Jump to content

Abore

Użytkownicy
  • Content Count

    118
  • Joined

  • Last visited

About Abore

  • Rank
    F

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Te limitowane edycja sa czesto faktycznie bardzo ladne - a jednak zastanawiam sie, jaka czesc z ich nabywcow naprawde korzysta z tym pior, a ile pozostaje szczelnie zamknietym "czterdziestym siodmym eksponatem" w kolekcji specyficznej bizuterii, wyjmowanym jedynie od wielkiego dzwonu...
  2. I to jest dla mnie autorytatywna opinia. A sugestie typu: "co Polacy wola", pozwole sobie zignorowac - bo idac tym tropem, to powinienem rowniez akceptowac rowniez forme "poszlem" (bo "Polacy tak mowia i niedlugo ponoc bedzie to akceptowalne").
  3. Drobna sugestia, bo czesto to widze - slowo "logo" w jezyku polskim sie nie odmienia, podobnie jak np. "kakao". Skoro wiec jest: "odnosnie kakao", a nie "odnosnie kakała" - tak i poprawnie bedzie: "odnosnie logo".
  4. No akurat tego to nie wiemy. Byc moze jest urzednikiem w jakims ministerstwie, i dzwoni kolega z sasiedniego pokoju: "Pawel, a moze na papierosa bysmy wyskoczyli?".
  5. O ile wiem, to powinno byc w tych rozmiarach jednak przesuniecie "w dol". Czyli: 0,38 mm - EF 0,5mm - F Natomiast jaki to ma zwiazek z rzeczywistoscia, to trudno mi powiedziec, bo mam chinskie pioro, ktore kupowalem jako 0,38mm (na stalowce wybite: EF), i ma ono kreske ciensza anizeli japonska stalowka Platinum, a tam wg specyfikacji jest 0,2mm (na stalowce rowniez EF)...
  6. Ladne! Dodatkowo jeszcze link do sklepu ktory podales, to chyba jeden z niewielu przykladow, ze pioro jednak MOZE kosztowac w Polsce mniej anizeli w bogatych krajach (znalazlem nawet holenderski sklep, ktory nawet za sama stalowke EF do tego piora, zyczy sobie dodatkowe 40 Euro!).
  7. Abore

    Dzień Pióra Wiecznego 2018

    Tu chyba wyniknie kwestia bardziej filozoficzno-egzystencjalna, koniecznosc zdefiniowanie pojecia "chwila". Mam zegarek Casio, zostal kupiony 22 lata temu - aktualnie jest w nim trzecia bateria, wiec jesli koniecznosc wymiany baterii raz na 9-10 lat, rowna sie zwrotowi "co chwila", to musze sie z Toba zgodzic 😉 A to nie jest tak, ze mechanicznie zegarki KONIECZNIE TRZEBA regularnie nakrecac, bo gdy sie zapomina przez dluzszy czas, to im to szkodzi?
  8. Abore

    Atrament Hero czarny

    Obawiam sie, ze sie jednak mylisz - wlasnie sprawdzilem. Stare buteleczki Hero sa wyraznie wieksze od nowych, co w sumie naturalne, jesli zawieraly prawie 20% wiecej atramentu. To niestety staly proces, efekt rozbuchanej polityki bankow centralnych i generowania miliardow miliardow pustego pieniadza, sila rzeczy prowadzi to do inflacji. No a producenci usiluja ukryc podwyzki cen, sprzedajac mniej towaru za zblizona kwote (vide 90-gramowe czekolady Wedla). Wbrew temu co sugeruje GUS, ceny jednak wyraznie rosna.
  9. Abore

    Cześć

    W jakim celu to robisz? Kilkadziesiat takich samych wpisow, odpowiedzi na watki sprzed wielu miesiecy, polegajace na hurtowym wklejeniu tego samego tekstu,. Rozumialbym, gdybys byl tepym automatem spamujacym - ale tak chyba nie jest. Stad pytanie: Po co? Usilujesz sobie podbic jakies statystyki?
  10. Abore

    Co to za pióro?

    W sumie moze masz troche racji - nie zwrocilem dokladnie uwagi na szczegoly tekstu, przeszukalem automatem ksiazke na slowo "aluminium", a potem pobieznie znalazlem poczatek i koniec tej historii. Jednak drugiej strony musisz chyba przyznac, ze dla wiarygodnosci opowiesci wulgaryzmy sa tam konieczne. Bo jakos trudno mi sobie wyobrazic rozezlonego wojskowego, zwracajacego sie do podwladnych "Ą, ę, ach czemuz to szanowny pan kapral nie raczy spozywac z menazki?". A i tak mam wrazenie, ze tych wulgaryzmow w zacytowanym fragmencie ksiazki jest znaczaco mniej, anizeli standardowo uzywa np. komunistyczna profesura, gdy nie wie ze jest nagrywana (Marek Belka), czy aktualne "elyty" w tej samej sytuacji (rzucajacy "k*rwami" Mateusz Morawiecki). Zas kwestia, co gdzie mozna powiedziec, to sliczna historie opisal kiedys Melchior Wankowicz, gdy zalozyl sie, ze w oficjalnym przemowieniu przed biskupem, uzyje slowa "d***". I zaklad wygral! Niestety nie pamietam, w ktorej jego ksiazce to czytalem...
  11. Abore

    Co to za pióro?

    Bedzie bardzo off-topic, ale przypomnial mi sie fragment ksiazki ktora czytalem pare miesiecy temu (bedzie pewnie kilkanascie zdan, ale mysle ze dla wesolosci warto przeczytac ;-) Władysław Zdanowicz "Misjonarze z Dywanowa. Pinky" "– Wiecie, jak jest na poligonie. Wszyscy są w pewnym stopniu równi... – spojrzeli na Zalewa podejrzliwie, więc od razu wyjaśnił, co miał na myśli: – Chodzi mi o żarcie. Wszyscy jedzą z jednego kotła, nie ma osobnej kuchni dla oficerów i reszty, tak jak w jednostce. Więc wyobraźcie sobie taką sytuację. Sześćset chłopa ustawia się do trzech kuchni, razem z nimi cała kadra, każdy z menażką w dłoni i kucharz każdemu wali to samo. Problem jest w tym, że ja mam słaby żołądek, więc po każdym takim żarciu napierdala mi brzuch i prawie zwijam się z bólu. Zasuwam więc do lekarza i mówię mu, co i jak. Lekarz mnie bada, a był to jakiś stary i doświadczony pigularz, więc stwierdził, że nie mogę jeść z aluminiowej menażki, bo jestem uczulony na aluminium. – Pierdzielisz – zaczął powątpiewać Zdanek. – Serio? – Przecież bym nie zmyślał – zapewnił Zalew, zaciągając się papierosem. – Więc każe mi jeść z normalnej zastawy. Idę do oficera dyżurnego i mówię mu, co powiedział mi lekarz, a ten od razu na mnie z buzią, że dopóki głupi łapiduch nie wpisze tego do książki chorych – żeby był kryty – to mam zapierdalać w kolejkę z menażką. Wkurwił mnie, więc wróciłem do lekarza i mówię mu, co powiedział oficer dyżurny. Teraz on się wkurwił, wziął książkę chorych i walnął tam czarno na białym, po czym daje mi ją i każe wracać do tego "oficera, jak nawóz w grochu i ofiary pękniętego kondoma". Tak dokładnie powiedział, daję wam słowo. Idę do oficera dyżurnego, pokazuję wpis i widzę, jak mu oczy wychodzą z orbit i dostaje spazmów. Ale co mnie to obchodzi, wpis i nakaz lekarza mam, a to jest najważniejsze i teraz to nie mój kłopot. – Kurwa, nieźle – śmieje się Zdanek. – I co było dalej? – Tak jak mówiłem, sześćset chłopa z menażkami w dłoni, a wśród nich ja z tacą, a na niej porcelanowy komplet obiadowy, bo lekarz wpisał, że mogę jadać jedynie z naczyń porcelanowych, a to było zawsze zarezerwowane dla generałów, jak przyjeżdżali na inspekcję. Całkowita konsternacja, każdy patrzy na mnie jak na idiotę, a ja nic. Siadamy przy stole i widzę jak przy drugim stole, akurat naprzeciwko mnie, siedzi dowódca pułku z resztą kadry. Chce już wsadzić łyżkę do menażki i wtedy dostrzega, że ja wcinam z porcelany. Z oburzenia prawie się zadławił i woła oficera dyżurnego. Ten przybiega do niego i staje na baczność, zastanawiając się, co się mogło stać. Może, kurwa, zupa przesolona albo co. A pułkownik pokazuje na mnie palcem i pyta głośno: – Co ten chuj tam wyprawia?! Na wczasy tu, kurwa, przyjechał?! Oficer dyżurny blednie, obrzuca mnie przerażonym spojrzeniem i melduje: – Panie pułkowniku, kapral jest chory i ma zgodę na spożywanie z porcelany! – Kurwa, to na co on jest chory?! – pyta zdziwiony pułkownik i dodaje: – Jak jest chory, to niech go zabiorą na izbę chorych! – Ale on jest zdrowy! – melduje oficer dyżurny i dostrzega konsternację na twarzy pułkownika. – Pod względem fizycznym, panie pułkowniku, i nikt go na izbę chorych nie przyjmie! – Kurwa! Nie róbcie tu ze mnie wała! – wścieka się pułkownik, wkurwiony tłumaczeniem, które niczego nie wyjaśnia. – To w końcu jest chory czy zdrowy?! – W sensie fizycznym, panie pułkowniku, to on jest zdrowy – oficer dyżurny dostaje gorączki, bo wszyscy go obserwują – Może odbywać służbę na poligonie! – Kto tu z kogo robi wariata?! – docieka pułkownik, a ja spokojnie w tym czasie kończę zupę. Przed nim stoi menażka, której do tej pory nie ruszył, zupa na pewno już mu wystygła, a on jest w głupiej sytuacji. Zaczął aferę i teraz nie wypada mu udawać, że wszystko jest w porządku. Sześćset chłopa patrzy i każdy wolałby jeść z normalnej zastawy, nie wspominając już o kadrze. Z drugiej strony, jak by to wyglądało, gdyby oficerowie jedli z zastawy, a szweje z menażek. Poruta i awantura na całego, gorsze niż smród w gaciach. – Co mu, kurwa, jest? – pyta wściekły pułkownik. – Melduję, że lekarz zalecił mu w celach leczniczych spożywanie posiłków wyłącznie z porcelanowej zastawy. Ma zakaz używania menażki! – melduje nerwowo oficer dyżurny. – A wpis w książce chorych jest?! – wtrącił się szef sztabu, któremu też nie podoba się, że kapral jada z zastawy, a on musi z menażki. – Bo jak nie ma wpisu, to nie ma sprawy, musi jeść jak reszta! Demokratycznie, z jednego kotła i jednej zastawy! Tak jak wszyscy. – Melduję, że jest! – dyżurny gdyby mógł, to kopnąłby mnie tak mocno w siedzenie, że nie wiem, czy zatrzymałbym się w pierwszym sklepie monopolowym. – Przynieście mi tę książkę! – decyduje dowódca i odsuwa od siebie menażkę. – Jak nie będzie wpisu, to już ja mu pogonię kota! – zapewnia wszystkich na tyle głośno, abym był świadom, co mnie czeka w najbliższej przyszłości. A ja spokojnie zaczynam drugie danie. Po minucie przybiega zdyszany dyżurny z książką chorych w dłoni, a musiał po nią lecieć do lekarza i wysłuchać swoje o durnych oficerach, którzy powinni psom ogony fryzować, kury na spacer wyprowadzać, a nie wpieprzać się w sprawy medycyny, o której nie mają pojęcia. Pułkownik otwiera ją na odpowiedniej stronie i czyta głośno: – Kapral Zalewski w związku z chorobą żołądka do końca poligonu ma jadać posiłki wyłącznie z zastawy porcelanowej. Bezwzględny zakaz jedzenia z menażki, z uwagi na stwierdzoną alergię. Stwierdzona choroba – menażko wstręt... – Ale jaja... – Zdanek turlał się po piasku. – To nie mogło się wydarzyć naprawdę! – Słowo, że tak było! – Zalew bił się w pierś na potwierdzenie swoich słów. – Pułkownik wybuchnął śmiechem, a cały stół się trząsł, bo niechcący oparł swój bebech o kant. Od tamtej pory, jak zaczynał się obiad, to każdy oficer dyżurny miał przesrane, bo musiał za każdym razem zasuwać do izby chorych i sprawdzać, czy wpis nie został zmieniony i czy mogę jeść z menażki. Dlatego mówię, że czułem się tam jak panisko."
  12. Abore

    Porządne pióro

    Bo Nakaia to nie jest przedmiot jedynie uzytkowy - gdybys szukal tylko takiego, to ten sam producent sprzedaje rowniez bardzo przyzwoite piora pod marka Platinum. Natomiast gdy za pioro placisz wiecej anizeli przecietny na mieszkaniec Kongo czy Malawi zarabia w rok, to jest to przede wszystkim demonstrator statusu, pokazujacy: "Patrzcie! Mam forsy w ch*j, nie wiem co z nia robic!". Cos jak auto za 2 mln. PLN - przeciez nie jest to przede wszystkim pojazd sluzacy to do przemieszczania sie z punktu A do punktu B (w sumie, to pewnie fukcja drugorzedna ;-), lecz do demonstrowania zamoznoci.
  13. Abore

    pióro do rysunku

    A fuj! Alez to jest brzydkie... Niby rozumiem, ze de gustibus etc. - ale abym pisal piorem z powyszego linku, to jednak musianoby mi doplacic ;-)
  14. Abore

    pióro do rysunku

    Jakos bardzo zalezy Ci na koniecznosci uzywania naboi? Bo np. z mojego punktu widzenia, jednorazowe wklady to jednak troche wada. Ale jesli moze byc wbudowany konwerter, to moge zasugerowac chinskiego klona Lamy Al-star. Mam zdecydowanie dobre doswiadczenia z tym piorem. Za kilkanascie zlotych bedziesz mial 3 egzemplarze (na wypadek jakiegos pechowego egzemplarza) metalowego piora, ze stalowka EF. Jedyna niedogodnosc, ze z Azji bedzie jednak pare tygodni szlo...
  15. Abore

    Jaki atrament do Cross Botanica?

    Nie wiem, czy to akurat jest najlepsza sugestia... Biorac pod uwage, ze jest to model, przy ktorym naprawde sporo szczescia trzeba miec przy kupowaniu. Ot, opinie nabywcow z amazon.de - jedna czwarta ludzi ktorzy kupili to pioro, ocenia je jako "bardzo zle", albo "zle". Osobiscie sadze, ze jesli ponad 25% producji ma wady - a niektorzy klienci po pierwszym bublu, kolejny egzemplarz znow otrzymali z defektem ;-) - to moze byc jednak kiepski nabytek. Sam kiedys sie do niego przymierzalem, ale po przeczytaniu opinii uzytkownikow, dalem sobie spokoj.
×