Skocz do zawartości

Ice

Użytkownicy
  • Ilość treści

    126
  • Rejestracja

  • Ostatnio

O Ice

  • Ranga
    F

Ostatnio na profilu byli

624 wyświetleń profilu
  1. Nie da się jednoznacznie odpowiedzieć na Twoje wątpliwości. Jakość wykonania możesz wstępnie ocenić sam udając się do sklepu z piórami, co warto uczynić, ponieważ możesz organoleptycznie porównać kilka piór ze sobą. Pióra poza wyglądem i materiałem z którego są wykonane różnią się wielkością, budową, ciężarem i to wszystko również może mieć wpływ na wygodę użytkowania na równi ze stalówką czy atramentem którego się używa. Kryteriów dopasowania pióra do użytkownia jest tak wiele jak samych użytkowników. Jedni wolą jak kreska jest mokra, inni wręcz przeciwnie. Może się okazać, że piórem za stówkę będzie się pisało wygodniej i przyjemniej niż za kilka lub kilkanaście stówek. Moim zdaniem wygląda to tak, że jak się posiada jedno pióro to użytkownik dopasowuje się do pióra ponieważ nie ma porównania i dla niego tak po prostu musi być. Dopiero jak przerobi kilka, kilkanaście przez dłuższy czas, to jest w stanie określić co tak naprawdę mu odpowiada a co nie. Dlatego pierwsze z reguły wybiera się patrząc niemal wyłącznie na wygląd i cenę
  2. Moim zdaniem nie ma różnicy pomiędzy połyskiem i matem. W obu przypadkach rysy będą widoczne. Z czasem połysk straci blask, a mat zacznie się wycierać i nabierać gładości. Według mnie połysk ma jednak tą zaletę, że można go wypolerować przywracając mu dawny blas, natomiast matowej powierzchni nie da się tak łatwo odtworzyć. Używając np eleganckiego skórzanego etui można dość skutecznie zapobiec powstawaniu rys. Ale to oczywiście mój punkt widzenia tego problemu i nie każdemu musi odpowiadać
  3. Moja propozycja to Pelikan M200 lub 205 w zależności czy złoto czy srebro - tłoczek i klasyczna linia w przyzwoitej cenie. Jako pamiątka również się sprawdzi . Poza tym moim zdaniem zakręcana skuwka dużo bardziej pasuje do pióra niż zatrzaskowa. Fotka z netu
  4. Słowo "podróbka", poza podszywaniem się pod cudzą markę, zawsze kojarzy mi się z wyrobem gorszej jakości. Ja mam Kaweco sporta i Delike Alpha i na alfie nie znalazłem słowa "Kaweco", a i kształt choć bardzo zbliżony to nie identyczny, a patrząc na jakość wykonania to jedynie można dodać, że uczeń przerósł mistrza
  5. Ja bym brał Delike Alfa - jeśli niezniszczalne to metalowe. Mam akrylowe i również wytrzymałe, ale wiadomo, metalowe zniesie więcej. Stalówkę mam EF i do codziennego pisania nie będzie najlepsza, lepiej wziąć szerszą. Alfa niewiele większa od Kaweco sporta, ale za to konwerter sporo większy niż w kaweco. Drugą sztukę z wziął również Alfe, zamienił stalówkę na 2,3 italic od Kaweco, zmalał atramentem Pelican M205 Duo żółtym lub zielonym i miałbym idealny zakreślacz. Powstały zestawienie to bardzo wytrzymały zestaw pióra z zakreślaczem w bardzo przyzwoitej cenie
  6. Poza stalówką i wielkością liter brał bym jeszcze pod uwagę jakość papieru, bo ma ogromne znaczenie na wydajność pisania.
  7. I jak postępy w robieniu drewnianego pióra?
  8. Ja jakoś nie moge tym pisać. Kupiłem Tachikawa G (może nie jest najlepsza do kaligrafii ale nadaje się do założenia również na pióro) założyłem na nasadkę i na pióro - była fantastycznie miękka, ale w żadnej konfiguracji nie mogłem nią pisać.
  9. Tak jak napisał @derywat do tego najczęściej używa się maczanki. Mnie również zafascynowało takie pismo. Niestety maczanka - choć najlepsza do tego w dodatku tania - to nie moja bajka. Jest ostro zakończona i nie potrafiłem wyczuć w niej docisku pozwalającego pisać "do góry" - nie mam pewności czy wogóle powinno się nią pisać w tym kierunku . Tak czy inaczej skończyło się na Ahabie za względu na "kulkę" na końcu stalówki - szczegóły tu
  10. Gwoli uściślenia - ja pisałem o świeżym atramencie. Chodziło o taką sytuację w której używam pióra na codzień i systematycznie uzupełniam je atramentem lub czyste pióro zalewam nowym a po użyciu zlewam go do butelki, myję i zalewam innym kolorem. Oczywistym jest, że jeśli zalane pióro leżakuje sobie jakiś czas nieużywane to z takiego pióra nie zlewam atramentu z powrotem do butelki, ponieważ w takim piórze atrament potrafi odparować tworząc różnego rodzaju wyschnięte strupy itp. Sorki, ale wydawało mi się to tak oczywiste, że nie wpadłem na to, że trzeba to zaznaczyć . Pewnie dlatego, że moje pióra których aktualnie nie używam leżą sobie umyte i puste, a zalewam je dopiero wtedy, kiedy mam zamiar ich użyć .
  11. Szanuję zasady i przyzwyczajenia innych ☺️, ale osobiście uważam, że jeśli to ten sam atrament i dobrze myte pióro to nie ma większego zagrożenia. Zresztą przy napełnianiu pióra tym samym atramentem zdarza mi się to nie raz - w sytuacji gdy butelka z atramentem nie jest pełna, to przy naciąganiu tłoczka niejednokrotnie napełni się go tylko w połowie, wtedy wstrzykuje atrament z powrotem do butelki, ustawiam butelkę pod lepszym kątem i nabieram jeszcze raz, żeby tłoczek był napełniony w całości. Mogę oczywiście tak zostawić lub przekręcić pióro stalówką do góry i próbować pozbyć się samego powietrza z tłoczka, ale z obawy przed upaćkaniem atramentem wszystkiego w odległości metra wokół pióra nie stosuję tego rozwiązania. Nie wiem w sumie jak inni radzą sobie w takich sytuacjach, bo może jest jakiś sposób. Podsumowując, to czy atrament wróci do butelki podczas napełniania, czy później według mnie nie robi większej różnicy. Do tej pory nie miałem żadnych problemów z atramentami, choć nie twierdzę, że to nie możliwe. Co do mieszania kolorów to już zupełnie inna bajka.
  12. Temat w sumie wyczerpany, dodam tylko, że jeśli lubisz zmianiać kolory atramentów to zdecydowanie konwerter. Nabój po "otwarciu" musisz wypisać do końca, a w przypadku checi zmiany koloru trzeba kombinować jak go przechowywać, żeby atrament się nie wylał lub nie wysechł, albo poprostu wyrzucic. Natomiast w przypadku konwertera możesz napełnić pióro atramentem, popisać powiedzmy 15 minut, zlać atrament z powrotem do butelki, umyć pióro i nalać inny kolor i tak bez końca ☺️.
  13. Z flexami niestety jest problem. Kiedyś również wpadłem na pomysł, żeby popróbować swoich sił z pisaniem takim piórem. Z racji ograniczonych funduszy na ten cel i dostępu do starych sprawdzonych flexów wybór padł na Ahaba. Pióro bardzo specyficzne pod wieloma względami i przez wiele osób nie lubiane, czemu trudno się dziwić - tworzywo z którego jest wykonane poprostu śmierdzi (choć po kilku dniach użytkowania ta wada znika), jakość wykonania nie powala, choć tragedii również nie ma (nie dotyczy to na szczęście właściwości piśmienniczych, ponieważ pisze bardzo dobrze), zużycie atramentu znacznie ponad przeciętną. Ponadto jest dość duże, co nie każdemu odpowiada. W dodatku stalówka nie jest flexem którego można by oczekiwać - jest co prawda sprężysta, ale ugięcie jej wymaga użycia dość dużego nacisku, co utrudnia uzyskanie jakiś satysfakcjonujących efektów. Jedyny co można pochwalić, to dużo kolorów tworzywa do wyboru. Takie wrażenia miałem po zakupie tego pióra. Jednak trochę dość prostej pracy nad stalówką spowodowało, że dziś jest to moje ulubione pióro. Wystarczyło trochę zeszlifować powierzchnie stalówki z wierzchu, dzięki czemu stała się bardzo elastyczna i miękka - wbrew pozorom jest to prosta czynność, a panie wykonują dokładnie to samo polerując paznokcie😉 Pozostałe cechy pióra nie ulegną zmianie, ale pismo napewno. Nie chciałbym być źle zrozumiany, nie namawiam do zakupu Ahaba, bo tak jak napisałem jest dość specyficzne, poprostu napisałem jak ja poradziłem sobie z problemem związanym z chęcią posiadania pióra które pozwoliło mi pisać takim pismem (to zdjęcie już pokazywałem, ale myślę że dobrze obrazuje to co można uzyskać więc wrzucę je jeszcze raz 😊)
  14. Zastanawiam się po co ta gumka na końcu skoro to pióro 😆
  15. Do moich potrzeb zwykła "EF" jest super, ale jakby miało to być moje jedyne pióro zdecydowanie brałbym F lub M, szczególnie jeśli bym dużo pisał. Zastanawiałem się nad tym "bent" ale jakoś ten kształt mnie nie przekonuje - to jest podobno specjalna stalówka do chińskich krzaczków ☺️.
×
×
  • Utwórz nowe...