Skocz do zawartości

Lodzermensch

Użytkownicy
  • Ilość treści

    93
  • Rejestracja

  • Ostatnio

O Lodzermensch

  • Ranga
    XF

Profile Information

  • Płeć
    Male
  • Skąd jesteś?
    Łódź
  • Zainteresowania
    Mężny bądź, chroń pułk twój i sześć flag.

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Nikt nie miał problemów z takimi pękającymi nabojami Watermana w ostatnim czasie? Czy to taki "banał", że się Wam nie chce o tym pisać? Czy tylko ja mam pecha?
  2. @Pioromaniak.pl i pozostałe osoby zainteresowane tematem... Pierwsza sprawa - nie miałem tego pióra w dłoni, nie widziałem z bliska, nie dotykałem, nie używałem. "Znamy się tylko z widzenia 🎶" z fotografii oraz z informacji na stronie sprzedawcy. Stąd mój wpis więcej mówi o moich osobistych odczuciach i praktycznych skojarzeniach w temacie niż o tym czy to pióro jest fajne czy takie nie jest. A już najmniej jestem w stanie powiedzieć o jego jakości (więc nie mówię). Pióro jest z wyglądu nietypowe, ekscentryczne nawet - przede wszystkim ze względu na "kanciastą" skuwkę. To ten element sprowokował mnie do zainteresowania się tematem. Wydaje mi się, że taka skuwka może być niestety mało praktyczna przy większej ruchliwości użytkownika.. Brak klipsa raczej zdyskwalifikuje je jako pióro noszone w kieszeni koszuli (ryzyko wypadnięcia?) To nie jest typowa wada ale raczej cecha modelu, która eliminuje ten typ z kręgu zainteresowania części pióro-maniaków - tych bardziej praktycznych, mobilnych? Zapewne świetnie sprawdza się ona kiedy pióra używamy gabinetowo - uraduje oko użytkownika niepowtarzalnością a inne aspekty nie będą kłopotliwe.. Kolejna nietypowość - zakraplacz... To fajna rzecz, ma swoje zalety. Ale... jakby był taki mega "fajny" i "dla wszystkich", to potentaci rynkowi oferowaliby pióra zakraplaczowe w wielu wariantach. A nie robią tego od wielu, chyba nawet bardzo wielu lat. Zdaje się, że dla przytłaczającej części użytkowników poręczniejszymi okazały się inne rozwiązania? To pióro "nie dla mnie" z jednego podstawowego powodu - nie mój budżet. To samo mógłbym też powiedzieć o wielu innych piórach których ceny są 4 cyfrowe. Po prostu dla siebie wybrałbym coś kilkunastokrotnie tańszego, co miałoby jedną wadę tylko - wyglądałoby taki samo jak tysiące innych egzemplarzy z tej samej fabryki. .. Jeśli jednak ktoś aspekty estetyczne i oryginalność ceni wysoko, jeśli podoba mu się takie wzornictwo, kolorystyka i stać go na to by za taką indywidualność i za sztukę sporo zapłacić... @tom_ek Kto bogatemu zabroni wspierać "odkrywanie Ameryki"
  3. Jest chyba problem z różowymi nabojami Watermana? Albo z piórem? Znajoma użytkowniczka nabiła różowy nabój do pióra Hemisphere (wersja Hemi sprzed kilkunastu lat) i atrament wylał się do skuwki. Przy próbach pisania zalewało atramentem papier. Po wyjęciu naboju z pióra okazało się, że nabój ma pękniecie - około 1 cm (i wiemy już czemu pióro zalewało). Wymieniłem nabój na nowy. Nabiłem.... I po chwili sytuacja się powtórzyła - ponowne pęknięcie szyjki naboju, odrobinę krótsze od poprzedniego (może dzięki temu, że zaobserwowane po paru minutach, a nie godzinach jak za pierwszym razem) Naboje pochodzą z dwu różnych opakowań (jak na poglądowych obrazkach niżej) - krótkie International różowe Watermana Pióro Waterman Hemisphere wyprodukowane na pocz. bieżącego wieku. Wcześniej nie były w tym piórze testowane żadne naboje, a jedynie konwerter. Naboje wchodzą "płynnie" i nie pękają natychmiast ale najwyraźniej dopiero po paru minutach? Użytkowniczka od paru dekad systematycznie korzysta z krótkich nabojów Watermana (w innym kolorze niż róż), które stosuje w innym piórze tej marki i wcześniej nie miała problemów z pękaniem naboi. Ktoś miał podobny problem z tymi nabojami albo z tym piórem? Pechowe 2 szt. naboi czy poważniejszy problem? Jeśli temat nie pasuje do wątku, przepraszam i Administratora proszę o przeniesienie posta w stosowne miejsce.
  4. Rozum mówi, żeby nie nurzać się w dyskusje o estetyce... De gustibus non est disputandum. Serce jednak zwycięża i.... cóż widać powyżej dość oryginalny pomysł na pióro. Fascynująco praktyczny - zasilany zakraplaczem? To taki ukłon ku początkowi XX wieku zrobiony w XXI? Kolorystyka i estetyka inspirowana piórami dla dzieci? Za siedmiokrotność 500+ ?
  5. Jakość pióra? W tym kontekście przychodzą mi na myśl dwa aspekty. 1. Po pierwsze - jaka jest jakość typowego, pełnowartościowego udanego egzemplarza. Sprowadza się to do trwałości - do tego jak szybko się pióro zużywa, jak szybko złazi z niego lakier, chrom/pozłota - jak bardzo pióro jest odporne na "zagrożenia" jakie niesie ze sobą codzienne "normalne" użytkowanie. Jak długo cieszymy się jego dobrym wyglądem i niezawodnym pisaniem. Inny aspekt to czy pióro "sprawia solidne wrażenie", czy czy zapewnia komfort użycia, czy nie ma niespodzianek typu nieprzyjemny ostro zakończony gwint? Specyficzny wzór, który sprzyja/lub nie/ temu by się brudziły nam palce? Skłonność do zasychania albo wylewania? Trudno zakładająca się skuwką? Spadająca skuwka? Możliwość samodzielnego demontażu/czyszczenia? I pewnie parę innych ważnych zapewne spraw (które z braku czasu nie przywołam bo nie pamiętam ) Część powyższych spraw jest oczywista po wzięciu pióra do ręki, część "wychodzi" po pewnym czasie normalnej ekspolatacji (np. trwałość lakieru). 2. Po drugie - jak często zdarza się egzemplarz wadliwy - wymagający reklamacji W przypadku każdej firmy mogą zdarzyć się braki (bo to seryjna maszynowa produkcja). Istotne jest to jak sprawnie obsługuje ona takie przypadki. I jak o tą ostatnią sprawę chodzi to w przypadku omawianego modelu jest ona "tak jakby" drugoplanowa. Bo przecież nie ma chyba problemu z obsługa gwarancyjną po stronie wzmiankowanej firmy? Tak, że mimo tego iż trafił mi się egzemplarz z chyba nietypową wadą fabryczną to nie mam powodu do narzekania bo wymiana przebiegła bezproblemowo. I to by było w ramach uwag ogólnych @Pawel88 Mam obie wersje Urbana i ta z 2009 i z 2016r. (w wersji zwykłej) W mojej ocenie oba są solidne. Około roku testowałem wersję 2009 i nie odnotowałem problemów z zasychaniem czy trudnym startem w żadnym z moich 5 egzemplarzy! Ale radziłbym wziąć pióro do ręki przed zakupem. Bo np. wersja z 2009 r. układa się w mojej dłoni inaczej i tak jakby odrobinę wygodniej od tej z 2016. Szczególnie dostrzegalne było to dla mnie jak po niemal rocznej eksploatacji Urbana z 2009 gdy nieoczekiwanie trafił w moje ręce model 2016. Przyzwyczaiłem się do 2009 i nowa wersja nie pasowała mi do ręki zupełnie. Musiałem sie przyzwyczajać. Owszem piszą dość podobnie, podobna też jest ich waga, solidność ale "dizajn" jednak trzeba powiedzieć, że inny. Bo to są dwa stylistycznie różne pióra. Oba w mojej ocenie warte polecenia.
  6. "Dożywotnia gwarancja"... Dobrze byłoby znać szczegóły techniczne - jak skorzystać ze swojego do niej prawa po upływie "ustawowej gwarancji" sprzedawcy. Bo w końcu to turecki producent, a ten kraj jest poza Unią i dodatkowo dość daleko - koszt wysyłki tam i z powrotem może niepokojąco zbliżyć się do wartości pióra? Rozczarowałem się ostatnio polityką przestrzegania "dożywotniej" gwarancji przez jednego z potentatów rynku - firma Newell (właściciel marki Waterman i Parker) Okazało się, że ich gwarancja to puste obietnice - zażyczono sobie opłaty za część, która według treści ulotki gwarancyjnej powinna być wymieniona nieodpłatnie. Tak, że w kontekście współczesnych piór słowo "dożywotnia" wywołuje u mnie umiarkowany entuzjazm. Powiedziałbym nawet, że raczej "pewną taką" rezerwę - bardziej kojarzy mi się to z Francem Maurerem i z jego tekstem "do samego końca. Mojego lub jej."
  7. Pióro jakie pokazujesz @eileen1x na foto ma naturalne zużycie i raczej nie przeszkadza to w używaniu pióra przez inną osobę, no chyba, że ustawi ona stalówkę pod bardzo innym kątem niż osoba która wcześniej długo docierała tą stalówkę. Rozumiem, że wciąż jest ono sprawne.? Wróćmy na ziemię Zakręciliśmy się wokół jakiegoś abstrakcyjnego pożyczania pióra, a nie o to tutaj idzie. Jesteśmy w temacie "darowanie pióra dla 10-latki" i chodzi o przekazanie pióra z pokolenia na pokolenie. @Ziemniaczek użył argumentu ad absurdum - celem pokazania, że w dłoni "normalnego" użytkownika pióro może służyć wiele lat, a zwłaszcza, że używane sprawne pióro z szuflady można bez podarować dziecku i wszyscy będą zadowoleni. Jest więcej niż prawdopodobne, że w interesującym @pixie przypadku nie będzie żadnego problemu ze stalówką przy zmianie właściciela.
  8. Dzięki za sugestię. @Wieczny wagarowicz Wychodzi na to, że starsi stażem, bardziej doświadczeni użytkownicy forum i pendoktorzy nie są zainteresowani tematem, skoro milczą? Nawet gdybym myślał o skorzystaniu z usługi profesjonalnej odpłatnej naprawy pióra to i tak specjalista zacząłby od wstępnej oceny czy ten konkretny przypadek daje się ogarnąć i czy jest to sensowne technicznie i ekonomicznie. I o to mi z grubsza chodzi. Nie miałem wcześniej podobnie skonstruowanego pióra. Wygląda no ona typowy budżetowy? egzemplarz z lat 50-60 tych.? Wiele ówczesnych piór musiało być robionych w podobny sposób. I albo możliwy jest demontaż albo nie. Liczę na konsultację specjalistów lub doświadczonych w tym temacie pióro-maniaków - bo temat wymiany sparciałej uszczelki lub demontaż tłoczka w tego typu piórach to nic nowego raczej.. Zawsze miło kiedy ktoś odpowiada na moje zapytanie na forum. Jeszcze milej, jeśli jest to wsparte sprawdzoną wiedzą i doświadczeniem, a nie tylko przypadkowym linkiem z jakiejś przestarzałej panoramy firm kierującej do od lat nieżyjącego fachowca o którego nieaktywności osobiście na forum wspominałem parę m-cy temu. Troszkę taka sytuacja jest frrrrustrująca.
  9. Kpisz ze mnie? Jesteś z Łodzi @system2 , a wysyłasz mnie do nieistniejącego od kilkunastu lat zakładu? Do nieaktywnego, najprawdopodobniej nieżyjącego od lat rzemieślnika?? Jak na moje oko to pióro zaklejone na stałe i producent nie przewidział rozkładania. Ale mogę się mylić. Może też da się to jakość "obejść"? Liczę na łut szczęścia. Potrzebuję porady od kogoś kto ogarnia temat demontażu takich starych piór i wie czy da się je rozkleić, rozmontować i ponownie zmontować. Ewentualnie kontakt do żyjącego specjalisty na forum?, który mógłby fachowo się w ww. kwestii wypowiedzieć.
  10. Owszem. Czasem jest problem z niezręcznymi użytkownikami. Ktoś może upuścić pióro stalówką na podłogę. Ktoś inny może mieć "kowalskie rączki" i wtedy taka "specjalna osoba" zniszczy stalówkę (bo każdą stalówkę za mocno dociśnie). Generalnie jednak nie ma problemu z chwilowym użyczeniem pióra osobie, która potrafi się nim posługiwać. Wprawny, "normalny" użytkownik nie uszkodzi stalówki. Dodatkowo współczesne stalówki są często sztywne i odporne na deformację i w b. niewielkim stopniu dopasowują się i BARDZO POWOLI docierają się do ręki użytkownika. Tak, że @eileen1x nie rozumiem co wzmiankowane przez Ciebie i przez lata wyeksploatowana 95-ka ma do sporadycznego, niezbyt częstego pożyczania pióra?
  11. Pióro w liceum (najtańsze Twoje pióro Parkera?, jak piszesz) nie przerywało? A później to już gorzej z tym było, mimo, że pióra droższe? Bardzo interesujące.... Taki mały "anty-cud"? Nie zajmujemy się tutaj cudami Problem może leżeć nie tyle w samych piórach ile w częstotliwości oraz w intensywności ich użycia. Takie rzadko używane pióro, nawet jak wystartuje od razu, to napisze słowo lub dwa i po chwili może przerywać - do czasu aż spływak i stalówka "zasili się" świeżym atramentem. Znacząca jest różnica pomiędzy zapisywaniem parę razy w tygodniu kilku, kilkunastu słów (numery telefonów w biurze albo podpisy) - a codziennym zapisywaniem kilkunastu stron (w szkole). Mało pisząc nie dajemy szansy aby pióro się "przepłukało", mimo, że używamy go codzienne. Zupełnie inaczej zapracuje wtedy spływak. No chyba, że mówimy o tym, że pióro już "rozpisane" nieoczekiwanie przerywa. Wtedy to już jest problem albo z piórem, z jego konserwacją? albo może z atramentem Atrament Zwróciłbym uwagę aby używać "niezawodnego", "płynnego" atramentu. Chociaż piszesz, ze używałeś różnych... Przechowywanie pióra? Może być różnica pomiędzy zachowaniem pióra które nosimy ze sobą, w teczce, a takim które spoczywa nieruchomo na biurku blisko kaloryfera. Konserwacja. Przy każdej zmianie naboju pióro przepłukiwać należy. Zyskuje to na znaczeniu zwłaszcza jak używamy pióra do nieczęstych, krótkich notatek, podpisów. Ciocia google i rozliczne recenzje chwalą "innowacyjny system, dzięki któremu atrament nie zasycha nawet do 18 miesięcy" są ponoć takie "cudowne" skuwki w pewnych japońskich piórach? Wielce interesujące, zwłaszcza, że konkurencja nie chwali się podobnymi "osiągnięciami". Osobiście nie miałem przyjemności z tymi Japończykami się zapoznać.
  12. Mam stare pióro Wortmann 430 (chyba z połowy XX wieku?) . Zasilane jest na tłoczek (piston-filler). Mechanizm tłoczka jest niesprawny (kręci się tylko w miejscu, nie suwa), uszczelka się też rozsypała - jak na razie może być ono używane jedynie jako maczanka (dobrze działa spływak i flexująca stalówka, a nawet nie wysycha za szybko) Chciałbym móc je rozebrać, naprawić lub przerobić tak by móc w jakikolwiek sposób zatankować atrament. Niestety, jak na moje oko wygląda na to, że fabryka nie przewidziała nieniszczącej operacji rozbiórkowej? Nie widzę nic co by wskazywało na możliwość rozkręcenia/rozebrania na części bez destrukcji. Spływak i stalówkę da się wyjąć. Reszta - nie wiem. Pióro wygląda na klejone. Jest z konstrukcji podobne do tego (takie "pelikanowate") Czy może mi ktoś doradzić w kwestii możliwości rozebrania/ naprawy takiego pióra? Czy takie rzeczy się rozbiera? Real foto poniżej:
  13. @Julia471 Dwa skojarzenia mi przyszły do głowy. Czemu chcesz wymienić swoje obecne pióro na inne? Czego oczekujesz po nowym? To może ułatwić wybór kolejnego modelu. Może powinnaś zrobić "rachunek sumienia" i określić co Ci się podoba/ło w tym piórze co masz lub miałaś, a co nie. Bo każdy model, każda marka ma jakaś swoją specyfikę do której może być warto się odnieść.
  14. Piórem pisałem od pierwszych lat podstawówki. Tak samo jak wiele innych dzieci, których rodzice starali się sprzyjać wyrabianiu ładniejszego charakteru pisma? u pociech. Pióro też miało jakoby lżej pisać, tak pamiętam. Przewijały się przez moje dłonie dostępne wówczas: pióra chińskie Wing Sung? Hero?, polskie Zenity, INCO i siajowe no namy, NRD-owskie Heiko Arystokratą w tym gronie było północnokoreańskie, wyposażone w złotą stalówkę Chollima. Do kompletu - atrament Astra albo "bardziej szlachetny" od niego Hero (jak się udało) lub naboje marki naboje. Pamiętam jak cienką kreską pisał Zenith i jak bardzo różniło się od niego mokro piszące INCO, które przebijało na drugą stronę zeszytu , robiło kleksy, wylewało doi skuwki. Nieodłącznym towarzyszem -upaćkane w atramencie palce. Pióra od czasu do czasu rozlewały "same z siebie", nie tylko podczas bitwy na teczki w szatni. W czasie prób uruchamiania robiły kleksy, atrament często przebijał przez papier, albo trzeba było pióro różnymi technikami ożywiać, bo "zasychały". Stalówki zaczynały zbyt grubo pisać, ulegały uszkodzeniom (jak to u piór bywa), plastik w korpusie lub sekcji też pękał, pióra dodatkowo brudziły. Sukcesem było wyszukać pióro które w miarę niezawodnie i cienko pisało i nie rozpadało się w dłoniach.. Budżet był bardzo ograniczony więc nic lepszego nigdy nie nabyłem, a co się dało naprawiałem sam. Jakie czasy, takie pióra. Jaki budżet takie doświadczenia. Co się namęczyłem z powodu tych siajowych wynalazków z demoludów, to moje. 😉 Dobrowolnie używałem pióra również w liceum i na studiach - bo piórem się faktycznie wygodniej pisze, choć zabawy z ich ogarnianiem było co niemiara. Po zakończeniu regularnej edukacji, w naturalny sposób moje zapotrzebowanie na ręczne pisanie zmalało niemal do zera i pióra poszły "do szuflady".... Weszliśmy w XXI wiek.... Czas płynął dalej.... Tak się złożyło, że od pewnego czasu znów co nieco więcej mam okazję ręcznie pisać. Dla mojego "Mikołaja" (który sam pisze piórem) był to dobry przyczynek do tego, by jako prezent pod choinkę dać mi Parkera Urbana Classic. Pierwsza reakcja - "wow jaka ładna i solidna rzecz",, i zaraz po tym "tylko na co mi taki drogi, niepraktyczny przedmiot o zmysłowych kształtach?". Pojojczyłem nieuprzejmie, że szkoda kasy na coś tak mało praktycznego. Otrzymałem w rewanżu instrukcję by używać wyłącznie markowych atramentów (czyli nie takich za 3 zł). "Mikołaj" od trzech dekad z okładem śmiga Watermanem na Watermanie (kto bogatemu zabroni). Przez dwa albo trzy tygodnie pióro leżało na półce. Nie miałem ochoty znów babrać się w atramencie. W końcu, żeby nie sprawić przykrości "Mikołajowi" postanowiłem pióro przetestować. Nabiłem nabój, zapakowałem do torby długopisy i pióro stalówką do góry (co by w czasie podróży nie zalać plecaka atramentem) i poszedłem na uczelnię... Kiedy przykładałem je do papieru byłem sceptyczny. I.... Pióro wystartowało od pierwszego dotknięcia. A moje palce po wielu godzinach pisania były wciąż czyste. Nie byłem w stanie rozmazać tego co napisałem, kreska była dość cienka, a atrament szybko wsiąkał i wysychał. Mogłem pisać odwrotną stroną stalówki - dysponując naprawdę super cienką jak włos linią. Po paru dniach przerwy pióro wciąż startowało bezzwłocznie. Mogłem też parę zdań zanotować na kartce położonej na pionowej ścianie. A tego się nie da zrobić długopisem!!! Pióro ani razu nie wylało do skuwki, nie zaschło, Zero kleksów, nawet po potrząsaniu,. Nigdy nie musiałem kombinować by je rozpisywać I w ten sposób Parker Urban "Lolobrigida" wkręcił mnie w lekką pióro-manię. Po pewnym czasie postanowiłem nabyć podobny egzemplarz, jako podarunek dla najbliższych i dla "Mikołaja" (w ramach rewanżu i ponieważ jego Waterman już dość marnie wygląda po 30-tu? latach używania, to tez dobry pretekst). Z rozpędu nabyłem parę kolejnych Urbanów, pozyskałem jednego w nowej wersji 2016, parę 45-tek, Ungaro, Hemi, IPG, Duke, odkurzyłem stare szkolne pióra z szuflady, zrobiłem remanenty resztek atramentu.. I jestem tu i Pozdrawiam z Łodzi P.S. DYGRESJA - jak chodzi o kulturę pracy cudownych piór z PRL-u Ostatnio postanowiłem przetestować jak działają moje stare Heiko Świeżo nabite nawet dość gładko , sensownie pisały. Jednak po nałożeniu skuwek i odłożeniu stalówką w dół... Następnego dnia jeden egzemplarz nie chciał pisać, a drugi wylał do skuwki. I jak się tu dziwić, że lubiąc pisać piórem, a w ramach edukacji męcząc się z badziewiem, teraz jestem urzeczony zachowaniem Parkera?
×
×
  • Utwórz nowe...