nie jest idealnie, ale przynajmniej nie zaczepia o spływak. Oto przyczyna braku ssania - sparciały oring. W trakcie wymiany... ...i tuż po. Przed złożeniem poupychałem silikon, gdzie się dało. Trzeci pacjent już czeka w kolejce do przeglądu. Się napełnia. Się pisze. Się.
  10. Garaż huczy i buczy, przyszła pora na kolejnego pacjenta z tych "mniej-pilnych-kiedyś-się-poprawi". Pen For Men III. Kiedyś już go pokazywałem. Skleiłem, rozleciał się, skleiłem czymś innym, też się rozleciał, w końcu udało się skleić w miarę trwale, ale do tego czasu... zbrzydł... trochę... Znudziło mi się zastanawianie, czy korpus wytrzyma kolejne napełnianie, czy puści do reszty. Poza tym, nie oszukujmy się, wszystkie te nierówności (zwłaszcza po wewnętrznej stronie) odbiły się na szczelności, a raczej jej braku. Dlatego upolowałem sobie w Zatoce korpus od PFM (miałem fuksa ze znalezieniem tej licytacji, w dodatku trafiłem na właściwy kolor). Ładny, lśniący, jedyna wada to wygrawerowane inicjały. Ale nic to, byle pióro działało. Otwieramy pacjenta (oringi pod ręką)... ...podmieniamy korpus (okazało się, że w komplecie dostałem nowy oring i nie musiałem ruszać zapasów )... ...smarujemy i zamykamy. Się napełnia się. Się pisze się. Kilka etapów przeskoczyłem, żeby następne dwie galerie nie były całkiem identyczne. Inicjały mi nie przeszkadzają. Jeśli kiedyś zaczną, spróbuję stopić uszkodzony korpus i wypełnić literki. Na razie podoba mi się tak, jak jest. Przy okazji napocząłem nowe opakowanie silikonu. Okazało się, że jest dużo gęstszy i bardziej lepki, niż maź, której używałem do tej pory. Postanowiłem lepiej go przetestować zrobić przegląd moim pozostałym dwóm PFM-om. Żaden się dobrze nie napełniał, mam pecha do tego modelu. Następny w kolejności był numer jeden.
  11. Wyżej! Mocniej! Dalej! Wczoraj wziąłem na warsztat plungera. Pióro kupione kiedyś tam, niezbyt drogo, ale skorygowało moje spojrzenie na świat i ludzi. Przynajmniej niektórych ludzi. Podłubałem sobie, pogmerałem i udało się tą całą rozsypkę upakować z powrotem do korpusu. Zawsze zostają jakieś ścinki. Jest dobrze. Dwa pasiaki.
  12. Z trzecim "szowinistą" było najmniej roboty, bo od początku był w najlepszym stanie. Problem tkwił w ślepej skuwce, a dokładniej - w gwincie od śrubki łączącej ślepą skuwkę z touchdownem. Miała feler, nie dało się jej do końca przykręcić, a przez to pióro przy napełnianiu nie trzymało ciśnienia. Pokombinowałem kiedyś z uszczelkami, ale i tak nie dawało się porządnie napełniać. Dziś napchałem tam silikonowego mazidła i wreszcie poskutkowało. Dodatkowo przesmarowałem gwint łączący korpus z sekcją. Do PFM V mam komplet pod kolor: ołówek i pióro Imperial VIII. Szkoda, że nie mam odpowiednich grafitów do ołówka; nawet nie wiem, czy działa. Trzech "szowinistów" razem.
  13. Witam, dzisiaj powrócił mój Junior zielone paseczki i mogę pokazać jak się ma jego wielkość w stosunku do dorosłego Balance System napełniania typu plunger filler, stalówka F, chyba złota z ładnym napisem Junior, W porównaniu z normalnym Balance i Reformem 1745: Ojciec i Syn:
  14. Jak dla mnie to typowe damskie pióro Pokaż kotku co masz w środku: Próbka pisma, atrament Waterman South Sea Blue: Porównanie z Sheaffer Targa i Jinhao X750:
  15. Dzisiaj zaznajomiłem się z moimi nowymi brązowymi paseczkami Tak to ten Balansik kreśli KOKO brązowym Pelikanem: Porównanie z Sheafferem Targa: Przepraszam za jakość, starałem się możliwie najlepiej złapać ostrość, niestety sprzęt nie pozwala na nic lepszego....
  16. Lepki

    Sheaffer VFM

    Pióro takie młodzieżowe Próbka pisma, nabój niebieski standardowy dla tego modelu: Porównanie z Jinhao X750, długopisem Parker 50 i Wing Sung 840:
  17. Reklama telewizyjna pióra wiecznego Lady Sheaffer:
  18. Sheaffer PFM w reklamie telewizyjnej. Dla miłośników marki materiał bardziej niż obowiązkowy:
  19. Sheaffery - piękne, oryginalne pióra, czy komercyjne, produkowane w Chinach pisadełka? Lubimy je, czy wręcz przeciwnie?
  20. Przyznam od razu, że Sheaffer Agio należy do Mojej Lubej, od dawna cierpiącej na miłość do przedmiotów, które są dostępne w wielu kolorach do wyboru. Zgodziła się jednak wypożyczyć go do recenzji. Agio jest piórem kobiecym. Ma wszystkie cechy przypisywane takim piórom – jest cienki, dość lekki, oprócz klasycznych metalicznych wykończeń jest dostępne sporo pasteli. Kolory to wielki plus Agio – są nietypowe, wykończenie jest lekko brokatowe, ale nie tak intensywnie jak w Prelude. Wyglądają inaczej w każdym oświetleniu – ten egzemplarz bywa błękitny, popielaty lub lila. Efekt jest naprawdę fajny. Sam design jest prosty, pióro jest zgrabne, eleganckie, ale widać, że to narzędzie codziennego użytku, z niższej półki cenowej. Nadrabia wykończeniami. Po zdjęciu skuwki widzimy plastikową, żebrowaną sekcję (żłobienie zapobiega ślizganiu się palców). Stalówka jest prosta, jednokolorowa, kształtem bardzo zbliżona do stalówki w Prelude, tylko głębiej schowana. Stylistycznie kojarzy mi się ze stalówkami, jakich używa w niektórych piórach Waterman. Kreska Agio F-ki jest taka, jakiej należałoby oczekiwać – cienka. Nie „cienka w porównaniu z...” ani „cienka jak na...”, po prostu cienka, prawidłowa. Pióro pisze nie za mokro, nie za sucho, stalówka jest raczej sztywna, ale nie drapie. Pod tym względem Agio spełniło wszystkie pokładane w nim oczekiwania. Bez wahania poleciłbym je każdemu. Bez fajerwerków, bo jest to po prostu dobre pióro do pracy, do szkoły, do notatek, do pisania na co dzień. Będzie to też niezły prezent, chociaż do tego celu można kupić pióro bardziej eleganckie i klasyczne. Ale jeżeli przyszły właściciel wybierze najbardziej mu odpowiadające wykończenie, to Agio nie będzie się kurzyło na półce. Tego pióra chce się używać, bo jest po prostu porządne. Niezawodne, nie robi niespodzianek, ładne. Naprawdę warte polecenia.
  21. Mam pióro, z którym jestem związany sentymentalnie. Jest nim Sheaffer Pen For Men. Co prawda jeden z kilku, które posiadam, ale ceniony szczególnie. Sporo już ze mną przeszedł . Dziś, niewiele brakowało, a wydarzyłaby się tragedia! Podczas, gdy schylałem się, PFM wysunął się z kieszeni kurtki i wylądował na podłodze . Nawet nie zauważyłem, nawet nie poczułem. Z pomocą przyszedł kolega, który wie jak traktuję pióra. Zauważył, podniósł alarm i Sheaffer natychmiast wrócił na swoje miejsce. Tym razem zabezpieczony podwójnie .
  22. Poznaj mojego Imperiala (oraz kilka bocznych gałęzi drzewa genealogicznego ).
  23. Sheaffer Targa potrafi zainteresować. Nie wszyscy znają stronę, o której mowa, więc podaję link: www.sheaffertarga.com Fantastyczne opracowania, masa reklam i dobre zdjęcia
×
×
  • Utwórz nowe...