Skocz do zawartości

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'J. Herbin'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum

  • Witamy na Pióra Wieczne Forum
    • Regulamin Forum
    • Misja Forum
    • Przedstaw się
  • Z życia PWF
    • Aktualności
    • Atrament forumowy 2018
  • Wybór pióra wiecznego
    • Wybór i zakup pióra wiecznego
  • Forum o piórach wiecznych
    • Pióra wieczne i akcesoria
    • Historia piór wiecznych
    • Atramenty
    • Papiery i notatniki
    • Galeria
  • Pracownia naprawy i konserwacji
    • Naprawa piór wiecznych
  • Forum o długopisach i ołówkach
    • Długopisy
    • Ołówki i inne przybory piśmiennicze
  • Recenzje
    • Recenzje piór wiecznych
    • Recenzje atramentów
    • Recenzje akcesoriów piśmienniczych
  • Książki o piórach wiecznych i kaligrafii
    • Książki o piórach wiecznych i kaligrafii - recenzje
  • PWF dla sztuki
    • Kaligrafia
    • Pracownia artystyczna
  • Agora
    • Targowisko PWF
    • Co w trawie piszczy?
    • Kawiarenka
  • Rynek piór wiecznych
    • Obserwator aukcji
    • Łowcy okazji
    • Oferty firm
  • Prezentacje
    • Prezentacje, katalogi i inne materiały informacyjne
  • Opinie o sklepach

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


WWW


Facebook


Instagram


Twitter


Snapchat


Skąd jesteś?


Zainteresowania

Znaleziono 106 wyników

  1. Spółka J. Herbin jest firmą z tradycjami, na rynku funkcjonuje od 1670 roku. W oficjalnej linii dostępnych jest 30 kolorów: Planuję przygotować zestawienie całej linii 30 kolorów (bez serii 1670). Szukam próbek następujących Herbinów . Bleu Nuit to ciekawy blue/black - nie jest potężnie nasycony, jak dla mnie w sam raz. Kolor podoba mi się nawet, choć praktycznie takich inkaustów nie używam. Przepływ jest bardzo dobry. Polecam fanom gatunku. Ekspresjonizm abstrakcyjny (czyli strzał strzykawką napełnioną atramentem na kartkę Mondi o gramaturze 120g) Krople atramentu na ręczniku kuchennym SOFTWARE ID Zakres koloru Kalendarz - Kaweco Classic Sport, eyedropper, blaszka B
  2. Zobaczcie cóż znalazłam ostatnio (choć temat stary) na Pen Paper Ink Letter: http://penpaperinkletter.com/j-herbin-refillable-roller-ball-pen-review/ Pogrzebawszy trochę w internetach zorientowałam się, że nie tylko Żerbę ma takie pomysły. Kaweco też: Czy ktoś z was miał może do czynienia z takimi produktami? Wiele się to różni od "zwykłego" długopisu kulkowego? Co prawda recenzent z PPIL zachwala, ale ja zastanawiam się jak się tym tym pisze..
  3. Witojcie! Zestawień mych maleńkich dziś ciąg dalszy, gdyż przydadzą się do nadchodzących recek. A jako dodatek do recek właśnie je traktuję. Dziś na warsztacie wszelkie stworzenie, co ciepłopomarańczowobordowoczerwoneitympodobne. Niestety limit uroczego światła jesiennego słońca na ścianie wschodniej został wyczerpany, toteż zdjęcia w sztucznym oświetleniu, co widać <bije się w piersi, mea culpa, nie wykorzystałam należycie słońca>. Przy Morindzie niestety mi się piórko było zfajdało krwawym Durchfallem i musiałam brzydko wykorektorować i napisać nazwę Grenatem. Także tego, wybaczcie :<
  4. Lierre Sauvage to jedna z moich pierwszych zieleni. Mam do niej sentyment. Zacznijmy od opakowania. Lierre Sauvage przychodzi w kartonowym pudełeczku a zamknięte jest w niepraktycznym kałamarzu o pojemności 30 ml. INFORMACJE / PARAMETRY Producent: J. Herbin Kolor: Lierre Sauvage Opakowanie: kałamarz o pojemności 30 ml Nasycenie: dobre Przepływ: dobry we wszystkich piórach, w których go używałem. A było ich kilka. KROPLE ATRAMENTU NA RĘCZNIKU KUCHENNYM MARKI QUEEN ZE ZNANEJ SIECI DYSKONTÓW CHROMATOGRAFIA MÓJ PROGRAM GRAFICZNY WIERZY, ŻE LDT WYGLĄDA MNIEJ WIĘCEJ TAK: ZAKRES KOLORU (użyłem narzędzia gradient w PSie, zaznaczyłem partie jasne i ciemne, w rezultacie powstał taki gradient - dla papieru kalendarzowego) W kalendarzu LEB MODEL Rhodia Gruba warstwa atramentu na papierze Clairefontaine 120 g
  5. Witojcie Zaraz będę tu uprawiać spowiedź publiczną. Doszłam do wniosku, że moje recenzje mają dość duży mankament - rzadko pojawiają się w nich porządne zestawienia mojej własnej roboty, z tej prostej przyczyny, że w kałamarzach moich atramentów mam niewiele, znakomita większość pochodzi z próbek. Nie chce za każdą recką napoczynać próbki i zużywać jej tylko, żeby zestawić z innym. Uzupełniam je naturalnie innymi zestawieniami, na przykład z neta, do których przecież nie roszczę sobie praw, no ALE. Jak już się za coś zabiorę, to jadę z koksem i nie zatrzymuję się na czerwonym, postanowiłam więc pewien sposób to poprawić - będę co jakiś czas (na przykład tematycznie, bądź po dużym napływie atramentów) wrzucać większe zestawienia i potem odwoływać się do nich w recenzjach. Oto i pierwsze z nich Z racji tego, że jesień nadchodzi wielkimi krokami kalendarzowo, a jak popatrzeć przez okno, to właściwie już jest i rozsiadła się na dobre, pojawiła się i w moich piórach. Przygotowałam dla Was małe jesienne minizestawionko wszelkich mych czerwieni, bordo, brązów, pomarańczy i odrobinkę zieleni (bo przecież jest jeszcze trochę zielonych liści ) Atramenty pochodzą z próbek dostanych od bardzo dużej ilości osób i powiem szczerze, że nie pamiętam już od kogo co mam, tym niemniej chciałabym Wszystkim serdecznie podziękować za udostępnianie mi swoich zasobów Bez Was nie byłoby moich recek. No nic. Enjoy
  6. Wszystko zaczęło się od znalezionego Watermana. Za piórem znalezionym w mojej szufladzie pojawiły się pióra kupione, pióra otrzymane i pióra odziedziczone. Początkowo moje zainteresowanie skierowane było na Watermany i Sheaffery, później na pióra chińskie. Czytając recenzje piór i propozycje najciekawszych zakupów piórowych w różnych kategoriach budżetowych zwróciłem uwagę na wielokrotnie przewijającą się nazwę PILOT. Ponieważ na co dzień śmigam japońską strzałą (no, z tą strzałą to trochę przesadziłem), zaryzykowałem i kupiłem Pilota 78G. Zawiodłem się srodze. Po dziś dzień nie rozumiem zachwytu nad tym modelem – w moim odczuciu jest to pióro brzydkie i aż do bólu plastikowe. Choć, oddajmy mu sprawiedliwość, pisze całkiem dobrze. Po tym doświadczeniu i zesłaniu Pilota 78G na dno szuflady na pewien czas odpuściłem sobie pióra japońskie. Był to BŁĄD. Niestety przekonałem się o tym dopiero po pewnym czasie. Przeglądając aukcje na eBayu natrafiłem na ciekawie wyglądający model Pilota w ciekawym kolorze. Zbliżał się koniec roku, trwał szał wydawania pieniędzy na siebie i na innych. Pomyślałem sobie „A co mi tam”. Zalicytowałem i po tygodniu mogłem cieszyć się Pilotem opisanym przez sprzedawcę jako model JC-28. Wydaje mi się, że sprzedawca opisał ten model nieprawidłowo. Wszystko wskazuje na to, że w rzeczywistości jest to model Pilot Super 200 V. Tym, co ujęło mnie w tym egzemplarzu jest z jednej strony kolor kawy z mlekiem, z drugiej złota stalówka typu quasi-inlaid ze schowanym spływakiem (czy istnieje fachowy termin określający tego typu konstrukcję?). Kolor ten odpowiada mi, choć nie na co dzień. Są tygodnie, kiedy pióro to towarzyszy mi na co dzień, są tygodnie kiedy odpoczywa w szufladzie. Nie zmienia to jednak faktu, że właśnie ono obudziło we mnie kosztowną pasję do japońskich piór. Sam już nie wiem, czy się cieszyć czy nie Wygląd (8/10) – pióro ma klasyczny, wrzecionowaty kształt. Wyróżnia je z pewnością dość duży i świetnie działający, sprężysty klips. Odchyla się on znacznie, sprawia wrażenie bardzo solidnego. W korpusie znajduje się okienko podglądu, pozwalające podejrzeć poziom atramentu. Pióro napełniam atramentem Terre de Feu J. Herbina, który ciekawie komponuje się z jaśniejszym korpusem. Ciekawym elementem jest również sekcja. Tak jak wspomniałem spływak (o ile w ogóle jest) jest schowany. Pod stalówką znajduje się dziurka, która bez dwóch zdań spełnia istotną funkcję. Niestety nie wiem, jaką dokładnie . Konstrukcja (9/10) – pióro jest lekkie i świetnie wyważone. Wszystkie elementy są perfekcyjnie dopasowane. Skuwka wsuwa się na korpus bez oporu i, dzięki sprytnie ułożonym blaszkom nie zsuwa się z niego. Naturalnie są ładniejsze Piloty (Justus, Custom z dużą stalówką typu inlaid, Myu), niemniej i ten egzemplarz jest dobrym przykładem japońskości pióra wiecznego. Jest doskonałym przykładem wyważonej fuzji estetyki, gustu i funkcjonalności. Stalówka (8/10) – Po zakupie i rozpakowaniu pióra musiałem ją kilkakrotnie namoczyć w wodzie z detergentem. Pióro było napełniane fatalnym atramentem (bliżej nieokreśloną czerwienią, która zakorkowała pióro). Rozpisanie stalówki zajęło mi dłuższą chwilę. Po rozpisaniu zacząłem się nią zachwycać. Stalówka ta zostawia wąska kreskę grubości F. Lubię F-ki, mimo że większość ze znajdujących się w moim posiadaniu przypomina gwoździe. Lubię kreskę grubości F, ale czasami pisanie suchą F-ką to męka.O dziwo tą stalówką pisze się bardzo miękko i przyjemnie. System napełniania: Pióro wyposażono w ciekawy konwerter. Na końcu konwertera znajduje się „przełącznik”, który pozwala zassać atrament. Mimo że mechanizm ten wydaje się interesujący, jest średnio efektywny. Dlatego też konwerter ten zastąpiłem plastikowym nabojem, który napełniam strzykawką. Wymiary: Zamknięte: 140 mm Otwarte: 122 mm Długość skuwki: 62 mm Średnica w najszerszym punkcie: 12 mm Stosunek ceny do jakości (9/10) – za pióro to z kosztami przesyłki do Polski zapłaciłem ok. 120 PLN. Jestem z niego bardzo zadowolony i bardzo je lubię. Mimo wieku, pióro sprawuje się doskonale. Jest pięćdziesięciolatkiem pełnym werwy, doskonale radzącym sobie z próbą czasu. Jest do tego piórem niezawodnym, zaprawionym w ciężkich bojach. Na koniec próbka pisma (atrament to Terre de Feu J. Herbina):
  7. Witojcie! Postanowiłam dodać swoje trzy grosze do działu atramentowego, więc zapraszam na kolejną bosą recenzję. Tym razem przez kolano przekładamy: J. Herbin Terre de Feu Delikwentem tym raczyli zająć się przede mną dwaj panowie: Tradycyjnie za kołnierz atramentów nie wylewający Visvamitra (http://www.piorawieczneforum.pl/index.php?/topic/2917-j-herbin-terre-de-feu/?hl=%2Bterre+%2Bfeu) oraz Kerad (http://www.piorawieczneforum.pl/index.php?/topic/427-j-herbin-terre-de-feu/?hl=%2Bterre+%2Bfeu). Swoje wrażenia na jego temat przedstawił również Tsyrawe (http://www.piorawieczneforum.pl/index.php?/topic/4307-terre-de-feu-herbina/?hl=%2Bterre+%2Bfeu) Visvamitra dał Wam ogólny ogląd na parametry tego Żerbę, natomiast Kerad zapewnił solidną porcję pisma grubostalówkowego. Ja natomiast postaram się ugryźć tego pana od zupełnie innej strony. Coż to jest? No właśnie. Coż to jest? Tym razem wyjątkowo na początku podzielę się z Wami swoimi wrażeniami. Ten atrament jest dziwny. Na recenzji Kerada wyglądał zupełnie czekoladowo, u Visvamitry jak rozwodnione kakao, na żywo przypomina mi ciemny łososiowy, a na moich zdjęciach wyszedł jeszcze inaczej... Kolor kameleon. Tym niemniej sama się sobie dziwię, ale... podoba mi się. Ja, zdeklarowany wyznawca żywych, maksymalnie nasyconych, obłędnie cieniujących i najlepiej ciemnych kolorów przeżywam zafascynowanie takim bladym chudziaczkiem. Inną jest sprawą, że testowałam Terre de Feu dawno nieużywanym Parkerem Vectorem (Rittel, nie bij...), musiałam go porządnie przepłukać przed napełnieniem, ma on dodatkowo ma dość cienką linię, więc może dlatego atrament wydał mi się jaśniejszy. Muszę spróbować napełnić nim Pelikana z OMką lub z jeszcze grubszej rury, Plumixa BB, wtedy może objawi mi swoje większe nasycenie? Skąd ta nazwa? Po francusku umiem tylko zaśpiewać "Libertine" Mylene Farmer i powiedzieć: "Dzień dobry, jestem w Paryżu". Jakimś cudem jednak wspięłam się na lingwistyczny Mount Everest i tam facet, który na szczycie sprzedaje w budce z hot-dogami, powiedział mi, że oznacza to Ziemię Ognistą. Jak się później dowiedziałam, Ziemia Ognista to archipelag w Ameryce Południowej. Wyspy pokryte są głównie stepami. Ziemia Ognista zawdzięcza swoją nazwę poświacie, którą widzieli żeglarze towarzyszący Magellanowi podpływający do brzegu. Poświata ta pochodziła prawdopodobnie pochodziła od ognisk rozpalanych przez tubylców, jednak dzielnym młodzianom wydawało się, że całe wyspy stoją w płomieniach. Prawdopodobnie tym był inspirowany kolor Terre de Feu... Przepiękny, malowniczy zakątek, jak widać na załączonym obrazku. No ale dość o dzikusach, "przejdźmy do ad remu", jak zwykła mawiać niegdyś moja Polonistka. Porównanie z innymi atramentami I tym razem pogrzebawszy w sieci znalazłam kilka fajnych zestawień, które wrzucam poniżej. W tym nawet zestaw czyichś mieszanek z Terre de Feu: Dodatkowo Terre de Feu został ujęty przez Visvamitrę w jego zestawieniu 26 brązów. (http://www.piorawieczneforum.pl/index.php?/topic/4795-brąz-w-26-odsłonach/?hl=%2Bbrąż+%2Bodsłonach) Poczuwam się do wyjaśnienia Wam, dlaczego zwykle tak migam się od robienia zestawień własnoręcznie: odpowiedź jest prosta - po prostu zwykle nie posiadam wystarczająco dużo atramentów o zbliżonych barwach (bo gdy tylko mogę to robię, by zestawienie było owocne i wartościowe. Jednakowoż nigdy nie zostawiam bez koła ratunku i staram się uzupełnić te braki No dobra, trochę parametrów: Przepływ: hmmm, mogło być lepiej. Po leżeniu paru dni w piórze potrzebuje solidnego rozruszania, jednak potem już jest dobrze, nie przerywa, ani nic. Cieniowanie: ku mojej rozpaczy bardzo małe... Trzeba trochę docisnąć. Wysychanie: Jest dobrze. W 5 sekund na Oxfordzie ciężko wyschnąć czemukolwiek, ale na zwykłym papierze jest w miarę zadowalający. Próbki pisma I na koniec po babeczce. Żeby nie wypadać z koloru: Dziękuję za uwagę. Howgh! Bosa
  8. Krótka recenzja mojego nowego nabytku, chociaż sam atrament nie jest nowością… umieszczam, ponieważ jeśli niczego nie przeoczyłem to nikt jeszcze go nie opisywał... Atrament firmy Montblanc Kolor: Seaweed Green dedykowany Jonathan-owi Swift-owi czyli Wodorostowa Zieleń… przed poznaniem tego zwrotu nazwałbym ją poprostu zgniła, ciemna zieleń lecz muszę przyznać rację firmie, że wygląda jak nori... Do tej pory jedyne zielenie jakie lubiłem to stary MB Racing Green i niedawno kupiony J.Herbin Vert Empire. Racing Green już nie produkują i tylko jeśli ktoś ma jakiś zapas to może się nim cieszyć, a Vert Empire jest cały czas do dostania. Herbin w stosunku do Swift jest mniej "zgniły" i bardziej szarawy. Niestety "przespałem" okres kiedy Swift był dostępny i mogę się nim cieszyć tylko dzięki uprzejmości i pomocy jednego przychylnego członka tego forum... Cena: nie znam bo dostałem, a w sieci nic aktualnie nie wisi do sprzedaży... Buteleczka o pojemności 35ml Nasycenie: dobre w suchych piórach i bardzo dobre w mokrych Przepływ: bardzo dobry, Cieniowanie: wyraźne i przyjemne dla oka,… bardzo przyjemne... Jakość linii: dobra, bez strzępienia Osadzanie, wypełzanie na stalówce: nie zauważyłem takiego Rozruch: po 5 minutach bez skuwki natychmiastowy Przebijanie: na Rhodii brak chociaż, to że coś jest napisane na drugiej stronie jest delikatnie widoczne Wysychanie: około 5 sekund pisane suchym GC100 Sheaffera i około 10 sekund dość mokrym MB Le Grand ze stalówką F PODSUMOWANIE: Kolor dla mnie, jako osoby, która nie przepada za zielenią jest super… naprawdę super , muszę tylko zdobyć jakieś fajne pióro, które będzie pasowało do niego i pozwoli cieszyć się cieniowaniem… pięknym zaiste... Poniżej zdjęcia testu i opakowania... Na szczęście jest jeszcze kilka zieleni, przy których rączki mnie świerzbią… ale tylko kilka...
  9. Lie de The to cgarakterystyczny, ziemisty brąz. Całkiem ciekawy. Kleks (kropla atramentu): Kleks (dużo atramentu, wylał się na kartkę to go nożem rozsmarowałem. na bogato.): Ślad pozostawiony patyczkiem higienicznym: Program graficzny widzi ten kolor tak: PARTIE CIEMNE: PARTIE JASNE: INFORMACJE / PARAMETRY Producent: J. Herbin Kolor: Lie de The Opakowanie: 30 ml Cena: ok. 30 PLN Nasycenie: dobre Przepływ: dobry Cieniowanie: umiarkowane Jakość linii: dobra na większości papierów Osadzanie się na stalówce: zobaczymy za tydzień Wpełzanie na stalówkę: zobaczymy za tydzień Rozruch: natychmiastowy Przebijanie: nie przebija Strzępienie: trochę Wysychanie: znośne Wodoodporność: bez tragedii Inne: ciekawy kolor. SKANY (Pismo + cieniowanie): 1. Na satynowanym papierze ColorCopy (MONDI) 90g 2. Na papierze Oxford 90 g 3. Na papierze PIGNA
  10. Już na samym początku zrobię czarny PR swojej pracy. Nie jestem z niej zadowolony - tak duża próba atramentów przerosła mnie, popełniłem sporo błędów, w niektórych zestawieniach zgubiłem część kolorów albo, po prostu, zabrakło mi koloru. Zastanawiałem się, czy wrzucić te zdjęcia czy nie. Uznałem jednak, że mogą się komuś przydać. Początkowo chciałem kartki zeskanować, jednak na żadnym z trzech sprawdzonych skanerów, do których mam dostęp (dom, praca, znajomi) nie udało się oddać kolorów. To jest największy dla mnie problem z brązami - na skanach wychodzą często fioletowe i nie wiem, jak sobie z tym poradzić. Dlatego też zrobiłem zdjęcia, też nie do końca udane, miejscami prześwietlone. Kolor na zdjęciach nie będzie przypominał koloru w świetle sztucznym. Tekst napisałem Pilotem 78 G z blaszką B. Teoretycznie w zestawieniu jest 26 brązów, ale razem są tylko na pierwszym zdjęciu. Na kolejnych zawsze czegoś brakuje. CHyba muszę jeszcze poćwiczyć tworzenie zestawień na mniejszych próbkach - do dziesięciu maksymalnie. Kiedy nabiorę wprawy wezmę się w końcu za zielenie i niebieskie. A tymczasem zapraszam do rzucenia okiem na zdjęcia. Gdyby ktoś miał pomysł na skuteczne skanowanie brązów w taki sposób, żeby wyglądały brązowo a nie fioletowo, chętnie go poznam. 1. Ślad pozostawiony patyczkiem higienicznym na papierze Mondi 90 g 2. Próbka pisma na papierze OXFORD 3. Próbka "pisma" na papierze Lyreco 4. SZLACZKI NA PAPIERZE OXFORD 5. Próbka pisma w notesie PODSUMOWANIE Tak jak wspomniałem, nie wyszło :/ Nie zamierzam jednak załamywać rąk, tylko poszukam informacji na temat skanowania i spróbuję - za jakiś czas - zrobić drugie podejście. Płukanie Pilotów przy takiej próbie atramentów może doprowadzić do szału. Dla zainteresowanych, moje ulubione brązy to: 1. ANCIENT COPPER - Diamine: genialny kolor, podłe właściwości. Zakwita na każdej niemal stalówce. Szkoda - bo jest to w moim odczuciu jeden z najładniejszych kolorów w ogóle. 2. HAZELNUT BROWN: bardzo ładny, ciepły brąz. 3. ITZAMNA: to w sumie nie jest brąz, tylko kolor herbaciany. Nieważne, bardzo go lubię. 4. TSUKUSHI: ładny atrament w ładnym opakowaniu i o dobrych właściwościach. 5. ENCRE HAVANE: lubię go. 6. LIE DE THE: jest ciekawy. 7. BORON: jak wyżej Nie lubię następujących brązów: Terre de Feu (po prostu nie), Cafe des Iles (kolor ładny, ale przepływ fatalny), FOGGY BOTTOM SEPIA (totalne badziewie, omijać z daleka, zapycha KAŻDĄ stalówkę), CIEMNY BRĄZ (początkowo mi się podobał, ale po wypisaniu próbki stwierdzam, że jest po prostu za ciężki), BRĄZ KAWOWY (nuda), COFFEE (nuda). Reszta jest OK - w mniejszym lub większym stopniu. Dziękuję za uwagę. Bez odbioru.
  11. J.Herbin Violette Pensee Próbka tekstu Maźnięcie wacikiem Kleks rozmazany stalówką Kreski Odporność na wodę (2 krople) HSL + RGB w programie graficznym pixlr.com Cztery losowo wybrane skrajne kolorystycznie punkty w programie graficznym Adobe Karta testowa w całości Atrament testował również kebabożerca.
  12. Krótka recenzja nowego nabytku,... Atrament firmy J.Herbin Kolor: Cacao du Bresil czyli brąz z szarością zmieszany lub jak kto woli szary z nutą brązu... W każdym bądź razie wyjątkowy kolor... Cena: ok. 36 PLN za 30ml kupiony w sklepie stacjonarnym Nasycenie: średnio mocne Przepływ: bardzo dobry, Cieniowanie: wyraźne i przyjemne dla oka Jakość linii: dobra, bez strzępienia Osadzanie, wypełzanie na stalówce: nie zauważyłem takiego jak w innym Herbinie Rouge Hematite, Rozruch: po 20 minutach bez skuwki natychmiastowy ale to wyjątkowy Parker,... Sonnet,... mokry jak.... Przebijanie: na Rhodii brak chociaż, to że coś jest napisane na drugiej stronie jest delikatnie widoczne Wysychanie: około 13 sekund pisane mokrym Parkerem Sonnetem ze stalówką niby F... niby bo nawet Mąblą ma cieńsze F-ki... PODSUMOWANIE: dla mnie, który dopiero na czwartym miejscu (na równi z fioletami) stawia sobie brązy, ten jest po Lie de The Herbina drugim równie intrygującym kolorem... na dzień dzisiejszy razem ze wspomnianymi fusami herbacianymi trafi do stałego asortymentu codziennie noszonego... naprawdę wyjątkowy i zdecydowanie odbiegający od "regularnych" brązów Poniżej zdjęcia butelki i skany próbki pisma wraz z porównaniem innych moich brązów... ups.. coś skanerowi w Mordorze dolega...
  13. Zestawienie osiemnastu atramentów J.Herbin (Żerbę...) maczanką Brause Pfannen przez Endera spisane... :zamykam temat: w ramach zadość uczynienia za szkody moralne w postaci pobytu w piątek wieczorem w Mordorze... o sobocie nie wspominając... dodam gwoli ścisłości, że ze złości nad swym losem jutro jeszcze ze dwa Żerbę dokupię...
  14. Jednym z najładniejszych w moim odczuciu kolorów jest kolor bursztynowy. Twórcy zestawień kolorów definiują go jako dużo czerwieni i trochę zieleni: www.barwy.net Natura jest mniej oczywista i kolor bursztynu jest bardzo zróżnicowany. Załączam kilka ciekawostek na temat bursztynu (z wikipedii): Nazwa "bursztyn" pochodzi od niemieckiego bernstein (kamień, który się pali). Znany był od dawna pod różnymi nazwami: Sukcynit – nazwa geologiczna, pochodzi od succinum – sok, żywica drzewna Grecy nazywali ten kamień elektron (ηλεκτρον), co oznacza świecący i błyszczący Rzymianie nazywali bursztyn lyncurium, czyli mocz rysia, albowiem według legendy złocisty kamień powstał ze skamieniałego moczu tego drapieżnika Succinum to łacińska nazwa bursztynu używana w farmacji Powstała od łac. succus – sok Egipcjanie nazywali bursztyn Sokal Arabowie anbar, ponieważ zapach pocieranego bursztynu kojarzył się z zapachem ambry Persowie nazywali kamień karuba – złoty rabuś Słowiańska nazwa jantar została przejęta od Litwinów, a ta od fenickiej nazwy jainitar – żywica morska Bursztyn od setek lat inspirował artystów, inspiruje również producentów atramentów. Trzy z ujętych w zestawieniu atramentów zostały nazwane na cześć bursztynu. Inti wyprodukowany we Francji został nazwany na cześć boga słońca, ale ponieważ kolorystycznie jest bardzo zbliżony do „bursztynów”, postanowiłem włączyć go do tego zestawienia. W szranki staną AMBER (Pelikan Edelstein), AMBRE DE BIRMANIE (J. Herbin) , ARIMA AMBER (Sailor) i INTI (L’Artisan Pastellier) . Kolorystycznie najbardziej podoba mi się Amber, ale niestety lubi zakwitać na stalówce. Dlatego też zwycięzcą zestawienia jest dla mnie INTI (który jest bardzo podobny do Amber Pelikana, ma trochę mniej pomarańczowych akcentów). Jestem ciekawy waszego zdania. Przyjrzyjmy się atramentom w kilku kategoriach (tekst napisany piórem Pilot 78G z blaszką . 1. Ślad pozostawiony patyczkiem higienicznym na papierze Mondi 90 g Najpierw skan: Później zdjęcie (uwaga: zdjęcia zostały zrobione w południe w bardzo słoneczny dzień. Atramenty te NIGDY nie będą tak wyglądały w świetle sztucznym ani w sali wykładowej. Zdjęcie to ma raczej za cel pokazać ich intensywność i ginące na skanach niuanse kolorystyczne). 2. Kleksy (2 krople atramentu ze strzykawki rozmazane po papierze Mondi nożem do przecinania papieru) 3. Kleksy i ślady pozostawione patyczkiem higienicznym na zdjęciu. Szkoda, że kolor w świetle sztucznym nie jest tak bogaty 4. Tekst napisany Piloten 78G z blaszką B na papierze Oxford: 5. Teskt napisany w firmowym notatniku -papier 80g (od góry: Ambre de Birmanie, Inti, Amber, Arima Amber) 6. Tekst napisany na papierze xero Lyreco, na którym wydrukowałem sobie kropki: 7. Wodoodporność - na papierze Xero 8. Czas schnięcia (sucha stalówka na papierze xero, w M-kach będzie o wiele dłużej): 9. Punktacja (4 pkt dla zwycięzcy, 1 pkt dla przegranego w każdej kategorii) PODSUMOWANIE Najbardziej podoba mi się kolor Amber, ale atrament ten ma najsłabszą wodoodporność i zapycha stalówki. Dlatego zwycięzcą jest dla mnie Inti. Ambre de Birmanie ma piękny kolor, ale jest mało praktyczny - trudno go rozczytać w jasnym swietle. Arima Amber to ciekawy przypadek, niby wszystko ok, niby jest ładny i ciepły. W praktyce jest jednak dość bezpłciowy. Jestem ciekawy waszego zdania. Na koniec załączam zdjęcia śladów pozostawionych patyczkiem higienicznym (ostre światło słoneczne, barwa niestety nie przypomina barwy na papierze): Amber AMBRE DE BIRMANIE ARIMA AMBER INTI
  15. Witam, ponieważ testy atramentów wszyscy piszą różnymi piórami, co rozumiem, sam tak robię - jest o wiele łatwiej,… to dla swojej wiedzy, a może też innych, którzy lubią zmiany w kolorach pisma… zrobiłem dziś zestawienie atramentów jedną maczanką pisane,… po to ją nabyłem bo czyszczenie to fraszka, igraszka, jak to bywa z zabawką blaszaną... poniżej część pierwsza i druga na Oxfordzie pisane (tj. papierze oxford…) Co ciekawe, są duże różnice w zachowaniu się atramentów na takiej stalówce, wynikające jak się domyślam z właściwości fizyko-chemicznych głównie pewnie lepkości,… których pisząc normalnymi piórami nie są aż tak widoczne...
  16. Krótka recenzja jednego z nowych nabytków: Atrament firmy Akkerman Kolor: Hopjesbruin czyli brąz jaśniutki w miodowych rejestrach się obracający na mój gust mam wrażenie, że odcień rozcieńczonego Herbina Lie de the byłby podobny... Opakowanie: butla 150 ml Cena: ok. 70 PLN zakupiony w Holandii za 16€… czyli ok. 0,46 pln za ml Nasycenie: dobre, ale mniejsze niż MB Carlo Collodi, do którego najszybciej można go porównać Przepływ: bardzo dobry, podobny do sailorów Cieniowanie: klasa! bardzo wyraźne i przyjemne dla oka chociaż jak całość dość jasne, polecam do grubych i lejących stalówek Jakość linii: dobra Osadzanie, wypełzanie na stalówce: nie zauważyłem Rozruch: po 5 minutach bez skuwki z lekkim ociąganiem Przebijanie: na Rhodii brak i to że coś jest napisane na drugiej stronie nie jest widoczne Strzępienie: brak Wysychanie: coś pomiędzy 10 a 15 sekund pisane dość mokrym Watermanem L'Etalon z F-ką PODSUMOWANIE: Kolor dla mnie zupełną nowością jest,… i na razie się "przyczaję" i obaczę co i jak , mam jedno pióro na stałe zalane MB Carlo Collodi i planuję następną porcję wybierać pomiędzy Hopjesbruin, a Callifolio Anahuac Poniżej zdjęcia próbki pisma wraz z porównaniem innych moich kolorów o zbliżonej kolorystyce lub nazwie… brąz… czyli MB Carlo Collodi oraz stara Sepia, J.Herbin Lie De The, Akkerman-y dwa Bekakt Haags i Garuda Rood (rdzawo-czerwony) oraz nowości dla mnie czyli Callifolio Anahuac (podobny jest do MB Carlo Collodi) i Inca Sol... Butla Akkerman-a jak wszystkie inne więc fotki nie zamieszczam, ale poniżej próbki pisma... całość: Kleksy: oraz zakreślanie piórem...
  17. Kolor to szalony i soczysty aż do granic, wręcz wylewa się ze strony. Dlatego też recenzja będzie skrótowa. Po prostu nie wiem, co o tym atramencie myśleć Na początek zamieszczę próbkę Vert Pre na chłonnym pergaminie (ślad pozostawiony stalówką "szpachelką" o szerokości 5 mm): Recenzja: Recenzji jako takiej nie będzie. Oniemiałem i nie wiem, co myśleć. INFORMACJE / PARAMETRY Producent: J. Herbin Kolor: Vert Pre Opakowanie: 30 ml Cena: ok. 30 PLN Nasycenie: Dobre Przepływ: Bardzo dobry Cieniowanie: obecne Jakość linii: dobra Osadzanie się na stalówce: zobaczymy za tydzień Wpełzanie na stalówkę: zobaczymy za tydzień Rozruch: natychmiastowy Przebijanie: prawie w ogóle Strzępienie: nie Wysychanie: OK Inne: ??...??...??....??...??...?? SKANY (Pismo + cieniowanie): 1. Na papierze Oxford 90 g 3. W kalendarzu wyprodukowanym przez LEB Model:
  18. Próbkę Vert Olive otrzymałem od Tsyrawe. Dziękuję za możliwość przetestowania oliwki i Verdigris R & K . Obydwa atramenty bardzo mi się spodobały. Na początek próbka atramentu na pergaminie: INFORMACJE / PARAMETRY Producent: J. Herbin Kolor: Vert Olive Opakowanie: naboje albo szklana butelka Cena: ok. 30 -35 PLN za butelkę 30 ml Nasycenie: dobre Przepływ: bardzo dobry Cieniowanie: wyraźne, zauważalne i klimatyczne Jakość linii: bardzo dobra Osadzanie się na stalówce: nie zauważyłem Wpełzanie na stalówkę: nie zauważyłem Rozruch: jest zawsze gotowy do działania Przebijanie: nie zauważyłem Strzępienie: minimalne Wysychanie: OK Inne: bardzo ładny kolor i bardzo udany atrament SKANY (Pismo + cieniowanie): 1. Na satynowanym papierze ColorCopy (MONDI) 90g 2. Na papierze Oxford 90 g 3. W kalendarzu wyprodukowanym przez firmę LEB Model.
  19. Krótka recenzja mojego starego nabytku, umieszczam ponieważ jeśli niczego nie przeoczyłem to nikt jeszcze go nie opisywał... Atrament firmy Montblanc Kolor: Alfred Hitchcock (tak jakby ten bidulek miał akurat taki kolor skóry…) czyli Czerwień Krwista jak ją reklamuje producent... Cena: ok. 70 PLN za 30ml kupiony w butiku MB - rozbój w biały dzień… ale dałem się złupić... Nasycenie: bardzo silne, Przepływ: bardzo dobry, Cieniowanie: wyraźne i przyjemne dla oka Jakość linii: dobra, bez strzępienia Osadzanie, wypełzanie na stalówce: nie zauważyłem takiego jak w Herbinie Rouge Hematite, chociaż w grawerunku stalówki lekkie zabarwienie z pozostałości atramentu pozostało Rozruch: po 5 minutach bez skuwki natychmiastowy Przebijanie: na Rhodii brak chociaż, to że coś jest napisane na drugiej stronie jest delikatnie widoczne Wysychanie: około 10 sekund pisane dość mokrym MB Franz Kafka ze stalówką M (idealny komplet do podpisywania cyrografów…) PODSUMOWANIE: Kolor dla mnie jako osoby lubiącej czerwienia naprawdę super , mój ulubiony, a ponieważ od jakiegoś czasu niedostępny cały czas szukam godnego następcy... Poniżej zdjęcia butelki i skany próbki pisma wraz z porównaniem innych moich czerwieni... Próbka kleksów w powiększeniu,… i tu uwaga MB Seasonal's Greating's zaschnięty z obfitego kleksa posiada podobną opalizację jak J.Herbin Rouge Hematite... Próbka pisma różnymi odcieniami czerwieni... J.Herbin Rouge Hematite - najbardziej jasny czerwony z opalizacją miejsc obficiej zalanych Winter Glow - Czerwony bez domieszek, pośredni w tym zestawieniu stopień jasności... J.Herbin Rouge Opera czerwony z wyraźną dominantą różu Sailor Grenade jak i MB Burgundy Red - podobne w odcieniu z lekkim przesunięciem koloru w stronę fioletu Garuda Rood - ciemny czerwony z rdzawą nutką MB Alfred Hitchcock i Seasonal's Greatings najmocniejsza czerwień bez domieszek kolorystycznych...
  20. Na spotkaniu w siedzibie firmy PWC miałem okazję poznać osobiście kilku forumowiczów. Jeden z nich - Ćwiękoszczak - nabił mojego niebieskiego Bookworma 702 atramentem: Dziękuję za próbkę. Zamiast wypisać ją w pracy sporządzając notatki, które i tak wylądują w koszu, postanowiłem wykorzystać ją do napisania recenzji. Ponieważ atramentu tego używam krótko i mam go mało, będzie to raczej zbiór wrażeń niż dogłębna recenzja poparta kilkutygodniowym używaniem atramentu. Zrecenzować go warto, bo recenzji Diabolo Menthe jest jak na lekarstwo. Bez dwóch zdań nie jest to przebój palety J. Herbina. Wynika to prawdopodobnie z niechęci wielu użytkowników piór do używania na co dzień jasnych i nietypowych kolorów. Ja nie mam z tym problemów i zapraszam do lektury. Nazwa Diabolo Menthe nawiązuje do popularnego we Francji napoju, który powstaje ze zmieszania syropu miętowego z wodą gazowaną, spritem lub 7-upem albo inną trucizną tego typu. Za napój podziękuję, wolę orzeźwiać się wodą. Źródło: http://www.leonardoromanelli.it/bevande-2/diabolo-menthe-monaco-panachee-e-altre-storie/ Atrament ten jest całkiem interesujący, ale nie do końca w "mojej" palecie kolorów. Kolor określiłbym jako mocno niebieskawy morski zachaczający o lazur. Koloru mięty nijak mi nie przypomina. Przepłwy jest dobry, ale nie bardzo dobry; atrament należy do "suchych", wysycha błyskawicznie. Cieniowanie jest widoczne, ale mnie nie zachwyca: Być może grubsza stalówka wydobyłaby z Diabolo Menthe więcej charakteru? Całkiem możliwe. INFORMACJE / PARAMETRY Producent: J. Herbin Kolor: Diabolo Menthe Opakowanie: Szklana butelka (30 ml) Cena: Darmowa próbka od Ćwiękoszczaka - cena nie do przebicia Normalnie butelka Herbina oksztuje ok. 30 - 35 PLN. Osadzanie się na stalówce – brak Przebijanie - ledwo zauważalne Strzępienie – brak Nasycenie – dobre Przepływ – dobry Cieniowanie – wyraźne, ale trochę "płaskie" w cienkich stalówkach (a takie mam) Wysychanie – ekspresowe, zależy oczywiście od papieru. Inne: orzeźwiający, nietypowy kolor. Całkiem ciekawy, ale mojego serca nie podbił. Diabolo Menthe może byc ciekawym pomysłem do zabawy w kaligrafię,a le w piórze ze stalówką F lub M (grubszych nie mam) wypada dość płasko. Skany pisma:
  21. Atrament autentyczny J. Herbin Encre Authentique Opakowanie: mała buteleczka szklana z zakrętką metalową Pojemność: 30 ml Producent: J. Herbin - Francja Kolor: czarny (właściwie to początkowo szary, z tendencją do ciemnienia) Do testu użyto papier: Image Volume o gramaturze 80 Do testu użyto: stalówek kwadratowo ściętych o numerach 3 i 5 oraz drewnianej obsadki Przepływ: dobry Lepkość: bardzo dobra (świetnie się trzma stalówki) Cieniowanie: średnie Strzępienie papieru: brak (niezauważalne) Nasycenie: niskie, wzrastające z czasem Przebijanie: słabe Atrament wyrabiany jest z taniny drzewa kampeszowego*, która nadaje atramentowi wyjątkową trwałość. Poza tym, atrament autentyczny ma to do siebie, iż ciemnieje z biegiem czasu i jest czytelny przez co najmniej 300 lat. Także, jeśli ktoś się zajmuje pisaniem pamiętników, można mu śmiało polecić. Kolor atramentu podczas pisania wygląda na szary, czy też mocno rozwodniony czarny. Cieniowanie również wygląda jak rozwodniona czarna farbka plakatowa. *poprawna nazwa: Modrzejec kampechiański, drzewo rosnące w Ameryce Środkowej Test wacikiem Kreskowanie Test wody Test atramentu
  22. Wrzucam skan, w którym zestawiłem na włąsne potrzeby kilka niebieskich. Po kartce przetrulała się szpatułka - skan nie jest "czysty". Dzisiaj nastał dzień porządków w szufladzie i kartkę tę wyrzuciłem do kosza, ale uprzednio ją zeskanowałem i postanowiłem wrzucić tutaj. Może komuś się przyda? Nie jestem mega fanem niebieskiego, ale czasami używam tego kolotu. Na ten moment największą przyjemność sprawia mi pisanie OCONTO. Później stawka robi się wyrównana i trudno byłoby mi wskazać zwycięzcę pomiędzy Topazem, HImmelblau a Omi Osun. Chociaż, po namyśle, Omi Osun wygrywa niejednoznacznością i złożonością EDIT: ślad atramentów pozostawiłem patyczkiem kosmetycznym na papierze Mondi 90 g
  23. Ambre de Birmanie jest świetnym atramentem, jego kolor bardzo mi się podoba. Jestem pod wrażeniem. Na początek próbka atramentu na pergaminie: INFORMACJE / PARAMETRY Producent: J. Herbin Kolor: Ambre de Birmanie Opakowanie: butelka o pojemności 30 ml Cena: ok. 33 PLN za butelkę 30 ml Nasycenie: średnie Przepływ: dobry Cieniowanie: interesujące Jakość linii: dobra Osadzanie się na stalówce: nie zauważyłem Wpełzanie na stalówkę: nie zauważyłem Rozruch: jest zawsze gotowy do działania Przebijanie: nie zauważyłem Strzępienie: minimalne Wysychanie: OK Inne: Rewelacja SKANY (Pismo + cieniowanie): 1. Na satynowanym papierze ColorCopy (MONDI) 90g 2. Na papierze Oxford 90 g 3. Na papierze PIGNA 4. W kalendarzu wyprodukowanym przez firmę LEB Model.
  24. Lierre Sauvage to jedna z moich ulubionych zieleni i pierwsza zieleń w ogóle. Kiedyś już ją zrecenzowałem, ale recenzji nigdy za wiele, więc... Na początek próbka atramentu na pergaminie: INFORMACJE / PARAMETRY Producent: J. Herbin Kolor: Lierre Sauvage Opakowanie: naboje albo szklana butelka Cena: ok. 30 -35 PLN za butelkę 30 ml Nasycenie: dobre Przepływ: bardzo dobry Cieniowanie: zauważalne Jakość linii: bardzo dobra Osadzanie się na stalówce: nie zauważyłem Wpełzanie na stalówkę: nie zauważyłem Rozruch: jest zawsze gotowy do działania Przebijanie: nie zauważyłem Strzępienie: minimalne Wysychanie: OK Inne: bardzo ładny kolor i bardzo udany atrament. Żałuję że J. Herbin nie planuje sprzedaży Lierre Sauvage w butelkach o pojemności 100 ml, które lada moment zadebiutują na rynku. SKANY (Pismo + cieniowanie): 1. Na satynowanym papierze ColorCopy (MONDI) 90g 2. Na papierze Oxford 90 g 3. Na papierze PIGNA 3. W kalendarzu wyprodukowanym przez firmę LEB Model.
  25. Kiedy wybierałem sobie atrament tej marki, tuż obok Bleu Myosotis wpadł mi w oko fiolet o fioletowej nazwie Violette Pensee. Postanowiłem kupić też ten flakonik i... nie zawiodłem się. Mówię od razu: nie przepadam za fioletami. Ale ten jest jakiś inny. Czarujący. To jak niezbyt urodziwa kobieta nadrabiająca ponadprzeciętnym wdziękiem (to tylko porównanie! nie ma rzecz jasna nieurodziwych kobiet, są nie w guście na pierwszy rzut oka a potem okazuje się że prosi się o rękę- męska część czytelników wie o co kaman ). No dobra. Otwieramy flakonik, napełniamy pióro. Pierwsze maźnięcie stalówką i nagle widzimy jak z jasnego, żywego koloru w miarę schnięcia barwa staje się bardziej stonowana. Niesamowite doznanie wizualne. Róż zawarty początkowo w kresce oddaje miejsca bardziej niebieskim nutom, mniej nasyconym. Test przeprowadziłem na trzech typach paieru: - zwykły, biurowy Polspeed o gramtaurze 80g/m2 - znany i (nie)lubiany Oxford - mniej znany ale całkiem świetny Pigna Green Pignature. Tuż pod arkuszem testowym crop skanu 300dpi w skali 1:1. Uwagi: - Starałem się jak najlepiej odwzorować odcień atramentu przy świetle dziennym. Weź pod uwagę że robiłem to na swoim monitorze, przy profilu sRGB. Każdy monitor wyświetla kolory inaczej, więc może się u Ciebie nieco różnić od koloru rzeczywistego. - Próba wacikiem to jedno i dwa maźnięcia - zaznaczone są odpowiednio jako 1x i 2x. - Próba wody to pocieranie mokrym palcem moczonym obficie w wodzie aż do wystąpienia pierwszych strzępień papieru. - Maziaki i czasy schnięcia są osobno dla dwóch różnych stalówek - bardziej mokrej i suchej. Violette Pensee pisze się dość gładko, nie strzępi, schnie dość szybko, cieniuje w zależności od papieru od wartości minimalnych do co najwyżej średnich. Po zapełnieniu kilku kartek biorę go na stałe. Pomimo, że na początku wygląda tak sobie, po kilkunastu sekundach jest już bardzo ładnym kolorem. Rzecz nie dla każdego!
×
×
  • Utwórz nowe...