Skocz do zawartości

akavel

Użytkownicy
  • Ilość treści

    23
  • Rejestracja

  • Ostatnio

O akavel

  • Ranga
    XXF

Profile Information

  • Płeć
    Male
  • Skąd jesteś?
    Kraków

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Ooooo... a może... trafiłem właśnie na coś takiego jak "kałamarz podróżny Pineider" - może to jest odpowiedź na moje bolączki? Mógłbym go napełniać w domu, a w biurze bez obaw o zachlapanie czegoś potem sobie dobierać atramentu do dowolnego pióra... czy ktoś z Was może coś takiego testował? czy powinienem spytać w osobnym wątku?...hm, tak jak dalej myślę, stalówkę pewnie i tak trzeba potem wyczyścić; chyba, że z kolei "snorkel" Pineider do napełniania konwerterów? ale wtedy z kolei "tutkę" snorkla też pewnie trzeba wytrzeć tak czy tak; czyli zupełnie się nie ubabrać na razie nie widzę opcji...
  2. Zależy mi na możliwości używania atramentów nie w nabojach, a konwerter Platinum co prawda jest stosunkowo pojemny ale to raczej okolice 0,5-0,7ml. Tak jak nie interesują mnie w tym wypadku pióra zakraplaczowe, tak i tym bardziej nie mam ochoty się bawić w dolewanie atramentu do pustych nabojów. Jak pisałem powyżej, pióra Platinum posiadam, więc nie potrzebuję szczególnie sprawdzać. Dziękuję za sugestię, niemniej o ile dobrze zrozumiałem przekaz, to nie jest kierunek, który mnie w tym wątku interesuje. Echhh, hmh, no tak, chyba zapomniałem, że w zasadzie istotą tego nałogu "hobby", powodem dziur w portfelu i motorem napędowym piórozy jest to, że zawsze coś nie gra. Czy może trochę uprzejmiej mówiąc "wabi sabi" lub po europejsku "wszystko marność". Nie mówiąc nawet o tym, że producentom pewnie też nieszczególnie by się opłaciło gdyby jakimś cudem stworzyli pióro perfekcyjnie dopasowane i niezniszczalne (bo kwestia atrakcyjności wyglądu jest nieuchronnie subiektywna). To mi jeszcze przypomniało, że kilka razy czytając internety trafiłem na opinię, jakoby wsuwane skuwki miały naturalną tendencję do mniejszej szczelności niż zakręcane. Tak dodając ziarnko do ziarnka, biorąc pod jeszcze uwagę że TWSBI Go nie rości sobie pretensji do miana pióra wysokiej jakości, to chyba rzeczywiście muszę na to spojrzeć tak, że wiele czynników mogło się złożyć na ten efekt.
  3. Co do pióra ze złotą stalówką "entry level", moim absolutnie ulubionym pod względem pisania piórem jest Platinum PTL-5000A. Jest złota, można z niej też łatwo uzyskać ugięcie dające szerszą linię. W pisaniu nie należy zdecydowanie do "supergładkich", jednak nie oznacza to, że drapie; nie umiem tego dobrze opisać ale jest to dla mnie bardzo przyjemne wrażenie w jej przypadku, porównywalne ze stalówkami Sailora, choć inne w wyrazie. Po prostu czysta przyjemność.
  4. Ooo.... to tego prawdę mówiąc nie wiedziałem... to zaczynam teraz myśleć, że może w tej kwestii rozpuścił mnie Platinum PTL-5000A, w którym galusowy KWZ leży czasem tygodnie i nic się nie dzieje, startuje praktycznie bez zająknięcia... W takim razie muszę wymienić atrament w Go na zwykły i zobaczyć co się będzie działo dalej... może to w ogóle rozwiąże mój dylemat? Choć w galusowych cenię wodoodporność - w pracy lubię mieć poczucie, że moje notatki łatwo się nie rozpłyną gdyby coś mi chlapnęło... w każdym razie dziękuję za sugestię! A nie widziałem; wrzuciłem właśnie w gugle, rozumiem stąd że to nowinka. Wygląda atrakcyjnie... nie znalazłem na razie testów pojemności... martwi mnie brak klipsa na skuwce, zawsze czuję się niepewnie gdy pióro może się łatwo stoczyć (np. podobna sytuacja jest z Kakuno)... jak również odsłonięte pokrętło na końcu - czy mi się nie przekręci zbyt łatwo przypadkiem?... wreszcie 2,5 obrotu żeby otworzyć, to obawiam się za dużo dla mnie, przyzwyczajonego na razie do skuwek na zatrzask... Ciekawy pomysł, dziękuję, na razie myślę, że się wstrzymam. ..."A"? Hm, nie wiedziałem, że jest coś takiego... patrzę teraz, wygląda, że ma inną stalówkę; czy czymś oprócz tego się różnią? Z przeglądania recenzji widzę sugestie, że w odsłoniętej stalówce lepiej widać co się pisze; za to wstępnie na oko mniej mi się ona podoba... Co do 601 bez "A", po napisaniu posta powyżej znalazłem też trochę opinii negatywnych, że podobnie jak u innych "chińczyków" z pisaniem różnie bywa, ktoś radził kupić kilka i liczyć, że choć jeden będzie dobrze pisał......z drugiej strony mam wrażenie, że w TWSBI też trafiłem nieszczególnie, a i nawet w nietanim Platinum Kanazawa-Haku stalówka jakoś dziwnie mi pisze i nie cieszy tak jak w tańszym PTL-5000A... Wracając do 601A, widzę w jednej z recenzji informację, jakoby wariant z "pompką" mieścił 2ml, co by było na plus... no i skuwka wsuwana, a przy tym podobno szczelna... O, proszę... wygląda ładnie... hmh, no, zaczynają się dylematy... akurat co do transparentności to racja, zapomniałem napisać, że na tym też mi zależy - tzn. przynajmniej częściowej lub dobrym okienku, żebym łatwo mógł sprawdzać poziom atramentu.
  5. Szukam pióra do użytku w pracy. Nie musi "wyglądać oficjalnie" (obecnie używam TWSBI Go i Kaweco Sport), ale zależy mi na kilku rzeczach: żebym rzadko musiał napełniać i nie było z tym dużego kłopotu - stąd idealnie pojemność 2ml+ (tyle ma Kaweco po "przeróbce" na zakraplaczowe); ew. 1,6ml+ jak w TWSBI Go jest jeszcze do przyjęcia; natomiast bardzo niechętnie zakraplaczowe cena do 400zł żeby "dobrze pisało" (wiem, subiektywne) i nie było kłopotów z zasychaniem, zwłaszcza przy atramentach KWZ galusowych - w obu tych kwestiach, a szczególnie w tej drugiej, mam spory kłopot z TWSBI Go (po zostawieniu go w biurze na weekend często nie jestem w stanie zmusić go do pisania bez ryzykownego wciskania tłoczka, przy którym już raz rozchlapałem atrament - nie do przyjęcia) idealnie ze skuwką na zatrzask, ale to nie wymóg konieczny; Kaweco ma obrót który jestem w stanie przyjąć, dużo ważniejsza okazała się dla mnie jego odporność na zasychanie (miesiące!) Bardzo kusi mnie TWSBI Vac Mini (pojemność wg internetu 1,98ml), ale po przygodach z TWSBI Go mam co do niego wiele obaw. W szczególności widziałem w internecie mnóstwo zażaleń, że ponadprzeciętnie często powstają na nich pęknięcia po pewnym czasie od zakupu. Podobno w USA serwis TWSBI jest sprawny w przyjmowaniu i wymianie takich egzemplarzy, ale nie wiem jak to wygląda w Polsce i boję się kłopotów. Również stalówka w Go była dla mnie tragiczna na początku; podszlifowałem ją i jest troszkę lepiej, ale nadal bez szału, a nie chciałbym tego robić w Vac-u, obawiam się utraty gwarancji na wypadek pęknięć. Mam co prawda stalówkę FPR 5.5, która bardzo mi odpowiada i wchodzi do Go, jednak nie mam pewności czy pasowałaby do Vac Mini (zarówno na szerokość/promień, jak i na długość w skuwce). Alternatywnie zastanawiam się trochę nad Pelikanem M200; tu jednak z kolei już ponad budżetem i jest to powoli cena, przy której zacząłbym zbyt się trząść nad piórem, żeby go używać na co dzień w biurze. A przy tym pojemność z tego co rozumiem jest ok. 1,2ml; wolałbym większą. Byłbym bardzo wdzięczny za sugestie i pomysły jakie inne pióra wziąć pod uwagę! [edytowane] A właśnie, przypomniało mi się, że kiedyś myślałem też o Wing Sung 601. Może to jest odpowiedź na moje potrzeby? Co prawda miałem kiepskie wrażenia z jakości wykonania dotychczas kupowanych "chińczyków", ale przy jego cenie i pełnych zachwytów recenzjach w internecie, może warto zaryzykować?
  6. @Angela4b, coś popsułem w poprzednim poście i nie mogę teraz edytować, przepraszam 😕 Jeszcze na dodatek skasował mi się cały już prawie napisany No nic, w skrócie powtórzę od nowa: ja ostatnio się napaliłem na notatniki tzw. "disc-bound" (nie znam dobrego tłumaczenia terminu na język polski)... nie widząc dotąd jeszcze żadnego na żywo, tylko w internecie. Niestety sporo droższe od zwykłych zeszytów — za to wygląda, że można wyjmować i wkładać kartki. W Polsce najwyraźniej słabo dostępne (1-2 sklepy mają produkty firmy MAMBI, nazwa handlowa "Happy Planner"/"Happy Notes"). Lista znanych mi jak dotąd producentów zagranicznych: Atoma (w Belgii; wg Wikipedii oryginalni posiadacze patentu), MAMBI ("Happy Planner/Happy Notes"), Clairefontaine ("Clairing"), Levenger ("Circa"), Staples ("Arc"). Jak na złość większość tych nazw jest na tyle wieloznaczna, że ciężko się ich szuka w Google... a, no i jest jeszcze oczywiście Aliexpress. Tak jak napisałem, nie dotykałem jeszcze takiego, co nie przeszkodziło mi na tyle się napalić, że i tak zamówiłem... wg przewoźnika nadany w nocy z wczoraj na dziś w Belgii, a spodziewany termin dostarczenia jutro (!?). Jak już trafi w moje łapki, spróbuję znaleźć czas na jakąś recenzję; choć żeby była w miarę wyważona to dobrze byłoby poczekać aż ochłonę... tymczasem odsyłam do (trochę moim zdaniem niestety lakonicznego) wątku na ten temat na niniejszym szanownym forum. Może @ljasinskipl lub @Alveryn byliby skłonni coś dodać po roku/latach użytkowania?
  7. Pozwalam sobie nie zgodzić się z przedmówcą, jak najbardziej oparta na praktycznych próbach — czyż nie świadczą o tym tryby czasowników: "kupiłem, złapałem, zrobiłem, porównałem"? Bez poparcia praktyką to bym w ogóle nie widział sensu brać się za pisanie tu czegoś. No ale w ogóle dziwnie mi czytać komentarz, w którym w pierwszym zdaniu pojawia się sformułowanie "wiedza czysto teoretyczna", a w ostatnim "opis własnych doświadczeń"... coś mi się tu nie zgadza. Niemniej wrażenia owszem, zgodzę się, subiektywne — wszak czyż istnieją inne? pozdrawiam!
  8. Nie będzie to pełna i rozbudowana recenzja, nie mam też warunków do robienia pięknych zdjęć, więc nie ośmieliłem się wrzucać tej notki do działu "Recenzje"... ale bardzo chciałem się z Wami podzielić moim eksperymentem! Pióro TWSBI Go przezroczyste kupiłem w Polsce. Oryginalnie ze stalówką "M"... z której byłem okrutnie niezadowolony. W moim odczuciu bardzo nieprzyjemnie szurała/skrobała po papierze. Dla odniesienia: mam pióra Platinum, których stalówki ("F") niezwykle lubię; trudno mi konkretnie nazwać wrażenia z pisania nimi, może trochę kojarzą się z ołówkiem. W porównaniu z tym, TWSBI było po prostu nieprzyjemne. Test "lekkiego pióra" (czyli oparcie pióra na otwartej dłoni i sunięcie stalówką po papierze) dawał brak kreski. Na dokładkę pióro notorycznie przerywało. Próbowałem powalczyć ze stalówką na tekturowych kilkuetapowych pilnikach do paznokci z drogerii. Trochę jakby pomogło, ale musiałbym jeszcze do tego wrócić i dalej poszlifować. A nie przepadam za tym, zawsze się stresuję, że zepsuję. Gdyby nie stalówka, reszta pióra dla mnie bardzo w porządku. Pojemność wydaje się spora (na tym mi zależało do użytku w pracy; konwertery zbyt szybko się kończyły), dobrze też widać ile atramentu zostało. Skuwka wsuwana, z kliknięciem; da się też założyć na korpus (te dwie cechy są dla mnie ważne; nie przepadam za gwintowanymi). Mechanizm tankowania działa bez problemu. Owszem, jakieś sensowne oparcie dla palców trzymających korpus przy ściskaniu sprężyny by się przydało (może usprawnią w "przyszłej wersji"?), ale jak najbardziej da się żyć bez tego. Nawet się dotąd jakoś nie umazałem atramentem, mimo że za żadnym razem nie uniknąłem dotknięcia szyjki butelki. Co do wyglądu... TWSBI Go jakie jest każdy widzi. De gustibus non est disputandum. Jednym się spodoba lub przynajmniej zaakceptują, inni pewnie nie. Dla mnie w porządku. Konkursów piękności nie wygra. Moim zdaniem wzbudza zaintrygowanie "technologicznym" wyglądem. Pieszczotliwie nazywam je "strzykawką". Użyty plastik wydaje się wyglądać lepiej niż w demonstratorach Kaweco Sport lub Noodler's Konrad. Trochę szkoda, że nie ma klipsa na skuwce. Jakoś tak dziwnie bez niego. Da się i jest ok, ale... lekkie odczucie pustki w sercu. Próbowałem wcisnąć klips z Kaweco. Podobno jest to wykonalne; ja miałem kilka podejść, napinałem się i natężałem — ale nie dałem rady. Może trzeba jakiś trik, wziąć ich sposobem?... Stalówkę FPR Ultra Flex 5.5 nabyłem u producenta. Trochę zaszalałem; przy zakupie jednej stalówki w USA, przesyłka podniosła koszt x2... no cóż, hobby nienajtańsze... Na pocieszenie nie dostałem cła ani VATu (które mogłyby potencjalnie dołożyć kolejne ~30% ceny stalówki, przynajmniej tak było gdy kiedyś sprowadzałem pióro), znalazłem też kod promocyjny w internecie zmniejszający cenę (stalówki tylko) o -15%. (Dostaje się go potem w przesyłce jako podziękowanie za zakup.) W zasadzie ostatecznie popchnęła mnie do tego zakupu porażka z oryginalną stalówką. Gdyby nie to, raczej nie zaryzykowałbym. Więc finalnie cieszę się, że oryginalna stalówka TWSBI była tak beznadziejna Instalacja stalówki FPR przebiegła banalnie łatwo. Po dawnych walkach z JinHao x750 + Zebra G szykowałem się na wielkie zmagania, dużo siły i walki z materią. Tymczasem stalówka i spływak TWSBI wyszły przy pierwszym pociągnięciu (złapałem przez szmatkę, po bokach, żeby nie pognieść spływaka). Trochę niepotrzebnie się mocowałem instalując z powrotem spływak z nową stalówką FPR — chyba dużo łatwiej by poszło, gdybym po prostu wsunął spływak, a na niego nasunął stalówkę. W JinHao to było nie do pomyślenia. Po ukończeniu procedury zaniepokoił mnie nieco odstęp między spływakiem a stalówką — na szczęście nie próbowałem z nim walczyć, bo nie wydaje się sprawiać problemów w praktyce. Pisze mi się tą stalówką bardzo sympatycznie. Bywa troszeczkę kapryśna: np. pierwsze kreski po nocy czasem nie startują od razu; ale to zdarza mi się też w innych piórach. Może to nawet być zwyczajnie związane z atramentem, którym zatankowałem, tzn. KWZ niebieskim galusowym #3. Po pierwszych doświadczeniach mam wrażenie, że galusowe KWZ są trochę suche. Ale jak się już rozpędzi, to czasem tak ładnie podaje atrament, że aż się zapatrzę w to, co napisałem, jak się błyszczy i schnie. Przy czym czasem pisanie daje grubszą i mokrzejszą kreskę, czasem cieńszą i jaśniejszą — na obszarze jednego wyrazu lub nawet literki. Nie wykluczam, że to po prostu skutek "miękkości" stalówki. Podobne wariacje obserwuję pisząc starym Pelikanem 400N (czy tam NN, myli mi się to). Czy fleksuje? Moim zdaniem tak. Wielcy Znawcy pewnie by powiedzieli, że nie. Nie zamierzam się kłócić. Nie jestem wielkim kaligrafem, nie umiem pisać bardzo ładnie, nie znam się. Gdy chcę coś zrobić grubiej, stalówka mi na to pozwala, tego od niej chciałem. Czy robi "dziury" (railroading) przy fleksowaniu, spływak nie nadąża z podawaniem atramentu? Teoretycznie tak — np. gdy robiłem kartkę pokazową do zdjęcia powyżej. Praktycznie — nie zawsze fleksuję; jak fleksuję, to nie zawsze robi dziury; nawet gdy czasem zrobi, absolutnie mi to nie przeszkadza. Jako bonus, przy pisaniu doznaję dodatkowo nieznanego wcześniej przyjemnego odczucia "miękkości". Jest też dla mnie w sam raz "gładka" w pisaniu. Lubię! Podsumowując, osobiście jestem bardzo zadowolony. Trochę żal tylko ceny i ryzyka (bazowałem na opiniach z forum Reddit dot. instalacji FPR w TWSBI... Eco, bo tylko takie znalazłem, a ponoć stalówki w Go i Eco są wymienne — i opinie są podzielone: jednym się udało, innym nie). Gdyby ktoś w Polsce sprowadzał stalówki FPR... i to jeszcze w rozsądnej cenie... (wiem, wiem: kapitalizm, marża, z czegoś trzeba żyć)...to by mi było trochę łatwiej zaryzykować. Ale koniec końców, po kilku dniach testowania, póki co bardzo się cieszę z zakupu. W sam raz do użytku w pracy, ma wszystko czego chciałem (pojemność, okienko, skuwka nasuwana, przyjemnie piszące, z "fleksem"), przy cenie (jak na pióro) dla mnie do przełknięcia. Powiedziałbym, że polecam... ale jest ryzyko. Więc muszę dodać: na własną odpowiedzialność...! Reklamacji nie przyjmuję
  9. @syrius Ok, nie pomyślałem o sprowadzaniu; jakoś wciąż jeszcze ciężko mi się przyzwyczaić, że kupowanie zza granicy jest teraz takie proste Ale w takim razie jeśli amazon to lepiej chyba z UE żeby uniknąć cła i VATu? np. poniższy wariant wygląda w ogóle na o połowę tańszy, jeśli czegoś nie przeoczyłem: https://www.amazon.de/Pelikan-301135-Tinte-4001-königsblau/dp/B000WKZBCK/
  10. @Igrius jak poguglać to widać jeszcze czarny; niemniej nie mam pojęcia czy gdziekolwiek w praktyce można kupić jeden lub drugi.
  11. Pewnie temat już dawno zamknięty... ale gdyby przypadkiem nie, to bardzo polecałbym Pilota Kakuno — najlepiej wersję na rynek polski/europejski (nie japońską/amerykańską), żeby przyjmował standardowe naboje "international". Przewinęły mi się przez ręce 2 sztuki, generalnie uważam, że w tej cenie stalówki świetne. Jedyną chyba dyskusyjną kwestią jest czy komuś odpowiada nieco "zabawkowy" wygląd czy nie. No i ew. brak klipsa jeśli chce się móc przypiąć do czegoś (np. zeszytu). Skoro rozważasz Kaweco Perkeo, to zakładam, że dla Ciebie obie te kwestie są jak najbardziej OK. Co do atramentu, jeśli ma w miarę szybko zasychać, polecałbym standardowego Pelikana 4001 czarno-niebieski lub czarny. Pośród atramentów kwalifikują się raczej po stronie "suchych", więc powinny stosunkowo szybciej schnąć, a cena jest bardzo przystępna. Dostępne zarówno w nabojach (do Kakuno mieszczą się nawet te "długie"), jak i na potrzeby konwerterów w małych "kałamarzach" 30ml, a kiedyś mignęła mi gdzieś nawet oferta butelki 1000ml...
  12. @Trevor Aj, oczywiście, przepraszam Gdy się człowiek śpieszy...
  13. Aj, przepraszam, mogłem źle zrozumieć pytanie Mosaka: myślałem, że chodzi o pióra o cienkiej obudowie, a zaczynam rozumieć, że być może chodzi po prostu o cienką linię. Jeśli chodzi o linię, to wycofuję mojego poprzedniego posta, zupełnie nie brałem w nim pod uwagę grubości linii!
  14. Co do atramentów, w moim odczuciu KWZ mają bardzo fajną przepływność (wyraźnie większą niż Pilot 4001). Wybór kolorów jest ogromny; np. "Spacer nad Wisłą" jest...bardzo niebieski Dla mnie zachwycające są Miodowy / Stare Złoto (nie widzę specjalnie różnicy między nimi, ale jestem trochę daltonistą...)
×
×
  • Utwórz nowe...