Skocz do zawartości

patrykwn

Użytkownicy
  • Ilość treści

    17
  • Rejestracja

  • Ostatnio

O patrykwn

  • Ranga
    XXF

Profile Information

  • Płeć
    Male
  • Skąd jesteś?
    Kraków
  • Zainteresowania
    Fotografia, prawo.

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Po całej nocy pióro ruszyło od strzała, na 2 ml atramentu, dodałem dwie duże krople wody. Następnym razem spróbuje z jedną, ale ważne, że udało się go zmusić do działania. Dzięki za wszystko. Jeszcze się pobawię i pokombinuje, spróbuję też wymieszać z jakimś innym kolorem.
  2. Po dolaniu odrobiny wody faktycznie jest dużo lepiej. Zmian w kolorze nie widzę żadnych, a pisać zaczyna już w połowie pierwszej litery. Idealnie nie jest, ale da się już używać pióra. Po kilku minutach rusza od razu, wcześniej nie było to możliwe. Nadal w tym Jinhao, za którym nie przepadam, ale spróbuję jeszcze z Watermanem.
  3. yegr00 -> Obecnie mam z 25 rożnych piór, głównie chińczyki, i to Jinhao w porównaniu do innych leje jak szalone, a kreskę ma bardzo, bardzo grubą. Jak dwie F z Watermana. Co prawda nie mam porównania, ale zatrzymanie się na sekundę na papierze ksero robi sporą plamę. Topaz -> Absolutnie nie mam zamiaru się zniechęcać. Spróbuję z tą kroplą wody, wezmę trochę do kieliszka czy innego pojemnika i dam tę kropelkę. Kolor nie cierpi po tym za bardzo? Zastanawiałem się po prostu czy ten atrament tak już ma czy może trafiłem jakąś felerną/zepsutą sztukę. Atramentów nie mam dużo, a i raczej pospolite. Komplet Pelikanów 4001, wszystkie Hero, kilka Watermana i to miał być pierwszy z tych "lepszych". No i klops, do tej pory wszystkie pisały jak marzenie.
  4. Czytałem sporo recenzji, opinii, oglądałem testy. Nigdzie, nikt nie wspominał, żeby nadmiernie zasychał, stąd moje zdziwienie i szukanie przyczyny. Dzięki za odpowiedź, zaczekam chwilę, może ktoś z Was miał podobny problem. Jak nie znajdzie się odpowiedź, to może faktycznie napiszę. W najgorszym wypadku będzie tylko na specjalne okazje, np. przepisywanie gotowych tekstów - gdzie po rozpisaniu już pójdzie gładko. Nie mniej, szkoda mi go spisywać na "straty".
  5. Witam wszystkich, ostatnio zauroczył mnie KWZ Sheen Machine. Piękny kolor na zdjęciach, ciekawy, opalizujący efekt - musiałem go jak najszybciej mieć. No i mam, i tutaj zaczynają się schody. Kolor przyjemny, ww efekt zauważalny, ale w żadnym piórze nie potrafi wystartować od razu. Trzeba rozpisać kilka słów zanim popłynie jak trzeba. Chciałem używać go na co dzień w Watermanie Hemisphere, niestety pióro po zalaniu praktycznie w ogóle nie chce pisać. Co druga litera przerwana i tak przez kilkanaście słów. A po jednym (!) dniu, a właściwie to nawet samej nocy - ciężko w ogóle ruszyć. Co więcej - bez skuwki wystarczy dosłownie 15 sekund, żeby znów była potrzeba rozpisania. Przez to w zasadzie nie jestem go w stanie używać - przecież te 15-20 sekund przerwy, to czasem na zebranie myśli potrzeba, a pióro już nie rusza. Najczęściej podpisuję różne dokumenty, zapisuję pojedyncze słowa - w tym wypadku nawet nie mam jak rozpisać. Zalałem do Jinhao X750, grubo to to pisze i okropnie mokro - to samo. W mniejszym stopniu, ale to samo. Też przerywa, nie rusza od razu. 15 sekund bez skuwki i pierwszej litery brak. Po nocy dwa zdania praktycznie nie czytelne i dopiero wraz z pisaniem kreska powoli zaczyna grubnąć. Od stycznia kiedy kupiłem pióro (dzięki za rady!) nabyłem 16 różnych atramentów - to pierwszy, z którym mam jakiekolwiek problemy. Atrament ma przyjemny, słodki zapach. Robię coś źle? Trafiłem na felerną sztukę? Nie chciałbym rezygnować z tego atramentu, ale z kolei rozcieńczenie zmieni pewnie kolor, choćbym z podobnym mieszał, to już nie jest to samo.
  6. Okej, doszła mi stalówka od IM - totalnie inny kształt i wzór niż ten co miałem i uszkodziłem. Ale pasuje - zatyczka miała problem, ale po drobnych korektach pasuje Całkiem przyjemnie się nią pisze. Póki co pobawię się tym, tusze od Watermana granatowy i zielony też doszły plus tłoczek. Co dalej czas pokaże, prawdopodobnie na chwilę obecną odpuszczę zakup i na spokojnie spróbuje różnych i upewnię się czego w ogóle oczekuję. Dziękuję za wszystkie posty i rady, wiem dużo więcej niż jakiś czas temu.
  7. Kurcze, nie mam pojęcia jakie są moje preferencję co do wagi. Na przykład w tenisa gram jedną z najcięższych dostępnych rakiet grafenowych i ją uwielbiam. Przy pisaniu lubię czuć, że coś w ręce mam, ten Parker IM jest dla mnie wygodny i waga wydaję się być w porządku. 14g to bardzo mało, obstawiam, że wolę cięższe. A skuwki wolę odkładać, nie mam ryzyka, że mi spadnie bądź zgubię, będę używał w 99% u siebie w biurze, w bardzo kontrolowanych warunkach. Wciąż, patrząc na wygląd, najbardziej podoba mi się ten Hemisphere Ten Pelikan też świetny, ale teraz zaczynam się bać, że za lekki. Z kolei w Carene podoba mi się kształt stalówki, takie "wtopienie" w bryłę pióra. Moje wieczne niezdecydowanie doprowadzi pewnie do zakupu kilku... Wiecznie tak mam, wybór wspomnianej rakiety do tenisa to dopiero było wyzwanie. Ile tam jest parametrów.. No i mam trzy.. A co myślicie o piórach wykonanych np. z drewna? Podobają mi się, mają w sobie pewną unikatowość. Np. Sailor Precious Wood Kabazaiku-Cherrywood (skopiowałem nazwę ze sklepu, nie chcę linkować). Waga też godna - 37 g według opisów w sklepach. Wiem, że nieco przekracza zakładany budżet, ale nikt mnie nie goni z zakupem, mogę poczekać miesiąc i kupić już coś w czym się zakocham i przekaże córce jak podrośnie Edit: Nie wiem czy słusznie, ale mam wrażenie, że drogie pióra to mimo wszystko u nas lekka ekstrawagancja. Przynajmniej u osób mniej zorientowanych. Ja staram się podchodzić do tego nieco inaczej - taki telefon kupujemy za 3-4 tys. i po trzech latach nadaje się do wymiany. A pióro - załóżmy za te 3 tys. mógłbym używać i do końca życia. I być dumnym z jego posiadania
  8. To prawda, w każdej możliwej dziedzinie pierwszy wybór jest zawsze trudny. Później powoli nabiera się doświadczenia i wyrabia własne opinie i oczekiwania. Do tego czasu wybiera się dany towar na postawie nieistotnych cech (jak choćby wygląd) albo bierze w ciemno tylko w oparciu o cenę. Rodzi się pytanie czy w tej cenie, powiedzmy do 300/400 zł te pióra tak na prawdę czymkolwiek się różnią (te o podobnej cenie). Chodzi o np. materiał stalówki, wygodę pisania itp. nie sam wygląd jako taki. Czy to nie jest tak, że są do siebie na tyle zbliżone, że wybór w zasadzie stoi po stronie estetycznej, kolorze, kształcie itp. Czy materiał stalówki ma znaczenie i np. dopłacenie do złocenia, albo i stalówki w całości ze złota może mieć istotny wpływ na jakość i wygodę pisania? Najlepiej byłoby faktycznie podejść, wypróbować, przekonać się samemu. Z drugiej jednak strony nie podchodzę do tego jak do wyboru żony czy projektu domu na resztę życia - okaże się, że mi nie leży, kurcze, kupię kolejne. To dam komuś, albo zachowam na pamiątkę. Nie chciałbym tylko kupić czegoś na kształt wcześniej wspomnianych zegarków Hugo Bossa - totalnego badziewia w zbyt wysokiej cenie. Czy np. pióra Watermana są stosunkowo dobrze wycenione? Parkera? Pelikana? Czy wraz ze wzrostem ceny uzyskam lepsza jakość materiałów, wytrzymałość? Pewnie nie, mało gdzie cena jednoznacznie odzwierciedla jakość, a z jej wzrostem można oczekiwać lepszego towaru. Jeżeli z kolei to za 50 zł nie da o wiele gorszych doświadczeń z używania niż to za 300, to po co przepłacać? Pytania chyba retoryczne, ale jak ktoś jest w stanie to fajnie wyłożyć, to chętnie poczytam.
  9. Zwłaszcza, że w moim przypadku będzie ono użytkowane raczej sporadycznie - kilka razy dziennie wykona podpis na fakturze/umowie, czasem w urzędzie. Nie ma możliwości i okazji do zniszczenia. Jestem strasznie pedantyczny jeżeli chodzi o sprzęty, których używam. Telefon po 4 latach mógłby być sprzedany jako nowy. Nie piszę dużo, etap codziennej szkoły i pisania na lekcjach mam już za sobą. Planuję kształcić się dalej w zawodzie za jakiś czas (aplikacja), ale to i tak wiecznie mam Surface przy sobie i wolę pisać na klawiaturze dużo szybciej. To ma być pisanie dla samej przyjemności pisania I taka celebracja. Pismo mam raczej ładne, nie lubię się spieszyć pisząc, a chętnie jeszcze to poprawię mając motywację. Dzięki za wszelkie propozycję, jestem miło zaskoczony tym forum. Na branżowych forach, na których miewam okazje się udzielać, laików zazwyczaj większość użytkowników lekceważy i wyśmiewa.
  10. Wygląda świetnie! Zakręcana skuwka to duży atut. Jedyny zarzut to połysk, większość przedmiotów błyszczących łatwo łapie denerwujące rysy, tutaj jest podobnie?
  11. Dzięki za opinię - u mnie jest podobnie. Ten parker jest prezentem, po prostu sentyment. Hemisphere mi się podoba, bez udziwnień, prosty. Zwłaszcza matowy. Właśnie o komfort pisania chodzi, zapewne to też kwestia indywidualna i przyzwyczajeń, ale chciałbym z nowym piórem spędzić nieco czasu i nie narzekać za bardzo.
  12. Kupiłem stalówkę od tego samego modelu, o ile wierzyć sprzedawcy - odświeżyli nieco linię stąd inny wygląd. Stara podoba mi się bardziej, ale niewiele da się z nią zrobić. Do tego dobrałem zielony tusz z Watermana Pytanie z pierwszego postu nadal aktualne, chcę również nowe pióro. Mam teraz przed sobą nowy, ważny etap w karierze, to ma być taka pamiątka tego początku.
  13. Szukałem, szukałem i znalazłem - mam Parkera IM niebieskiego, z 2010 roku. No i wymyśliłem, że poza tym nowym piórem, chciałbym tutaj wymienić stalówkę. I mieć dwa, a co, z rożnymi kolorami. No i teraz tak - są stalówki tylko na Alledrogo - w cenie całego nowego pióra w zasadzie, do tego nieco inaczej wyglądają (pewnie inna wersja trochę). Kupiłbym inną stalówkę, nawet z jakiejś wyższej serii, gwint pewnie powinien pasować, ale gorzej z zatyczką. Wygląda identycznie jak Parker Sonnet Core, muszę spróbować kupić stalówkę od niego, może będzie pasowała. Najwyżej odeślę.
  14. Piękna sprawa! Kiedyś wezmę się za to poważniej. Chciałbym zarazić fotografią córkę, wtedy będzie prościej i można fajnie spędzić wspólnie czas. Siedzę raczej w cyfrze, mam pełne klatki, drony, studio, fotografia komercyjna. Analogów mam dużo, ale raczej same tańsze sztuki - trochę Zenitów, kilka Practic, jakiś Pentax też się powinien znaleźć. A najprzyjemniej fotografuje mi się Chinonem CP5, udało mi się kupić piękny egzemplarz, jak nowy, spory zestaw, z mocowaniem Pentaxa właśnie. Rachunek w pudełku imienny na Herr Wolfganga z 1984 (o ile dobrze pamiętam). Przez chwilę chodziło mi po głowie, żeby człowieka odnaleźć i przekazać mu jaką drogę pokonał jego stary aparat. Klisza była nawet w środku, ale już prześwietlona niestety. A offtop to prawda Wracając do tematu, to tak się wkręciłem, że już konwerter i tusz z Watermana kupiłem w porywie pasji. Kilka chwil przed założeniem tego tematu. Poczekam kilka dni, może ktoś jeszcze wyjdzie z jakaś propozycją. Jak nic się nie urodzi, to pewnie wezmę tańszego Watermana z pierwszego postu po weekendzie i sam z czasem wyrobię sobie zdanie czy warto zmienić na coś innego. Gdzieś na forum czytałem wątek o treści - ile nosicie ze sobą piór. No ja, laik, sądziłem, że jedno to już sporo tak do noszenia na co dzień w kieszeni, a tam osobniki co po 12 biorą. Wtedy może faktycznie te z ali po dwie dychy, różne tusze, sam nie wiem jaki to ma cel.
  15. O, to chyba dobrze trafiłem! Ja co prawda zatrzymałem się na małej klatce, ale jak żona przestanie krzyczeć, to w końcu sobie sprawię Mamiye! obiektywy używam głównie z cyfrą, a body robią za ozdobę. Oczywiście, te które po urodzeniu córki nie trafiły na dno szafy - ciągnie ją do aparatów, obiektywy znajduję wszędzie.. I chyba największy problem - czas. Ostatnio ciężko znaleźć chwilę, jeszcze mam niewywołaną rolkę z pierwszego roku życia córki, a zaraz będzie miała dwa. Sam wołasz? Ja tylko czarno-białe, nie próbowałem jeszcze koloru.
×
×
  • Utwórz nowe...